piątek, 21 listopada 2014

16. Gorzki smak porażki


Wrzesień minął w zastraszającym tempie, a lato już dawno ustąpiło miejsca jesieni. Liście zmieniły swoje barwy, a pogoda przestała rozpieszczać uczniów Hogwartu, podobnie jak nauczyciel. Ilość materiału oraz prac domowych rosła z każdym dniem, a większość żyła od weekendu do weekendu. Zdarzały się jednak wyjątki, które mimo jeszcze większej liczby obowiązków radziły sobie całkiem nieźle. Hermiona dzięki swojej systematyczności skutecznie unikała zaległości w nauce. Najwięcej jej czasu pochłaniało jednak przeszukiwanie biblioteki, które mieli zakończyć właśnie dzisiaj. Draco, choć mogłoby się wydawać, że zginie w tym wszystkim, radził sobie nie gorzej od Hermiony. Pogodzenie treningów, nauki i poszukiwań nie należało do najłatwiejszych, ale dzięki Riddle dawał radę. Dziewczyna często, gdy sama zostawała w bibliotece, w miarę możliwości zmuszała go do tego samego. Początkowo sprzeciwiał się i marudził, lecz szybko pojął, że jej metody są niezwykle skuteczne. Podczas gdy wieczorami on mógł się bezkarnie obijać, dwójka jego przyjaciół ślęczała nad pracami domowymi, klnąc na czym świat stoi. Poza tym przy przenośnej encyklopedii Riddle odrabianie zadań szło mu szybko, a i efekty były lepsze. To jednak nie jedyne korzyści płynące ze wspólnego spędzania czasu. Zarówno Draco, jak i Hermiona powoli odkrywali, że są w stanie znieść swoje towarzystwo, a nawet nie sprawia im to już aż tak dużego problemu. Można by nawet rzecz, że mimo różnić zarówno charakterów, jak i poglądów nawiązała się między nimi swego rodzaju nić porozumienia. Panna Riddle sama przed sobą musiała przyznać, że poza Noctis Malfoy stał się jedyną osobą, z którą mogła porozmawiać. Pomijając jego liczne osobliwości i specyficzny styl bycia bywał naprawdę znośny. Oddzielony od grupy stawał się zupełnie innym chłopakiem, którego zaczynała lubić. Gdy byli sami nawet jego bezczelność i pewność siebie, aż tak ją nie raziły. Draco miał podobne odczucia względem Hermiony, choć ona bez względu na otoczenie nie zmieniała się, poza jednym szczegółem. Im mniej znajdowało się przy niej ludzi, tym swobodniej się zachowywała. Były również sprawy, które zaczynały go niepokoić. Ta mała złośnica wywierała na niego zbyt duży wpływ. Trzy tygodnie, tyle wystarczyło, aby się wyciszył i myślał o niej częściej, niż powinien. Nie widział w niej już samych wad i osobliwości, których przyczynę pragnął poznać. Odkrywał coraz więcej jej zalet i to nie tylko związanych z charakterem. Trochę mu to zajęło, lecz w końcu pojął, co widział w niej Blaise. Nawet ze swoją dość pospolitą urodą i niewielkim wzrostem posiadała kilka cech, które ją wyróżniały. Jednak tego typu myśli starał się trzymać od siebie jak najdalej. Powtarzał sobie, że po prostu zaczyna ją lubić, a to, że jest na swój sposób atrakcyjna, niczego nie zmienia. Jak na razie pomagało, dlatego postanowił trzymać się tej strategii, ile tylko się da. Jak długo będzie skuteczna, tak długo będzie miał względy spokój. Na szczęście dzisiaj nie musiał się męczyć z dziwnymi myślami, gdyż oboje z Hermioną skupiali się tylko na jednym. Nadszedł trzydziesty września – ostatni dzień ich poszukiwań. Tylko to siedziało w ich głowach. Zaraz po obiedzie udali się do biblioteki, aby nie tracić czasu.
— Została nam jedna półka. Szybko pójdzie.
Draco mimo wszystko cieszył się z rychłego opuszczenia biblioteki. Nigdy nie pałał miłością do tego miejsca. Wszędzie pełno kurzu, starych książek, a do tego zrzędliwa bibliotekarka z obsesją na punkcie ciszy. Kto by to lubił poza Riddle?
— Może i tak, ale nie zapominaj, że u mnie czeka kilka książek do przewertowania.
Mimo początkowego sukcesu znaleźli zaledwie kilka woluminów, które mają większe lub mniejsze powiązania z tym, czego szukają. Hermiona nie chciała wyprzedzać faktów, ale bardzo często zastanawiała się, co zrobią, jeśli tu nic nie znajdą. Bibliotek to ich jedyna alternatywa, a gdy ona nie wypali, będą mieli naprawdę spory problem.
— Jak zwykle pełna optymizmu. Wyluzuj, mała.
— Któreś z nas musi myśleć realnie i przyszłościowo.
Takie dyskusje towarzyszyły im do samej biblioteki. Dopiero gdy znaleźli się w Dziale Ksiąg Zakazanych, nieco się wyciszyli. Został im jedna półka, co wiązało się z tym, że pracowali po tej samej stronie regału. Hermiona, gdy tylko złapała w ręce pierwszą książkę, odpłynęła zupełnie. Podczas czytania wyłączała się, a rzeczywistość ustępowała miejsca literaturze. Draco niestety nie posiadł takiej zdolności, a dodatkowo rozpraszała go obecność Riddle. Wzrok mimowolnie z pożółkłych stronic uciekła mu w stronę stojącej trzy metry dalej dziewczyny. Podczas tych wspólnie spędzonych trzech tygodni zauważył u niej kilka zabawnych tików. Na przykład zawsze, gdy się na czymś skupiała, co chwilę zakładała za ucho nawet najmniejsze pasmo włosów. „Malfoy, ogarnij się do cholery i skup na tej książce!”, zganiła go w końcu podświadomość, gdy Hermiona sięgnęła po kolejną księgę, a on nie skończył nawet jednej. „Muszę się skupić”, nakazał sobie w duchu, co wyjątkowo podziałało. Poszukiwania szły im dość sprawnie, dlatego po jakichś dwóch godzinach Hermiona sięgnęła po ostatni wolumin. Niestety, dziś nie udało im się znaleźć nic wartego uwagi, przez co bibliotekę opuścili z pustymi rękami.
— Mamy jeszcze czas do kolacji, więc możemy pójść do Snape’a.
Hermiona uznała, że powinni poinformować profesora o zakończeniu przeszukiwania biblioteki i jego rezultatach.
— Taa, trzeba mu zdać relacje z projektu.
Na te słowa panna Riddle zaśmiała się krótko.
— Projekt, zadanie, w sumie wszystko jedno.
— Tylko ciekawe, co ja teraz Zabiniemu powiem.
— Niby o czym?
— O ile się nie mylę, to mamy jeszcze przeczytać te książki u ciebie.
Draco myślał o tym już od dłuższego czasu. Wolał sobie nawet nie wyobrażać, jaką Diabeł zrobi mu awanturę, jak się dowie. Tak na dobrą sprawę to nie była jego wina, nie pchał się do tego zadania. Pomijał fakt, że zdarzył polubić towarzystwo Riddle, a niepowodzenia przyjaciele jakoś szczególnie mu nie przeszkadzały.
— Blaise’owi nic do tego.
— Poza tym, że od miesiąca próbuje cię wyrwać to nic.
— Malfoy!
— Co? Chyba mi nie powiesz, że tego nie widzisz?
Hermiona zgromiła Dracona wzrokiem, lecz nie mogła zaprzeczyć, co wywołało u niej jeszcze większą frustrację. Temat Zabiniego był dla niej dość drażliwy. Sama myśl, że on oczekuje od niej czegoś więcej niż koleżeństwa, budziła w niej niepokój, a nawet lęk.
— Odpuść, Malfoy.
— No ale wiesz co, chłopak się stara, kombinuje, a ty nic, jakby…
— Ja się o to nie prosiłam, więc niech sobie lepiej od razu odpuści!
Hermiona przyspieszyła kroku, czując narastającą w niej złość. Nie raz przeklinała tę cholerną dociekliwość Malfoy. Jak już podłapie jakiś temat, to ciągnie go do bólu.
— Dlaczego?
Z jednej strony nie chciał jej jeszcze bardziej wkurzyć, ale z drugiej zżerała go ciekawość. Zabini nie mógł się odpędzić od dziewczyn, a taka Riddle nic, wręcz im bardziej on się starał, tym ona bardziej go unikała. Momentami miewał wrażenie, jakby ona po prostu bała się dopuścić do siebie kogokolwiek. Teraz tylko pojawiało się pytanie dlaczego.
— Bo nie chcę.
„Bo się boisz…”, szepnął złośliwy głosik w głowie Hermiony, przez co ta spięła się jeszcze bardziej, za wszelką cenę unikając wzroku Dracona. Irracjonalny lęk od zawsze utrudniał jej życie. Choćby chciała być normalna, nie potrafiła. To siedziało w niej zbyt głęboko. Prawdziwej natury nie da się tak po prostu wyzbyć. Można ją maskować, robić wszystko, aby nie oglądała światła dziennego, lecz to nie znaczy, że ona zniknie. Nie jesteśmy w stanie unicestwić cząstki siebie. Ona zawsze będzie tylko czekać na odpowiedni moment, aby się ujawnić. Nie potrafiła kontrolować tej części siebie. To ona nadzorowała jej życie, mimo iż z całego serca pragnęła, aby było inaczej. Draco w milczeniu obserwował dziewczynę, wiedząc, że nie mówi mu całej prawdy, lecz postanowił nie naciskać. To dziwne, ale przy Riddle nauczył się czasami odpuszczać, co kiedyś było nie do pomyślenia. Od dziecka dostał, czego chciał i kiedy chciał, a dopiero ona uświadomiła mu, że to tak nie działa. Rzeczy naprawdę ważne wymagają czasu, cierpliwości, a nawet poświęcenia. Tak właśnie było z Hermioną. Poznanie jej i przekonanie do siebie to nie lada wzywanie, którego się podjął i nadal w nie brnął, o dziwo z chęcią. Sam do końca nie wiedział, czemu tak mu na tym zależy i prawdę powiedziawszy, starał się tego nie roztrząsać. Polubił ją, dobrze im się rozmawiało i tyle. „Kogo ty chcesz oszukać?”, zignorował złośliwy głosik w swojej głowie, co znacznie ułatwił mu fakt, że dotarli do gabinetu Snape’a. Hermiona nie zwlekając, zapukała, chcąc mieć to jak najszybciej z głowy.
— Wejść.
Padło polecenie, dlatego Draco otworzył drzwi, przepuszczając Hermionę przodem.
— Dzień dobry.
Uczniowie przywitali się, po czym podeszli do biurka profesora, przy którym ten sprawdzał jakieś eseje.
— O co chodzi?
Zapytał znudzonym głosem, nie odrywając wzroku od pergaminu. Nie lubił, gdy ktoś mu przeszkadzał w sprawdzaniu tych wypocin, które niektórzy kretyni śmieli nazywać esejami.
— Skończyliśmy przeszukiwać bibliotekę.
Słowa Hermiony wywołały u Severusa większe zainteresowanie niż początkowo. Odłożył pióro i podniósł wzrok na swoich uczniów.
— Rozwiń temat.
— Mamy kilka książek, które mogą nam pomóc, ale jeszcze nie zaczęliśmy ich przeglądać.
— Czarny Pan chce być informowany o postępach.
— W takim razie jak coś znajdziemy, damy panu znać, a pan mu to przekaże.
Taki układ Hermionie wydawał się najlepszy. Perspektywa niepotrzebnego kontaktu z Tomem nie była zbyt zachęcająca. Korespondencje wymieniała tylko z Julianne, nigdy z Tomem. Ostatni raz widziała go przed wyjazdem do Hogwartu i jakoś szczególnie nie tęskniła.
— Niech będzie.
W tej kwestii Severus postanowił się nie spierać. Doskonale zdawał sobie sprawę, że ten układ będzie korzystniejszy, a co najważniejsze bezpieczniejszy dla obu stron.
— Pamiętajcie tylko, że wszystko musi pozostać w tajemnicy. Wszelkiego rodzaju podejrzenia również nie są wskazane. Doskonale wiecie, jak szybko w tej szkole rozchodzą się plotki.
— Panie profesorze, my się tak z Riddle kochamy, że nikt nic nie będzie podejrzewał, prawda mała?
— Weź ty się już lepiej nie odzywaj.
Hermiona wniosła oczy ku niebu, błagając Merlina o cierpliwość. Malfoy nawet w swoim znośnym wydaniu wymagał od niej dużych pokładów spokoju, którym nie została zbyt hojnie obdarzona.
— Śmiem wątpić w pańskie słowa, panie Malfoy, dlatego powtarzam, musicie być ostrożni.
Draco wzruszył lekceważąco ramionami i tak wiedząc swoje.
— Dobrze profesorze, w takim razie do widzenia.
— Żegnam.
Po tych słowach Ślizgoni opuścili gabinet Mistrza Eliksirów, kierując się w stronę lochów.
— To, co robimy?
Zapytał Draco, gdy byli już w połowie drogi. Nigdy by nie pomyślał, że będzie się dziwnie czuł, nie mając nic konkretnego do roboty. Przez ostatnie trzy tygodnie zdążył przywyknąć do ciągłego braku czasu i przeróżnych zajęć.
— Ja idę do siebie, a ty rób, co chcesz, czyli, innymi słowy, masz wolne.
Hermiona cieszyła się, że udało im się skończyć dziś wcześniej. Już dawno nie miała dnia dla siebie, dlatego teraz zamierzała wykorzystać chwilę wolności.
— A co z książkami?
— Zaczniemy od jutra. Już nie udawaj, że ci się tak spieszy do wertowania książek.
Zaśmiała się Hermiona, na co Draco zmieszał się w duchu, co było dla niego ciężkim przeżyciem. Tak na dobrą sprawę książki to tylko wymówka, pretekst, usprawiedliwienie przed samym sobą na chęć spędzenia czasu z Riddle. „Jestem żałosny”, stwierdził w duchu Draco, choć nie dał nic po sobie poznać. Jeszcze tego brakowało, żeby zrobił z siebie kretyna przed tą małą bestią.
— O niczym innym nie marzę jak o kolejnym dniu z zakurzonymi tomiszczami i upierdliwą złośnicą.
Takie dyskusje towarzyszyły im do samego salonu Slytherinu. Ich przybycie od razu zostało zauważone, szczególnie przez siedzącą przy kominku grupkę.
— Draco, Hermiona, chodźcie do nas.
Zawołał siedzący na kanapie Zabini, machając do nich zachęcająco. Poza nim znajdowali się tam jeszcze Teodor, Pansy, Tracey i Dafne.
— To co, zmieniasz plany, czy nadal bawisz się w pustelnika?
Zapytał Draco, który wraz z Hermioną stał mniej więcej w połowie salonu. Odpowiedzi był niemal pewny, ale nie mógł sobie odmówić podroczenia się z Riddle.
— Pilnuj lepiej swojego nosa i leć do Davis, bo już się ślini na twój widok.
Hermiona nie zamierzała dać się sprowokować. Nie zaszczyciwszy blondyna nawet jednym spojrzeniem, ruszyła w stronę korytarza prowadzącego do dormitoriów.
— Ktoś tu jest zazdrosny.
— Chyba w twoich chorych snach, fretko.
Draco na te słowa zaśmiał się pod nosem, lecz nie powiedział już nic. Z braku lepszych zajęć postanowił dołączyć do przyjaciół, którzy przyglądali się jego dyskusji z Riddle, niestety nie słysząc jej treści.
— Co ty dzisiaj tak wcześnie?
Zainteresował się Teodor, gdy Draco usiadł na wolnym fotelu. Poza dniami, kiedy mieli treningi, Smoka widywali dopiero po kolacji, a tu taka niespodzianka.
— Tak wyszło.
— Skończyliście ten projekt dla Snape’a?
W tym momencie Draco przeklinał Zabiniego i jego pamięć. Kiedyś chcąc go spławić, powiedział, że projekt potrwa tylko do końca września, czego teraz żałował. Liczył, że ta wymówka posłuży mu jeszcze przez jakiś czas, póki nie wymyśli innej, ale jak widać, jego plany wzięły w łeb. „On mnie zabije”.
— Tak, już go oddaliśmy.
— Zajebiście! W takim razie możecie mi życzyć powodzenia.
Wszyscy spojrzeli pytająco na Blaise’a, nie do końca rozumiejąc, o czym on mówi.
— Można wiedzieć w czym?
Nurtujące wszystkich pytanie zadał Nott, nie zamierzając czekać, aż Zabini łaskawie im się zwierzy.
— Jutro umówię się z Hermioną.
Nastał cisza, którą przerwał huk uderzającej o podłogę różdżki. Wszyscy spojrzeli w stronę Pansy, która jeszcze przed chwilą bawiła się magicznym patykiem, a teraz z niedowierzaniem patrzyła na Diabła. Podejrzewała, że Blaise ma coś do Riddle, ale gdy utwierdziła się w tym przekonaniu, było jeszcze gorzej. Właśnie spełniły się jej najgorsze obawy. Czuła smutek, pomieszany z goryczą i złością. Pozwoliła na to, aby jakaś dziewczyna omotał chłopaka, na którym jej zależało od lat. Chyba po raz pierwszy było jej tak przykro. Nie mogła tu dłużej siedzieć, jeśli miała zachować zimną krew. Jest arystokratką, na pewno nie pokaże przed nimi swoich słabości. Panna Parkinson miała jednak to szczęścia posiadania wspaniałych i domyślnych przyjaciółek.
— Właśnie, na śmierć zapomniałam. Jutro mamy oddać to wypracowanie, w którym miałaś mi pomóc, Pan. Jak to zawale to Marst mnie zabije.
Dafne Merlin nie poskąpił talentu aktorskiego, dlatego nikt poza Tracey nie zorientował się, że to tylko gra, gdy blondynka wyprowadziła Pansy z salonu. Tracey za to postanowiła tu zostać i dowiedzieć się czegoś więcej.
— Jak to?
Draco nie zwracał uwagi, jak bardzo głupio zabrzmiało jego pytanie. Teraz liczyło się tylko to dziwne uczucie, które rosło z nim z każdą kolejną sekundą. Wiadomość o planach Zabiniego wstrząsnęła nim, tylko nie wiedział dlaczego. Blaise nigdy nie ukrywał swojego zainteresowania Riddle, więc czemu akurat teraz miał ochotę mu przyłożyć? „Sam mu mówiłeś, że ma się z nią umówić, kretynie!”. Niby racja, ale w tym momencie ten argument nieszczególnie do niego trafiał. Jego myśli krążyły tylko wokół tego, co zrobi Hermiona. Z jednej strony był przekonany, że omówi, o czym świadczyło jej ogólne zachowanie i ich dzisiejsza rozmowa. Istniało jedne znikome prawdopodobieństwo, że Blaise’owi dopisze szczęście i uda mu się dopiąć swego.  Druga opcja nie podobała mu się ani trochę. Nawet nie mógł – a raczej nie chciał – wyobrazić swoje Diabła i Hermiony razem. Przywykł, że to z nim Riddle spędza większość swojego czasu, co z pewnością uległoby zmianie, gdyby tę dójkę coś połączyło. Jemu odpowiadał taki stan rzeczy jak obecnie, więc na cholerę go niszczyć?
— Randka, mówi ci to coś, Smoku? Zobaczycie, jutro będziemy świętować mój sukces, tylko musicie mi trochę pomóc…

    

Hermiona siedziała na kanapie w swoim pokoju, bezmyślnie wpatrując się w ogień. Do śniadania nie zostało już zbyt wiele czasu. Uszykowała się już dawno, a teraz rozmyślała o porannym bieganiu, a konkretniej o Malfoyu. Czuła, że coś jest nie tak. Zwykle wygadany, a wręcz irytujący dzisiaj prawie w ogóle się do niej nie odzywał, jakby tkwiąc w swoim świecie. Pytała go nawet, o co chodzi, lecz została po prostu zbyta, a odpowiedzi nie uzyskała. Chciała się tym nie przejmować, ale miała nieodparte wrażenie, że coś się stało albo dopiero stanie.
— Czemu ja się w ogóle przejmuję Malfoyem?
Zapytała sama siebie, przejeżdżając dłońmi po twarzy.
— Przejmujesz się, gadasz o nim, podejrzane…
Hermiona natychmiast zabrała ręce z twarzy i spojrzała oskarżycielsko na wylegującą się przed kominkiem Noctis. Wąż patrzył na nią, niczym uosobienie niewinność, jakby nie rozumiejąc, co takiego się stało.
— Bo zachowuje się jak kretyn.
— Wmawiaj to sobie, wmawiaj.
— To, że go toleruję, o niczym nie świadczy, więc przestań się doszukiwać drugiego dna.
Hermiona była zarówno poirytowana, jak i zmieszana. Wiedziała, że dość często zdarzało jej się o nim mówić, ale jak inaczej miała wyrazić swoją frustrację? I ona potrzebowała się czasami wygadać, co najwyraźniej Noctis opacznie odebrała. Na szczęście uniknęła dalszego spierania się z nią, gdyż usłyszała pukanie do drzwi.
— Do zobaczenia, gadzie.
Rzuciła tylko na odchodne w stronę Noctis, po czym wygładziwszy spódniczkę, podeszła do drzwi. Jakie było jej zdziwienie, gdy na korytarzu zastała tylko Blaise’a.
— Gdzie reszta?
Zapytała od razu, na co chłopak uśmiechnął się tylko tajemniczo.
— Musieli iść wcześniej, ale ja jestem do twojej dyspozycji.
Hermiona odpowiedziała mu krzywym uśmiechem, a niepokój, który czuła chwilę temu, przybrał na sile. Czemu ona zawsze musi mieć rację? Najchętniej wróciłaby do dormitorium, ale nie zamierzała robić z siebie histeryczki, dlatego bez zbędnych dyskusji ruszyła wraz ze Ślizgonem do Wielkiej Sali. Panowała między nimi nienaturalna cisza, która przeszkadzała obojgu. Blaise zdawał sobie sprawę, że nie ma za wiele czasu i musi się w końcu ogarnąć. Chciał wiedzieć, na czym stoi, bo ta ciągła niepewność niezwykle go irytowała. Im dłużej będzie siedział z założonymi rękami, tym gorzej na tym wyjdzie.
— Hermiono?
 Zaczął w końcu po stoczeniu wewnętrznej walki. Teraz albo nigdy.
— Tak?
— Może poszłabyś ze mną dzisiaj na spacer? Skończyliście już ten projekt, więc chyba masz czas.
„Cholera jasna!”, zaklęła w duchu Hermiona, czując narastającą w niej panikę. Co teraz? Zgodzenie się nie wchodziło w grę. Na samą myśl o spędzeniu popołudnie tylko z Blaise’em czuła niepokój. Do Malfoy jakimś cudem przywykła, ale to był Malfoy – wredny gad, którego życiowym celem było wyprowadzanie jej z równowagi. Zabini zdawał się oczekiwać od niej czegoś więcej, o czym starała się w ogóle nie myśleć. Teraz, jednak gdy sytuacja stała się jasna, oszukiwanie samej siebie straciło sens – o ile kiedykolwiek go miało.
— Właściwie po co?
Najchętniej strzeliłaby sobie w łeb za to pytanie, ale nic lepszego nie przyszło jej do głowy. Postanowiła grać na zwłokę, aby jak najdłużej odwlekać moment odpowiedzi.
— Po prostu, moglibyśmy spędzić trochę czasu razem, lepiej się poznać.
„Nie, to się nie dzieje…”, pomyślała z rozpaczą panna Riddle, ubolewając nad swoim losem. „Weź się w garść, kretynko! Sprzeciwiasz się Voldemortowi, a chłopakowi nie potrafisz odmówić?!”, zganiała ją podświadomość, co nieco dodało jej odwagi. Musi to załatwić szybko i bezboleśnie. Zwlekanie nic tu nie da, a wręcz działa na jej niekorzyść.
— Blaise, ja… nie zrozum mnie źle, ale nie.
Zabiniemu zrzedła mina, gdyż potwierdziły się jego obawy. Prawdę powiedziawszy, gdzieś w głębi duszy wiedział, że tak będzie, ale liczył, że jego przypuszczenia okażą się niesłuszne.
— Lepiej będzie tak, jak jest. Uwierz mi, to nie miałoby sensu, ja…
Hermiona plątała się w tym, co mówi, czując, jak jej policzki stają się czerwone. Nerwowo wykręcała sobie palce, chcąc zapaść się pod ziemie. Chyba jeszcze nigdy nie była tak zawstydzona. Najchętniej uciekałaby stąd jak najdalej, przed czym zresztą powstrzymywała się resztkami silnej woli.
— Spokojnie, rozumiem. Zapomnijmy o tym, ok?
Powiedział uspokajającym głosem Blaise, zdobywając się nawet na blady uśmiech, choć nie było mu łatwo przełknąć porażkę. Nie przywykł do rozczarowań. Od dziecka dostawał wszystko, czego chciał, ale jak widać nie tym razem.
— Przepraszam.
Szepnęła Hermiona, nadal nie patrząc na Zabiniego. Resztę drogi pokonali w zupełnej ciszy. Oboje z nieopisaną ulgą wkroczyli do Wielkiej Sali. Przy stole Hermiona usiadła obok Teodora, a Blaise Dracona. Obaj Ślizgoni spojrzeli podejrzliwie najpierw na Riddle, następnie na przyjaciela. Hermiona bez słowa zaczęła jeść, nie spuszczając wzroku z talerza. Diabeł również nie wykazywał większego zainteresowania otoczeniem. Dopiero gdy Draco szturchnął go w ramię, podniósł na niego wzrok. Wiedział, o co im chodzi, lecz pokręcił jedynie przecząco głową, dając tym samym do zrozumienia, że porozmawiają później. Przyjaciele znali jego plany, dlatego domyślał się, że zżera ich ciekawość, jak mu poszło, nawet jeśli obaj podejrzewali, co i jak. Śniadanie minęło im w ciszy. Tak na dobrą sprawę każdy tylko czekał, aby wrócić do lochów. Jako pierwsza wstała Hermiona i nie oglądając się na resztę, wyszła z sali. Chłopaki niemal natychmiast ruszyli za nią, lecz dopiero w ich dormitorium padło pierwsze pytanie, o dziwo z ust Teodora, a nie Dracona.
— I jak poszło?
— Odmówiła mi i dała do zrozumienia, że nie mam na co liczyć. Innymi słowy, dostałem kosza.
W głosie Zabiniego dało się wyczuć nutę zrezygnowania, co w tej sytuacji nikogo nie dziwiło.
— Przynajmniej pierwszego kosza masz z głowy.
Pocieszył przyjaciela Teodor, na co ten posłał mu spojrzenie wygłodniałego bazyliszka. Wypominanie mu, że to pierwsza dziewczyna, która mu nie uległa, wcale nie poprawiało jego humoru.
— Wal się, Nott.
— Nie dramatyzuj jak nie ta to inna.
Draco również postanowił wesprzeć kolegę, choć nieszczególnie ubolewał nad jego porażką. Od wczoraj chodził podenerwowany, rozmyślając o zamiarach Zabiniego. Próbował sobie tłumaczyć, że to nie jego sprawa, lecz na próżno. To chore, ale nawet świadomość, jaki Riddle ma stosunek do Diabła, nie pomagała. Czuł się, jak skończony kretyn, co irytowało go jeszcze bardziej. Co go obchodzi, z kim umawia się Riddle? Nic…
— Taa zobaczymy, jak tobie pójdzie.
Draco, który do tej pory pakował torbę na dzisiaj, błyskawicznie podniósł zdziwiony wzrok na stojącego nieopodal Zabiniego.
— Nie patrz tak, stary. Chyba tylko ślepy by nie zauważył, że na nią lecisz.
W głosie Blaise’a nie było wyrzutu ani pretensji. Może i miał do niego niewielki żal, że w pewnym sensie odbił mu Hermionę, ale na Salazara, przyjaźnili się od tylu lat, a coś takiego miałoby ich poróżnić?
— Ty się, aby na pewno dobrze czujesz?
Zapytał po chwili Draco święcie przekonany, że Blaise żartuje. Że niby on leci na Riddle? Przecież to jakaś bzdura. To, że lubi z nią spędzać czas i uważa, że jest atrakcyjna, jeszcze o niczym nie świadczy. „Pogrążasz się człowieku”, stwierdziła z politowaniem jego podświadomość, wkurzając go tym jeszcze bardziej.
— A ten jak zwykle idzie w zaparte.
— I ty przeciwko mnie?! Wam obu przyda się jakiś dobry magomedyk od głowy. Banda kretynów.
Wkurzony Draco zarzucił torbę na ramię, po czym opuścił pokój, z hukiem zamykając drzwi. Nie zamierzał dłużej przebywać w jednym pomieszczeniu z tymi prymitywami, którzy doprowadzali go do szału, nie mniej niż fakt, że mogliby mieć rację.
— Lowelas zakichany.
Zadrwił Nott, na co razem z Zabinim wybuchli gromkim śmiechem.

    

Ślizgoni i Krukoni z szóstego roku czekali przed salą Zaklęć na początek swojej pierwszej lekcji. Większość nie do końca się jeszcze obudziła, dlatego na korytarzu panował względny spokój. Hermiona siedziała na jednym z parapetów, przeglądając temat dzisiejszych zajęć. Trójka Ślizgonów stała kawałek dalej, rozmawiając o najbliższym treningu i zbliżającym się meczu z Hufflepuffem. Panna Riddle obserwowała ich kątem oka, z ulgą stwierdzając, że Blaise nie wygląda na szczególnie przybitego jej odmową. Zachowywał się zupełnie normalnie, jakby sytuacja sprzed godziny nie miała miejsca. Najwidoczniej Zabini trzymał się tego, co powiedział i zamierzał o wszystkim zapomnieć, czyli zrobić dokładnie to, co ona.
— Cześć.
Z rozmyślań wyrwał ją dziewczęcy głos, dochodzący z prawej strony. Uniosła głowę znad książki i ujrzała stojąca nieopodal Dafne.
— Hej.
Przywitała się z uśmiechem, przyglądając się blondynce. Wyglądała jakoś dziwnie, jakby czymś się denerwowała, co nieco zdziwiło Hermionę. Panna Greengrass najczęściej zachowywała się bardzo swobodnie i radośnie, na pewno nie tak jak teraz.
— Co u ciebie?
— Dobrze, a dlaczego pytasz?
— Tak po prostu.
„Akurat”, pomyślała Hermiona, czując lekkie rozbawienie, ale i zaintrygowanie. Bez wątpienia Dafne miała do niej jakąś sprawę, o której wstydziła się powiedzieć. Jej intuicja jak zwykle okazała się niezawodna.
— A… co u ciebie i Blaise’a?
W pierwszej chwili Hermionę zatkało. U niej i Zabiniego? Przecież ich nic nie łączyło i nigdy… Szybko jednak doznała olśnienia. „Parkinson”, po tej myśli zrozumienie przyszło bardzo szybko. Jak widać, Blaise musiał wtajemniczyć w swój plan całkiem sporo osób. Nieszczególnie jej się to spodobało, ale ta sprawa została zamknięta, nim na dobre zdążyła się zacząć, więc czy był sens drążyć temat?
— Powiedz Parkinson, że nie ma się co martwić, bo mnie z Blaise’em nic nie łączy i tak już zostanie.
Powiedziała spokojnie panna Riddle, przez co Dafne zarumieniła się ogniście. Najchętniej zapadłaby się teraz pod ziemię, a to wszystko przez jej przyjaciółki. Uznały, że ma ona nie najgorszy kontakt z Hermioną i bez problemu uda jej się dowiedzieć czegoś więcej o niej i Zabinim. Początkowo odmówiła, ale nie mogła znieść smutnej przyjaciółki, dlatego musiała jej pomóc. Teraz jednak żałowała, a na dodatek było jej cholernie głupio.
— Ja przepraszam, nie powinnam…
— Nie przejmuj się. Pewnie też bym zrobiła coś takiego dla przyjaciółki, gdybym ją miała.
W tym momencie zadzwonił dzwonek, dlatego Hermiona zeskoczyła z parapetu, po czym udała się do klasy. Dafne jednak nie uszła nawet dwóch kroków, gdy drogę zastąpiły jej przyjaciółki.
— I co? Dowiedziałaś się czegoś?
Zapytała od razu Pansy, wpatrując się wyczekująco w blondynę. Od wczoraj nie myślała o niczym innym. Musiała wiedzieć, choćby prawda okazała się najgorsza.
— Chyba mu odmówiła, bo powiedziała, że nic ich nie łączy i nie będzie łączyć.
Ulga, jakiej doznała Pansy, była widoczna na pierwszy rzut oka. Z jej twarzy zniknęły wszelkie ślady niepokoju, a zastąpił je promienny uśmiech.  Jej prośby zostały wysłuchane, a walka o serce Blaise’a trwała nadal.
— Ta jędza i tak na pewno coś kombinuje.
Wtrąciła Tracey, która prędzej pocałowałaby gumochłona, niż powiedziała coś dobrego o Hermionie. Poza tym, mimo iż cieszyła się ze szczęścia przyjaciółki, jej niepokój wzrósł. Może i Zabini w końcu odpuścił, ale to tylko ułatwiało sprawę Draconowi, co z kolei jej bardzo nie odpowiadało.
— Skończ z tymi teoriami spiskowymi, Tracey. To ciągłe demonizowanie Hermiony robi się już nudne.
Pansy i Tracey spojrzały zdziwione na Dafne, która w końcu straciła cierpliwość. Miała dość ciągłego oczerniania Hermiony przez swoje przyjaciółki. Ta dziewczyna tak na dobrą sprawę nic złego nie zrobiła. We wcześniejszych latach wystarczająco uprzykrzały jej życie, więc chociaż teraz mogłyby sobie darować. Dafne nie zamierzała czekać na reakcję Ślizgonek, dlatego wyminęła je i jak gdyby nigdy nic weszła do klasy. Pozostawiane same sobie dziewczyny wymieniły tylko zdziwione spojrzenia, po czym i one weszły do klasy, nie wiedząc, jak skomentować zachowanie Dafne. Gdy zamknęły się za nimi drzwi, profesor Flitwick rozpoczął zajęcia. Przerabiali nowy temat, przez co większość uczniów siedziała cicho, notując co ważniejsze rzeczy do momentu, gdy po sali nie potoczył się dźwięk pukania.
— Proszę!
Powiedział profesor, a do klasy weszła dziewczynka z Hufflepuffu, wyglądająca na trzecioklasistkę. Krótko ścięte, czarne włosy ładnie kontrastowały z jej lekko opaloną skórą.
— O co chodzi, moja droga?
— Pan dyrektor wzywa do siebie Hermionę Riddle.
W jednej chwili wszystkie pary oczu zwróciły się ku dziewczynie, która gwałtownie pobladła. Obawiała się tego do dłuższego czasu. Do tej pory udawało jej się unikać bezpośredniego kontaktu z Dumbledore’em. Bała się spojrzeć w oczy człowiekowi, który zniszczył jej życie, a na dodatek chciał ją zabić. Żeby jeszcze wiedziała, skąd w tym staruszki tyle nienawiści, z pewnością byłoby jej łatwiej zrozumieć jego okrucieństwo. Chociaż nie, tego, co zrobił Dumbledore, nie można usprawiedliwić niczym.
— Panno Riddle, proszę zabrać swoje rzeczy i iść do gabinetu dyrektora.
Ponaglił uczennicę Flitwick, pragnąc wrócić do przerwanego wykładu. Uczniowie w idealnej ciszy obserwowali, jak Hermiona pakuje swoje rzeczy, po czym podnosi się z miejsca. Do drzwi szła niczym na ścięcie. Przed wyjściem przelotnie spojrzała na Dracona, który w jej oczach dojrzał strach.




Witam.

Rozdział jednak dzisiaj. Jestem z niego jak najbardziej zadowolona, więc mam nadzieję, że i Wy będziecie. Może nieco inaczej spojrzycie na Blaise, który wcale nie jest taki zły, co najwyżej specyficzny. Myślę, że dzieje się tu nieco więcej niż ostatni, ale no nie wiem. Sami oceńcie.


Laf


57 komentarzy:

  1. Strasznie podoba mi się, że Draco i Hermiona zaczynają w końcu odkrywać jak im głębi serca na sobie zależy.
    Nie mogę doczekać się tego spotkania z Dumbledorem, oby ktoś uratował "damę z opresji" :)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. łał... nie wiem nawet co napisać :D
    akcja posuwa się do przodu - zastanawiam się jak będzie wyglądało pierwsze spotkanie Draco i Noctis :D
    Rozdział świetny ;*
    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nie mogę doczekać się wizyty draco w pokoju hermiony i spotkania z wężem - mam nadzieję, że już wkrótce zaczną przeglądać księgi...

      Usuń
  3. świenty :) dobrze, że Blaise już sobie odpuścił te zaloty,było to męczące :D czekam na spotkanie Hermiony i Dumbledore'a :) pozdrawiam!

    http://slady-cieni-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział bardzo mi sie podobał ;)
    Fajnie, że Herm z Draco coraz lepiej się dogadują. Dobrze też, że Mionka nie zrobiła niepotrzebnej nadziei Zabiniemu (ciekawe jak teraz Pansy będzie zabiegać o wzgledy Diabła ;)).
    Mam nadzieję, że wkrótce dojdzie do spotkania Herm i Toma bo fajnie by było gdyby powolutku zaczęli się poznawać...
    No i teraz czekam niecierpliwie na tą rozmowę dyrektora z Mionką...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam mały dylemat: uwielbiam Dumbledore'a, jest jedną z moich ulubionych postaci, ale tutaj... Boję się o Hermionę, że ja zaszantażuje lub jeszcze coś innego (albo zmanipuluje do przejścia na jego stronę?)
    Nareszcie Hermy dała kosza Blaise'owi, bo to już się robiło nudne
    A Malfoy? Obstawiam, że za ok. 5 rozdziałów uświadomi sobie, że jednak ją lubi
    Dobra, czekam (tradycyjnie) na następny rozdział
    Pozdrawiam,
    Cassie :)
    P.S. Przepraszam za taki nijaki komentarz, ale jestem strasznie zmęczona po całym tygodniu i... Po prostu jestem zbyt zmęczona, by wysilić się na coś lepszego

    OdpowiedzUsuń
  6. Mega rozdział! Czytam tego bloga od dawna, ale pierwszy raz piszę komentarz, ogółem super blog. Pisz dalej i najlepiej częś ciej i nigdy nie przestawaj! Życzę dużo weny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale fajne! Jestem coraz bardziej ciekawa co będzie dalej xD Następny zapowiada się jak najbardziej ekscytująco :)
    Pozdrawiam i czekam na next.
    xoxo
    ~Hope ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Super! Ale musiałaś przerwać w takim momencie? ! No cuż, nie pozostaje mi nic innego jak tylko czekać ;D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Aaaah!
    Super ;D Ale jakoś tak mało wszystkiego xd
    Czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział fajny, ale przerwałaś w takim momencie. Już nie mogę się doczekać co takiego chce od Hermiony dyrektor. Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uhuhuhuhuhu!!!!!
    Hermiona idzie do dyrektora? Oj ciekawa jestem ci sie tam będzie działo! ;*
    Rozdział jak zawsze zaje*isty ;D
    I jak zawsze z niecierpliwością czekam na kolejny ;**
    Pozdrawiam i życzę weny ;3

    OdpowiedzUsuń
  12. Super tylko jedno pytanie... Dlaczego w takim momęcie?????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisze się "momencie", nie "momęcie". Jest to tak rażący błąd, że aż szkoda gadać. Ile ty masz dziewczyno lat? 5?

      Usuń
  13. Nareszcie choć zalążki Dramione :D no i Blaise już nie będzie się łudzić :D niech on się lepiej skupi na Pans :) Noctis jest cudowna, Draco ma fajne uwagi własnego mózgu (w pełni się z nim identyfikuję)
    Czekam na kolejny rozdział :D
    Pozdrawiam i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Musialas skonczyc w takim momencie?? -.-
    Rozdzial bardzo mi sie podobal. Akcja z proba wyrwania Hermiony fajnie opisana, chociaz to, ze Riddle odmowi Zabiniemu bylo do przewidzenia, biorac pod uwage to jak ona go traktuje i jakie ma do niego podejscie. ;]
    Czekam na ciag dalszy.
    Smietana.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie wiem co napisać więc napisze że rozdział boski! Życze weny i pozdrawiam Angel

    OdpowiedzUsuń
  16. Dlaczego w takim momencie? Od dawna czekam na spotkanie z Dropsem, a ty kończysz w takim momencie... Yghrr... Trudno, przeżyję ten tydzień...
    Ogólnie rozdział jest fantastyczny.
    Pozdrawiam.
    ~ Twoja Wierna Czytelniczka.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow wow wow! :) Ciekawe co powie jej Dumbledore. O:
    Pozdrawiam, Letié :*
    Choc-inni-to-tacy-sami.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Widzę, że Blaise dostał ostatecznie kosza, ale to dobrze. Niech się biedaczek nie zamęcza.
    Ale za to zaczęłaś porządnie rozwijać wątek dramione, co mnie niezmiernie cieszy. Draco-zazdrośnik jest słodki.
    Zaciekawia mnie to, czego moze chcieć Dumbledore od Hermiony. Mam nadzieję, że nie zrobi jej krzywdy albo coś w tym rodzaju.
    :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobrze że Blaise się z tym pogodził i że nie jest zły na Malfoya, który jak zawsze się boi przyznać że się zakochał hehe :D Ale ta Pansy i Tracy mnie wkurzają grr.
    Pozdrawiam i Całuję oczekuję z niecierpliwością kolejnego rozdziału jak zawsze :* <3

    OdpowiedzUsuń
  20. rozdział genialny; na każdy kolejny czekam z mega niecierpliwością... myślę, że dafne zaprzyjaźni się z hermioną, fajnie by było, bo wydaje się normalna; obawiam się spotkania hermiony i dumbledore'a; może malfoy wymyśli coś, żeby też tam być? czekam i doczekać się nie mogę następnego rozdziału.... :) aktualnie moje ulubione opowiadanie :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Zawsze musisz kończyć w takim momencie? :P
    Relacje Draco/Hermiona coraz cieplejsze :D
    Coś czuje, że Dafne zaprzyjaźni się z Mioną! :3
    dramione-common-dreams.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Mega mega mega rozdział jestem tak ciekawa o jej rozmowie z Dropbox co się wydarzy i o czym będzie :D jej świetnie 👌 piszesz chyba już to mówiłam xD

    OdpowiedzUsuń
  23. Podoba mi się i to bardzo! :D Oczywiście mi trudno dogodzić z długością, bo chciałabym, aby w ogóle się nie kończyło. Zabini zdobył u mnie plusa. Zakochał się chłopak... no cóż mu poradzić. Mam nadzieję, że nie da omotać się Pansy ( której w tym blogu nie lubię). Dafne jako jedyna z tej trójki zachowuje się normalnie i coś czuję, że między nią, a Hermioną pojawi się przyjaźń. Zazdrosny Draco <3 aż dziwie się to czyta, ale i tak wyszło mu to na lepsze. Jak zawsze zadowolona i pełna emocji kończę pisać ten komentarz. Mam nadzieję, że dodasz szybko kolejny :D Zapraszam również do mnie na 11 rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Zaczyna się coś dziać! Fajnie, że Blaise w końcu odczepił się od Miony. Lubię go, a to było strasznie irytujące. Mam nadzieję, że Pansy tez trochę jej odpuści. :) Ciekawe czego chce Dumbledore... Na jego miejscu zamiast robić sobie kolejnego wroga próbowałabym znowu zrobić z niej sprzymierzeńca
    /Darkness

    OdpowiedzUsuń
  25. Zazdrosny Draco <3 Blaise był słodki moim zdaniem, ale zakończenie.... -.- Zabijasz nas. Wiesz jak to jest, kiedy musisz czekać, aż dowiesz się, co się wydarzy w kolejnym rozdziale?!?!?!?! To straszne!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Kocham , Kocham, Kocham , nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału !!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam Twoje opowiadanie :) Świetny rozdział ;)
    ~Natalia

    OdpowiedzUsuń
  28. Eech i znowu konczenie w takim momentach, gdzie czlowiek chce czytac wiecej!

    OdpowiedzUsuń
  29. Piszesz genialnie! !Co do opowiadania czekam na rozdział!!

    OdpowiedzUsuń
  30. Znalazłam kilka błędów, jak chcesz to napisz, a ja wyślę pod spodem. Rozdział bardzo ciekawy i rozwinięty.
    Czekam na następny rozdział. :-)
    Pozdrawiam, Rose.

    OdpowiedzUsuń
  31. Kolejny świetny rozdział! Fajnie, że między Hermioną a Draco tak dobrze się układa. Trochę szkoda mi Blaise'a, ale poradzi sobie chłopak. ;) Ciekawe czego Dumbledore chce od Miony. Czekam na następny rozdział.
    Buziaki
    Bells :*

    OdpowiedzUsuń
  32. Jejejej, jakie świetne, szkoda mi Blaise, ale tylko trochę , bo w końcu Draco do akcji wkroczy ... może haha jak się w końcu przekona co czuje. Mam nadzieje że Dumbledore nie zrobi nic Mionce.
    Serdecznie pozdrawiam,
    Tsuki <3

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie mam zbytnio czasu na pisanie komentarza, wiec napiszę krótko.
    Rozdział jak zwykle wspaniały! Czekam na nexta i życzę dużo weny ;***

    OdpowiedzUsuń
  34. Muszę przyznać że rozdział długi i za to cię podziwiam że w tak krótkim czasie piszesz tak wspaniałe notki :)
    Bardzo się cieszę że wątek z Dramione się rozkręca.. Czekam na następny rozdział :3
    Weny !!!
    Esia:**

    OdpowiedzUsuń
  35. Bardzo ciekawy rozdział :) Mam nadzieję, że Dumbledore nic nie zrobi Hermionie... Życzę weny i czekam nn :) Z.

    OdpowiedzUsuń
  36. Jedno wielkie wow :D
    Dumbeldore odczep się od Hermiony!
    Rozdział jest po prostu świetny :D
    Weny.
    Pozdrawiam,Lili.
    Zapraszam na epilog na panstwoweasley.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  37. Co mogę powiedzieć? Jak zwykle świetnie, żeby już nie mówić, że iście perfekcyjnie :D dobrze, że Hermiona odmówiła Blaise'owi- może Pansy trochę zmieni swój stosunek. Podoba mi się jak zwykle postać Malfoy'a. Czekam na kolejny rozdział i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Chciałam tylko Ci dać znać, że jestem i czytam, niestety nie mam czasu skomentować.
    A jak sama wiesz, nie ograniczam się do zwykłego i krótkiego komentarza, typu 'super rozdział, pisz kolejny'. Jak tylko znajdę tę przysłowiową chwilę, od razu zobaczysz mnie tu znowu. :*

    OdpowiedzUsuń
  39. Kolejny genialny rozdział <3 Jak zresztą wszystkie <3 Pierwszy raz ktoś odmówił Blaise'owi ;) ale za to Draco nie ma na razie konkurencji ;) Jestem ciekawa co wymyślą ślizgonki aby dopiec Hermionie ;) I jestem ciekawa kiedy znajdą coś związanego z tą księgą i co to będzie ;) Nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału :)
    Życzę weny i pozdrawiam :)

    Maggie Z.
    PS zapraszam na nowy rozdział na dramione-never-forget-you.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również mam takie odczucia jak Ty.
      Myślę sobie, kurczę co one wymyślą na tą Hermionę i kiedy cokolwiek znajdą. ;*
      Ale cóż, nie pozostaje nam nic innego niż czekać, prawda? xD

      Usuń
  40. Twoje opowiadanie coraz bardziej do mnie przemawia- nie jest ono moim ulubionym a jednak, gdy tylko zobaczę, że coś dodałaś nie czekam i od razu czytam. Tekst jest leciutki, a ja nie męczę się, gdy go czytam. Choć odbiegasz szerokim łukiem od kanonu (jak każdy w sumie), a motywu córci Voldzia nie lubię to twój blog mile mi uprzykrza, każdy weekend krzycząc "przeczytaj mnie, przeczytaj!".
    W każdym razie, lubię twojego bloga i zostanę do końca, taką mam przynajmniej nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
  41. Odrzucenie Zabiniego było do przewidzenia (i ni jest mi przykro, mimo że jestem jego wierną fanką), ale takiego zakończenia się nie spodziewałam. Czuję, że wydarzy się coś przykrego. Obym się myliła...

    Dużo weny życzę.
    Pozdrawiam, Invisible.

    OdpowiedzUsuń
  42. Rozdział przyjemny, co ten Dumbeldor chce od Hermiony :O
    Pozdrawiam Lordowata

    OdpowiedzUsuń
  43. Cudo! <33333
    Pisz jak najszybciej :3

    OdpowiedzUsuń
  44. Jaki piękny rozdział ❤
    Nie mogę się doczekać następengo ��
    Natala

    OdpowiedzUsuń
  45. Cudowny. Co tu więcej mówić.
    W tamtym blogu podobało mi się wszystko, bez żadnego ale. W tym rownież.
    Pięknie piszesz. :*
    Wiem, że moja prośba jest głupia...ale jakbyś miała kiedyś więcej czasu, to wstaw nawet krótszy rozdział, ale żeby były częściej <3
    Czekanie na nowe to jakaś męka hahah :D Tylko myśli się co będzie w następnym :D
    Gratuluję świetnego pomysłu na bloga. :*

    OdpowiedzUsuń
  46. Nie wiem jak to się stało , że wcześniej nie skomentowałam tego rozdziału :) Już nadrabiam zaległości!
    Lubiłam zazdrosnego Blaise'a . Szkoda, że biedak dostał kosza :C Są w tym jednak plusy :) Draco może w końcu zacząć działać :) oczywiście w imię przyjaźni :D (jak na razie , mam nadzieję) .
    Jestem ciekawa konfrontacji "małej" Riddle z Dumbledorem :)
    Czekam na więcej i życzę dużo weny :)
    /Oblliviatee

    OdpowiedzUsuń
  47. Jak zwykle rewelacyjny <3
    ~Mrs M

    OdpowiedzUsuń
  48. Tak sama do dyrektora. A co z jej ochroniarzami? W końcu chyba mieli ją pilnować, a Dumbledore jest w tej chwili największym zagrożeniem (chyba).

    OdpowiedzUsuń
  49. Masz Ci los.. Jakam ja zaintrygowana :-D. Nastepne czekaja a mi sie spac chce! I jak zyc?! Rozdzial super! Opowiadanie przypadlo mi do gustu.. Ale. Niestety jeszcze sie nie polapalam w tych demonach i w calej Hermionie. Jakos to polacze a teraz odplywam w krainy Morfeusza. :-*

    OdpowiedzUsuń
  50. Biedny blaise :( chociaż z drugiej strony może i lepiej przez te całe latanie za Hermiona mogło by dojść jeszcze do rękoczynów ;p Rozdział bardzo fajny zresztą jak wcześniejsze ;) pozdrawiam cieplutko 😍👑

    OdpowiedzUsuń