środa, 8 lipca 2015

36. Rozterki


- W co ja się dałem wrobić?
Powtórzył po raz kolejny Diabeł, zastanawiając się, jakim cudem właśnie zmierza do biblioteki. Ta środa nie podobała mu się od samego rana. Nie wyspał się, bo oczywiście Smok przed wyjściem na jogging odstawił szopkę pod tytułem, kto śmiał dotknąć moją bluzę, którą sam wpakowałem pod łóżko. Nauczyciele wpadli w istny szał. Nie wierzył, że to możliwe, ale zaczęli wymagać od nich jeszcze więcej niż dotychczas, w głębokim poważaniu mając fakt, że niektórzy w przeciwieństwie do nich posiadają życie towarzyskie. Wisienką na tym torcie nieszczęścia okazała się nadgorliwa Hermiona. Panna Riddle uparła się, że już dzisiaj musi odrobić zadane prace, do czego koniecznie potrzebuje książek z biblioteki. Sama pójść nie mogła, dlatego aby uniknąć awantury Teodor zadeklarował, że i oni powinni się za to zabrać. Nikt go oczywiście nie zapytał o zdanie i nim się obejrzał całą czwórką zmierzali do biblioteki.
- I tak musiałbyś to zrobić.
Odpowiedział z prostotą Teodor, nie podzielając rozpaczy przyjaciela. Już chyba wolał przysiąść nad tym teraz, niż później zarywać nockę. Zabini zdawał się jednak wychodzić z innego założenia.
- Ale wiesz, ile tego jest? Bez przymus to ja przy tym zasnę.
- Akurat trafiły nam się bardzo ciekawe tematy.
Swoje trzy knuty postanawiała dorzucić i Hermiona, która kompletnie nie rozumiała biadolenia Blaise’a. Systematyczność to podstawa efektownej nauki i z pewnością nie da się jej zastąpić robieniem wszystkiego na ostatnią chwilę.
- Jest wiele rzeczy, które mógłbym zaliczyć do ciekawych, ale Transmutacja i Eliksiry z pewnością do niech nie należą.
- Przecież…
- Zabini, ja ci dobrze radę, nie pakuj się w inteligentną dyskusję z Riddle, bo z twoimi predyspozycjami z góry jesteś skazany na porażkę.
Słowa Dracona u wszystkich poza Blaise’em wywołały szeroki uśmiech.
- Śmiesz wątpić w moją inteligencję?
- Ciężko powiedzieć, bo jeśli takowa w ogóle istnieje to dobrze się z nią kryjesz.
- Ty sobie nie pozwalaj geniuszu od siedmiu boleści. Samo przebywanie z Hermioną nie zrobi z ciebie inteligenta.
Panna Riddle pokręciła z politowaniem głową, doskonale wiedząc, że ta dwójka dopiero się rozkręca. Bardzo szybko wyłączyła się z ich dyskusji. Jej myśli zajmowały eseje, które przecież powinna rozplanować. Nie przeszkadzały jej w tym nawet wrzaski chłopaków.
Dopiero, gdy od biblioteki dzielił ich zaledwie jedne korytarz, czyjś śmiech przykuł jej uwagę. Rozejrzała się, aby ustalić jego źródło, co udało jej się dopiero po wyjściu zza zakrętu. Kilka metrów przed drzwiami do biblioteki stali Crabbe i Goyle, rechocząc wniebogłosy. To jednak nie oni przykuli uwagę Hermiony. Na podłodze przed nimi klęczała Ginny Weasley, starając się pozbierać swoje książki, ku uciesze tych kretynów.
Nie trzeba być geniuszem, aby wiedzieć, co tu zaszło. Hermionie bardzo się to nie spodobało, szczególnie gdy dotarły do niej słowa Goyle’a.
- Co jest, Weasley? Chodzić nie umiesz?
- O to samo mogłaby zapytać ciebie w kwestii myślenia.
Odpyskowała Ginny, nie zamierzając siedzieć cicho, szczególnie że to ci idiocie „przypadkiem” wytracili jej książki.
- Nie pyskuj, rudzielcu.
Vincent kopnął leżącą książkę, którą właśnie zamierzała podnieść Ginny, o mało nie trafiając w jej rękę. Hermiona nie wytrzymała. Ignorując kłócących się chłopaków przyspieszyła kroku, w mgnieniu oka docierając do grupki przy bibliotece.
- Nie macie nic ciekawszego do roboty?
Zapytała groźnie panna Riddle, przez co cała trójka spojrzała na nią ze zdziwieniem. Niewiele ją to obchodziło. To, że nie utrzymywała kontaktu z Ginny nie oznaczało, że będzie bezczynnie patrzeć, jak ci kretyni się nad nią pastwią.
- My właśnie…
Zająknął się Gregory, nie za bardzo wiedząc, co zrobić. Obaj mieli w pamięci incydent z małą Gryfonką, kiedy to Riddle odstawiła to przerażające przedstawienie. Nie uśmiechała im się powtórka, a tym bardziej późniejsze konsekwencje.
- Niewiele mnie to obchodzi, więc spadajcie stąd, zająć się bzdurami, na które zwykle marnujecie czas.
Hermiona nie uważała za konieczne wdawanie się z nimi w dyskusję. Zamiast tego kucnęła nieopodal Ginny, zaczynając zbierać książki. Odnotowała, że Ślizgoni odchodząc, co zbytnio ją nie zdziwiło. Podejrzewała, że na swój sposób oni się jej boją, co w takich sytuacjach działało na jej korzyść.
Ginny za to nie wiedziała, jak ma się zachować. Szeroko otwartymi oczami wpatrywała się w Hermionę, która za to usilnie unikała jej wzroku. Obie czuły się dość niezręcznie. Nie rozmawiały ze sobą od bardzo dawna. Wiele się od tego czasu zmieniło.
Panna Weasley tyle chciała powiedzieć przyjaciółce, lecz z jej ust nie wydobyło się nawet jedno słowo. Mogła tylko patrzeć, jak Hermiona zbiera kolejne książki, układając jej na równą kupkę.
- To chyba wszystko.
Oznajmiła nieco niepewnym głosem panna Riddle, w końcu podnosząc wzrok na tkwiącą w szoku Ginny. Nie dziwiła jej się. Ta sytuacja była dość absurdalna. Po kilku miesiącach milczenia, siedzi tu jak gdyby nigdy nic, zbierając książki Rudej. Czuła jednak, że postąpiła słusznie. Zmiana nazwiska nie oznaczała pojawienia się u niej znieczulicy, tym bardziej gdy w grę wchodziły bliskie jej osoby.
- Dziękuję.
Wydusiła w końcu z siebie Ginny, odbierając swoje książki. Biorąc przykład z Hermiony, podniosła się z podłogi i teraz obie stały twarzą w twarz, po prostu na siebie patrząc. Napięci między nimi było niemal namacalne. W głowie każdej szalała istna burza myśli, zdolna zagłuszyć wszystko inne.
- Hermiona, ja…
Zaczęła po chwili Ginny, tak wiele chcąc powiedzieć przyjaciółce. Problem w tym, że nie wiedziała, jak się do tego zabrać i od czego w ogóle zacząć.
- Muszę już iść.
Hermiona nie pozwoliła jej dokończyć. Uśmiechnęła się przepraszająco, po czym szybkim krokiem ruszyła w stronę stojących nieopodal Ślizgonów, którzy obserwowali całe zajście.
- Możemy iść.
Powiedziała tylko, wchodząc do biblioteki.
- Od kiedy gadasz z Weasleyówną?
Zapytał Zabini, który razem z resztą bardzo szybko do niej dołączył. Nie sądził, że Riddle utrzymuje kontakt z jakimikolwiek Gryfonami, bo i na jakiej podstawia, a tu taka niespodzianka.
- Nie wiem, jak wy, ale ja zacznę od Transmutacji.
Hermiona kompletnie zignorowała pytanie Blaise’a. Gdy tylko przywitała się z panią Pince zniknęła pośród regałów, nie przejmując się Ślizgonami. Nie zamierzała się nikomu tłumaczyć, a już na pewno nie Zabiniemu, tym bardziej że nie zrobiła nic złego. Jej relacje z Gryfonami pozostawiły wiele do życzenia, ale przecież nie mogła postąpić inaczej, szczególnie w przypadku Ginny. To utraty kontaktu z nią żałowała najbardziej. Czysto teoretycznie Ruda niczym nie zawiniła, więc ich stosunki powinny pozostać normalne, lecz rzeczywistość była zgoła inna. Konflikt jej rodziny z Zakonem znacznie utrudniał sprawę. Tego nie dało się obejść. Stały po przeciwnych stronach, nawet jeśli sytuacja była o wiele bardziej skomplikowana. Tu problem stanowiły niewiedza społeczeństwa i niezliczone kłamstwa Dumbledore’a. Poznanie przez czarodziei prawdy znacznie by wszystko ułatwiło. I w tym momencie pojawił się problem, ponieważ Albus i Tom skutecznie strzeli swoich tajemnic.
Hermiona doskonale zdawała sobie sprawę, że póki oni nie zmierzą się ze swoją przeszłością nic nie będzie tak, jak powinno. Nie zapowiadało się jednak, aby miał nadejść moment kulminacyjny, a ona wolała dodatkowo nie komplikować sobie życie. Już chyba lepiej utrzymać aktualny stan rzeczy.
- Jak ty z nią wytrzymujesz, stary?
Zapytał Dracona Zabini, chwilę po tym, jak Hermiona zniknęła im z oczu. Dopiero teraz zaczął dostrzegać, jak bardzo powierzchowna była jego fascynacja nią. Prawdę powiedziawszy po lepszym poznaniu dziewczyny, nie wyobrażał sobie bliższej znajomości z nią. Podziwiał kumpla za cierpliwość i wytrwałość, o które nigdy by go nie podejrzewał.
- Trzeba mieć podejście.
Odpowiedział krótko Draco, którego aktualnie niewiele obchodziły wywody Zabiniego. Nie oglądając się na kumpli ruszył w kierunku, gdzie chwilę temu udała się Riddle. Znalazł ją tak, jak przypuszczał w dziale Transmutacji. Stała przy jednym z regałów, przyglądając się kolejnym woluminom.
Podszedł bliżej, przez chwilę po prostu na nią patrząc. Od razu wyłapał, że coś jest nie tak. Skupienie Hermiony z całą pewnością nie wynikało z poszukiwania książek. Widział to po jej twarzy. Już zamierzał zadać jej pierwsze pytanie, gdy niespodziewanie na niego spojrzała. Widząc, że zamierza coś powiedzieć, pokręciła jedynie głową, dając tym samym do zrozumienia, że wszelkie rozmowy są niewskazane.
Nie protestował. W tych ciemnobrązowych oczach zobaczył wszystko. Smutek, niepewność, żal i … tęsknotę. Właśnie to uświadomiło mu pewien istotny fakt, który wcześniej ignorował. Riddle nie była z kamienia. Jak każdy człowiek cierpiała z powody utraty bliskich, nawet jeśli dobre to ukrywała. W Slytherinie została niemal sama. Znalazłaby się zaledwie garstka rozmawiających z nią ludzi, co i tak dalekie było od bliższej znajomości. On jeden stanowił wyjątek. Czy jednak zastąpienie kogoś sprawi, że o nim zapomnimy? Potter i Weasley bardzo ją zranili, ale Draco to chyba najlepszy dowód, że Riddle potrafi wybaczać.
- Później.
To nie było pytanie. Nie odpuści jej tego tematu. Riddle najchętniej wszystko by w sobie dusiła, święcie przekonana, że da sobie z tym radę. Draco uważał nieco inaczej. Nawet jeśli nie potrafiłby jej pomóc chciał, aby wiedziała, że ma w nim oparcie. Dawała mu więcej niż ktokolwiek dotąd i chyba po raz pierwszy pragnął nie tylko brać, ale i dawać.
- Zobaczymy.
Odpowiedziała wymijająco Hermiona, wręczając Draconowi jeden z dwóch egzemplarzy wyszukanych książek do Transmutacji. Wolała wziąć się do pracy, niż ciągnąć ten temat. Nie łudziła się nawet, że Malfoy nie wróci do tej kwestii. Jego wrodzona dociekliwość zawsze dawała o sobie znać. Po części do niej przywykła, nawet jeśli bywała uciążliwa. Taki jednak był Malfoy. Irytujący, wścibski, bezczelny i na tym polegał jego urok. Nie przypominał jej żadnego poznanego do tej pory chłopaka i być może to sprawiało, że tak ją do niego ciągnęło.
- Riddle.
Z rozmyślań wyrwał Hermionę głos Dracona, który najwyraźniej na nią czekał. Zawstydzona tym, o czym przed chwilą myślała założyła za ucho pasmo włosów.
- Chodźmy do chłopaków.
Powiedziała, przytulając do siebie wolumin, po czym ruszyła w stronę zajmowanego przez jej pozostałych ochroniarzy stolika, którzy już przeglądali książki do Eliksirów.
„Co ja mam z tą cholerą?”, pomyślał Draco, kręcąc z roztargnieniem głową. Riddle bywała nieznośna, ale już on znajdzie na nią sposób.

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

- Co się stało?
Tymi słowami Harry Potter przywitał swoją dziewczynę, która właśnie weszła do Pokoju Wspólnego. Wyglądała na zmartwioną, a wręcz przygnębioną. Panna Weasley nie odpowiedziała od razu. Podeszła do siedzących na kanapie Harry’ego i swojego brata, po czym na stolik przed nimi odłożyła pokaźny stos książek. Usiadła na fotelu naprzeciwko nich, aby mieć na obu dobry widok.
- Ginny, co się stało?
Zapytał po raz kolejny Harry, gdy cisza zaczęła się zanadto przedłużać.
- Miałam spięcie z Crabbe’em i Goyle’em.
- Zrobili ci coś? Zabiję ich!
- Uspokój się, Ron i daj jej powiedzieć.
- Wytracili mi tylko książki i mieli z tego radochę.
- Co za kretyni. Niech ja ich tylko spotkam…
- To nie będzie konieczne.
Zarówno Ron, jaki i Harry spojrzeli na Ginny z niezrozumieniem. Jej dziwny spokój i opanowanie były co najmniej podejrzane. Zwykle inaczej reagowała w tego typu sytuacjach.
- Hermiona mi pomogła.
Oczy chłopaków rozszerzyły się ze zdziwienia, gdy Ginny w końcu wyznała im prawdę. Czuła się zagubiona i chciała z kimś o tym porozmawiać. Ten incydent utwierdził ją we wszystkich dotychczasowych przekonaniach. Przecież Hermiona by jej nie pomogła, gdyby w pełni wyrzekła się dawnej siebie. Panna Granger wcale nie przepadła. Zmieniło się tylko jej nazwisko, czego większość zdawała się nie dostrzegać.
- Ale jak to?
Zapytał niezbyt inteligentnie Ron, nie wierząc w to, co słyszy. Dlaczego Hermiona miałaby pomagać Ginny? Wyrzekała się ich, porzucając dawne życie. Oni również zawinili, ale przeprosili, a nawet wyciągnęli do niej pomocną dłoń, którą odtrąciła. Dokonała wyboru, bratając się z wrogiem, więc o co chodziło z tą pomocą?
- Kazała im spadać i pomogła mi pozbierać książki. Chciałam z nią porozmawiać, ale uciekła.
Wyjaśniła Ginny, a po jej słowach zapadała zupełna cisza. W głowach całej trójki szalała istna burza myśli, choć krążyły one głównie wokół panny Riddle.
- Powiedz coś, Harry.
Ruda w końcu nie wytrzymała. On nie mógł wciąż trwać przy tych absurdalnych przekonaniach. Od ostatniej rozmowy nie poruszali tematu Hermiony, ale teraz posiadając niezbite dowody nie zamierzała tak łatwo odpuścić. 
- Ginny, ale ja nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć.
- Powie mi ktoś, o co chodzi?
Do rozmowy wtrącił się Ron, który odniósł wrażenie, że o czymś nie wie.
- Uważamy, że powinnyśmy jeszcze raz spróbować porozmawiać z Hermioną.
Oznajmiła Ginny, podczas gdy Harry uparcie milczał. Ta sprawa dotyczył również Rona, więc powinien wiedzieć, co i jak. Skrycie liczyła na jego wsparcie. Od dłuższego czasu podejrzewała, że darzy on Hermionę nieco silniejszym uczuciem niż przyjaźń, co być może skłoni go do poparcia jej.
- Niby po co?
- Czy ty naprawdę wierzysz, że ona tak po prostu się zmieniła?
- Jakby nie patrzeć przeszła na stronę Riddle’a. Może sobie być jego córką, ale tak, czy siak liczy się to, że go popiera.
Ron twardo ostawał przy swoim. Choćby nie wiem jak pragnął przyznać Ginny rację, jaki to miało sens? Po co rozdrapywać świeże rany, łudząc się, że jeszcze są w stanie cokolwiek zmienić? Powinni myśleć realnie, nawet jeśli było to trudne.
- Skąd możesz to wiedzieć?
Zapytała z wyrzutem Ginny, krzyżując ręce na piersi. Powoli zaczynała tracić cierpliwość. Czemu do niech nic nie dociera? Zamykali się na prawdę, kompletnie wyłączając racjonalne myślenie. Opierali się na domysłach i pozorach, zamiast spróbować otwarcie porozmawiać z Hermioną. Każdy kij ma dwa końce, o czym chłopcy zdawali się nie pamiętać.
- Zrozum w końcu, że choćby nie wiem co ona do nas nie wróci. Wybrała Czarnego Pana i musisz się z tym pogodzić.
- Harry.
Ginny spojrzała błagalnie na swojego chłopaka, który jak do tej pory milczał głównie dlatego, iż czuł się rozdarty. Każde z rodzeństwa Weasleyów miało trochę racji. Ginny trzymała się tej bardziej optymistycznej wersji, lecz wyjątkowo to Ron zdawał się myśleć realnie. Już sam nie wiedział, co powinien o tym sądzić. Zbyt wiele zwaliło mu się na głowę. Czemu ciągle musiał podejmować jakieś decyzje, dokonywać wyborów? Nie tak powinno wyglądać życie szesnastolatka. Pragnął jedynie nieco normalności i spokoju, czy to tak wiele?
- Wspaniale, w takim razie siedźcie tu sobie i dalej wrzucajcie na Hermionę.
Milczenie Harry’ego Ginny potraktowała jako nieme przyznanie racji Ronowi. Powinna się tego spodziewać. Oni niczego nie rozumieli, skupiając się wyłącznie na sobie. Co jest złego w tym, że chciała poznać prawdę i choć spróbować wszystko naprawić? Chyba lepsze to niż bezczynne siedzenie i zatracanie się w tęsknocie, która z dnia na dzień przybierała na sile. Gryfoni tak łatwo nie odpuszczali, o czym chłopaki zdawali się zapomnieć.
Nie zamierzała marnować z nimi więcej czasu. Ta rozmowa i tak mijała się z celem, dlatego zamiast ją ciągnąć, Ruda wstała z fotela i zaczęła zbierać swoje książki.
- Ginny, poczekaj.
Próbował ją zatrzymać Harry, choć na niewiele się to zdało. Panna Weasley nie zaszczyciwszy go nawet jednym spojrzeniem, ruszyła do swojego pokoju, licząc, że będzie jej tam dane pobyć nieco w samotności.
- Przejdzie jej.
Zapewnił przyjaciela Ron, wiedząc, że ten pochyla się, ukrywając twarz w dłoniach.
- Co jeśli ona ma rację?
- To niedorzeczne, przecież…
- Pomyśl, Hermiona nigdy nie określiła się, po której stroni stoi. Nie robi nic, co wskazywałoby na to, że popiera Voldemorta, nawet jeśli Dumbledore wmawia wszystkim co innego.
- Więc, co według ciebie powinniśmy zrobić? Ona nawet nie chce z nami rozmawiać. Znalazła sobie inne towarzystwo, pasujące do rodzinki.
- Nie wiem, ale tu jest zbyt wiele niedomówień, żeby od tak postawić na niej krzyżyk.
Niechętnie, ale Ron musiał przyznać przyjacielowi rację. Liczne wątpliwości skłaniały ich do głębszego analizowania tej sytuacji, czego wcześniej starał się nie robić. Wolał sobie nie tworzyć nadziei. Co złego jest w tym, że nie chciał przeżywać kolejnego rozczarowania? Już raz to przerabiali. Czasami lepiej odpuścić, niż narażać się na kolejną porażkę, niosącą za sobą jeszcze większe cierpienie.
- Dajmy temu czas. Zobaczymy, co się będzie działo. Lepiej poczekać, niż żeby znowu odprawiła nas z kwitkiem.
Harry uznał propozycję Rona z dość sensowną. Pośpiech w niczym im tu nie pomoże. Ostatnimi czasy pochopnie podjęte decyzje nie przynosiły im niczego dobrego. Już raz stracili w ten sposób Hermionę, nie popełnią tego błędu po raz drugi.

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

Hermiona wyszła z garderoby, kończąc plątać włosy w niedbały kok. Czuła się potwornie zmęczona. Z ulgą zmieniła szkolne szaty na normalne ubrania i teraz jedyne o czym marzyła, to w spokoju położyć się na kanapie.  Całe popołudnie spędziła z chłopakami w bibliotece. Zadane eseje okazały się równie trudne, co ciekawe. Na szczęście mimo marudzenia nianiek udało jej się skończyć oba. Zaowocowało to jednak tym, że teraz nie miała ochoty na czytanie nawet zwykłej książki.
Gdy tylko dotarła do kanapy od razu się na nią rzuciła, zakrywając twarz skrzyżowanymi ramionami.
- Wyglądasz jak zwłoki.
Hermiona nie musiała odsłaniać oczu, aby wiedzieć, kto uraczył ją tak zacnym komplementem.
- Muszę mówić, jak bardzo mnie to nie obchodzi?
- Widzę, że ktoś tu ma gorszy dzień. Całe szczęście zaplanowałam sobie na dzisiaj polowanie.
Mimo iż Noctis nieco się przekomarzała, wyczuła, że Hermioną chce zostać sama. Przebywały ze sobą na tyle dużo, aby rozpoznawać reakcje tej drugiej i umieć je uszanować.
- W takim razie udanych łowów.
Hermiona słyszała, jak Noctis spełza z fotela i kieruje się w stronę swojego wyjścia. Poczuła ulgę, gdy została sama. Tkwiąc nadal w tej samej pozycji, mimowolnie zaczęła myśleć o Ginny. Czuła się jak tchórz. Ruda ewidentnie chciała z nią porozmawiać, a ona spanikowała i uciekła. Nie tak to powinno wyglądać, ale z drugiej strony, co gdyby zachowała się inaczej? Nie uniknęłaby niezliczonych pytań, na które odpowiedzi udzielić nie mogła. Ginny nawet jeśli wyrozumiała w życiu by jej w to nie uwierzyła. Za całą pewnością Dumbledore się o to postarał. Co znaczyło jej słowo przeciwko wielkiemu dyrektorowi Hogwartu, który chronił niewinnych przed takimi potworami jak ona?
Hermiona leżałaby tak zapewne długo, rozmyślając o beznadziejnej sytuacji, w jakiej się znajdowała, jednak usłyszała pukanie do drzwi.
- Nie ma mnie!
Krzyknęła, nie zdejmując nawet ramion z twarzy, co stłumiło nieco jej głos. Była niemal pewna, kto stoi na korytarzu, tyle że nawet na jego towarzystwo nie miała teraz ochoty. Nie zdziwiła się jednak, gdy po chwili usłyszała dźwięk otwieranych drzwi. Stałby się cud, gdyby Malfoy posłuchał tego, co się do niego mówi.
- Obraz nędzy i rozpaczy.
Tymi słowami przywitał ją Draco. Zamknął za sobą drzwi, po czym podszedł do kanapy, na której leżała.
- W takim razie oszczędź sobie tego widoku i zamknij drzwi od drugiej strony.
- Zabawna jesteś.
- Nie staram się.
- Wiem, ale teraz posuń się, bo twój gość nie ma gdzie usiąść.
Hermiona przewróciła oczami, czego Draco nie mógł widzieć, po czym w końcu zdjęła ręce z twarzy. Podniosła się do pozycji siedzącej, patrząc z wyrzutem na stojącego nad nią blondyna.
- Nie docierają do ciebie subtelne sugestie, prawda?
Zapytała Hermiona, mimo to siadając po turecku przodem do kominka, robiąc Draconowi miejsce obok siebie, które ten natychmiast zajął
- Nie, bo wiem lepiej, czego ci trzeba.
- Doprawdy?
- Mnie i czekolady.
Mówiąc to Draco postawił na stole prostokątny pojemnik z kakaowymi ciasteczkami, którego Hermiona wcześniej nie zauważyła.
- Mam nadzieję, że to nie twoje dzieło?
Zapytała z udawany przerażeniem Hermiona, na co Draco zrobił oburzoną minę. Właściwie blondyn mile ją zaskoczył. Po raz kolejny wychodził z siebie, aby przywrócić jej dobry humor. Dobrze mieć przy sobie kogoś takiego. 
- Masz coś do moich wypieków?
- Poza tym, że nie masz o nich zielonego pojęcia to absolutnie nic.
- Uważaj sobie, Riddle.
Draco zmroził szatynkę wzrokiem, na co ta uśmiechnęła się tylko niewinnie.  
- Jeśli cię to uspokoi to te są z kuchni.
Zapewnił w końcu Malfoy, zadowolony z rozbawienia Riddle. Może w tej sytuacji lepiej mu ją będzie podejść.
- Zdecydowanie mi ulżyło.
Hermiona chętnie sięgnęła po ciasteczko, które smakowało naprawdę dobrze. Zamierzała odpuścić sobie kolację, ale skoro ta sama do niej przyszła, czemu by z tego nie skorzystać.
- Wiesz po co tu przyszedłem?
Zapytał po dłuższej chwili milczenia Draco, podczas gdy Hermiona chrupała kolejny smakołyk, usilnie ignorując natarczywy wzrok chłopaka.
- Przynieść mi ciasteczka.
- Nie kpij, mała, bo oboje wiemy, że nie jesteś tak niekumata.
Hermiona westchnęła ciężko, zdając sobie sprawę, że zgrywanie kretynki jest bez sensu, podobnie jak próby spławienia Malfoya.
- Musimy o tym rozmawiać?
- Tak, o co chodziło z wiewiórą?
Co ona mu do cholery ma powiedzieć? Że sama nie wie, co nią kierowało? Że czuje się zagubiona i rozdarta? W czym to niby pomoże? Wyjdzie na sentymentalną idiotkę i nic poza tym. Musi być silna i sama sobie poradzić, zresztą jak zawsze.
- Pomogłam jej pozbierać książki.
To najbardziej ogólna odpowiedź, jak przyszła jej do głowy. Liczyła, że jakimś cudem uda jej się spławić Dracona lub chociaż uśpić jego ciekawość. Nie doceniła go jednak. Malfoy nie był ślepy. Wystarczyło mu jedno spojrzenie na Riddle, aby wiedzieć, że kręci.  Zdradzały ją gesty, nad którymi zapewne nie potrafiła zapanować lub nawet nie zdawała sobie z nich sprawy. Nerwowe wykręcanie palców, wzrok utkwiony w dłoniach byle by na niego nie spojrzeć. Coś się działo, a Riddle chyba naprawdę sądziła, że niczego nie zauważy i da się zbyć byle wykrętami. Niedoczekanie.
- A od kiedy ty z nią w ogóle rozmawiasz?
- Nie rozmawiam.
Jedyne o czym marzyła w tym momencie Hermiona, to o zakończeniu tej dyskusji. Po cholerę mu to wszystko wiedzieć? To niczego nie zmieni, a już na pewno jej nie pomoże.
- Więc o co tu chodzi?
- Nie wiem i nie chcę o tym rozmawiać.
Draco westchnął ciężko, widząc postawę Riddle. Starała się od niego odgrodzić na wszelkie możliwe sposoby. Jak zwykle uciekała. Tym jednak razem nie zamierzał się temu biernie przyglądać. Sam się sobie dziwił, jednak podświadomie wiedział, co nim kieruje. Chciał, żeby mu zaufała, otworzyła się przed nim. Dążył do tego od samego początku. Bez tego niczego nie osiągnie, dlatego nie mógł się teraz poddać. Riddle musi w końcu zrozumieć, że ma w nim oparcie, nawet jeśli sama uważa, że go nie potrzebuje. Już dawno zauważył, że zgrywa silniejszą, niż w istocie jest. Nielicznie dostrzegali jej drugie, kruche obliczę, podatne na krzywdy oraz przykrości. Może to właśnie ono budziło w nim potrzebę opiekowania się nią. Nie ważne jak bardzo nie było to w jego stylu. Przy Riddle wszystko się zmieniło, co jakimś cudem mu nie przeszkadzało.
- Spójrz na mnie, mała.
Poprosił łagodnie, postanawiając zmienić taktykę. Tak niczego nie osiągnie. Upór Riddle nie znał granic, ale i w jego naturze nie leżało odpuszczanie.
Hermiona po chwili wahania spełniła jego prośbę. Spojrzała w te szare oczy, dostrzegając w nich coś na kształt troski, ale przede wszystkim zrozumienie. Jakby dokładnie wiedział, co ją gryzie.
- Tęsknisz za nią?
Zapytał Draco, choć brzmiało to bardziej, jak stwierdzenie. Jakby rozmawiał z małym dzieckiem. Obserwował, jak dziewczyna marszczy brwi, starając się przyswoić to, co właśnie powiedział. Niemal wyczuwał toczącą się w jej głowię walkę. Czasami wydawało mu się, że lepiej zna jej myśli, niż ona sama. Riddle wiele oczywistych rzeczy starała się wyprzeć ze swojej świadomość, jakby licząc, że wtedy one znikną. Podejrzewał, że i w tym przypadku usiłuje zapomnieć, chcąc się w ten sposób chronić. Niestety, to tak nie działało.
- To nie ma znaczenia.
- Nie o to pytałem.
Hermiona spojrzała z wyrzutem na blondyna, który nie wydawał się tym szczególnie poruszony, a tym bardziej zniechęcony. Zrezygnowana oparła łokcie o kolana, ukrywając twarz w dłoniach. Czemu on jej to robi? Święty spokój, tylko tego wymagała. Ciągłe pytania, domysły, po co to wszystko? „Bo się o ciebie martwi kretynko!”, ta myśl nieproszona pojawiła się w głowie Hermiony i niestety nie potrafiła jej zignorować. Wydawało się to absurdalne, ale innego rozwiązania nie dostrzegała. Chyba tak ludzie okazują troskę; wypytują, starają się pomóc, wesprzeć. Wszystko by się zgadzało, tyle że pannę Riddle dręczyło jedno pytanie, dlaczego? To nie należało do jego obowiązków. Jakoś Blaise i Teodor nie interesowali się nią tak bardzo. Czym więc kierował się Malfoy? „Domyśl się.”, warknęła jej podświadomość, którą tym razem postanowiła zignorować. Zdecydowanie się zagalopowała, tym bardziej że powinna myśleć jak wybrnąć z sytuacji, w której się znalazła. Żadne sensownie rozwiązanie nie przychodziło jej do głowy. Chociaż, gdyby tak spróbować z nim… porozmawiać? Przecież to w sumie nic złego. To dziwne, ale czuła, że nie ma się czego obawiać.
Wahała się jeszcze tylko przez chwilę. W końcu uniosła nieco twarz, aby dłońmi nie zasłaniać ust, z których niespodziewanie słowa same zaczęły wypływać.
- Tak, brakuje mi jej i całej reszty. Wiem, jestem głupia, ale momentami nie mogę sobie z tym poradzić.
- Nie jesteś głupia, tylko dlatego, że czujesz.
Draco sam się zdziwił swoimi elokwencją i wyczuciem. Przy Riddle naprawdę nabrał ogłady, nawet jeśli ujawniała się ona głównie przy niej. Nie chcąc jej do siebie zrazić nie do końca świadomie zaczął zmieniać swoje zachowanie. Tak jak teraz. Nie musiał widzieć jej twarzy, aby wiedzieć, że jest jej ciężko o tym mówić. Jak w takiej sytuacji mógłby się zachować niczym pozbawiony skrupułów cham, raniąc ją tym dotkliwie? Odważyła się przed nim otworzyć. Spieprzenie tego niewłaściwym zachowaniem nie wchodziło w grę.
- Tylko po co to wszystko? Tu nie da się nic zrobić. Oni już wyrobili sobie o mnie zdanie, a nawet jeśli jakimś cudem udałoby nam się dogadać, jak ty to sobie wyobrażasz? Stoimy po przeciwnych stronach, a oni nie znają prawdy, w którą zapewne i tak by nie uwierzyli. Lepiej jest, jak trzymamy się od siebie z daleka.
Wyrzuciła z siebie wszystko, co od dawna nie dawało jej spokoju. Nie poczuła nadzwyczajnej ulgi, gdy podzieliła się tym z Malfoyem, choć być może dlatego, że nie przywykła do takich sytuacji. Nie mniej jednak wypowiedzenie tego na głos utwierdziło ją w przekonani, że ograniczanie kontaktów z Gryfonami to słuszna decyzja. Powinni pozostać przy aktualnym stanie rzeczy. W tym przypadku uczucia to kiepski doradca. Mogły ją doprowadzić wyłącznie do zguby.
Draco choćby chciał, nie wiedział co powiedzieć. Czemu Riddle zawsze musiała mieć rację? Sytuacji prezentowała się dokładnie tak, jak ją przedstawiła. Tu nie istniało lepsze wyjście. Każda opcja niosła za sobą przykre konsekwencje, więc wybór sprowadzał się do mniejszego zła.
- Jak raz naprawdę chciałbym pomóc, to nie potrafię.
Westchnął ciężko Draco, jakby zwracając się bardziej od samego siebie. Pocieszanie okazało się trudniejsze, niż przypuszczał. Teksty typu „będzie dobrze”, „wszystko się ułoży’ uważał za żałosne i nieszczere. Wolał zamilknąć, niż uraczyć Riddle czymś takim.
- Chociaż ty nie zniknij i to mi wystarczy.
Dopiero po fakcie panna Riddle zdała sobie sprawę, że wypowiedziała te słowa na głos. Spojrzała spłoszona na Dracona, który nieudolnie starał się ukryć swoje zdziwienie. „Obetnę sobie jęzor!”, zrozpaczona Hermiona zachodziła w głowę, jak coś takiego mogło wyjść z jej ust. Zbyt często traciła kontrole na ty, co mówi. Czuła się potwornie głupio. Zrobiła z siebie straszną kretynkę. Malfoy jak nic ją wyśmieje. Co ja w ogóle napadło? To wszystko przez tę cholerną rozmowę i spotkanie z Ginny. Uświadomiły jej one, jak bardzo jest samotna. Zwykle nie przywiązywała do tego takiej wagi, ale w końcu coś w niej pękło. Nawet jeśli broniła się przed tym rękami i nogami czuła jak każdy człowiek. Potrzebowała przyjaciel, gotowego wesprzeć ją, gdy tylko zajdzie taka potrzeba. Nie ważne jak absurdalnie to brzmiało, ale kimś takim stał się dla niej Malfoy. Udało im się pokonać wiele barier, a największą w postaci burzliwej przeszłości. Hermiona tak jak mówiła, starała się skupić wyłącznie na teraźniejszości i tym, co dawał jej Draco. Nie potrafiła wyrazić, jak wiele znaczyły dla niej jego obecność i akceptacja. Dawał jej tym siłę i przed wszystkim wiarę, że jeszcze nie wszystko stracone. To co powiedziała było prawdą. W momencie, gdy odwrócili się od niej niemal wszyscy szczególnie go potrzebowała. Nikt tak naprawdę nie chce być sam i ona nie stanowiła tu wyjątku.
- Mnie nie tak łatwo się pozbyć, mała.
Draco przeżywszy pierwszy szok postanowił się w końcu odezwać, chcąc również nieco rozładować atmosferę. Tylko ślepy by nie zauważył, jak bardzo Riddle jest zażenowana swoimi słowami. W poradzeniu sobie  z zaistniałą sytuacją na pewno nie pomagał jej problem z wyrażeniem uczuć. Dziwiło go, że w ogóle zdobyła się na coś takiego, choć sądząc po jej postawie nie zrobiła tego świadomie. Nie mniej jednak to właśnie takie niekoniecznie przemyślane gesty pozwalały mu wierzyć, że nie porywa się bez różdżki na smoka. Nikt mu nie wmówi, że jest Riddle obojętny. Mogła się z tym dobrze maskować, ale wszystkiego ukryć się nie da. Nią ktoś po prostu musiał pokierować, czego podjął się w momencie, gdy zdał sobie sprawę, że chce czegoś więcej. Wierzył, że może im się udać. Każdy dzień ich do tego przybliżał. Przesuwali się raczej małymi kroczkami, lecz grunt, że do przodu. Riddle mogła jeszcze tego nie wiedzieć, ale prędzej, czy później będzie jego.



Witam.

Wiem, że rozdział późno, ale nie dałam rady wcześniej. Jestem kompletnie wykończona, a w sumie niedługo muszę wstać, dlatego nie przedłużając mam nadzieję, że wam się podobał, zostawcie po sobie komentarze, z którymi ostatnimi czasy krucho.


Pozdrawiam Laf


66 komentarzy:

  1. Cudeńko *o*
    Cieszę się, że w końcu Hermiona porozmawiała z którymś z Gryfonów. No dobra, może nie porozmawiała ale nie wiem jak to nazwać. Draco w tym rozdziale jest taki.. taki słodki :3 Taki opiekuńczy i wgl <3 Co do Ginny, cieszę się, że jest ona pozytywnie nastawiona do Hermiony :)

    Pozdrawiam i weny życzę,
    Larmes ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. 2?rozdział jest ZAJEBISTY
    -Natasza

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział fantastyczny !
    Bardzo podobał mi się moment spotkania Hermiony i Ginny. Swoją drogą te dwa przygłupy Crabe i Goyle zrobili z siebie idiotów (znowu;)) Super że Hermiona zaczęła się otwierać przed Draco.
    Co tu dużo mówić. Rozdział jak zwykle w wielkim stylu. Oby tak dalej
    Pozdrawiam
    A.J

    OdpowiedzUsuń
  4. Piekne. Bardzo mi się podoba. Jak znam Ginny to ona i tak sama porozmawia z Hermiona wiec czekam. No i Draco. Wpędzasz nas w kompleksy wiesz?? Bo jak my znajdziemy tak wspaniałego chłopaka?? Takiego, ktory jest opiekuńczy, zawsze wie kiedy co ma powiedziec i w dodatku jest pewny, ze i tak bedziesz jego ;) ale wybaczamy za ten cudny rozdział. Pisz sobie pomalutku i czekam ;) pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że Hermiona porozmawiała z Draco o tej sytuacji z Ginny. Draco jest tu taki opiekuńczy, męski i taki...taki kochany... Rozdział jak zwykle super!

    Pozdrawiam i życzę weny!
    OllGada :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział świetny. Cieszę się że Ginny wstawiła się za Mioną. Czekam na next.
    Pozdrawiam,
    Dama Blackowa
    w-cieniu-magii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooooo ♡♡♡
    Jak ja kocham takie sceny ^_^ Draco to ideał xd
    Czekałam dzielnie na rozdział ;) I nie zawiodłam się :) Cudo ♡
    Jejku. Uwielbiam twój styl :x
    A tam błędy, super wyszło. Jaram mnie ta sytuacja z Ginny :)
    Weny życzę ;3
    xoxo ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. No czad! Świetny rozdział. Faktycznie jest więcej literówek niż zwykle, ale rozumiem, o tak później porze to prawie niemożliwe pisać bezbłędnie ;) chyba napiszę to już dziesiąty raz, ale trudno XD KOCHAM DRACO <3 a ostatnie zdanie to cudeńko, wisienka na torcie, po prostu nic tylko zakochać się w twoim opowiadanku :D

    Olix

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny rozdział. Są literówki ale nie przeszkadza w czytaniu ;) Uwielbiam czytać dialogi tej dwójki, Hermiona i Draco świetna para :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jest super, wyłapałam parę literowek, ale treść wszystko wynagradza ;) nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Co prawda myślałam, że Draco ją przytuli, ale to nie było bu w jego stylu, czekam na następne

    OdpowiedzUsuń
  12. Moim zdaniem genialny wręcz rozdział. Emocje Hermiony i Ginny dało się poczuć samemu. Przez Twojego Dracona chyba już nigdy nie znajdę ideału ♥
    Piszesz po prostu wspaniale ♡
    Faktycznie pojawiło się więcej literówek niż zwykle, ale o tej godzinie to mało kto potrafi pisać bezbłędnie. Poza tym nie były one rażące i nie przeszkadzały w czytaniu.
    Z niecierpliwością czekam na następny rozdział i życzę jak najwięcej weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny rozdział. Uwielbiam Twoich bohaterów, każdego bez wyjątku. Uwielbiam Malfoya, jego podejście, myśli, i to jak się zmienia.
    Czekam na dalsze części.


    Pozdrawiam Annelis

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam pytanie. Kiedy pojawi się następny rozdział? Juz nie mogę się doczekać 😊.
    J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Jestem na telefonie.
      J.

      Usuń
  15. Jesteś niesamowita w tym co robisz. :D Twoje historie wciągają mnie bez końca. Naprawdę masz ogromny talent <3 Każdy dzień oczekiwania na następny rozdział jest ciężki ponieważ nie mogę sobie wyrzucić tej historii z głowy. Urzekłaś mnie :P Sam pomysł bardzo oryginalny i przypadł mi do gustu. IDEAŁ <33 Pisz i NIGDY nie przestawaj to grzech marnować coś tak wspaniałego.

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudownie.
    Fajnie ze Hermiona pomigla Ginny. Licze ze w koncu beda mogly ze soba porozmawiac. I milo ze Draco jest zawsze obok i chce jej jakos pomoc.
    Zycze ci weny i milych wakacji.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie jak znajdziesz chwile czasu.

    mała gwiazdka

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział bardzo fajny, zresztą jak zawsze Kochana :) Nie mam dużo czasu, piszę na prawie rozładowanym tablecie w Słowacji :/ Tak więc podoba mi się to, że Hermiona w końcu przełamuje się i zaczyna mówić o swoich uczuciach. Coś czuję, że za niedługo dowiemy się o co chodzi z tytułowymi "demonami". Scena z Ginny była obłędna. W pełni rozumiem reakcję Rudej.
    Kończąc, jak zawsze życzę weny i czekam na NN.

    Nie Normalna

    maby-i-will-see-you-again.blog spot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Rozdział jak zawsze świetny,po prostu uwielbiam twój styl pisania. Mam jeszcze pytanko czy będziesz kończyć Twardą sztukę? Pozdrawiam i życzę weny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale jakoś pod koniec lipca, początek sierpnia. Muszę sobie trochę poukładać, bo aktualnie .czasowo nie wyrabiam.

      Usuń
  19. No nareszcie powiedziała coś o nim ..... jakby jej uczucia wyszły na zewnątrz.

    Pozdrawiam P.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak zawsze cudnie. Musze prztznać że Twój blog to jeden z nielicznych gdzie staram się być na bierząco a przy pracy od rana do nocy to bardzo trudne ;)
    Pozdrawiam i weny życzę ;)
    Ps. U mnie jest literka D

    OdpowiedzUsuń
  21. Wreszcie. Czekałam do 4:00 i zasnęłam. A szkoda, bo mogłam poczekać tą minutę i przeczytać rozdział xd Wszystko pięknie, cudnie, wspaniale, obłędnie. Parę błędów jest, ale przecież będziesz jeszcze sprawdzać ten rozdział. Proszę, niech przed końcem wakacji się pocałują! Z niecierpliwości zwariuje zaraz, bo w większości opowiadań w pierwszych notkach w łóżku lądują, a tu 36 rozdziałów, a oni jeszcze są przyjaciółmi!
    Niech wena będzie z Tobą!
    ~Lady

    OdpowiedzUsuń
  22. Czy ja jestem dziwna, czy co? Uwielbiam parę Draco+Hermiona, ale nienawidzę, gdy jest za "słodko". Czy to da się leczyć?
    Ginny taka mądra, Weasley elokwentny, a Potter taki ciapowaty, jak Potter.
    PS tęsknie bardzo za Sevem, Tomem i Albusem.

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudnie :) mam nadzieję, że w końcu Harry i reszta dowiedzą się prawdy... Czekam na kolejny rozdział :)
    Pozdrawiam i życzę duuużo weny,
    Marlena :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie ma co tu się rozpisywać, rozdział po prostu cudowny <3
    Ja chcę już kolejny rozdział :) życzę dużo, dużo, dużo weny

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudo:)
    Zapraszam na mojego bloga;
    http://krainajutra.uchwycone-chwile.pl

    OdpowiedzUsuń
  26. Fajnie. :3
    podoba mi się akcja z Ginny - zapomniałam wogóle o akcji z małą Gryfonką... muszę to sobie znowu znaleźć xD
    a poczucie humoru Noctis jak zwykle dodaje każdemu wpisowi pikanterii " Wyglądasz jak zwłoki" xD
    jeeeej... Herm się przyznała!!!! *o*
    Już się nie mogę doczekać nowej notki :D
    ale czy mi się wydaje, że coś mamy mało komentarzy pod rozdziałem?? :O
    Weny ;3

    OdpowiedzUsuń
  27. Oo dzisiaj to jeszcze dzisiaj :-P oj czeekam na next bo sie 'malymi kroczkami' do niego zblizamy
    ~LieberAlleine

    OdpowiedzUsuń
  28. Cudo <3
    Zazwyczaj nie mogę ścierpieć jak gadają o uczuciach, ale Ty zawsze potrafisz to tak ująć, że chcę więcej :)
    Do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetny rozdział :). Mam nadzieję, że chociaż do Ginny wszystko dotrze. Bardzo podobały mi się sceny z Draco, dobrze, że ją tak wspiera. Cieszę się, że czasem wrzucasz takie momenty przybliżające ich do siebie, jak te słowa Hermiony. Akcja między nimi dzięki temu toczy się powoli, ale do przodu, więc są zawsze emocje, zawsze coś nowego :)

    http://saveyourself-kt.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Piękny rozdział, a Draco tutaj taki uroczy *.* Blaise jest natomiast nieco irytujący, mógłby wykazać choć trochę zrozumienia i taktu w stosunku do Miony.
    Cudeńko :*

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetnie jak zawsze :)
    Czekam na kolejny roździał
    /obliviate

    OdpowiedzUsuń
  32. Kofam tę historię, nie mogę się doczekać kolejnego!!

    OdpowiedzUsuń
  33. super:) dobrze, że Hermiona nie wie co się dzieje w głowie Draco.
    eva

    OdpowiedzUsuń
  34. Jeeja, świetny rozdział. Tak jak każdy. Riddle mam nadzieję, że się pogodzi chociaż z Rudą i będą się przyjaźnić przyda jej się przyjaciółka do wygadania i ponarzekania np. na Drako. Czekam na nowy rozdział i serdecznie pozdrawiam,
    Tsuki <3

    OdpowiedzUsuń
  35. Rozdział jest świetnie napisany.
    Dobrze że Hermiona utwierdziła Gminny w przekonaniu że się nie zmieniła.
    Postawa Harry'ego mnie irytuje, sądziłam że po nocnej rozmowie z Rudą idzie w tym samym kierunku co jego dziewczyna, a tu klops...
    Fajnie ukazałaś Draco w tym rozdziale ale to jego "prędzej, czy później będzie moja" zaleciało mi strasznym chamem co według mnie okropnie się gryzło z jego zachowaniem.
    Ty wykreowałaś Hermionę na cichą i zamkniętą w sobie osobę więc myślę że to jej zwierzanie się Draco jest za wcześnie co do ich relacji. Ale to tylko moja opinia.
    Weny, czasu i powodzenia życzę!
    Do następnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  36. uwielbiam Twojego bloga! <3 mam nadzieje, ze niedługo będzie dalszy ciąg. Nie moge się doczekać, co będzie z Hermioną i Ginny! :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Fajnie, że pojawiła się kolejna część. Co prawda dość krótka w porównaniu do poprzednich, ale jednak fajna. Fajnie też, że powoli się już coś rusza w kontaktach Hermiony z Gryfonami i że otworzyła się przed Draco, bo to uwiarygodnia to zaufanie, które do siebie mają. Natomiast jakoś bardzo nie pasuje mi to stwierdzenie Malfoya na końcu "[...]ale prędzej, czy później będzie jego". No bo z jednej strony już uświadomił sobie, że chce czegoś więcej DLATEGO, że Hermiona jest inna niż wszystkie inne dziewczyny i musiał się o nią starać, bo potrafiła mu wybaczyć i wierzy w niego, A NIE dlatego, żeby zaspokoić swoje ego i ambicje. Być może to tylko niefortunne stwierdzenie :)
    Pozdrawiam i czekam na kolejną część. Będzie w ten weekend?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba trochę źle sformułowałam to zdanie. Tu absolutnie nie chodzi o egoistyczną chęć posiadania Hermiony. Już bardziej jest to ze strony Dracona pewność, że nie odpuści i będzie walczył. Patrzyłam na nie raczej jako całość z ostatnim akapitem i wtedy nie jest to chamskie, przynajmniej taki był mój zamysł.
      A rozdział tak jak jest napisane po lewej będzie 20.

      Usuń
  38. Połknęłam całość w jedną noc. Jesteś genialna. Stworzyłaś oryginalne postacie, charaktery.
    Dracon w Twoim opowiadaniu jest moim ideałem, czuły, słodki, przystojny, czarujący, ale potrafi postawić na swoim i być stanowczy.
    Hermiona jest dla mnie zagadką, tajemnicą, która chciałabym odkryć.
    Nott to najlepszy kumpel, każdy by takiego chciał.
    Voldek jako ojciec Hermiony... Trochę mnie śmieszy , ale całkowicie go rozumiem. Musi popracować nad uśmiechem.
    Jego żona, jest cudowna, czuła. Widać, że dużo przeszła i chce naprawić wszystko.
    I NIGDY NIE LUBIŁAM ALBUSA! Wiedziałam, że jest zły.
    Będę czytać i już nie k gr się doczekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być "mogę", a wyszły jakieś dziwne słowa.
      Wiec jesz że raz:
      Nie mogę się doczekać!

      Usuń
    2. Moje t9 mnie wykończy...

      Usuń
  39. Według mnie to ten rozdział jest emocjonalny. Porusza właśnie głównie temat uczuć jakie kłębią się w bohaterach. Ginny chce spróbować jeszcze raz z Hermioną, chce ją odzyskać, Harry i Ron nie są do tego przekonani, a Hermiona tęskni. Wow. Tyle emocji w jednym rozdziale :)
    Pozdrawiam i do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Rozdział genialny.
    A ostatnie zdanie... No po prostu brak słów!
    ~ Benefactor.

    OdpowiedzUsuń
  41. Hejoooooo!
    Taki rozdział to zawsze!
    Wiedziałam, no po prostu wiedziałam, że Hermioną się otworzy :D
    Draco + ogłada =... Autostrada...? (?) [highway to hell! HIGHWAY TO HEEEEELL!!!!]
    Będzie jego :D to też wiedziałam ;)
    JESTEM WSZYSTKOWIEDZĄCA!!!!
    A tak naprawdę czekam na kolejny, cudowny rozdział :)
    Miło mi się czytał, naprawdę ;)

    Miśka;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie wiem co powiedzieć. piszesz po prostu wspaniałe opowiadania. Kiedy next? ? Aż się gotuje co bedzie dalej. Weeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeny
    Muffinek 29

    OdpowiedzUsuń
  43. Rozdział świetny. Czytam Twojego bloga od samego początku. Wcześniej nie pisałam komentarzy, ale i tak uważam ze masz talent. Moim jedynym zastrzeżeniem jest dość spora ilość błędów ortograficznych, ale przecież pewnie nikt z nas był by w stanie nad tym zapanować. ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. No w końcu coś się rozwija :D
    Super, czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  45. Czytam od dawna, jestem cierpliwa i jak do tej pory mi się to opłaciło. Piszesz coraz bardziej niesamowite zdania, ukazujesz uczucia które mają głębię i swoją historię, którą sama tworzysz. Jestem oczarowana tym rozdziałem, cieszę się, że Ginny jest tym ogniwem łączącym Hermionę z jej przeszłością i teraźniejszością. Mam nadzieję na to, że utrzymasz ten poziom i trzymam kciuki! A na jakie studia się dostałaś? :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Rozdział super ;)

    Bardzo fajnie, że Gryfoni próbuja dojść do własnych wniosków a nie ślepo ufają dyrektorowi. Mam nadzieję, że Ginn spotka się niedługo z Hermiona i sobie chociaż trochę porozmawiają.

    Bardzo podoba mi się to ,ze Draco wspiera Mionke. Może trochę na swój sposób, który odbiega często od normy ale jednak jest przy niej ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  47. wczoraj natrafiłam na Twojego bloga. Dzisiaj skończyłam czytać i z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnych to rozdziałów. świetnie piszesz ! bardzo podoba mi się psychologiczny profil postaci, nikt z głównych jak i epizodycznych bohaterów nie jest nudny i płytki. każdy ma tzw. dwie strony medalu co bardzo wciąga. Plus fabuła świetna. w skórcie : TWÓJ BLOG JEST NIESAMOWITY ! UWIELBIAM TWOJE OPOWIADANIA ! <3 <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  48. Niesamowity rozdział! Niedawno znalazłam twojego bloga i jestem nim zachwycona tak samo jak twoim poprzednim blogiem! Bardzo podoba mi się zachowanie Draco. Mam nadzieję, że wkrótce będą razem, ale to zależy tylko od ciebie. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  49. Oooo.. ile ja tu nie byłam.
    Przyznaję rację - jego nie da się tak łatwo pozbyć ;).
    Dobrze, że Hermiona się otworzyła :). Nareszcie! :3
    Już chciałabym następny.. jaak dobrze, że już niedługo :D.
    Snape <3. Chciałabym go więcej :).
    Pozdrawiam ciepło :)
    Nieparzysta

    OdpowiedzUsuń
  50. Rozdział jak zawsze świetny!
    Spotkanie Ginny i Hermiony było świetnie zaplanowane i wpasowane do opowiadania. Cieszy mnie to, że ruda nie chce odpuścić :)
    Rozmowa Hermiony i Draco <3 Tak bardzo się cieszę, że pierwszy raz się przed nim otworzyła :D
    Życzę weny i pozdrawiam :)

    Maggie Z.

    OdpowiedzUsuń
  51. Mam nadzieję, że Ginny wyciągnie do niej rękę i dziewczyny się pogodzą :)

    -------
    clover.
    http://hermionagranger-dracomalfoy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  52. W końcu mamy konfrontacje z Ginny! Nie mogłam się jej doczekać. Wyszło to dobrze :) Ginny i Hermiona powoli zaczynają zastanawiać się nad możliwością rozmowy, która i tak i tak będzie nieunikniona. Cieszę się, że jest przy niej Draco. Jest dla niej wspaniały przyjacielem, co pokazała ich rozmowa. Hermiona może być sobą, nie musi martwić się o to co mówi... uwielbiam ich! Lecę czytać dalej!
    http://bring-me-to-life-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  53. Nie no oni są cudowni ;) jak tu ich nie kochać 💞 po mału maluskimimi kroczkami przełamują lody.. to się tak fajnie wszystko czyta że nie można przestać 💓 dziewczyno nie wiem jak ty to robisz ale jest zakochana w tej historii na amen :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Oh tylko czekam az Herma sie bardziej otworzy. Ja wiem male kroczki itd ale no weeeś :D Tak bardzo sie juz niecierpliwie chociaz wiem ze wlasnie takie skumulowane małe kroki dają mi, jako czytelnikowi wiecej satysfakcji C: Besoski

    OdpowiedzUsuń