piątek, 31 października 2014

13. Pomost


Wszędzie jest ciemno, zapadł już zmrok, a światło w pokoju jest zgaszone. Siedzę w kącie, tuląc do siebie pluszowego misia. Po moich policzkach cienkimi strumieniami spływają łzy. Czemu to się dzieje? Dlaczego te głosy nie mogą ucichnąć? Podciągam kolana pod brodę i zatykam uszy, ale to na niewiele się zdaje. Ciągle je słyszę, te same dźwięki, to samo piekło każdego dnia. Jak mam sobie z tym poradzić? Co mam zrobić, aby to zniknęło? Znowu wszystko zepsułam, starałam się, ale to na nic. Zasłużyłam na to, nic nie dzieje się tak po prostu. Jestem beznadziejna. Chcę się zmienić, ale nie potrafię. Natury nie da się oszukać. Wplatam palce we włosy, ciągnąc za nie z całej siły. Każdy ból jest lepszy od tego, co czuję w środku.

    

Hermiona podniosła się do pozycji siedzącej, gwałtownie łapiąc oddech. „To sen, kolejny chory koszmar. To nie dzieje się naprawdę”. Mimo takich myśli zaczęła się gorączkowo rozglądać po pokoju, jakby czegoś szukając. W kominku płonął ogień, dzięki któremu panował tu przyjemny półmrok. Dopiero po chwili w pełni uświadomiła sobie, gdzie jest i co się stało. Przetarła mokrą od potu i łez twarz dłońmi, starając się uspokoić oddech. Jej głowę rozsadzał tępy ból, spowodowany natłokiem myśli. Musi się uspokoić. Nic się nie dzieje, jest bezpieczna. Nagle jednak poczuła, jak coś ociera się o jej dłoń. Błyskawicznie spojrzała w tym kierunku, ale jak się okazało to tylko zaniepokojona Noctis, która wpełzła na łóżko. Mimo iż dzisiaj był piątek, a ona doszedł już do siebie, nie opuściła Hermiony. Obie w ciągu tych kilku dni zdążyły się do siebie przyzwyczaić, dlatego Noctis postanowiła zamieszkać z panną Riddle. W pokoju przez przypadek odnalazły tunel, który przypominała mugolską wentylacje, choć z pewnością nie takie było jego pierwotne przeznaczenie. Dzięki niemu Noctis bez trudu mogła wychodzić na zewnątrz i polować. Zawsze jednak wracała, co niezmiernie cieszyło Hermionę, ponieważ stała się dla niej wsparciem, którego naprawdę potrzebowała. Ten tydzień nie należał do łatwych, choć dziewczyna już nieco lepiej znosiła te wszystkie spojrzenia, szepty, a nawet narzucanie się, szczególnie ze strony niektórych Ślizgonów. Rozmowy z nową przyjaciółką, a nawet sama jej obecność pozwalały jej się od tego odciąć.
— Wszystko dobrze?
Wysyczała Noctis, uważnie przyglądając się dziewczynie. Mimo swojej krótkiej obecności tutaj była już świadkiem czegoś takiego. Hermiona bardzo często miotała się po łóżku, mamrocząc pod nosem coś niezrozumiałego. Pytana o powód nie chciała o tym mówić, dlatego Noctis nie naciskała.
— Tak, to tylko zły sen.
Odpowiedziała już nieco spokojniejsza Hermiona, gładząc Noctis po łbie. Nie czuła przed nią nawet cienia lęku, choć liczyła sobie ponad dwa metry długości i była naprawdę niebezpieczne, ale rzecz jasna nie dla niej. Zresztą inni uczniowie również nie mieli się czego obawiać. Hermiona uprzedziła Noctis, że nikt nie może jej tu zobaczyć, bo w przeciwnym razie mogłyby mieć poważne problemy. Ta zdawała się to doskonale rozumieć, dlatego ograniczała się do przebywania w dormitorium. Hermiona spojrzała na zegarek, który wskazywał czwartą rano. Spać już z pewnością nie pójdzie, więc ostatecznie postanowiła zwlec się z łóżka. Aby czymś się zająć, sięgnęła po książkę, którą niedawno zaczęła czytać. Zabrała ją z domu, licząc, że znajdzie tu jakieś informacje na temat Księgi Ludzi Lasu. Na razie jeszcze nie zaczęli z Malfoyem swego zadania. Po dłuższym zastanowieniu Hermiona doszła do wniosku, że nie mogą tak od razu wziąć się do pracy, nie wzbudzając przy tym podejrzeń. Minął jednak tydzień, więc od poniedziałku muszą zacząć coś robić. Sprawę nieco ułatwiał fakt, że przed pierwszą lekcją Eliksirów dość ostro pokłóciła się z Draconem, co niestety musiał usłyszeć Snape i w ramach kary zmusił ich do wspólnego siedzenia. Nie pomogły prośby, groźby, nic. Codziennie co najmniej na jednej lekcji musiała siedzieć z Malfoyem. Łapała się nawet na tym, że od czasu do czasu są w stanie w miarę normalnie porozmawiać. Na ogół jednak siedziała z Dafne, która oddzielona od Tracey i Pansy okazała się całkiem w porządku. Nie mówiła zbyt wiele, ale to jej akurat nie przeszkadzało. Siedziała tak z otwartą książką, chociaż w istocie wpatrywała się w ogień i rozmyślała o głupotach, gdy nagle na ziemie sprowadziło ją pukanie do drzwi.
— Cholera jasna.
Zaklęła pod nosem, zrywając się z kanapy. Zegar wskazywał piątą, co oznaczało, że powinna być gotowa, a nie siedzieć na kanapie w piżamie. Pospiesznie podeszła do drzwi i uchyliła je nieco.
— Daj mi chwilę, zaraz będę gotowa.
Oznajmiła, nie dając Draconowi dojść do słowa, po czym zamknęła mu drzwi przed nosem. Ten uśmiechnął się tylko, zdając sobie sprawę, że panna Riddle ma mały poślizg. „Chyba muszę to zapisać w kalendarzu… jak go sobie kupię”. Nie mając nic lepszego do roboty, Draco oparł się o ścianę i czekał. Aż dziw, że Riddle ma opóźnienie. Zwykle niemal natychmiast otwierała mu drzwi już zwarta i gotowa. W ogóle coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że Hermiona jest stuprocentową perfekcjonistką. Cokolwiek by nie robiła, musiała to robić najlepiej, jak tylko potrafiła. Podczas gdy większość wylegiwała się w salonie, ignorując fakt, że liczba zaległych prac domowych osiąga gigantyczne rozmiary, ona wszystko odrabiała na bieżąco, ucząc się codziennie po blisko trzy godziny. Nie mógł tego pojąć, a gdy pytał ją o to, kończyło się wykładem o systematyczności i lekceważeniu szkoły. Draco i tak wiedział swoje, mimo iż nie raz zarywał nockę, a nawet dwie, żeby nadrobić zaległości. No ale przynajmniej nie marnował czasu, który mógł spędzić z przyjaciółmi na ślęczenie przy książkach. Tu jednak pojawiał się problem, bo Hermiona nie miała przyjaciół. Te Gryfońkie szuje, którym niegdyś służyła za maszynę do odrabiania bądź sprawdzania prac domowych, kompletnie się od niej odwróciły, a większość najchętniej pozbyłaby się jej z tego zamku. Jednak największy odsetek uczniów tej szkoły stanowiły osoby drżące na sam widok panny Riddle, co dla niego podchodziło pod absurd. Ta dziewczyna miała tyle z okrutnego tyrana, co on z trolla. Większość Ślizgonów również szybko zdała sobie z tego sprawę, co zaowocowało tym, że na każdym kroku starali się jej przypodobać. Rzecz jasna poza nim, Nottem, Greengrass, Parkinson i Davis. Choć w przypadku dwóch ostatnich sprawa wyglądała nieco inaczej. Ślizgonki jawnie okazywały swoją niechęć do Hermiony, drwiąc z niej przy każdej możliwej okazji. Riddle najczęściej starała się je ignorować, ale i jej czasami nerwy puszczały. Draco nie rozumiał ich zachowania, szczególnie że Dafne zdawała się pozostawać bezstronna. Nawet gdy Riddle była jeszcze Granger, nie pastwiły się nad nią do tego stopnia, więc po jaką cholerę robiły to teraz? Wolał się w to jednak nie zagłębiać. To nie jego problem z kim Riddle ma na pieńku. Rozmyślania Dracona przerwało pojawianie się tym razem gotowej Hermiony.
— Czyżby księżniczka zaspała?
Zadrwił, za co został obdarzony spojrzeniem godnym bazyliszka.
— Nie twoja sprawa, idziemy.
Draco zaśmiał się krótki, co Hermiona zignorowała, po czym oboje ruszyli do wyjścia. Godzina na błoniach minęła im zaskakująco szybko. Nawet się nie obejrzeli, kiedy znowu byli w swoich pokojach. Draco zdziwił się, gdy zastał swoich przyjaciół na nogach. Zwykle dopiero gdy sam zdążył się ogarnąć, zabierał się za ich budzenie, a tu taka niespodzianka.
— Smoku, zabij go, bo jak nie to ja to zrobię.
Jęknął Nott, gdy tylko zobaczył przyjaciela. Jeszcze chwila, a tu zwariuje.
— Co się znowu dzieje?
Zapytał znudzonym głosem Draco, nalewając sobie szklankę wody ze stojącego na biurku dzbanka. Nieszczególnie interesował go powód załamania nerwowego Notta, ale co mu szkodzi zapytać.
— Zabiniemu padło na mózg. Niech Hermiona da mu w końcu kosza, bo jak nie to ja go wykończę.
Temat panny Riddle był wałkowany w ich pokoju niemal bez przerwy, głównie przez Blaise’a, który zachodził w głowę, jak to możliwe, że Hermiona pozostaje niewzruszona na jego starania. Nie, żeby go to zniechęcało, nadal ostawał przy swoim, uparcie twierdząc, że wie, co robi. Draco nauczył się to ignorować, choć podczas przedstawiania przez Zabiniego kolejnego genialnego planu zwykle się gdzieś ulatniał. Poza tym on już wiedział, jak to wszystko się skończy – Diabeł nic nie osiągnie, a tylko zniechęci do siebie Riddle. Przez ostatni tydzień zauważył, że gdy ktoś zaczynał wykazywać nadmierne zainteresowanie jej osobą, włączała coś na kształt mechanizmu obronnego. Chyba dlatego najlepiej z ich trójki tolerowała Notta. Teodor nigdy nie był ciekawski, a nawet jeśli starał się tego nie okazywać. Jeśli już rozmawiał z Hermioną to na neutralne tematy, absolutnie się nie narzucając. W jego przypadku sytuacja wyglądała nieco gorzej, głównie dlatego, że nie raz doprowadzał ją do białej gorączki, choć mimo to widział, że jest minimalny postęp. Nie uprzykrzali sobie życia do tego stopnia co kiedyś, co bez wątpienia można było uznać za sukces. Draco doszedł do wniosku, że jeśli chce poznać Riddle, potrzebuje przede wszystkim czasu i cierpliwości. O dziwo jakoś szczególnie mu to nie przeszkadzało, mimo iż należał do osób niecierpliwych. Może nie darzył jej nadal jakimś szczególnie ciepłym uczuciem, ale jako osoba z dnia na dzień intrygowała go coraz bardziej. „Odbiło mi już kompletnie”, stwierdził w myślach, chwilę przed tym, jak oberwał szmaragdową poduszką, która wytraciła mu szklankę z wodą.
— Powaliło was?
Warknął Draco, patrząc oskarżycielsko na obu kumpli. Całe spodnie oraz koszulkę miał mokre, nie mówiąc o podłodze.
— Jakbyś słuchał, co do ciebie mówię, to nie byłoby konieczne.
Odpyskował Blaise, lecz na jego twarzy gościł szeroki uśmiech. Zamyślony Draco to dość niecodzienne i dziwne zjawisko.
— Nie musisz od raz we mnie rzucać czym popadnie.
— Zachowujesz się co najmniej jak zakochany, więc nie dziw się, że są potrzebne drastyczne środki.
Draco, którzy już kierował się do łazienki, przystanął i spojrzał na przyjaciela wzrokiem mówiącym jedno – jesteś idiotą.
— A ty Diabła oskarżasz o problemy z głową? Najlepiej obaj idźcie się leczyć.
Poirytowany Malfoy w końcu dotarł go łazienki, z hukiem zatrzaskując za sobą drzwi, na co pozostała dwójka zareagowała głośnym śmiechem.
— Nott, ale ty serio myślisz, że to o to chodzi?
Zapytał Blaise, gdy obaj nieco się już uspokoili.
— O tym miejmy nadzieję, przekonamy się już niedługo.

    

W Wielkiej Sali trwało właśnie śniadanie. Przy stole Slytherinu między trójką uczniów toczyła się żywa dyskusja o jakże wzniosłej rzeczy, jaką dla większości chłopaków jest Quidditch.
— W przyszły piątek robimy eliminacje do drużyny.
Oznajmił w końcu Teodor, który z racji tego, że został kapitanem, miał w tej sprawie najwięcej do powiedzenia.
— Pierwszy mecz z Puchonami mamy w październiku. W tym semestrze czeka nas jeszcze Ravenclaw, a na wiosnę zostają Gryfiaki.
Wyliczał Draco, którego Quidditch pochłaniał tak samo, jak jego przyjaciół. 
— Eliminacje są w piątek, czyli od soboty zaczynamy treningi.
— Zmiażdżymy Puchonów!
Pewność siebie Blaise’a, podobnie jak ta Dracona nie miały końca. Dla obu panów puchar należał już do Slytherinu.
— Najpierw trzeba skompletować dobry zespół i ułożyć taktykę. Mam już pewną koncepcję, ale to zależy od zawodników.
— Nie marudź, Teo. Skład jest już niemal pewny, a z twoją mózgownicą rozniesiemy wszystkich.
Blaise twardo ostawał przy swoim, na co Nott pokręcił z politowaniem głową, w międzyczasie konsumując swoją jajecznicę.
— Nadmierna pewność siebie już niejednego zgubiła.
Wtrąciła Hermiona, która siedząc tuż obok, nie mogła nie słyszeć ich rozmowy.
— Jasne, bo lepiej zgrywać sierotkę i chować się przed wszystkim.
Tym razem głos zabrała Tracey, która wraz z dwiema przyjaciółkami siedziała naprzeciwko. Nawet nie próbowała udawać, że lubi tę dziewczynę. Nie znosiła jej jako Gryfonki, a tym bardziej, teraz gdy wepchała się z buciorami w ich życie.
— Lepsze to niż odnoszenie się ze wszystkim i robienie z siebie rozkapryszonej panienki z dobrego domu.
Odpowiedziała spokojnie panna Riddle, nawet nie patrząc na Davis. Tego typu zaczepki nie robiły na niej wrażenia. Ktoś musiał trafić w naprawdę czuły punkt, aby wyprowadzić ją z równowagi albo mieć na nazwisko Malfoy.
— Hermiona ma całkowitą rację.
Teodor wtrącił się do rozmowy, nie chcąc dopuścić do kolejnej kłótni dziewczyn. Nie rozumiał ich relacji. Dobrze, może i panna Davis należała do dość specyficznych osób, ale Hermionę mimo jej osobliwości i skrytości naprawdę dało się polubić. Panna Riddle posłała Nottowi pełen wdzięczności uśmiech, który ten odwzajemnił, po czym oboje wrócili do jedzenia.
— Wredny karzeł.
Warknęła pod nosem Tracey, jednak na tyle głośno, aby wszyscy ją usłyszeli. Ku rozpaczy Hermiony zarówno Davis, jak i Parkinson były od niej o co najmniej dziesięć centymetrów wyższe. Nawet Dafne, która do wysokich nie należała, przewyższała ją o dobre siedem centymetrów. Dlatego też Hermiona słyszące te słowa, zacisnęła pięści, czując przechodzące po jej ciele iskry. Wiedziała, co to oznacza i, że musi się opanować. Najlepsze wyjście to ignorancja, dlatego jak gdyby nigdy nic wróciła do jedzenia, udając, że niczego nie słyszała. Ta dziewucha tylko czeka, aż da się sprowokować, ale nie tym razem. Po chwili, gdy reszta zdała sobie sprawę, że z awantury nici chłopaki wrócili do Quidditcha, a dziewczyny zajęły się sobą. Po posiłku cała siódemka ruszyła do lochów, aby zabrać swoje rzeczy i udać się na pierwszą tego dnia lekcje, czyli Historię Magii. Mieli jej dwie godziny, które dłużyły im się niemiłosiernie. Na szczęście reszta zajęć minęła wszystkim o wiele szybciej i nawet się nie obejrzeli, kiedy zmierzali na ostatnie tego dnia zajęcie, czyli OPCM. Szybko okazało się, że profesor Marst jest bardzo zdolną i kompetentną nauczycielką. Jej lekcje były ciekawe, a uczniowie chętnie brali w nich udział. Czwórka Ślizgonów stała pod jedną ze ścian, czekając na dzwonek. Hermiona studiowała w książce dzisiejszy temat, a chłopaki rozmawiali o błahostkach do momentu, gdy panna Riddle nie poczuła silnego uderzenia w bark. Straciła równowagę i gdyby nie parapet, którego się chwyciła, zapewne wylądowałaby na ziemi. Książka jednak nie miała tyle szczęście i teraz leżała u stóp Malfoya, który po nią sięgnął. Hermiona za to odwróciła się, aby ujrzeć osobę, która ją popchnęła. Nie zdziwiła się zbytnio, widząc obok siebie Tracey.
— Przepraszam, ale ze mnie niezdara.
Panna Riddle nie dała się zwieść jej niewinną minką, czy też przeprosinami. Obie wiedziała, że nie została popchnięta przez przypadek.
— Nic nie szkodzi. Nie twoja wina, że masz problemy z koordynacją, ale spokojnie, to się leczy.
Powiedziała spokojnie Hermiona, przywołując na twarz najmilszy uśmiech, na jaki ją było stać, przez co chłopaki wybuchli śmiechem. Tylko Riddle potrafiła dopiec w tak grzeczny sposób, a do tego z uroczym uśmiechem na ustach.
— Oddział zamknięty też podobno mają niezły w Mungu.
— A co, polecasz?
Tracey zmrużyła gniewnie oczy, wpatrując się w Riddle. Jak widać, ta dziewczyna niczego się nie nauczyła i nadal nie potrafiła trzymać buzi na kłódkę. Jako Gryfonka była bezczelna i to nie uległo zmianie. Tyle że teraz znajdowała się na jej terytorium.
— Dziewczyny, spokojnie, bo jeszcze nam się tu pobijecie.
Zaśmiał się Blaise, jakby nie dostrzegając zdenerwowania panny Davis.
— Zabini w końcu powiedział coś mądrego.
To powiedziawszy, Draco wyciągnął w stronę Hermiony wcześniej podniesioną książkę.
— Dzięki.
Hermiona przyjęła wolumin, nie otwierając go już ponownie. Nie miała na to ani czasu, ani ochoty. Momentami naprawdę najchętniej przeklęłaby czymś paskudnym tę dziewuchę. Podejrzewała, czym w głównym stopniu spowodowana jest jej niechęć. Każdy głupi by zauważył, że Tracey jest zadurzona w Malfoyu. Rzecz jednak w tym, że ona przecież nie stała jej na drodze do niego. Dobra może i nauczyła się go tolerować, ale nic poza tym. Jak widać, nie każdy mógł to pojąć, przez co musiała się teraz użerać z zazdrosną Davis. Gdy w końcu zadzwonił dzwonek zarówno Ślizgoni, jak i Gryfoni weszli do pracowni, gdzie zaczęła się lekcja.

    

Zegar wskazywał już prawie osiemnastą, gdy chłopaki kończyli układać na stoliku przygotowane jedzenie i alkohol. Niebawem miały się tu zjawić dziewczyn, więc musieli być gotowi.
— Szkoda, że nie będzie Hermiony.
Stwierdził nagle Blaise, wyczarowując sześć szklanek.
— Biorąc pod uwagę fakt, jak bardzo lubią się z Tracey, to jakoś mnie to nie dziwi.
Nott leżał wyciągnięty na łóżku, bawiąc się swoją różdżką.
— Nie wiem, czemu dalej tak na siebie warczą.
— Diabeł przyjacielu, przecież to oczywiste. Tak ona, jak i Pansy są zazdrosne.
— O co?
Teodor spojrzał na kumpla z politowaniem. On serio był tak mało spostrzegawczy i nic nie zauważył, czy tylko udawał?
— Nie o co, tylko o kogo. To oczywiste, że o Hermionę, której nie odstępujemy na krok, a już szczególnie wasza dwójka.
— Mnie w to nie mieszaj!
Krzyknął Draco, kończąc się ubierać w łazience. On uważał tak samo, jak Teodor, choć jego Tracey kompletnie nie interesowała w taki sposób. Niby ładna, dobrze urodzona, ale nie miała w sobie tego czegoś. Koleżanka spoko, ale nic poza tym. Gdyby koniecznie musiał się wiązać, do czego niekoniecznie mu się spieszyło, to tylko z niezwykłą dziewczyną. Chłopaki zapewne kłóciliby się nadal, gdyby nie pukanie do drzwi.
— Witam moje panie.
Powiedział nonszalancko Blaise, wpuszczając Pansy, Dafne i Tracey do środka.
— Ładnie tu macie.
Stwierdziła Pansy, rozglądając się po pokoju. One również mieszkały w trójkę, ale ich dormitorium nie dorównywało temu chłopaków.
— Ma się znajomości.
Blaise uśmiechnął się czarująco, prowadząc dziewczyny w stronę łóżka jego i Teodora, gdzie zamierzali siedzieć.
— Hej.
Przywitał się Nott, gdy obok niego usiadła Dafne. Dziewczyna uśmiechnęła się jedynie słodko, poprawiając włosy. Szczerze to ją najbardziej lubił z tej trójki. Była najspokojniejsza i najmniej wyniosła, co działało na jej korzyść. Bywała nieprzyjemna, ale jak każdy czasami.
— A gdzie Draco?
Zapytała Tracey, która wraz z Blaise’em i Pansy siedziała na drugim łóżku.
— Malfoy, kończ się stroić i wyłaź z łazienki!
— Wal się, Zabini.
— Tak przy damach to raczej nie wypada.
— Chory zbok.
Z tymi słowami Draco wyszedł z łazienki, przywitany przez salwy śmiechu.
— Wszystko fajnie pięknie, ale tam czeka Ognista, w końcu mieliśmy świętować.
Przypomniał Blaise, zacierając w międzyczasie ręce. Co jak co, ale do imprez był pierwszy.
— Smoku, skoro już stoisz…
Draco posłał Nottowi na pozór złowrogie spojrzenie, ale nie powiedział nic. Otworzył pierwszą butelkę i napełnił nią szklanki. Podał każdemu jedną, po czym sam usiadł na łóżku obok Teodora.
— W takim razie wypijmy za zajebisty rok.
Blaise uniósł swoją szklankę, a cała reszta poszła w jego ślady.
— Za zajebisty rok!

    

Zegar wskazywał dwudziestą. Hermiona leżała na kanapie, tępo wpatrując się w kominek. O dziwo nie miała ochoty na czytanie książek. Wszystkie prace domowe dawno odrobiła, a i materiał opanowała. Co tu dużo mówić, najzwyczajniej w świecie się nudziła. Próbowała sobie znaleźć jakieś zajęcie, ale na próżno. Wiedziała, na co ma ochotę, ale tu pojawiał się problem. Najchętniej wybrałaby się na spacer, ale to wiązało się z koniecznością powiadomienia chłopaków. Wszystko pięknie, gdyby nie to, że u nich aktualnie siedziały Tracey, Pansy i Dafne. Nie, żeby ją to obchodziło, ale spotkać się z nimi nie zamierzała. Były jeszcze galeony, ale wątpiła, aby teraz Ślizgoni o nich pamiętali. Dzień po ich negocjacjach stworzyła cztery fałszywe monety, dzięki którym mogła powiadamiać chłopaków o potencjalnym zagrożeniu. Przypominały one te, które stworzyła w zeszłym roku, ale niezupełnie. W tym przypadku wystarczyło, aby cztery razy obróciła swój galeon między palcami i tamta trójka wiedziała, że coś jej grozi. Nie było to łatwe, ale w końcu nie bez powodu nazywano ją następczynią Roweny Ravenclaw. I tym razem jej intelekt okazał się niezawodnym, gdyż po chwili kombinowania wpadła na genialny pomysł. Natychmiast zerwała się z kanapy i podeszła do biurka. Obmyśliła perfekcyjny plan, który umożliwiał jej spacer bez  ryzyka późniejszej awantury i kontaktu ze Ślizgonami, a konkretniej Ślizgonkami.  

    

Znudzony Draco siedział na łóżku Teodora z wyciągniętymi przed siebie nogami. W ręku trzymała szklankę z Ognistą, którą kręcił bez sensu, wprawiając płyn w ruch. Nie przejawiał szczególnej chęci do zabawy. Mogło to być spowodowane faktem, że większość towarzystwa porządnie się już wstawiła, a on nie zmęczył nawet drugiej szklanki. Coś mu nie dawało spokoju, ale nie potrafił sprecyzować, co. Większość na szczęście nie zwracała na niego uwagi. Teodor i Dafne, którzy przesiedli się na podłogę między łóżkami, zawzięcie o czymś dyskutowali, co chwilę wybuchając śmiechem. Panna Greengrass w przeciwieństwie do swoich koleżanek wiedziała, że z uwagi na swoją słabą głowę nie powinna zbyt wiele pić, dlatego u niej spożyty alkohol objawiał się jedynie większym rozluźnieniem. Za to Pansy i Tracey siedziały na łóżku wraz z Blaise’em, który obejmował je obie. Ta trójka nie szczędziła sobie Ognistej, co czyniło ich strasznie hałaśliwymi i nadmiernie rozweselonymi. Draconowi jednak nie udzielała się panująca tu atmosfer. Coś go trapiło, ale nie mógł tego za nic zidentyfikować. To frustrujące, gdy coś zaprząta nasze myśli, a my nawet nie jesteśmy w stanie jednoznacznie określić, co to jest.
— Co to za mina, Draco?
Malfoy przekręcił głowę, słysząc dziewczęcy głos. Jak się okazało, na łóżku obok niego usiadła Tracey, zakładając nogę na nogę. Nie zamierzała dłużej przeszkadzać Pansy i Blaise’owi, a poza tym przecież sama miała ciekawsze zajęcia.
— Normalna.
Draco nie wydawał się szczególnie zainteresowany towarzystwem dziewczyny. Bardziej pochłaniało go obserwowanie drzwi, spod których wystawała jakaś kartka i… „Zaraz, co…?”, blondyn ponownie przeniósł wzrok na wejście, gdzie istotnie coś leżało. Dałby sobie rękę uciąć, że wcześniej tam tego nie było. Wrodzona ciekawość nie pozwoliła mu tak zostawić tej sprawy. Nie zastanawiał się nawet przez chwilę, co ma zrobić.
— Muszę coś załatwić, zaraz wracam.
Oznajmił, na co Tracey zrobiła smutną minkę, którą miała nadzieje zatrzymać chłopaka. Ten jednak nie zdawał się nią szczególnie poruszony. Zszedł z łóżka, natychmiast kierując się w stronę wyjścia.
— A ty gdzie?
Dracona zatrzymał głos Zabiniego, który jeszcze przed chwilą zajmował się zabawianiem Pansy. Draco spojrzał na niego krytycznie. Jak tak to lata za Riddle, a teraz klei się do Parkinson, żałosne.
— Zaraz wrócę.
Zatrzymawszy się przy drzwiach, niespostrzeżenie wypchnął nogą kartkę na korytarz, po czym opuścił dormitorium. Gdy tylko został sam, sięgnął po pergamin i odczytał zapisaną na nim wiadomość.

Wyszłam na spacer po błoniach.
W razie czego mam galeon.
Wrócę przed ciszą nocną.

                         Hermiona

Draco przez chwilę przyglądał się liścikowi, nie do końca wiedząc, co zrobić z wiedzą, którą posiadł. Teoretycznie powinien wrócić do dormitorium i spędzić czas z przyjaciółmi, tak jak panował albo… „Nawet o tym nie myśl, Malfoy!”, zganił się w myślach, ale było już za późno. Ignorując fakt, że ma na sobie tylko granatowy sweter, a wieczory nie należą już do najcieplejszych, ruszył w stronę wyjścia z salonu. Powrót do dormitorium po kurtkę wiązał się z pytaniami, których pragnął uniknąć. Nie lubił się tłumaczyć, a poza tym sam nie wiedział, co nim kieruje. Co do jednego miał pewność, przez Riddle zaczyna mu odbijać. Ten fakt nie przeszkadzał mu jednak w opuszczeniu salonu i skierowaniu się w stronę wyjścia ze szkoły. Jeszcze nie wiedział, gdzie szukać Riddle, ale to nie stanowiło problemu. Gdy opuścił zamek, uderzyła w niego fala chłodnego powietrza. Kurtka chyba jednak by mu się przydała, no ale trudno. Na zewnątrz panował przyjemny półmrok z powodu zbliżającej się pełni księżyca i bezchmurnego nieba. Właśnie dzięki temu Draco w oddali dojrzał majaczący punkt, który zmierzał w stronę jeziora. Bez trudu poznał Riddle – ciemna bluza, długie do łopatek falowane włosy.
— Mam cię mała.
Stwierdził triumfalnie, ruszając za Hermioną. Tak jak on szła z rękami w kieszeniach, a z jej postawy biła swoboda, której tak brakowało jej na co dzień. W końcu panna Riddle znalazła się przy jeziorze. Draco myślał, że zmieni kierunek, ale ta weszła na pomost i po chwili zastanowienia usiadła na jego krawędzi, spuszczając nogi.
Draco nie wahał się ani przez chwilę, czy tam iść. W pobliżu jezioro zwolnił, aby poruszać się w miarę bezszelestnie. Szło mu całkiem nieźle, ale do czasu. Wszedł na pomost, ale w połowie drogi dziewczyna najwyraźniej wyczuła, że coś jest nie tak i odwróciła się w jego stronę.
— Co ty tu do cholery robisz?!
Krzyknęła Hermiona, zrywając się na równe nogi. Nawet nie starała się ukryć swojego zdziwienia. Nie spodziewała się tu nikogo spotkać, a już na pewno nie jego.
— Stoję.
Odpowiedział niewzruszony Draco, podchodząc bliżej.
— Super, rozwiń temat.
— Znalazłem twój liścik.
— O ile mnie pamięć nie myli, to było powiadomienie, a nie zaproszenie.
— O szczegóły się z tobą kłócił nie będę.
Teraz oboje stali naprzeciwko siebie, Hermiona poirytowana, a Draco rozbawiony.
— Chciałam być sama.
Oznajmiła panna Riddle, krzyżując ręce na piersi. Czemu zawsze ktoś się musi przypałętać i zakłócać jej spokój? Przez tyle lat nie miała z tym problemu, a teraz bum i stoi przed nią wielki Draco Malfoy.
— A ja chciałbym gwiazdkę z nieba i co?
— Czy ty musisz być taki upierdliwy?
— Normalny człowiek uznałby to za przejaw kultury osobistej, że postanowiłem dotrzymać ci towarzystwa.
— Dobrze powiedziany… normalny.
Zrezygnowana Hermiona nie zważając już na Malfoya, ponownie usiadła na krawędzi pomostu. Nie łudziła się, spławi tego gada. Szybko zauważyła, że uporu mu nie brakuje, więc po co się denerwować, skoro przyszła tu, aby zaznać nieco spokoju. Draco po chwili zastanowienia usiadł obok niej. Teraz zaczął się zastanawiać, po co tu tak właściwie przyszedł. Konkretnego celu nie posiadał i w sumie to działał impulsywnie. Nasuwało się tylko pytanie, co nim kierowało?
— Czemu nie jesteś z resztą?
Dalsze rozmyślania Dracona przerwało pytanie Hermiony. Ciekawiło ją, dlaczego zrezygnował z libacji w gronie przyjaciół na rzecz szpiegowania jej.
— A ty?
— Nie byłam zaproszona.
— Byłaś.
— Ale nie chciałam.
— Dlaczego?
— Ja pierwsza zadałam pytanie.
— Czyli jak ci odpowiem, to ty zrobisz to samo?
— Niech będzie.
W głosie Hermiony dało się wyczuć zrezygnowanie. Nie pozbędzie się go, a na bezsensowne kłótnie nie miała dzisiaj ochoty.
— Nie chciało mi się tam siedzieć. Wszyscy są albo wstawienie, albo zajęci sobą. Nudziło mi się.
— Czy wy naprawdę nie potraficie się bawić bez alkoholu?
— Umiemy, tylko po co?
Hermiona spojrzała na Dracona z politowaniem. Postanowiła tego nie komentować, jednak ten zdążył podłapać temat.
— Czemu właściwie nie pijesz?
— Mam swoje powody.
— Tyle to sam się domyśliłem.
— I to ci musi wystarczyć.
Malfoy nie zamierzał tak szybko odpuścić, ale gdy spojrzał na Hermionę, zmienił zdanie. Mimo iż nie widział jej twarzy, gdyż wpatrywał się w tafle jeziora, zauważył, że jest spięta. Wkroczył na niebezpieczny grunt i chyba powinien się wycofać, jeśli nie chce powtórki z Riddle Manor.
— Nie odpowiedziałaś na moje wcześniejsze pytanie.
Hermiona z ulgą przyjęła zmianę tematu, gdyż ta sprawa nie była dla niej skomplikowana, a wręcz oczywista.
— Wasze przyjaciółki mnie nie lubią, a poza tym nie zamierzam robić za piąte koło u wozu.
Draco musiał przyznać, że coś w tym jest. Młode arystokratki nie pałały szczególną sympatią do Riddle, co nawet ślepy by zauważył.
— Zabini był niepocieszony.
Powiedział po chwili Draco, chcąc sprawdzić jej reakcję. Co prawda miał już swoje podejrzenia, jak to wygląda z jej strony, ale skoro nadarzyła się okazja, czemu by się nie upewnić.
— Parkinson z pewnością mu pomogła w odzyskaniu humoru.
Tak jak przypuszczał, Hermiona nie wydawała się nawet w najmniejszym stopniu zainteresowana samopoczuciem, czy też poczynaniami Diabła, a co więcej miała racje. Blaise nie wyglądał na szczególnie przybitego, gdy wychodził i wątpił, aby teraz uległo to zmianie. Zapadła cisza, podczas której oboje wpatrywali się w tafle jeziora, w której odbijał się księżyc. Nie do końca wiedzieli, o czym mogliby ze sobą rozmawiać. Nagle jednak Hermiona przypomniała sobie o dość istotnej sprawie.
— W poniedziałek musimy iść do Snape’a.
Draco nie do końca rozumiał, o co jej chodzi, dlatego spojrzał na nią pytająco.
— Potrzebujemy pozwolenia na wejście do Działu Ksiąg Zakazanych. Trzeba zacząć szukać informacji o tej książce.
Draco na śmierć zapomniał o tym cholernym zadaniu, już nie mówić o tym, aby myśleć, jak je wykonać.
— Masz już jakiś pomysł?
Zapytał, choć w zasadzie znał odpowiedź.
— Interesują nas bardzo stare woluminy, głównie o modyfikacjach i transmutacjach ludzkich. Trzeba szukać powiązań z tym zaklęciem Tenebras Infuderat. Informacje na temat tego plemienia i historii tych terenów, zanim wybudowano szkołę, też mogą się okazać przydatne.
— Tobie się serio nudzi.
Stwierdził śmiertelnie poważnie Draco, na co kąciki ust Hermiony powędrowały mimowolnie ku górze. Ona postrzegała to nieco inaczej. Zdobywanie nowej wiedzy i poszerzanie swoich horyzontów zaliczała raczej do przyjemnych zajęć niż do przykrej konieczności. Posiadanie wielu umiejętności pozwalało jej na radzenie sobie w najróżniejszych sytuacjach, dzięki czemu zachowywała kontrolę, którą tak lubiła.
— Mam ambitniejsze wizje spędzania wolnego czasu niż libacje z przyjaciółmi, których zresztą nie mam.
W głosie Hermiony dało się wyczuć nutkę żalu. Nadal nie pogodziła się z utratą dość bliskich jej osób. Poza tym, nawet gdyby chciała odnowić znajomość z trójką Gryfonów, to już nie było możliwe. Teraz dzielił ich ogromny mur, którego nie dało się obejść. Dodatkowo zawiedli jej zaufanie, co nieodwracalnie stawiało na nich krzyżyk. Cieszyła się, że ma chociaż Noctis, dzięki której nie czuła się jak kompletny wyrzutek.
— Jakbyś nie była taką zołzą, to może…
Oburzona Hermiona spojrzała na Dracona, który zaśmiał się na widok jej miny. Chyba powinna być na niego zła, ale jakoś nie mogła powstrzymać cisnącego się jej na usta uśmiechu.
— Odezwało się uosobienie dobroci i uprzejmości. Kogo ty chcesz oszukać, Malfoy, sam masz paskudny charakter.
— Uznam to za komplement, mała.
— Nie mogłeś się powstrzymać, prawda?
Zapytała Hermiona, nawiązując do określania jakiego zwykle Draco używał pod jej adresem.
— Przejrzałaś mnie.
Draco uniósł ręce, udając pokonanego, czym po raz kolejny rozbawił pannę Riddle. Aż dziw, że to Malfoy przyczynił się do jej dobrego humoru, którego tak dawno nie miała. Mimo swojego zamiłowania do samotności nawet jej czasami brakowało życzliwych ludzi, z którymi mogłaby porozmawiać, czy też po prostu pobyć. Chyba właśnie to skłonił ją do siedzenia tu ze Ślizgonem. Może i był z niego niezły dupek, ale o dziwo dało się z nim pogadać. Tak też spędzili ten wieczór. Do późna siedzieli na pomoście, po prostu rozmawiając. Na chwilę zapomnieli, że w ciągu dnia dogryzają sobie niemal bez przerwy. Liczyło się tu i teraz, a oboje czuli się naprawdę dobrze w swoim towarzystwie. Do zamku wrócili dopiero tuż przed ciszą nocną. Punkt dwudziesta druga stali w korytarzu, gdzie ich drogi się rozchodziły.
— Raz zachowam się jak normalny człowiek i podziękuję za miły wieczór.
Powiedziała Hermiona, uśmiechając się do Dracona. Nawet jeśli ją denerwował, to ostatnimi czasy brakowało jej odskoczni, którą on jej dziś zapewnił.
— Polecam się na przyszłość.
Draco skłonił się teatralnie, na co panna Riddle przewróciła tylko oczami.
— Wezmę to pod uwagę.
— Dzięki ci łaskawa pani.
— Pajac.
— Złośnica.
— Cham.
— Kurdupel.
Hermiona spojrzała na Dracona takim wzrokiem, od którego bez wątpienia powinien leżeć martwy.
— Wygrałem.
Z tymi słowami Malfoy zostawił Hermionę, znikając za drzwiami swojego dormitorium. Ten wieczór z pewnością mógł zaliczyć do udanych. W pokoju natomiast zastał dokładnie to, czego się spodziewał. Na jednym łóżku leżał zapewne zalany Zabini, co chwilę pochrapując, a obok niego spała Pansy. Dafne i Tracey zajęły posłanie Notta, który z kolie spał w najlepsze na tym blondyna.
— Zajebiście.
Mruknął pod nosem Draco, zdając sobie sprawę, że nie ma gdzie spać. Postanowił jednak na razie się tym nie przejmować. Swoje kroki skierował do łazienki, gdzie zamierzał wziąć długą kąpiel. Rozebrał się do naga, uprzednio zamykając drzwi zaklęciem. Wolał uniknąć wizyty nieproszonego gościa. Gdy wanna napełniła się już wodą, wszedł do niej, zanurzając się o szyję. Jego myśli bardzo szybko zaczęły krążyć wokół Hermiony. Dzisiejszy wieczór pozwolił mu spojrzeć na nią nieco inaczej, a raczej zobaczyć jej inne oblicze. Gdy nie otaczali ją ludzi, była normalną, a nawet uroczą dziewczyną. Co do charakteru nadal nie miał wątpliwości, że jest nadzwyczaj zadziorna, ale to tylko dodawało jej uroku. Kompanem do rozmowy również była nie najgorszym. Nie mówiła zbyt wiele o sobie, ale inne tematy nie były jej obce. Inteligentna i wszechstronna, te dwa słowa idealnie opisywały pannę Riddle, choć czasami bywało to denerwujące. Już sam nie wiedział, co ma o niej myśleć. Z jednej strony nadal uważał ją za tę denerwującą dziewczynę, której nie cierpi od lat, ale z drugiej obcowanie z nią pozwalało mu odkrywać nowe aspekty jej osoby. Chyba jeszcze nikt nie wzbudził w nim tylu skrajnych emocji. Powtarzał sobie, że powinien się trzymać od niej z daleka, tylko dlaczego to postanowienie szlag trafił, gdy pojawiała się okazja, aby spędzić z nią czas? Od ponad miesiąc, czyli poznania prawdziwego pochodzenia Hermiony toczył w sobie właśnie taką walkę. Teraz jednak zaczął przegrywać. Zostali na siebie skazani, większość czasu spędzali razem, a jeszcze nawet nie zaczęli poszukiwań książki. I jak on miał do cholery o niej nie myśleć?
— Zwariuję, prędzej, czy później zamkną mnie w Mungu przez tą cholerną Riddle.
Zrezygnowany Draco przetarł twarz dłońmi, jakby to miało mu pomóc w poskromieniu myśli. Ostatecznie jednak doszedł do jednego wniosku. Od Riddle nie ucieknie, a czas pokaże, co wyniknie z ich znajomości. Niewiele to wniosło do jego dylematów, ale wątpił, aby wymyślił coś lepszego, więc po co się tym zadręczać? Będzie się martwił później.





Witam.

Oto i wyczekiwana trzynastka. Myślę, że rozdział mimo braku jakichś mega spektakularnych akcji wyszedł całkiem niezły. Mnie szczególnie podoba się końcówka, ale ocenę pozostawiam Wam. Swoją drogą nie chcę się skarżyć, ale troszę martwi mnie spadek liczby komentarzy pod ostatnią notką. Sama nie wiem z czego to wynika, ale mam nadzieję, że nie jakichś braków, bądź błędów w opowiadaniu. No nic, trudno. Zobaczymy jak to będzie dalej.



Laf


66 komentarzy:

  1. Bardzo przyjemny rozdział, miło się czytało. Mimo, że było w nim mało akcji, to jednak bardzo mi się podoba. Szczególnie końcówka świetnie wyszła. :) Oby tak dalej.
    Buziaki
    Bells :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział świetny, zresztą jak zawsze ;)
    Kocham twoje opowiadania
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny rozdział. Trocje denerwuje mnie zachowanie Zabiniego ale za to podoba mi się jak Draco stara się być miły dla Hermiony ;)
    Z niecierpliwością czekam na następny rozdział.
    Życzę weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział.
    Czekam na następny.
    Weny, weny i jeszcze więcej weny :*

    OdpowiedzUsuń
  5. ojeeej *o* miła rozmowa - są postępy :D
    bardzo fajny rozdział - może nie wnosi wiele nowego do fabuły, ale bardzo przyjemnie się czyta i wielki plus, za Draco :D
    mam nadzieję jednak, że następny rozdział pociągniesz od tego momentu,a a nie od - za parę dni ;) ale to już zobaczymy za tydzień :D
    w każdym razie nie mogę się już doczekać ;3
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Żal mi Hermiony... Tak bez przyjaciół, znajomych? Nie, tak się nie da...
    Nie będę się rozpisywać jaki ten rozdział jest cudowny, więc musi Ci wystarczyć ten skromny komentarz ;)
    Pozdrawiam,
    Cassie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Napisze to tak:
    Moim zdaniem to jest przejściowy rozdział, który jest zajebisty !
    Tak naprawde mialam niezly ubaw czytając to bo z tego co widze to chyba niezly humorek mialas piszac to ;) Szczególnie podoba mi sie od tego momentu jak Mionka zostawiła tą notke pod dzwiami chlopakow az do konca <3 Moj wniosek jest taki ze ten rodzial jest zajebisty ! Moim zdaniem przejsciowy ale najlepszy :3 Pozdrawiam Klaudia <3 Zycze weny i czekam :

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy rozdzial. Niemoge sie doczekac nastepnego. Weny :-D

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo przyjemny rozdział c:
    Słodko, że Draco siedział z Hermioną. Zabini, który podwala się do Granger, to irytujący Zabini. Ale Zabini, podwalający się do Hermiony, a później flirtujący z innymi, to najbardziej irytująca rzecz pod słońcem XD
    Mi też najbardziej podoba się końcówka c:
    Pozdrawiam i życzę weny,
    Mrs Black ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Boska notka <3 uwielbiam twojego bloga pozdrawiam Angel

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak zawsze genialny rozdział :) Scena przy jeziorze była dla mnie miłym zaskoczeniem. Nie wiem czy już to pisałam ale nie cierpię Twojego Zabiniego :)
    Pozdrawiam i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo mi się podoba. Taki subtelny, jak cisza przed burzą ;)
    Albo jestem tak mało domyślna, albo ślepa, bo do tej pory nie wiem co męczy Hermionę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jezu uwielbiam ten rozdział zdecydowanie będzie od teraz moim ulubionym ps chyba wiem gdzie Draco będzie spał :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo mi się podobało, był to rozdział, w którym głównie skupiłaś się na relacjach między głównymi bohaterami. Myślę, że wszystko Ci to genialnie i że potrzebna była taka miła odskocznia od fabuły. Jestem jak najbardziej na tak i cieszę się, że w końcu mogłam go przeczytać. Teraz znów pozostaje czekać na kolejny, więc muszę uzbroić się w cierpliwość :) Życzę Ci dużo weny oraz zapraszam do mnie na 10 rozdział,
    http://bring-me-to-life-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi się podoba :)
    ~Hope. ^^
    Mam nadzieje, ze mnie jeszcze pamietasz :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytając początek, miałam nadzieję że w końcu się dowiem czemu Hermiona jest taka skryta, a tu *suprise* i nadal nie wiem! Mimo że nie ma jakiś większych akcji, rozdział uważam za bardzo ciekawy i czekam na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział cudowny jak zawsze :D nawet mimo jakis szybszych akcji byl bardzo ciekawy! Najbardziej podobala mi sie koncowka z Draco i Mioną :_ mama nadzieje ze ich znajomosc z rozdzialu na rozdzial bedzie sie poglebiac ;)
    pozdrawiam Czarna Roza

    OdpowiedzUsuń
  18. Pierwszy akapit bardzo mnie zaciekawił :D Ta tajemnica Miony robi się coraz bardziej ciekawsza. Kto pierwszy ją odkryje, Draco? :)
    W poprzednim Twoim blogu wprost kochałam Zabiniego, ale tutaj już go nie polubiłam ;P Strasznie mnie irytuje i wtyka swój nos w nie swoje sprawy xD
    Czekam na więcej ♥
    dramione-common-dreams.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa! No i zapomniałam o końcówce (ale to ja..)! :D
      Hermiona przygarnie do siebie Draco, prawda? :3 Przecież to dziecko specjalnej troski jest, trzeba mu pomóc ;) A jak go przygarnie, Draco zauważy 2 metrowego węża i zawału dostanie xD

      Usuń
  19. Naprawdę bardzo dobry rozdział =) czytałam tw poprzednie opowiadanie i pisałam z tobą na GG uwielbiam jak piszesz masz genialne pomysły i teksty w rozdziałach 💕👌👍 mam jednak pytanie czy będą jakieś nie bezpieczne wątki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z całą pewnością coś takiego się tu znajdzie.

      Usuń
  20. Rozdział jak zwykle świetny!
    "- Odziała zamknięty też podobno mają niezły w Mungu.
    - A co, polecasz?"
    Padłam, leżę i nie wstaję :D
    Zauważyłam kilka literówek, ale co tam :D
    Czekam na next i życzę dużo weny ;***

    PS. Zapraszam do sb dramioone.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Miły rozdział , taki bez grozy , strachu , akcji tylko opisujący uczucia bohaterów :) Czekam na następny ! :) pozdrawiam i życzę dużo weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. super rozdział :) cieszę się bardzo, że Hermiona powoli zaczyna akceptować Draco i nie ulega zalotom Diabła :) pozdrawiam!

    http://slady-cieni-dramione.blogspot.com/ przy okazji zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie martw się mniejszą liczbą komentarzy. U mnie też zaobserwowałam coś takiego. Nie warto się tym przejmować. Lepiej mieć tych pięciu najwierniejszych czytelników, którzy napiszą szczerze niż setki dla pozoru. :) Głowa do góry, ja zawsze będę się tu pojawiać. :)
    Rozdział super, stateczny, dający nam odetchnąć, tzw. "cisza przed burzą". Dobrze myślę?:>

    -------
    clover.
    http://hgranger-dmalfoy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Hej!
    To tak na początek napiszę, że wszystkie rozdziały przeczytałam w ciągu jednego dnia. To jest cudowne. Czytałam Twojego poprzedniego bloga i muszę przyznać, że naprawdę masz talent. Szczególnie ciekawi mnie wątek mocy żywiołów. Mam nadzieję, że w pewnym momencie Hermiona nie wytrzyma i rzuci w Tracey kulą ognia ^^ I jeszcze chciałabym się zapytać, czy będzie jeszcze mowa o Julianne i Tomie, ale z ich perspektywy jak są w Riddle Manor. To chyba wszystko. Do następnego rozdziału ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że będzie. Mamy przed sobą jeszcze kawał opowiadania, gdzie z pewnością ich nie zabraknie.

      Usuń
  25. Bardzo fajny rozdział. Czytało się go z taką lekkością. Genialnie ukazałaś swój pomysł. Czekam na dalszą część. Zapraszam do siebie na miloscDramione.blogspot.com.
    malagwiazdka

    OdpowiedzUsuń
  26. Rozdział świetny, ale jak zwykle mam niedosyt. :( Za krótkie piszesz te rozdziały.
    Dobrze, że Hermiona ma Noctis. Zwierzę jest czasami lepszym przyjacielem niż człowiek.
    O ubiorze koleżanek Malfoya, mogę powiedzieć tylko tyle, że najładniej z nich wszystkich ubrana była Dafne.
    Ta scena na pomoście była świetna. Już miałam nadzieję, że Draco nie wytrzyma i pocałuje Hermionę.
    Śmietana. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. mmm wieczorne gawędzenie jak romantycznie :3 Co za głupie ślizgonki myślą że są fajne a tak nie są, Hermiona powinna tak im popalić że nawet się na nią by nie spojrzały przez resztę życia.
    Pozdrawiam i czekam dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  28. świetnie czekam na więcej pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Rozdział bardzo fajny ;)
    Zabini robi się coraz bardziej wnerwiający... Mam nadzieję, że Herm szybko pokaże mu gdzie jego miejsce. Ciekawi mnie też jak przedsawisz charaktery Ślizgonek i jaki będą mieć wpływ na fabułę.
    Super, że w tym rodziale było więcej Draco i Herm ;) Uwielbiam te ich rozmowy, nie ważne czy się kłócą czy rozmawiają o rzeczach poważnych.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo fajny rozdział. Ładnie przedstawiłaś rozmowę na pomoście. Bardzo mi się podoba !!
    Pozdrawiam,
    Tsuki <3

    OdpowiedzUsuń
  31. Niedługo uznam tego bloga za mojego, aktualnie, ulubionego. Nie wiem, ma to coś, co mi się podoba. Jest leciutki, jak piórko i czytałabym go całymi dniami- gdybyś całymi dniami dodawała.
    Poprzedni blog był dobry, ale ten jest rewelacyjny. Jeszcze nie odkryłam głównego składniku tego doskonałego bloga i chyba mi się nie uda. Po prostu taki jest.
    Może to Hermiona, może Draco mnie tak urzeka... who knows?
    Czekam niecierpliwie na następny rozdział.
    Nie jestem nasycona. Proszę o dłuższy rozdział, najlepiej na dziesięć rolek pergaminu (drobnym drukiem!).

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo fajny rozdział. Niceee... ^^
    Cieszy mnie to, że więzi pomiędzy Hermioną a Draco coraz bardziej się zacieśniają. Oni są tacy uroczy, nawet jak się kłócą czy przezywają.
    Mimo że lubię Blaise'a to zaczyna mnie strasznie wkurzać. Każdy ma swoje granice, nawet ja.
    Równie mocno 'denerwuje' mnie Tracey, ale miło było się z niej pośmiać (a właściwie to z jej przekomarzań z Hermioną).
    Czekam na kolejna notkę.
    :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam trochę wredne pytanie. Pojawi się jeszcze miniaturka w stylu Następnego Razu Nie Będzie? Ewentualnie jej 2 część? Ilysm Prawie tak mocno jak Twoje historie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie planuję drugiej części, a co do podobnej miniaturka to zależy od weny i czas. A i prosiłabym o kierowanie pytań na ask'a, żeby nie robić spamu pod rozdziałami :)

      Usuń
  34. Jak zwykle perfekcyjny. Relacja Hermiona- Draco rozwija się w dobrym kierunku co bardzo mnie cieszy. Nie mogłam się oderwać i z niecierpliwością czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  35. Jak dla mnie piszesz za rzadko. :D Nie mogę się doczekać kolejnego. Żadne słowa nie wyrażą genialności tego rozdziału jak i poprzednich. Mój tydzień trwa od notki do notki. :D Pozdrawiam Baśka.<3

    OdpowiedzUsuń
  36. Sorry ,,ale dopiero teraz mogłam skomentować bo mam urwanie głowy...xD Co do rozdziału to bardzo mi się podoba, tak to zdecydowanie rozdział przejściowy ale jaki cudowny. A ta rozmowa na pomoście <3 CUDOO po prostu cudo czekam na następny rozdział ,,weny
    Esia:**

    OdpowiedzUsuń
  37. Przepraszam, że komentuję dopiero teraz, ale ostatnio miałam naprawdę mało czasu :(
    Rozdział super *.* Bardzo podobają mi się wspólne rozmowy Hermiony i Draco ;) widać, że powoli się do siebie zbliżają ;) podoba mi się też wątek z Noctis ( przepraszam, jeśli źle zapisałam imię ;) ) widać, że Hermiona mimowolnie jest podobna do Voldzia ;) nie mogę się też doczekać wspólnego szukania księgi ;)
    Trochę chaotycznie ;) ale nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału ;)
    Życzę weny i pozdrawiam :)

    Maggie Z.
    dramione-never-forget-you.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  38. Wlasnie udowodniłaś, że rozdział bez akcji to rozdział ciekawy! Zresztą zrobiłaś to już któryś raz :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Rozdział mi się podoba :). To stopniowe rozwijanie relacji Draco i Hermiony jest niesamowicie emocjonujące, i nieistotne ile opowiadań przeczytałam - za każdym razem przeżywam to z nim na nowo :). Cieszy mnie, że powoli zaczynasz rozwijanie wątku wspólnego zadania Riddle i Malfoya. Ciekawa jestem co z tego wyniknie ...

    Życzę dużo weny :).
    Pozdrawiam, Invisible.

    OdpowiedzUsuń
  40. Super świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Bardzo fajny rozdział :) Weny i czekam nn Z. :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Świetny rozdział! Dzisiaj natrafiłam na twojego bloga i jestem pod ogromnym wrażeniem...
    Relacja Hermiony i Draco... Brak słów. Błagam dodaj szybko nn
    eva oficjalnie ucząca się teraz hiszpańskiego

    OdpowiedzUsuń
  43. kochana kocham twoje blogi a te wszystkie ubrania które wybierasz poprostu brak słów
    Kachna:*

    OdpowiedzUsuń
  44. Cześć :) Nigdy nie komentowałam, nadszedł najwyższy czas, jestem z Tobą od połowy poprzedniego opowiadania. Co tu wiele mówić, uwielbiam Twoje opowiadania, ten styl pisania, czyta się go lekko i przyjemnie, zdania mają sens, chce się Ciebie czytać, nie na siłę dla przyjemności (często się zdarza na blogach że mnie denerwuje sposób pisania) ale myślę, że ty wiesz,że jesteś w tym dobra, nadrobiłam zaległości i już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału :*
    Pozdrawiam Lordowata

    OdpowiedzUsuń
  45. Super, sytuacja się rozkręca miedzy tym dwojgiem. Osobiście nie lubię opowiadań gdy Hermiona jest czystokrwista, i wgl ale Twoje czytam. Wiem, że się nie zawiodę, życzę weny i czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Jejciu kochany super bkog nawet wiecej niz super fabula jest tak wciagajaca ze moj mozg automatycznie koryguje niestety bardzo czesto pojawiajace sie tu literowki , ale nie przejmuj sie nikt nie jest idealny. I kocham Cie za te dluuuugie rozdzialy !!! Pozdrawiam i zycze weny

    OdpowiedzUsuń
  47. Świetny rozdział. Podoba mi się jak budujesz relacje między bohaterami.
    Pozdrawiam i dużo weny
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  48. Obłędny! Świetny rozdział bardzo mi sie podobała scena na pomoście taka awww zabieram się za następny rozdział :)
    Pozdrawiam i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  49. W końcu coś zaczyna się dziać między Mioną i Draconem. :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Chcę zobaczyć Draco w św. Mungu :)
    Weny i pozdrowionka
    Dravelia

    OdpowiedzUsuń
  51. Nasza parka jest słodka. *.*
    Nicol

    OdpowiedzUsuń
  52. Jak ty to robisz. Jak skończysz całe te opowiadanie powinnaś wydać tą opowieść. Boże jesteś mega. Te uczucia....uwielbiam! *-*
    Szwedk

    OdpowiedzUsuń
  53. Awww... ;3 Jak mi się podobał moment, kiedy Draco poszedł do niej <3 *o*
    Rozdział jak zwykle idealny :))

    Pozdrawiam :D
    ~~Miona_Malfoy_

    OdpowiedzUsuń
  54. -Pajac
    -złośnica
    -cham
    -kurdupel
    Krótka wymiana zdań zdecydowanie najlepsza w tym rozdziale dramione się nasila<3

    OdpowiedzUsuń