sobota, 14 marca 2015

28. Wyczekiwany powrót


— W tym cię przeniesiemy.
Oznajmiła Hermiona, stawiając przed Noctis sporawy koszyk, wyłożony czerwoną poduszką. Jego otwarcie znajdowało się z boku, dzięki czemu wąż bez problemu mógł wpełznąć do środka. W taki oto sposób miał się on znaleźć w Riddle Manor. Pierwszy semestr nareszcie dobiegł końca, a uczniowie doczekali się upragnionego odpoczynku. Nawet Hermiona cieszyła się z prawie dwóch tygodni wolnego, głównie ze względu na Julianne. Dopiero teraz, gdy od spotkania dzielił je zaledwie dzień, w pełni zdała sobie sprawę, jak bardzo za nią tęskni. Pisały do siebie oczywiście bardzo często, ale to nie to samo. Nigdy nie przypuszczała, że mogłoby jej tak brakować osoby, z którą spędziła zaledwie miesiąc, a znała cztery. Często łapała się nawet na tym, że postrzegała Julianne jako swoją rodzinę.
— I ty zamierzasz mnie podnieść, że nie wspomnę o przeniesieniu?
Zapytała Noctis, z powątpiewaniem przyglądając się pannie Riddle. Nie, żeby wątpiła w jej siłę, ale wystarczyło spojrzeć na to, jaka jest drobna, aby mieć pewne wątpliwości, czy coś takiego jest fizycznie możliwe. Może i jej osiem kilogramów to nie aż tak dużo, ale tu w grę wchodził całkiem spory dystans. Wiedziała, że używanie czarów poza szkołą jest zakazane, co znacznie utrudniało sprawę.
— Nie…
Początkowo Noctis nie rozumiała, co w takim razie zamierza Hermiona, lecz nagle ją olśniło.
— No tak, zapomniałam o blond dryblasie. Czym go przekupiłaś, że dał się w to wrobić?
Hermiona zgromiła wzrokiem nabijającą się z niej Noctis, która niestety się nie myliła. Co prawda Malfoy trochę marudził, że jest wykorzystywany do niewolniczej pracy, ale szybko doszedł do wniosku, że jakoś to siebie odbije. Interesowny gad.
— Idę zobaczyć, czy wszystko spakowałam.
Odwrót panna Riddle uznała z najlepszą opcję, aby uniknąć dalszego wypytywania, dlatego udała się do garderoby. Nie, żeby wątpiła, że wszystko zabrała, ale Noctis nie musiała o tym wiedzieć. Ta bestia zadawała zdecydowanie za dużo pytań, a co grosza dochodziła do wniosków, które jej ani trochę się nie podobały.
Wymówka Hermiony ostatecznie nie okazała się tak bezpodstawna, gdyż już w garderobie zorientowała się, że nie uszykowała sobie ubrań na jutro. Zadowolona, że może się czymś zająć, usiadła przed kufrem, otwierając go. W pierwszym odruchu zamierzała wygrzebać jakieś spodnie, gdy jej wzrok trafił na szarą tkaninę. Wyciągnęła ją i rozłożyła, od razu orientując się, co trzyma. „A gdyby tak…”, pomyślała i nim zdążyła się rozmyślić, dobrała resztę ubrań, które położyła na jednej z półek. Co prawda to nic takiego, ale doszła do wniosku, że mogłaby ładniej się ubrać na powrót do domu. Tom zapewne i tak będzie narzekał, że nosi jakieś szmaty niegodne ich rodu, ale kto by się przejmował jego zdaniem?

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

— Zabini, czy ty musisz wszędzie zostawiać swoje szmaty?
Zapytał z wyrzutem Draco, rzucając w przyjaciela jego koszulką, którą znalazł w swojej szafie. Do śniadania zostało im niespełna pół godziny, a oni dopiero zabrali się za pakowanie. Wczoraj uznali, że będzie na to czas dzisiaj i oto tego skutki.
— Wszędzie jej szukałem.
Uradowany Blaise wrzucił koszulkę do kufra, podobnie jak resztę rzeczy, które zapewne później będą w opłakanym stanie.
— Czy ty nie masz różdżki?
Teodor z jawną dezaprobatą przyglądał się poczynaniom kolegi, który zdawał się zapomnieć o istnieniu magii. Zabini kompletnie zignorował uwagę Notta, umieszczając kolejne rzeczy w kufrze. Gdy skończył, z trudem go zamknął, choć cudem jest, że w ogóle mu się to udało.
— Dobra, nie ma czasu. Idziemy na śniadanie, bo jestem głodny.
Mówiąc to, Draco chwycił rączkę swojego kufra i ruszył w stronę drzwi. Chyba niczego nie zapomniał, a nawet jeśli to, kto by się tym przejmował?
— Pójdę po Riddle.
— Ja po Pansy.
— Super, a ja?
— Chodź ze mną. Dafne się ucieszy.
Blaise spojrzał wymownie na Teodora, co ten delikatnie mówiąc, olał. Ostatnimi czasy koledzy zaskakująco często próbowali wciskać mu Dafne. Nie, żeby miał coś przeciwko niej, ale nie potrzebował swatek. Tym dwóm kretynom wydawało się, że jeśli oni latają za Parkinson i Riddle, to on też musi. Jakby do żadnego nie docierało, że jeśli będzie chciał, to poradzi sobie i bez ich „pomocy”.
— Czyli ustalone.
Po słowach Dracona cała trójka wyszła na korytarz, gdzie czekała na nich niespodzianka. Oparta o równoległą ścianę z założonymi na piersi rękami stała Hermiona. Znudziło jej się już siedzenie w sypialni, dlatego choć raz to ona postanowiła poczekać na chłopaków.
— Już myślałam, że nie wyjdziecie z tego pokoju.
Powiedziała w ramach powitania, odsuwając się od ściany.
— Fajna kiecka, mała. Widzę, że jednak masz kilka sensowych rzeczy w tej swojej garderobie.
Hermiona dopiero teraz zdała sobie sprawę, że Draco z tym swoim firmowym uśmiechem lustruje ją od góry do dołu. Poczuła ciepło na policzkach, doskonale wiedząc, jaki kolor przybrały. Czy on ciągle musiał ją zawstydzać? Nie przywykła do komplementów, a już tym bardziej tych od Malfoya. Nie dało się jednak ukryć, że gdzieś tam podświadomie sprawiały jej one przyjemność. Zresztą, której dziewczynie by nie sprawiały? To miłe, gdy ktoś cię chwali, a szczególnie bliska ci osoba. „Która dziwnym trafem ma metr dziewięćdziesiąt trzy, blond włosy, szare oczy…”, zaczęła wyliczać jej podświadomość, którą natychmiast uciszyła. Nie pora na takie rzeczy.
— To my idziemy po dziewczyny.
Chwilę ciszy przerwał Blaise, który nie wierzył w to, co widzi. Aż miło było popatrzeć na tę dwójkę. Już myślał, że nigdy nie będzie im dane zobaczyć zabujanego Smoka, a tu proszę bardzo, taka niespodzianka i to jeszcze w kim.
— A my na śniadanie.
Oznajmił Draco, gdy chłopaki oddalili się o kilka kroków. Hermiona nadal wyglądała na nieco zmieszaną, co niezwykle go bawiło, czego starał się nie okazywać. Rzecz jasna i tak było lepiej niż na początku, ale jeszcze sporo pracy przed nimi.
— Jestem za.
W sumie odpowiadało jej takie rozwiązanie. Im dłużej ma spokój od Davis, tym lepiej, a coś czuła, że wcześniej niż przed przyjazdem do Londynu się od niej nie uwolni. Nadal pamiętała ich „rozmowę” w Hogsmeade, o której mimo szczerych chęci nie umiała zapomnieć. Malfoy nie dawał jej żadnych podstaw, aby wierzyć Tracey, ale brak wiary w siebie robił swoje.
— To jak mniemam twój pupilek.
Rozmyślania dziewczyny przerwał Draco, wskazując na stojący obok niej wiklinowy kosz.
— Tak, ale…
Nie zdążyła dokończyć, gdyż blondyn chwycił za uchwyt i podniósł węża.
— Co za ciężkie bydle.
Stwierdził Draco, choć w rzeczywistości nie było aż tak źle. W sumie spodziewał się, że może być gorzej, patrząc na niemałe rozmiary Noctis. Tymczasem nie ważyła więcej niż dziesięć kilo i przeniesienie jej nie stanowiło dla niego najmniejszego problemu, w przeciwieństwie do drobnej Riddle.
— Masz szczęście, że cię nie rozumie.
— Wiem.
Hermiona przewróciła tylko oczami, po czym chwyciła rączkę kufra i oboje z Draconem ruszyli do Wielkiej Sali. Po zostawieniu bagaży w Sali Wejściowej już tylko z Noctis udali się na śniadanie. Przy stole zajęli pierwsze napotkane wolne miejsca i zaczęli posiłek. Reszta dołączyła do nich dopiero po ponad dziesięciu minutach.
— Nie mogliście zaczekać, co nie?
Zapytał Blaise, razem z resztą siadając naprzeciwko pary Ślizgonów. Co prawda nie wyglądał na szczególnie poruszonego zachowaniem przyjaciół, ale kto mu zabroni trochę po dramatyzować?
— Nie i teraz też nie zamierzamy.
To mówiąc, Draco wsadził do ust ostatni kęs kanapki, po czym wstał z ławki, w międzyczasie biorąc koszyk z Noctis.
— Nie chcę się martwić, Smoku, ale robisz się aspołeczny.
Stwierdziła niby obojętnie Tracey, nakładając sobie na talerz jajecznicę. Ostatnimi czasy i Draco popadł w jej niełaskę, a wypad do Hogsmeade przechylił szalę goryczy. W głowie jej się nie mieściło, jak on mógł ją tak potraktować i to jeszcze na oczach znajomych. Tej zniewagi nie potrafiła przeboleć, nawet jeśli nie wyzbyła się jeszcze wszystkich uczuć, jakie żywiła do Malfoya.
— Nie udawaj troskliwej, bo ci to nie wychodzi. A poza tym przecież mam Riddle.
Mówiąc to, puścił oczko do wyraźnie wkurzonej panny Davis, uśmiechając się przy tym złośliwie. Jeśli ona naprawdę sądzi, że zdoła mu w ten sposób dopiec, to jest w ogromnym błędzie.
— Idziemy?
Ponagliła Dracona Hermiona, również już gotowa do wyjścia. Ta dyskusja zmierzała w złym kierunku, dlatego im szybciej zostanie zakończona, tym lepiej.
— Pędzę, mała.
Hermiona postanowiła tego nie komentować, tylko po prostu wyjść z Wielkiej Sali.
— Jaki się skubany zgodny zrobił.
Stwierdził rozbawiony Teodor, odprowadzając wzrokiem parę Ślizgonów. Czasami nie mógł się nadziwić, jak duży wpływ na Dracona ma Hermiona. Może inni aż tak tego nie odczuwali, ale on jako przyjaciel Malfoya widział, jak z egoistycznego lekkoducha zmienia się w o dziwo dość rozsądnego człowieka. Przynajmniej jeśli w grę wchodziła panna Riddle. Reszta świata najwidoczniej nie zasługiwała na taryfę ulgową.
— Taa, jak nie masz na nazwisko Riddle, to o jego zgodności możesz co najwyżej pomarzyć.
Jak widać, Blaise podzielał zdanie kolegi, zdając sobie sprawę, że oczko w głowie Malfoya może być tylko jedno.

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

— Tu jest wolny przedział.
Oznajmił Draco, gdy w końcu natrafili na niezajęte miejsca. Nawet jeśli przybyli dość wcześnie, sporo przedziałów zostało już zajętych, dlatego nie zamierzali szukać dalej.
— Może być.
Gdy weszli do środka, Draco odstawił Noctis, po czym umieścił oba kufry na półce. Hermiona nawet nie próbowała protestować z dwóch powodów: Malfoy i tak jej nie posłucha, a poza tym sama w życiu nie podniosłaby takiego ciężaru.
— Dzięki.
Powiedziała tylko, zdejmując kurtkę, którą z trudem, ale również umieściła na półce. Usiadła przy oknie tak, że koszyk z Noctis znajdował się po jej drugiej stronie. Draco z braku lepszych możliwości zajął miejsce naprzeciwko niej.
— W końcu trochę wolnego.
Draco nie ukrywał, że przerwa świąteczna jest niczym zbawienie. Ten semestr był chyba najintensywniejszym w całej jego szkolnej karierze, głównie dzięki Riddle i wszystkiemu, co się z nią wiązało.
— Jakby nie patrzeć to…
— Błagam cię, tylko nie zaczynaj gadki o systematycznej nauce i konieczności powtarzania materiału, bo się zrzygam. Serio chcesz się uczyć nawet w ferie?
— Tak.
Dla niej odpowiedź była oczywista głównie dlatego, że inaczej nie potrafiła. Posiadanie wiedzy utożsamiała z lepszym życiem, o którym zawsze marzyła.
— Co ty robisz dla przyjemności?
— Czytam.
— A poza tym?
— Biegam.
— Nie masz jakiegoś normalnego hobby?
— Czemu niby te nie są normalne?
I tu go zagięła, bo tak w zasadzie to miała rację. To on przywykł do czegoś innego. Większość arystokratek w ich wieku stroiła się, plotkowała, interesowała chłopakami i robiła mnóstwo innych rzeczy, od których jego bolała głowa, a Riddle trzymała się z daleka. Chyba między innymi to mu się w niej podobało. Mimo iż nie rzucała się w oczy, wyróżniała się spośród tłumów.
— Powiedzmy, że masz rację, ale która szesnastolatka zapytana o hobby udzieliłaby takiej odpowiedzi.
— Zdziwiłbyś się.
Od razu pomyślała o Dafne, ukrywającej swoją pasję do Quidditcha, aby sprostać wymaganiom środowiska. Arystokratki powinny zachowywać się z klasą, ładnie wyglądać i robić to, co należy, a nie to, czego same chcą. Nie zamierzała dać się tak stłamsić. Pod tym względem tęskniła za Gryffindorem. Tam nie występowały tak rygorystyczne podziały. Starali się stworzyć coś na kształt rodziny. W Slytherinie każdy posiadł z góry określone miejsce, którego musiał się trzymać, chcąc być akceptowany. Ona nie potrafiła odgrywać przeznaczonej dla niej roli wzorowej arystokratki i córeczki wielkiego Lorda. Decydując się na to, zatraciłaby siebie, czego nie chciała, nawet jeśli sporo jej brakowało do ideału. Nim Draco zdążył zacząć drążyć temat, w przedziale zjawiła się cała reszta.
— Możecie się chować, ale i tak was znajdziemy.
Uśmiechnięty Blaise wszedł do przedziału jako pierwszy, ciągnąc za sobą dwa kufry. W końcu nie mógł pozwolić, żeby jego dziewczyna dźwigała taki ciężar.
— Barwo, Zabini, powinieneś zostać aurorem.
Głos Dracona ociekał ironią, przez co wkładający na półkę bagaż Blaise spojrzał na niego oskarżycielsko.
— Nie kpij, stary, bo jeszcze się zdziwisz.
— Szczerze w to wątpię, ale możesz się łudzić.
— Ci jak zwykle swoje.
W czasie trwania dyskusji chłopaków Teodor zdążył umieścić na półce trzy kufry i teraz wraz z Dafne usiedzieli na tej samej ławce, co Hermiona.
— Czy to jest…?
Zapytała półgłosem panna Greengrass, wskazując na znajdujący się obok niej koszyk. Mówiła cicho, aby nie prowokować awantury, którą z pewnością urządziłaby Tracey, jeśli jej przypuszczenia są słuszne i jedzie z nimi Noctis. Hermiona skinęła tylko głową, doskonale wiedząc, o co chodzi. Nie czuła potrzeby ukrywania tego przed Dafne, gdyż ona w przeciwieństwie do Davis nie zrobi afery, że bestia zaraz ich wszystkich pozabija. Już to, że siedziała tu jak gdyby nigdy nic, mówiło samo za siebie.
— Nie chciałam jej zostawiać.
— O czym tak szepczecie?
 Zainteresował się siedzący naprzeciwko Blaise, zerkając podejrzliwie to na jedną, to na drugą dziewczynę. Jego ciekawość jak zwykle nie znała granic, co nikogo nie dziwiło. Pod tym względem był on gorszy od niejednej przedstawicielki płci pięknej.
— Nie interesuj się, Diabeł.
Powiedziała z uśmiechem Dafne, ignorując zbolały wzrok Blaise’a.
— Czemu wszyscy mnie tak traktują? Co jak komu uczyniłem?
— Po prostu się nie znają.
Do dyskusji wtrąciła się Pansy, całując Zabiniego w policzek, przez co ten natychmiast porzucił rolę męczennika.
— Wiem.
Para bez skrępowania zaczęła się całować, przez co zmieszana Hermiona odwróciła wzrok. Czuła się nieswojo przy osobach tak wylewnie okazujących sobie uczucia. Nie każdy musiał wiedzieć, jak wymieniają się oni śliną, a przynajmniej ona nie miała ochoty na to patrzeć.
— Jak chcecie się bawić w gumochłony, to wypad na korytarz, bo zaczyna mnie mdlić.
Oznajmił dobitnie Draco, dla lepszego efektu wskazując na drzwi. Nie bawił się w delikatne upominania. W tym przypadku konieczne były drastyczne środki.
— Słyszałeś o czymś takim jak subtelność?
— Blaise, przy Riddle nie da się być subtelnym.
— Zawsze byłeś gburowaty i bezczelny, więc ja nie mam z tym nic wspólnego.
— Następna pani subtelna.
Zarówno Draco, jak i Hermiona spojrzeli na Teodora, a później na siebie. Niemal w tym samym momencie na twarzach obojga pojawił się absurdalny uśmiech.
— Bywa.
Powiedzieli jednocześnie, a kilka sekund później głośny gwizd zakomunikował odjazd pociągu. Lokomotywa ruszyła w stronę Londynu, skąd każdy po długim czasie rozłąki w końcu uda się do rodzinnego domu. Nawet Hermiona cieszyła się z powrotu. Może nie do końca traktowała Riddle Manor jak dom, ale była tego bliska. Wszystko sprowadzało się do akceptacji nowej sytuacji, co niestety przychodziło jej z trudem. Starała się tego nie okazywać, ale momentami było jej ciężko. Cztery miesiące borykania się ludzką niechęci dały jej się we znaki, ale także pozwoliły spojrzeć na pewne rzeczy z nieco innej perspektywy. Spokoju nie dawała jej przeszłość Toma. Nie było dnia, żeby nie myślała o rozmowie z Aberforth i o tym, czego się dowiedziała. Wszyscy od lat płacili za jedną kłótnię, a co gorsza nie zapowiadało się, aby ta farsa zbliżała się ku końcowi. Sama w to nie wierzyła, ale teraz po części lepiej rozumiała Toma. Od zawsze życie go nie oszczędzało. Czy to dziwne, że pragnął w końcu zapewnić sobie szczęście i święty spokój? Nie oznaczało to rzecz jasna, że popiera jego poczynania. Po prostu pojęła, jak ciężko zmagać się z ludzką niechęcią, a nawet nienawiścią. Szkoda jednak, że nawet te wnioski nie pozwalały jej na nic poza względną tolerancją. Zupełnie inaczej sprawa wyglądała w przypadku Julianne. Między nimi wytworzyła się swego rodzaju więź. Nawet jeśli kontaktowały się wyłącznie listownie, teraz gdy od spotkania dzieliły je zaledwie godziny, czuła irracjonalne podekscytowanie, czego nie dawała po sobie poznać. Już po kilku minutach drogi sięgnęła po przygotowaną książkę, zagłębiając się w lekturze.
Reszta w mniejszych grupkach zajęła się rozmową i tak mijała im podróż. Dopiero po niemal dwóch godzinach drogi drzwi do ich przedziału otworzyły się, a do środka weszli Vincent i Gregory.
— Cześć wam.
— Cześć.
Odpowiedziała im większość, z zaciekawieniem przyglądając się podejrzanie rozentuzjazmowanym chłopakom. Na wyjaśnienie ich stanu nie musieli jednak długo czekać.
— Organizuję u siebie sylwestra. Starzy gdzieś jadą, więc cała chata nasza. Będziesz większość Slytherinu. Piszecie się?
Propozycja Goyle’a większości przypadła go gustu. Może organizator nie grzeszył rozumem, ale do ogarnięcia dobrej imprezy nie trzeba być geniuszem.
— Jeszcze się pytasz? Jasne, że będziemy.
Odpowiedział w imieniu reszty Zabini, który za nic nie przepuściłby takiej imprezy.
— Czyli po świętach wyślę wam sowy, co i jak.
To powiedziawszy,  Goyle i Crabbe opuścili przedział, gdzie rozpoczęła się żywa dyskusja na temat nadchodzącej imprezy, w której nie uczestniczyły tylko dwie osoby.
— Riddle.
Draco zwrócił się do Hermiony, która zaraz po wyjściu Ślizgonów wróciła do przerwanej lektury. Nie wyglądała na zbytnio zainteresowaną zbliżającą się imprezą. Wiedział, że nie przepada z takowymi, ale liczył, że tym razem da się namówić.
— Tak?
Hermiona dała znać, że słucha, podnosząc wzrok na przyglądającego się jej chłopaka.
— Wybierasz się do Goyle’a?
— Nie.
Nad odpowiedzią nie musiała się zastanawiać. Każda z nielicznych imprez, na jakie do tej pory poszła, kończyła się kompletną klapą. Na dodatek w tym przypadku znalazłaby się na zupełnie obcym terenie. Zero możliwości ucieczki, czy też uwolnienia się od tego całego zgiełku. Nie, to zdecydowanie nie dla niej.
— Czyli nie ma sensu pytać, czy byś ze mną nie poszła?
Widział, jak oczy Hermiony rozszerzają się ze zdziwienia, na co był przygotowany. Od razu pomyślał, aby iść na tego sylwestra z Riddle. Naprawdę liczył, że uda mu się ją przekonać. Przynajmniej mógłby się z nią zobaczyć przed powrotem do szkoły. Dopiero w pociągu zdał sobie sprawę, że niebawem czeka ich dwutygodniowa rozłąka. Niby nic takiego, ale przywykł do widywania jej codziennie, co bardzo mu odpowiadało. Przecież on się bez niej zanudzi. Nie wiadomo kiedy stała się częścią jego życia, bez której już go sobie nie wyobrażał. Nie ważne jako kto, ważne, żeby była.
— Ja… przepraszam, ale to naprawdę nie dla mnie. Tylko byś się ze mną nudził.
Chyba po raz pierwszy tak ciężko było jej odmówić. Część niej naprawdę chciała iść z nim na tę imprezę i normalnie się bawić. Ale była też ta druga, brutalnie uświadamiająca jej, że nie może. Nie jest taka jak oni. W nich nie ma tyle mroku i bólu, z którymi musieliby walczyć.
— Z tobą nie da się nudzić, Riddle, ale rozumiem. Trudno, pójdę sam.  
— Możesz za…
— Nie mogę.
Przerwał jej Draco, wpatrując się w nią tak intensywnym wzrokiem, że zmieszana Hermiona spuściła głowę. Z uśmiechem obserwował, jak zakłada za ucho pasmo włosów i zaczyna nerwowo wkręcać palce. Prawdę powiedziawszy, podobała mu się nawet jako taka zagubiona dziewczynka.
— Chce ktoś coś słodkiego?
Sielankę przerwał nienaturalnie podniesiony głos Tracey, która nie mogła patrzeć na tę dwójkę. Podobnie jak cała reszta słyszała ich rozmowę i coś się w niej zgotowało. Z nią nie chciał pójść na głupi spacer, a za tą przybłędą ugania się, jakby była co najmniej ostatnią dziewczyną na ziemi. Gdzie tu do cholery jest sprawiedliwość?
— Jasne.
Odpowiedział Blaise, szukając w kieszeni pieniędzy. Hermiona i Draco kompletnie zignorowali Tracey, która z reguły niewiele ich obchodziła. W czasie, gdy ta z niewyraźną miną zbierała zamówienia, panna Riddle po chwili zastanowienia zrezygnowała z czytania na rzecz rozmowy z Draconem. Czasu na czytanie jej nie zabraknie, a tego gada zobaczy dopiero za dwa tygodnie. Sama w to nie wierzyła, ale czuła, że będzie jej go brakować, nawet jeśli nie raz doprowadza ją do szału. „Co on ze mną zrobił?”, pomyślała z niedowierzaniem, odpędzając do siebie niedorzeczne myśli. Na uporządkowanie ich przyjdzie czas później. Może to nawet lepiej, że nie będą się widzieć przez jakiś czas. Spojrzy na to wszystko obiektywnie i może w końcu dojdzie do jakiś sensownych wniosków. Malfoy wprowadził do jej życia chaos, który musi ogarnąć i to jak najszybciej.

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

— Jesteśmy.
Zakomunikował Zabini, gdy pociąg istotnie zatrzymał się na dworcu Kings Cross. Podróż minęła im zaskakująco szybko, dlatego dopiero teraz zaczęli się powoli zbierać.
— Ruchy, bo nie zamierzam się potem przepychać przez te tłumy.
Ponaglił przyjaciół Draco, gdyż ci strasznie się ociągali. On tak jak Riddle zdążył się już ubrać i ściągnąć dwa kufry, a ci nawet nie pozakładali kurtek.
— Musimy się pospieszyć. Snape mnie zabije, jak się spóźnię.
Hermiona stanęła na placach, przyciszonym głosem przypominając Draconowi, że czas ich nagli. Snape miał ją odstawić do Riddle Manor. Z góry uprzedził, że ma się pospieszyć, aby nie marnować jego cennego czasu, a biorąc pod uwagę fakt, że na peronie zapewne znajdują się tłumy, dotarcie na mugolską część dworca, może okazać się dość kłopotliwe.
— Robi się, Riddle. Z drogi ludzie!
Drugie zdanie wypowiedział nieco głośniej, zaczynając się przepychać w stronę wyjścia. Hermiona bez słowa ruszyła za blondynem, choć tym razem zdając się na niego. Dopiero będąc już na korytarzu, zwróciła się do całej reszty, zdając sobie sprawę, że nie zobaczy ich przez najbliższe dwa tygodnie.
— Wesołych świąt.
— Wzajemnie i mam nadzieję do zobaczenia na sylwestrze.
Odpowiedziała Dafne, uśmiechając się przy tym promiennie do Hermiony. Tak ona, jak i chłopaki liczyli, że Draconowi jednak uda się ją namówić na przybycie do Goyle’a.
— Podobno nam się spieszy.
Przypomniał niecierpliwiący się Draco, ratując tym samym pannę Riddle od odpowiedzi.
— Cześć.
Pożegnała się krótko Hermiona, po czym oboje zniknęli z pola widzenia reszty.
— Przejście.
Malfoy nie siląc się na grzeczności, torował drogę sobie i Hermionie, co w sumie przychodziło mu bez trudu. Jego niemały wzrost i niekoniecznie dobra sława znacznie ułatwiały sprawę. Takim sposobem opuścili pociąg, nim na peronie zapanował ostateczny chaos. Nie przywiązując większej wagi do zgromadzonych rodziców i coraz liczniej napływających uczniów, Ślizgoni ruszyli ku przejściu do mugolskiego świata.
Prawdę powiedziawszy, Hermiona bała się spotkać kogokolwiek z Zakonu. Nie zniosłaby tych pełnych wyrzutu i żalu spojrzeń. Wystarczyło jej to, co czuła mijając na korytarzach byłych przyjaciół. Gdzieś tam pozostała w niej uraza, ale coraz częściej górowało nad nią poczucie straty i potworna bezradność spowodowana brakiem możliwości naprawienia czegokolwiek. Oni niczego nie wiedzieli, bo i skąd. Nawet nie rozważała wyjawienia im prawdy. Niczego by tym nie osiągnęła poza tym, że wzięliby ją za wariatkę. Najlepiej, aby trzymali się od siebie z daleka, nawet jeśli nie każdemu to odpowiadało.
Gdy tylko Ślizgoni dostali się na mugolski dworzec, od razu pośród tłumu dostrzegli ubranego na czarno mężczyznę, którego nie sposób pomylić z kimkolwiek innym.  
— Nie spieszyliście się.
Przywitał ich jak zwykle miło Severus, który rzadko silił się na grzeczności.
— Ciekawe, ile panu zajęłoby przepychanie się przez tę hołotę.
— Maniery, Malfoy.
Zagnił chłopaka Snape w odpowiedzi, na co ten postawił przed nim jakiś koszyk.
— Co to jest?
— Pupilek Riddle.
Snape spojrzał karcąco na Hermionę, doskonale wiedząc, o jakim „pupilku” mówi Draco. Czego się jednak spodziewał. Ta dziewczyna upór ma we krwi. Wystarczy spojrzeć na jej rodziców.
— Podobno się spieszymy.
Hermiona zwinnie zmieniła temat, chcąc odwrócić uwagę od Noctis. Ze Snape’em lepiej nie zadzierać, więc po co niepotrzebnie go prowokować?
— Nie pożegnasz się nawet?
Zapytał Draco, unosząc prowokacyjnie jedną brew, w czasie gdy Severus podniósł wiklinowy kosz, domyślając się, że to jemu przypadnie zaszczyt niesienia go.
— Cześć.
— Słabo.
— Bywa.
Hermiona wzruszyła lekceważąco ramionami i już zamierzała odejść, gdy na ręce, którą trzymała kufer, poczuła delikatny dotyk. Zdezorientowana natychmiast spojrzała na Dracona, który uważnie jej się przyglądał, jakby sprawdzając, czy nie robi czegoś źle, co w sumie nie mijało się z prawdą. Wyglądała, jakby w każdej chwili zamierzała zabrać rękę, lecz nie zrobiła tego, co przyjął z ulgą, nawet jeśli czuł, że jest spięta.
— Na pewno nie dasz się namówić na tego sylwestra?
Postanowił raz jeszcze spróbować ją przekonać. Jeśli ma choć minimalne szanse na powodzenie, to warto zaryzykować.
— Wiesz, że to nie moja bajka.
Hermiona uśmiechnęła się przepraszająco, w końcu zdając sobie sprawę, że jemu naprawdę zależy, żeby przyszła. Tylko pytanie dlaczego? Ile dziewczyn zgodziłoby mu się towarzyszyć bez mrugnięcia okiem, a nawet z pocałowaniem ręki? Czemu więc ona? To zaprzeczało wszelkim jej przekonaniom, ale z drugiej strony, co związane z Malfoyem tego nie robiło?
— Spieszy nam się.
Przypomniał Severus, z rosnącym zdziwieniem obserwujący stojącą przed nim dwójkę. Po głowie krążyło mu tylko jedno pytanie; co się stało z Malfoyem i Riddle? Doszły go słuchy, że zakopali oni topór wojenny, co zresztą było widoczne, ale bez przesady. Malfoy stał i ewidentnie wlepiał w Riddle maślane gały, które mówiły wszystko. Wiele mógł pojąć, ale nie to.
— Już, już. Na razie, mała.
Drugie zdanie Draco skierował do Hermiony, po czym korzystając z okazji, że to spojrzała na Snape, przelotnie cmoknął ją w skroń. Nie zdążyła nawet zareagować. Poczuła tylko mocniejszy uścisk na dłoni, który po chwili zniknął zupełnie, podobnie jak jego właściciel.
— Salazarze wszechmogący…
Tylko na tyle zdobył się Snape po tym, co zobaczył. Czuł kłopoty i to wielkie, a co gorsza w tym przypadku był bezradny.

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

— Czemu to tak długo trwa?
Julianne krążyła po salonie, co chwilę nerwowo zerkając w stronę drzwi. Od samego rana nie potrafiła znaleźć sobie miejsca. Dziś wraca ich mała dziewczynka. Czekała na ten moment od chwili, gdy wyjechała, a teraz im bliżej do niego, tym bardziej się denerwowała. 
— Uspokój się.
Tom nie podzielał podekscytowanie żony, choć na swój sposób również cieszył się z powrotu córki. Mając ją na oku, był pewien, że zdoła ją ochronić, nie tak jak szesnaście lata temu.
Julianne już zamierzała powiedzieć mężowi, co myśli o jego braku zainteresowania, gdy nagle w pokoju zmaterializował się jeden z ich skrzatów.
— Panienka wróciła.
Na te słowa pani Riddle czekała od samego rana. Nie oglądając się na Toma,  niemal biegiem ruszyła do holu. Zobaczyła ją od razu. Stała w tym samym miejscu, co w wakacje, choć poza tym zmieniło się wszystko. Niepewną, a wręcz przerażoną dziewczynę zastąpiła uśmiechnięta i szczęśliwa z powrotu do domu.
— Dzień dobry.
Przywitała się Hermiona, widząc zbliżającą się do niej Julianne. Teraz już miała pewność, że strasznie za nią tęskniła. Nie protestowała, nawet gdy kobieta zamknęła ją w matczynym uścisku. To było jej miejsce, tu ktoś ją kochała i zawsze czekał. Podświadomie marzyła o tym od lat. O miłości, którą ktoś obdarzy ją bezinteresownie i trwale.
— Witaj, Hermiono.
W tym momencie do holu wkroczył Tom. Panie odsunęły się od siebie i zwróciły w stronę zbliżającego się mężczyzny.
— Dzień dobry.
Niestety Lord nie zasłużył na tak ciepłe powitanie jak Julianne. Hermiona mogła go tolerować, starać się zrozumieć, ale dystans pozostał. Zbyt wiele ich dzieliło. Mur, który jakimś cudem udało im się zburzyć z Malfoyem, był niczym w porównaniu do tego między nią a Tomem. Nie dało się go ot tak obejść, nie w tak krótkim czasie.
— Nie stójmy tak w holu, kolacja czeka. Severusie, zjesz z nami?
Julianne dopiero teraz dostrzegła stojącego z boku mężczyznę, który nie chciał przeszkadzać w rodzinnym powitaniu.
— Dziękuję, może następnym razem. Ale co mam z tym zrobić?
Mówiąc to, odłożył wiklinowy kosz, o którym Hermiona zupełnie zapomniała.
— Właśnie, przyjechał ze mną ktoś jeszcze. Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko.
Riddle’owie z zainteresowaniem przyglądali się córce, która kucnęła przy tajemniczym koszyku, otwierając go.
— Jesteśmy na miejscu.
Wysyczała Hermiona, czym nieco zdziwiła rodziców. Co prawda wszyscy potomkowie Salazara są wężouści, ale nie podejrzewali, że po rzuconym zaklęciu i ich córka posiada tę umiejętność. Wychodzi na to, że rytuał okazał się nadzwyczaj skuteczny. Na tym jednak nie skończyły się dla nich atrakcje. Największy szok przeżyli, gdy z koszyka wypełzł grubo ponad dwumetrowy wąż.
— Przedstawiam wam Noctis. A to są moi rodzice.
Dokonała prezentacji Hermiona, posługując się oboma językami, aby wszyscy ją zrozumieli. Riddle’om mimo wszystko odjęło mowę. Przez myśl by im nie przeszło, że ich córka wróci w takim towarzystwie.
— Czy ona mieszka z tobą w Hogwarcie?
Zapytała w końcu Julianne, uważnie przyglądając się wężowi. Co prawda do towarzyszki Toma – Nagini, zdążyła już przywyknąć, ale ta niezwykle rzadko pojawiała się w posiadłości. Prawdę powiedziawszy, wolałaby, aby Hermiona sprawiła sobie mnie… nieobliczalnego pupila; kota, szczura, sowę lub innego nieszkodliwego zwierzaka, które miewają dziewczynki w jej wieku. 
— Tak, od września. Jakoś tak samo wyszło.
Hermiona wzruszyła lekceważąco ramionami, a Julianne przeniosła wzrok na Snape’a, oczekując od niego szerszych wyjaśnień.
— Na mnie nie patrz. Mówiłem jej, że ma się tego pozbyć, ale widać jak bardzo okazało się to skuteczne.
— Ja również mówiłam panu, co myślę na ten temat.
— Ona nie jest niebezpieczna?
— Nonsens, Julianne. To piękne stworzenie.
O dziwo głosu nie zabrała Hermiona, a Tom. To chyba jedyna kwestia, w której jego poglądy nie różniły się od tych córki. Węże fascynowały go od zawsze. Możliwość porozumiewania się z nimi, niezwykła natura, absolutnie wszystko.
— Dokładnie.
Chyba po raz pierwszy Hermiona szczerze uśmiechnęła się do Toma, który nie wiedział, jak zareagować. Dopiero teraz dostrzegł zmianę w zachowaniu córki. Przez te kilka miesięcy nabrała swego rodzaju swobody, której brakowało jej w wakacje. Wydawała się taka… pogodna. Była to subtelna zmiana, ale dla tak uważnego obserwatora, jak on dostrzegalna.
— Niech wam będzie. W taki razie chodźmy na kolację.
Julianne odpuściła, zbyt uradowana zgodnością najbliższych, która stanowiła rzadkość. Liczyła, że stanie się ona coraz częstsza, aby dać fundament ich rodzinie, którą musieli stworzyć od podstaw.
— Zaraz do was dołączę.
Oświadczył Tom, na co panie przystały, już po chwili wraz z Noctis znikając w jadalni.
— Jak mniemam, masz jakąś sprawę.
Zaczął Severus, bezbłędnie odgadując intencję Toma.
— Co się stało Hermionie?
— Nie co, tylko kto.
Lord spojrzał na mężczyznę z niezrozumieniem, dlatego ten pospieszył z wyjaśnieniem.
— Twoja córka bardzo dużo czasu spędza z młodym Malfoyem. Właściwie nie widuje się ich osobno. Myślę, że to może mieć z tym jakiś związek.
— Czy ty myślisz, że oni…?
— Nie wydaję mi się, ale nie wykluczałbym tego.
Lord ni jak nie skomentował słów Snape’a, gorączkowo je analizując. Świadomość, że jego szesnastoletnie córka miałabym się z kimś związać, bardzo mu się nie spodobała. Jedno wiedział na pewno, musi się dowiedzieć, co i jak. I chyba nawet wpadł na pomysł, jak tego dokonać, bo jakoś wątpił, aby Hermiona dobrowolnie zaczęła mu się zwierzać, a tu w końcu chodziło o jej dobro. I przy okazji jego wewnętrzny spokój, który i tak pozostawiał wiele do życzenia.
— Dobrze. W takim razie widzimy się na najbliższym zebraniu.
W ramach pożegnania mężczyźni skinęli sobie jedynie głowami, po czym każdy ruszył w swoją stronę.





Witam.

W końcu po nieco dłuższej przerwie przybywam z nowym rozdziałem. Byłby on może nieco wcześniej, ale rozłożyła mnie choroba i sami rozumiecie, że nie bardzo miałam na cokolwiek siłę, co zresztą utrzymuje się do tej pory. Nie mniej jednak mam nadzieję, że rozdział wam się spodoba, bo ja jestem z niego jak najbardziej zadowolona.
Mam dla was jeszcze jedną niekoniecznie dobrą widomość. Wspominałam o tym już kiedyś, a teraz wiem, że nie ma wyboru. Jak zapewne większość wie, w tym roku piszę maturę, do której zostało mi już niewiele czasu. Teraz zaczął się najgorszy czas, obfitujący w naukę, poprawienie ocen i co najważniejszy powtórki. Przez to wszystko nie jestem w stanie poświęcać blogowi wystarczającej ilości czasu. Nie chcę go zawieszać i nie zrobię tego, ale do 15 maja rozdziały będą się pojawiły nie raz na tydzień, a raz na dwa tygodnie. Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie. Po maturach wszystko wróci do normy, ale teraz pozostaje mi tylko takie rozwiązanie, jeśli chcę prowadzić nadal bloga, a chyba lepsze to niż zupełne zawieszenie.



Lafann

99 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Super rodział :) zresztą jak zawsze :) Szkoda tylko że Riddle nie dała się namówić na tego sylwestra ;-; Ciekawe co zrobi Tom, skoro podejrzewa że oni są razem ...meeega mnie to ciekawi :) ostatnio widząc komentarze że to wszystko idzie za wolno zaczęłam sie nad tym zastanawiać i doszłam do wniosku że tak po prostu musi być, inaczej opowiadanie wyszłoby bardzo nienaturalnie, a tak jest bardzo realistyczne xD Weny życzę :)
      Dramione-we-never-had-a-chance.blogspot.com (nowy rodział!)

      Usuń
  2. jestem druga:)) lecę czytać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękny rozdział jak zwykle. w końcu jest Jullianne szkodaże dopiero dziś ale może dlatego jestem druga ahh to mój rekord a co do matury tysię ucz jak Herm żebyś miała 100%
      ~Kachna
      PS. jak będziesz miała wyniki matury no je napiszesz?
      PS2piękne ubrania<3<3

      Usuń
    2. Nie zastanawiałam się na tym w sumie. Zobaczymy, jak mi pójdzie.

      Usuń
  3. Super rozdział. Ciekawe co zrobi tom, nie mogę się doczekać. Co do matury, doskonale cię rozumiem. Ja w tym roku mam egzaminy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podoba. Czyli doszliśmy do momentu, w którym widać małe zmiany w zachowaniu głównej bohaterki ;) Pożegnanie Lorda i Severusa <3 czyżby na tym zebraniu troskliwy ojciec miał wypytać Dracona o plany wobec jego córki? ;P
    Czekam na nowy rozdział i oczywiście rozumiem dlaczego notki będą pojawiać się rzadziej, wszyscy czytelnicy będą trzymać kciuki za twoją maturę.
    XYZa

    OdpowiedzUsuń
  5. W przeciągu dwóch dni przeczytałam twoje opowiadania i myśląc, że teraz będę musiała czekać aż dwa tygodnie na kolejne cudo po prostu jest mi smutno. Opowiadanie genialne, zajęłaś nimi moje serce. <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Napisałabym jakiś produktywny komentarz, ale mi się nie chce :D
    Rozdział jak zwykle genialny.
    Czekam z niecierpliwością na kolejny, ale to chyba już wiesz, prawda?
    Jak zmienisz wygląd Voldzia to będę cię wielbić, bo przed zmienieniem się w to wężopodobnecoś był całkiem przystojny.
    Nie wiem co mogę ci jeszcze napisać, nooo.
    Życzę dobrych ocen, weny i czasu.
    Pozdrawiam,
    Anastasia ♦

    http://nie-placz-w-hogwarcie.blogspot.com/
    http://ferro-igni-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham Snape w tym rozdziale <3
    " Salazarze wszechmogący" hahahah cudo
    A Voldi taki tatuś xDD
    Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. JEEEEJ!
    Kolejny rozdział!!
    Super.
    Ciekawe co będzie dalej...
    Draco coś wymyśli z Sylwestrem, prawda?
    Czekam niecierpliwie...
    Pozdrawiam,
    HH

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział :3
    bardzo przyjemny, tylko troszeczkę się zawiodłam na reakcji Riddle'ów na Noctis :)myślałam, że będzie jakoś więcej emocji, czy romowy, ale to nie szkodzi!! :D
    szkoda, że tylko raz na 2 tygodnie, ale rozumiem Cię :p
    Weny życzę ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jeszcze pytanie mi się przypomniało :D
      Czy Nagini w tym opowiadaniu żyje??
      I planujesz (jeśli tak) jakieś gadzie spotkanie? :3

      Usuń
    2. Jest o niej wzmianka w treści, więc owszem żyje. A gadziego spotkania w te ferie raczej nie planuję.

      Usuń
  10. Aaaa! Nowy rozdział! Nareszcie! <3
    Ciekawe, na jaki pomysł wpadł nasz kochany Tom? Będzie się działo, tego jestem pewna.
    Sposób, w jaki Draco (zauważ, że już nie Malfoy) pożegnał Hermionę. Awrr... <3[
    Zdrowiej! (napisałam to już chyba trzeci raz, ale lepiej za dużo niż za mało).
    Pozdrawiam,
    Cassie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. CUDOWNEEEE <3 Mam nadzieję że Tom odpuści Draco. Nie mogę się doczekać aż wyjdzie na jaw trauma Miony z przeszłości. Uwielbiam całe twoje opowiadanie i już umieram żeby przeczytac następny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  12. OMG, kocham cię <3333
    Draco taki zakochany <3
    Kocham twoich bohaterów, jesteś chyba najlepszą autorką fanfiction, jaką znam :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Super jak zawsze <3
    Napisałabym coś więcej, ale mnie też rozłożyła choroba... Jednym słowem łał. Jestem ciekawa co też planuje Troskilwy Tatuś Tom (TTT).
    Szkoda że tylko co 2 tygodnie rozdziały, ale niestety szkoła...
    Pozdrawiam i powodzenia na maturce
    dramione-give-me-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Długo oczekiwany rozdział - jak mniemam przez wszystkich. Cudowny jak zawsze, i znów się pojawi konfrontacja Hermiony z Tomem . Nie mogę się doczekać tego. Szkoda, że rozdziały będą się pojawiać ale rozumiem Cię ja sama także się przygotowuje tyle, że do gimnazjalnego.
    Życzę weny do pisania ale także miłej nauki.
    Pozdrawiam Syntry

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeej uwielbiam wszystko co napiszesz <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudny rozdział *o*
    Sprawa pomiędzy Draco, a Hermi nabiera tępa :D
    "Salazarze wszechmogący' o nie, hahahah :'D. Snape rozwala system :D Zakładam, że Tom przeprowadzi z Mioną poważną rozmowę. I coś wyczuwam, że będzie spina między Hermioną i Voldziem :o No nic, czekam na kolejny rozdział :*

    Larmes ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeju, nwm czego tak napisałam XDD
    *Tempa XD

    Larmes ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudowny rozdział jak każdy poprzedni zresztą. Super, że sprawa Mionki i Draco nabiera tępa.
    A słowa Severusa na ich pożegnanie... super.
    Tom i Hermiona zgodni przy wyborze zwierzątka HiHiHi.

    Czekam na następny rozdział.
    Życzę weny.
    Gorąco pozdrawiam
    mała gwiazdka. :)

    OdpowiedzUsuń

  19. Nareszcie!
    Ciekawią mnie święta Rudley'ów. Już czekam na awanturę! I sylwester, ciekawe, czy Hermiona spędzi go jednak z Draconem. Niekoniecznie na imprezie u Goyl'a.
    Już czekam na kolejny, nie wiem jak przeżyję 2 tygodnie. Kobieto co Ty robisz uzależniłam się od Ciebie!
    PS mam nadzieję na wynagrodzenie tak długiego oczekiwania na kolejny rozdział większą ilością fragmentnów na ask'u

    OdpowiedzUsuń
  20. Hej :)
    Widzę, że Tom jest zazdrosnym tatusiem xD hahah A tu niestety (dla mnie stety xD) Draco sb na coraz więcej pozwala xD Hermiona powinna iść na tego Sylwestra i znów pokazać się z tej lepszej strony :)
    Podobała mi się scena z Noctis :) I to, że pokazałaś ludzkie oblicze Riddle'a (czy jak to się odmienia xD) Ale z drugiej strony dalej pokazujesz, że Panna-Wiem-To-Wszystko, nie popiera działań ojca. Dlatego z tych wszystkich blogów o Hermionie Riddle jestem w stanie czytać tylko twój. Najbardziej niedorzeczne jest dla mnie, że nagle Hermionie zmienia się charakter i nienawidzi mugolaków w innych blogach o tej tematyce :/
    Bardzo mnie cieszy, że Hermiona jest bardziej otwarta i zaczyna kochać swoją biologiczną matkę, choć ta z kolei nie rozumie jej zamiłowania do gadów xD
    Żadnych błędów nie zauważyłam, ale ja rzadko coś wyłapuje, bo jestem dysortografem, jakbym coś jednak zauważyła to zawsze mówię. Zamiast krytykować piszącego trzeba po prostu powiedzieć, gdzie jest błąd :)
    Podziwiam cię! Jesteś najbardziej systematyczną autorką jaką znam i szczerze myślałam, że przed maturą zawiesisz bloga, a ty ku mojemu szczęściu, mówisz, że będziesz dodawać co dwa tygodnie :) Jesteś niewiarygodna! Już teraz ci dziękuje za twoje notki :*
    Pozdrawiam i życzę weny
    Anna-medium



    OdpowiedzUsuń
  21. Jak zawsze świetny rozdział a tekst, że oczko Malfoya może być tylko jedno rozwalił mnie na łopatki. Jestem bardzo ciekawa relacji Toma i Hermiona :) Zapowiadają się wesołe święta :)
    Pozdrawiam i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  22. " - Jak chcecie się bawić w gumochłony, to wypad na korytarz, bo zaczyna mnie mdlić." - genialne słowa :D

    Rozdział jest naprawdę super, podoba mi się zachowanie Riddle'ów i to, jak zachowuje się Draco. Uważam, że Miona powinna pójść na tego Sylwestra i pokazać, co potrafi :D

    Nie chce mi się pisać ambitnego komentarza, podpisuję się pod komentarzami pozostałych :)

    Pozdrawiam, życzę weny i powodzenia na maturach,
    Naomi S.

    P.S. zapraszam do siebie:
    dramione-krok-po-kroku.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Fajny rozdział podoba mi się, szkoda tego Sylwestra ale może jeszcze wszystko się odwróci. Chemia między Herm i Draco myrymyry haha. Życzę weny i czekam na nexta.

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny rozdział :) Powodzenia na maturze!

    OdpowiedzUsuń
  25. Jeden z lepszych rozdziałów.
    Powodzenia w nauce :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Genialny rozdział! :) Jestem ciekawa jak się ułożą relacje Toma i Hermiony i mam nadzieje że Tom nie namiesza Draco i Hermionie. Ale zmiany w zachowaniu Hermiony coraz bardziej widoczne, robi postępy a to wszystko dzieki Draco, jego postawa jest cudowna.
    Pozdrawiam i weny życzę :)
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  27. Ohhh nareszcie rozdzialik <3 bardzo m się podobał, takiego Draco kocham :D cieszę się że nie zawieszasz bloga, rozdziały co dwa tygodnie są o wiele lepszą opcją niż wcale ;) kurczę, jaram się tym rozdziałem, naprawdę niesamowity ;)) to do zobaczenia za dwa tygodnie :) powiem ci szczerze że w ciągu tego tygodnia na twojego bloga zaglądałam chyba ze sto razy XD (jeśli wzrosła ci liczba odwiedzających, to ja ) hehe pozdrawiam, życzę zdrowia i zdanej maturki na 100 pro ;)

    Olix

    OdpowiedzUsuń
  28. boski rozdział!!! i oczywiście voldemort musi wszystko zepsuć

    OdpowiedzUsuń
  29. Cudowny. Nareszcie jakiś przełom Miona-Tom. Weny :*
    /Paulaaa

    OdpowiedzUsuń
  30. I nareszcie doczekałam się tego cudownego rozdzialu. Jest on fantastyczny i nie mam się do czego przyczepić. Jak szybko minęło te półrocze w Hogwarcie. Szkoda, że Miona nie chciała iść na imprezę, ale skrycie wierzę, że wszystko może się jeszcze zmienić. Fajnie by było porozumiewać się z wężami, zazdroszczę Tomowi i Herm. Cieszę się, że młoda Riddle dobrze czuje się w Riddle Manor i traktuje to miejsce jak prawdziwy dom. I nareszcie jest Julianne (nw. czy dobrze napisałam :P) dobrze, że znalazły że sobą, wspólny język. W 100% rozumiem Malfoy'a dwa tygodnie bez MAŁEJ - tak się po prostu nie da. Trochę zaniepokoiły mnie myśli Voldzia jak dowiedział się, że jego córka dużo czasu spędza z Draco, mam nadzieję, że nic mu nie zrobi. I to chyba wszystko, pozostało mi tylko czekać na następny rozdział to do zobaczenia za dwa tygodnie. :) (co ja będę robić w następny weekend bez twojego opowiadania hymm..)
    Pozdrawiam.
    P.S Przepraszam za błędy ale piszę na tel. :3

    OdpowiedzUsuń
  31. BŁAGAM, niech Noctis i Nagini się zaprzyjaźnią. Niech moja psychika legnie w gruzach.
    Bardzo przyjemny rozdział. Relacja Draco i Hermiony się buduje, a pożegnania na peronie... Miałam nadzieję, że do niczego nie dojdzie, ale dostałam lekkiej dawki cukru. Ale jakoś mnie to nie obeszło, tylko taki miły uśmiech na twarzy. Może czasami cukier jest niezbędny. Czekam na następny. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Tak długo czekać... Katorga. Ale warto było.
    Jak dla mnie to jeden z Twoich najlepszych rozdziałów.
    Pożegnanie Malfoy'a i Hermiony <3
    Rozmowa Toma i Severusa. To chyba nienormalne, ale śmiałam się na na niej jak głupia.
    No i na koniec. Powodzenia na maturze! Ja mam w tym roku egzamin gimnazjalny i jeszcze się do nauki nie zabrałam. Chociaż jedna z nas to robi :D Jeśli możesz to podziel się z nami potem wynikami i wrażeniami. Wierzę, że napiszesz na 100%
    Do zobaczenia za dwa tygodnie!!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  33. Bardzo fajnie rozwija się relacja Draco i Hermiony.
    Aż skręca mnie z ciekawości jak Tom zamierza się dowiedzieć co łączy młodych. Czy podpuści żonę czy wedrze się do umysłu córki?
    Szkoda, że rozdziały będą się pojawiać rzadziej, ale rozumiem to. Powodzenia na maturze.
    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  34. Na taki rozdział warto było czekać te 2 tygodnie. Świetny! ♡.♡ Ciekawe co Tom ma zamiar zrobić w związku z kontaktem Hermiony i Draco. Oby nie zabronił im się spotykać.
    Zastanawia mnie jak będzie wyglądał spędzony czas Riddle z rodziną. Patrząc na ich charaktery, to pewnie by się działo.
    Widać, że więzi Hermiony i Smoka coraz bardziej się zacieśniają. Szkoda, że Malfoy'owi nie udało się przekonać Riddle, żeby poszła z nim na sylwestra (chociaż może jeszcze nic straconego...). Byłoby ciekawie. ^^
    Czekam na kolejny rozdział.
    :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Rozdział świetny. Najbardziej rozśmieszyło mnie ,, nie co tylko kto", to było dobre :D. Jeszcze raz rozdział super. Czekam na kolejny
    Pozdrawiam
    L. A.

    OdpowiedzUsuń
  36. Cześć. Pierwszy raz komentuję Twojego bloga, choć czytam go już od jakiegoś czasu. Bardzo mi się podoba, świetna tematyka. Co zrobi Lord Voldemort? Czy Hermiona jednak pójdzie na sylwestra do Goyl'a? To pytania, które mnie nurtują po przeczytaniu tego rodziału. Mam nadzieję, że odpowiesz na nie w następnym rozdziale. Kocham tego bloga <3
    Wingardium Leviosa( tak się będę podpisywać)

    OdpowiedzUsuń
  37. Przeczytałam. ;)
    Dobrze, że Hermiona i Tom zgodzili się chociaż w jednej sprawie. Jestem ciekawa czy Draco uda się w końcu wyciągnąć Riddle na Sylwestra.

    OdpowiedzUsuń
  38. Super rozdział!! Bardzo ciekawi mnie ta sprawa z sylwestrem i to co zrobi Tom by się dowiedzieć czy Hermiona i Draco są razem. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału!
    Hedwiga

    OdpowiedzUsuń
  39. Witaj. Uwielbiam Twoj blog ale chyba pisze Ci to za kazdym razem ;) rzadko dodaje komentarze ale tutaj nie moge przejsc obojetnie. Jest to najlepsza historia jaka czytalam ( a uwierz robie to juz kilka lat) . To moze tyle ze slodzenia :)) zycze Ci duzo weny i cierpliwosci do nauki :) systematycznosc czyni cuda i baaardzo pomaga uzyskac choc odrobine czasu dla siebie. :) Pozdrawism i wyczekuje nastepnego wpisu . Oddana fanka - Paula

    OdpowiedzUsuń
  40. Jeeej, nareszcie nowy rozdział! ^^ Co do matury - rozumiem, pozostali wierni czytelnicy też z pewnością zrozumieją. Co do opowiadania - teksty Noctis są mistrzowskie. :) Szkoda, że Miona nie idzie na sylwestra, ale Draco na pewno ją wyciągnie. :D Mam pytanko: Bellatrix żyje? Bo czekam na jaką bekową scenę z jej udziałem :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyję, pojawiła się nawet w balu w sierpniu.

      Usuń
  41. Uuuu Tom będzie zgrywał ojca to ciekawe ciekawe i ciekawe co wymyśli :) biedny Draco musi pogodzić się z odrzuceniem ale mam nadzieję że jednak pójdzie z nim albo coś :D
    Ucz się ucz! Powodzenia na maturze i przetrwania przez te dwa miesiące powtórek :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Rozdział Wspaniały!!
    Ciekawa jestem czy Herm pójdzie na tego sylwestra
    Tom jako opiekuńczy ojciec ciekawe

    OdpowiedzUsuń
  43. Powodzenia w maturze :) Cudowne jak zawsze :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Rozdział bardzo mi się podobał ;)
    Nie mogłam się już doczekać kiedy Herm pojedzie do domu i spotka się z rodzicami. Fajnie, że z matką ma coraz lepszy kontakt ale szczerze mówiąc jestem bardzo ciekawa jak będzie się dogadywać z ojcem ;)
    No i też ciekawe co też Tom wymyślił aby się dowiedzieć czegoś więcej o relacji Mionki i Draco... Oby tylko nie pogorszył swoich i tak "kruchych" relacji z córką.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  45. Świetny. Cieszę się, że Hermiona jest w dobrych stosunkach z Julianne, ale nie mogę doczekać się rozwoju relacji z ojcem... Mam też nadzieję, że mimo wszystko Hermiona spotka Draco w ciągu ferii. No i że Tom zaakceptuje Malfoya. W końcu on jest czystej krwi i trudniej wyobrazić sobie dla jego córki lepszego partnera. Tylko żeby zbytnio nie namieszał:) Wydaje mi się, że dzięki Noctis zyskał trochę w oczach Hermiony.
    eva

    OdpowiedzUsuń
  46. RozdZiał jak zwykle świetny. I mam przeczucie że Voldzio zapyta węża Hermi O jej "związek" Z Draco

    OdpowiedzUsuń
  47. Rozdział super. Jestem bardzo ciekawa świąt w Riddle Manor :) pozdrawiam. Sunset ;))

    OdpowiedzUsuń
  48. Co mogę więcej powiedzieć? Super, super i jeszcze raz super. Co prawda boję się co Tom zrobi z tą wiedzą o uczuciu Malfoya do jego córki, ale o tym się jeszcze przekonany :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  49. Jak obiecałam, tym razem skupię się konkretnie na rozdziale, nie na ogóle i mam też nadzieję, że wyjdzie mi cztery razy krócej niż ostatnio (;p).
    Było zdecydowanie za mało Notta, ale cóż... bywa. Blaise jak zwykle czarujący, a jego "Co prawda nie wyglądał na szczególnie poruszonego zachowaniem przyjaciół, ale kto mu zabroni trochę po dramatyzować?" dosłownie mnie rozwaliło.
    Mam wrażenie, że ten rozdział jest znacznie krótszy niż poprzednie. W porównaniu z wcześniejszymi jest mało momentów Draco x Hermiona. Liczba literówek także się zmniejszyła - wypróbowałaś już mój sposób? - chcociaż wciąż były, zwłaszcza na początku rozdziału.
    Dalej brakuje mi wątku Gryfiaków. Wspomiałaś o Zakonie, więc może warto było chociaż napisać, że w tłumie widziała znajomą rudą czuprynę? Nie koniecznie musiała z nimi rozmawiać, a chociażby jedno zdanie ze wspomnieniem o nich było by wystarczające.
    Trochę się boję planu Toma. Niech sobie knuje, ale oby mu to nie wyszło. XD
    Dalej brakuje mi jakiegoś przełomu. Może warto by było w kolejnym pociągnąć wątek wspomnień/snów i rzucić więcej światła na całą historię? Pomyśl nad tym. :)
    Ha, udało mi się zmieścić w dość krótkim komentarzu, haha.
    Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na kolejny,
    Koneko

    PS. Jakie rozszerzenia bierzesz na maturze? Tak z ciekawości pytam, bo sama aktualnie jestem na etapie wyborów rozszerzeń na klasę drugą i już trzy razy zmieniałam decyzję. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twojej metody jeszcze nie wypróbowałam. Może wynika to z tego, że sprawdzając rozdział ledwo wiedziałam na oczy i często musiałam po dwa razy czytać to samo :)
      Nie w każdym rozdziale może być wszystko. Jak już wspominałam o niczym nie zapomnę i naprawdę możecie mi wierzyć, że na poszczególne rzeczy przyjdzie pora.
      A z rozszerzeń mam tylko biologię. Rozważałam polski, ale ciut za późno, żeby ogarnąć obowiązkowe lektury.

      Usuń
    2. "Nie w każdym rozdziale może być wszystko."
      Tu problem jest taki, że oni pojawiają się raz na ruski rok i naprawdę sprawia to wrażenie, jakbyś o nich zapomniała. Jak już wspominałam, jedna mała wzmianka a od razu jest lepiej.

      Ah, też chciałam biologię, ale potem zrezygnowałam. Stanęło na polskim, angielskim i historii. XD

      Usuń
    3. Tyle, że taka mała wzmianka jest, właśnie w fragmencie o Zakonie, który tak na dobrą sprawę bardziej skupia się na Gryfonach. Jeśli nie jest to wystarczające niestety nic na to nie poradzę. Można mieć jedynie nadzieję, że dalszy ciąg sprosta twoim oczekiwaniom :) Myślę, że jeśli miałabyś więcej pytań, ewentualnie wątpliwości spokojnie możesz napisać na mojego mail, jeśli tylko miałbyś takie życzenie. Może uda mi się wtedy lepiej przedstawić swoje stanowisko. Adres podany jest u góry po lewej.

      Usuń
  50. Rozdział, jak zwykle, bardzo miło się czytało. Fajnie, że powoli niektóre sprawy się wyjaśniają, a inne klarują. A tak w ogóle, to uwielbiam Twojego Dracona, w tym rozdziale to już przeszedł samego siebie. Moja reakcja była praktycznie taka sama, jak Snape'a :D Mam tylko nadzieję, że plan Toma nie będzie jednym z tych niszczących i komplikujących atmosferę (no, może i komplikujących, ale nie za bardzo ^^).
    Ah, jeszcze jedno. Wiem, że wiele osób już to pisało, ale LITERÓWKI aż biją po oczach, szczególnie przy imionach. Za każdym razem mam wrażenie, że zapominasz je odmienić.
    Pozdrawiam i życze wszystkiego, co potrzebne Ci do napisania nowego rozdziału.
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  51. Jak zawsze genialnie!! I chyba wiem kogo chce przesłuchać Tom.... :p Notacja 10/10 kilka literówek było ale to nic...:D

    OdpowiedzUsuń
  52. Super rozdział. Szkoda, że teraz będziesz dodawać rozdziały raz na dwa tygodnie, ale jakoś to przeżyję. :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Cóż ja mogę więcej powiedzieć? Liczba pozytywnych komentarzy, mówi sama za siebie. Rozdział jak zawsze wspaniały! Nie mam do czego się przyczepić, w sumie nigdy nie mam xD Oczywiście nadal mam nadzieję, że Hermiona jakoś da się namówić Draconowi i spędzi z nim sylwestra. Mile zaskoczył mnie Tom. Może powoli pojawi się więź pomiędzy nimi... to będzie dziwna więź, ale jak najbardziej konieczna, aby ta rodzina mogła się wspólnie wspierać. Pozostaje mi życzyć Ci dużo weny i zaprosić cię do mnie na 16 rozdział,
    http://bring-me-to-life-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  54. Na samym początku strasznie przepraszam, że nie komentowałam ostatnich rozdziałów, ale miałam problemy z komputerem i dopiero teraz wszystko nadrobiłam. Wracając do tego rozdziału... Nie mogłam doczekać się momentu, w którym Hermiona wróci do domu i znów spotka z rodzicami :) Końcówka mnie zaintrygowała "Myślę, że to może mieć z tym jakiś związek". Niecierpliwie czekam na wyjaśnienia z czym to może mieć związek :D Gest Dracona podczas pożegnania wywołał na mojej twarzy niewyobrażalny uśmiech <3 Rozdział po raz kolejny wspaniały!!! Pozdrawiam i życzę Ci dużo, dużo weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  55. Rozdział jak zawsze genialny! Powodzenia w dalszym pisaniu oraz duzo weny :)

    OdpowiedzUsuń
  56. rozdział fajny (jak zawsze zresztą) ;P
    buziak ? chyba ich pierwszy, czy się mylę ? :)
    Tom coś mota i kombinuje, nie podoba mi się to, ale jego reakcję na pupila Miony - bezcenna hahhaha
    ojej to ja ci życzę łatwego i skutecznego, bo to najważniejsze, uczenia się, żebyś nam tam zdała wszystko, a rozdziałami się nie martw, bo czekanie na coś wspaniałego wcale nie jest uciążliwe
    do następnego :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to już drugi. Pierwszy był w czubek głowy w rozdziale dziewiętnastym :)

      Usuń
  57. Witam w praktycznie wiosenny wieczór!
    Rozdział wniósł wiele. Uściskałabym Cię, gdybym mogła. :D
    Voldzio zapewne każe Draconowi dociekać, kto interesuje się jego córką, ale ci... ja nic nie mówię. To są jedynie spekulacje.
    Świetna scena pożegnalna, po prostu rozpływam się i uśmiecham.
    Pozdrawiam cieplutko i czekam na następny rozdział.
    Pozdrawiam, Yśka.

    OdpowiedzUsuń
  58. Musisz tak ciekawie kończyć rozdziały??? :-D prmzez to jeszcze bardziej niż zwykle nie mogę się doczekać następnego rozdziału ;-) nie wiem czemu ale mam wrażenie, że Tom będzie próbował rozdzielić Hermionę i Draco, ale mam nadzieję, że jestem w błędzie xD Ja naprawdę nie wiem jak wytrzymam do kolejnego rozdziału *_* te święta napewno będą BARDZO interesujące ;-) pozdrawiam i weny życzę :-*

    OdpowiedzUsuń
  59. Oczywiście, że będziemy czekać na rozdziały. Ten był genialny. Cieszyłam się jak głupia przez cały rozdział :)) Czekam z niecierpliwością na kolejny.
    Pozdrawiam,
    Tsuki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dokładnie tak samo... "Jak głupi do sera" :) Rodzice się na mnie bardzo dziwnie patrzyli... :D Skakałam z radości, przed ekranem

      Usuń
  60. Nareszcie rozdział... czekałam na niego bardzo, bardzo, bardzo niecierpliwie... Ale tak długie czekanie sprawiło, że rozdział podoba mi się jeszcze bardziej, niż zwykle! :D Rozumiem problem z nauką, życzę powodzenia... <3

    OdpowiedzUsuń
  61. Oczywiście, że będę czekać na każdy nowy rozdział :D ten, jak zwykle zresztą, był cudowny <3 czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  62. Super! Nie jestem fanką dramione, ale to jest świetne! Pisz, pisz, bo jestem głodna kolejnych rozdziałów ;) . Dużo weny życzę.
    ~Veritas

    OdpowiedzUsuń
  63. Ooo... zrobiło się tak słodko :)

    OdpowiedzUsuń
  64. Wspaniały! Tom i może jest oślizgłym gadem ale i tak Hermiona jest córeczką tatusia :) Wspaniale ukazałaś relacje bohaterów, pożegnanie Dracona z Hermioną. Genialnie! I jeszcze te rozmyślania Severusa... Czekam na następny i rozumiem, że można nie łączyć tyle nauki z blogiem.
    Pozdrawiam i życzę weny.
    ~Twoja Wierna Czytelniczka.

    OdpowiedzUsuń
  65. Mega,mega,mega rozdział :)
    Haha to się Snape zdziwił relacjami Hermiony i Dracona :P
    Padłam :P
    Tom też nic lepszy :P Czyżby sie martwił o swoją małą córeczke? tylko nie chce tego pokazać :p
    I to zdziwienie państwa Riddle na widok Noctis - bezcenne :3
    Rozdział świetny :)
    Nie moge się doczekać kolejnego i tego co wymyślił Tom :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  66. Cześć!
    Dobrnięcie do tego miejsca zajęło mi całą noc, bo czytałam jeszcze "La Fin de la Vie" - jednym i drugim jestem w pewien sposób zafascynowana, piszesz w ciekawy dla potencjalnego odbiorcy sposób i umiesz bawić się słowem (sceny zerwania Draco z Herm w La Fin - poezja, nie masz pojęcia ile wylałam łez...)
    Sam rozdział super, tak jak całe opowiadanie, podoba mi się powolna zmiana relacji Draco i Herm, powoli małymi kroczkami do celu, którym mam nadzieję będzie związek ^^
    Czekam niecierpliwie do piątku na nowy rozdział :)
    nie-mysl-o-szczesciu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  67. Wspaniały rozdział! Bardzo podoba mi się jak opisujesz relacje Toma i Hermiony. Twoje opowiadanie czytam z zapartym tchem i nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  68. Bawi mnie liczba komentarzy, która została wyświetlona. No cóż. Ciekawe, jak Voldek zamierza się dowiedzieć, czy coś jest z Dramione. Pewnie w brutalny sposób. Dobra, czekam na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha... Zapomniałam, żeby cię powiadomić, że nie masz zaktualizowanego spisu treści. (To przez to nie czytałam wcześniej tego rozdziału...)

      Usuń
  69. Uwielbiam Twoją historię, ale to pisałam wielokrotnie.To , co wciąga w tym opowiadaniu to niebanalna "nić przewodnia",akcja ktora rozgrywa się zgodnie z prawami psychologii(rozwala mnie ,gdy czytam - cześć,to ja jestem twoim ojcem- hurrrra wyprowadzam sie do ciebie tatusiu,kocham Cie!!! Nagle zostaje inną osoba,absurd!)i bardzo kruche i opisane bardzo realnie relacje między bohaterami. Każda z postaci ma ty swoje powody dla ktorych jest taką jaką jest. Nie moge doczekac się jak rozwiniesz stosunki na lini tatuś- córka. ... To moze byc ciekawe,dwa bardzo podobne charaktery,zadne nie ustąpi, zadne nie bedzie chciało ugiać sie do argumentow drugiego.Czekam,na kolejny bez względu kiedy będzie (nie to ,żebym nie chciała 2 w tygodniu zamiast 1 na dwa tygodnie)ale trudno,matura to matura.Wszyscy będziemy trzymać za Ciebie kciuki.Powodzenia,Ewa

    OdpowiedzUsuń
  70. ^^ muszę Ci coś wyznać, choć pewnie już gdzieś Ci to mówiłam...to jeden z moich ulubionych, a właściwie chyba ulubiony blog :) Wprost uwielbiam Twoją historię, którą nie da się znudzić, bo jest bardzo nieprzeciętna. Podobają mi się te wszystkie podchody Draco i to, że Hermiona jest taka niedostępna. Ciekawa jestem, jak zareaguje Draco, jak dowie się kiedyś (pewnie za baaaaardzooo długo) co przeżyła Hermiona z Grangerem. Niesamowicie irytuje mnie Tracey, która jest dla mnie strasznie płytka i tępa. Nie wyobrażam się zachowywać tak, jak ona! Za to bardzo lubię Dafne ;) A tak na koniec, to coś mam wrażenie, że Draco pojawi się w Riddle's Manor przed Sylwestrem ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I przy okazji zapraszam do siebie na one-shot Drarry (mój pierwszy ;>)
      Pozdrawiam,
      Dimi
      halfofdim.blogspot.com

      Usuń
  71. Ojj Voldek martwi się o swoją szesnastoletnią córeczkę? Chłopie przecież ona jest prawie dorosła . . . Jak bym widziała i słyszała mojego tatusia. A tak poważnie to rozdział rewelacyjny. Opowiadanie jest tak świetne że nie odeszłam od komputera dopóki nie przeczytałam całości. Tak że teraz gdy skończyłam mogę z czystym sumieniem iść na zasłużony odpoczynek. Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału.
    Serdecznie pozdrawiam i dużo weny życzę xd

    OdpowiedzUsuń
  72. O loju.. :-D Uwielbiam! Chyba sie zakochalam! Najbardziej dziwi mnie to ze masz dwa Dramione, w ktorych bohaterzy moga byc tak rozni! We wczesniejszym czytalam o przyjazni miedzy Pansy a Hermiona, a teraz czytam o ich nienawisci. Dramione jest wspaniale i jedno i drugie. Pomysl na to opowiadanie.. Zamurowalo mnie. Szkoda ze nie komentowalam tamtego Dramione.. Tyle lez szczescia, zalu, smutku.. Tyle nie przespanych sobot na rzecz opowiadania.. Merlinie. Ale to tez jest piekne. Juz nie moge sie doczekac blizszych relacji H&D ;-). Pewnie bede musiala jeszcze poczekac.. ale warto! :-)

    OdpowiedzUsuń
  73. Szkoda, że rozdziały będą raz na dwa tygodnie. Ale doskonale cię rozumiem. Przeżywałam to samo w zeszłym roku i wiem jak jest ciężko pogodzić tyle ważnych spraw. Życzę ci powodzenia na maturze. To zawsze się przydaje.
    Pozdrawiam.
    mała gwiazdka

    OdpowiedzUsuń
  74. Już dawno nie komentowałam Twoich rozdziałów. Przepraszam za to, ale wierzę, że jako maturzystka zrozumiesz - powtarzanie materiału jest równie ważne :). Ładnie się nam historia toczy... Tylko, żeby mi Voldzio nie próbował grać złego tatusia, co to żadnego faceta do córeczki nie dopuści. Przecież Draco jest niemalże idealny *.*. Takiego zięcia to mu będą tylko zazdrościć :D. Relacja naszej parki ładne się rozwija, ogólnie wszystko super. Czekam tylko na jakieś wzmianki o tej całej Księdze i kolejne informacje wyjaśniające postawę Dumbledore'a względem Toma - ogólnie mówiąc, jeszcze trochę więcej akcji i dramatu, ale wierzę, że się doczekam :D

    Pozdrawiam i życzę dużo weny i sił do nauki ;).
    Invisible.

    OdpowiedzUsuń
  75. Super. Zazdrość Toma mnie rozbraja oby tak dalej. Kiedy mozna oczekiwać kolejnego rozdziału?
    Weny ~~Gall Anonim

    OdpowiedzUsuń
  76. Witaj:)
    Chciałam Ci serdecznie podziękować za każdy merytoryczny komentarz! Wiele to dla mnie znaczy i doceniam fakt, że poświęciłaś swój czas na skomentowanie praktycznie całego opowiadania:)
    Sama zbieram się, żeby przeczytać Twoją historię. Mam Cię nawet w zakładkach i teraz tylko wyczekuję takiego momentu, gdy bd miała spokojniejszą chwilę dla siebie, żeby przeczytać Twoje opowiadanie, bo z tego co zerknęłam jest naprawdę inne i przy tym wciągające;) I w ten sposób wylądowało zresztą na mojej liście czytelniczej jakiś czas temu;) Wobec tego, obiecuję, że wrócę;)
    Raz jeszcze dziękuję za ciepłe słowa i poświęcony czas;)
    Pozdrawiam serdecznie!
    V.

    OdpowiedzUsuń
  77. Jejciu....to opowiadanie jest takie...CUDOWNE!! ZDUMIEWAJĄCE!! PIĘKNE!!! WSPANIAŁE!!
    Nie komentowałam wcześniejszych rozdziałów, bo wiedziałam, że masz dużo komentarzy, a ja chciałam po prostu jak najszybciej zacząć następny. :-)
    Jednak nie bój się!! Teraz na pewno będę komentować każdy.
    Muszę Ci przyznać, że masz wielki talent. Na ten blog weszłam przypadkiem, ale wcześniejszy też czytałam ;)
    Jejciu....z tymi żywiołami to mnie normalnie uprzedziłaś -_- No wiesz..miałam podobny pomysł tylko, że moja postać--> Jadden Malfoy miała panować nad wszystkimi żywiołami, ale przecież teraz Ci pomysłu zabierać mie będę...bo wyglądało by to bardzo głupio....chociaż, że wpadłam na to przed czytaniem tego bloga.
    Chyba Ci nie muszę mówić, że jest super?
    W ogóle...trochę mi głupio to mówić, bo jestem od Ciebie młodsza, nie mam takiego "stażu" z bloggerem a do tego sama nie jestem lesza, ale zauważyłam u Ciebie małe literówki...np. ktoś zwraca się do Zabiniego"Diabeł" co trochę kuje i mogło by być "Diable" albo też jak "popatrzyli na Teodor" bez tego "a" trochę kuje....ale mi to i tak nie przeszkadza by powiedzieć, że twój blog jest BOSKI.
    Na razie tyle, jakby coś mi się przypomniało to Ci jeszcze napiszę ;)
    Przepraszam, za wszystkie błędy ale piszę z mojego małego LG :/
    Pozdrawiam.
    Weny i czasu życzę.
    ~Kaśka Zwana Gryzoniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam wyłącznych praw do żywiołów, więc ja nie widzę problemu, żeby pojawiły się one u Ciebie. Jak dla mnie nie podchodzi to pod plagiat, bo i dlaczego :)
      Jeśli chodzi o literówkę to zdaję sobie sprawę, że ona są. Mogę tylko powiedzieć, że nieustannie staram się nad tym pracować, bo mam nadzieję przyniesie efekty :)

      Usuń
  78. Zaczęłam czytać Twojego bloga w te święta, kiedy mam czas i nagle ogarnęła mnie powracająca mania na punkcie Dramione. W sumie nie zwracałam uwagę na dopiski od Ciebie, ale tym razem spojrzałam. Miło w sumie się przekonać, że pisze to wszystko osoba w moim wieku i najprawdopodobniej zdająca na maturze to samo co ja (tak bynajmniej mi się wydaje po dacie 15 maja, ale może się mylę). Prowadzę swój blog, zupełnie inny, ale nie mam głowy do pisania tam tak systematycznie jak Ty, więc podziwiam :). I w sumie cieszę się, że wykazujesz się taką systematycznością, bo to znaczy, że nie będę musiała na dalszy ciąg czekać nie wiadomo ile :) Koncepcja opowieści bardzo mi się podoba, ponieważ jest najbardziej prawdopodobną wersją zdarzeń, które dałoby się jakoś wcisnąć w samo opowiadanie Rowling, to jest coś w rodzaju "ukrytej prawdy" całej historii :). Pozdrawiam i czytam dalej :)

    http://saveyourself-kt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  79. Doczekałam się!
    Jestem w stanie ogromnej radości!!!
    Schodzę, a tu dwa rozdziały! Czego chcieć więcej?
    Odnośnie notki: mam nadzieję że Lordzio-Voldzio nie popsuje kontaktów Herm z Draco; Hermiona MUSI iść na sylwestra z Malfoyem!!! On tak się dla niej stara...!
    Poza tym, kolejny raz poziwiałam twoje pomysł, twój kunszt artystyczny i świetny styl pisania. W Twoich notkach jest zaskakująco mało błędów jak na takie długie rozdziały ;)
    Z życzeniami weny i prośbą o bardziej systematyczne dodawanie rozdziałów, wierna czytelniczka,

    Miśka ;)
    zapraszam do mnie! :D

    OdpowiedzUsuń
  80. Wspaniały rozdział szczerze już się stęskniłam za lordzikiem 😁 najbardziej wyczekiwalam momentu na reakcję piłka Hermiony i nie zawiodłam się ;) cóż jestem ciekawa co dalej 💞

    OdpowiedzUsuń