piątek, 29 sierpnia 2014

4. Margaret Riddle


Zapadł już zmrok, a piątka Ślizgonów siedziała w domu jednego z nich. Zaraz po zdarzeniu na Nokturnie udali się do posiadłości Zabiniego. Tam z kolei zamknęli się w pokoju chłopaka, gdzie niby mieli pić, ale szło im to opornie. No może nie wszystkim. Crabbe i Goyle bawili się wyśmienicie, rozpamiętując zdarzenia z Nokturnu.
— Jak myślicie, Granger jeszcze żyje, czy już ją wykończyli?
Zaśmiał się paskudnie Vincent, na co trójka przyjaciół zadała sobie to samo pytanie; jak mogą się zadawać z takim prymitywem?
— Trzeba ją było zostawiać w spokoju.
Stwierdził przyciszonym głosem Blaise tak, aby usłyszeli go tylko Nott i Malfoy. Zdawał sobie sprawę, że pozostała dwójka nie nadaje się do prowadzenia poważnej rozmowy.
— Ona nie wyjdzie stamtąd żywa.
Pesymizm Teodora był dołujący, ale słuszny. Jego również męczyły wyrzuty sumienia. Granger z pewnością nie zasługiwała na piekło, jakie po części oni jej zgotowali.
— Ale może da radę jakoś jej pomóc?
— I co? Wpadniemy do twierdzy Voldemorta i każemy mu uwolnić Granger, bo nas męczą wyrzuty sumienia? Nie bądź głupi, Zabini.
— A ty, co myślisz, Smoku?
Blaise zwrócił się do przyjaciela, który prawdę powiedziawszy, kompletnie ich nie słuchał. Bardziej pochłaniały go jego własne rozmyślania, które zresztą również dotyczyły Granger.
— Co?
Zapytał mało inteligentnie Draco, gdy kumpel trącił do w ramię.
— Co robimy z Granger?
— Nic mnie to nie obchodzi.
Draco zdawał sobie sprawę, że w tym momencie okłamuje zarówno siebie, jak i kumpli. Nie mógł się pozbyć z głowy obrazu leżącej Granger, torturowanej przez jego ojca. Mimo wszystko musiał przyznać, że mu zaimponowała. Nawet w tak beznadziejnej sytuacji zachowała swoją godność i była im się w stanie przeciwstawić. Ta Gryfonka stanowiła zagadkę, skomplikowaną łamigłówkę, której chyba jeszcze nikomu nie udało się rozpracować. Rozpoznawano ją w całym świecie czarodziei, a tak naprawdę nie wiedziano o niej prawie nic.
— Nie kłam, bo doskonale wiemy, że tak nie jest.
Draco spojrzał gniewnie na Notta, ale nie powiedział nic. Teodora nie dało się oszukać, o czym niejednokrotnie się przekonał, więc postanowił nawet nie próbować.
— Dajcie sobie spokój, bo i tak nic nie zrobimy. Wpadła w łapy Czarnego Pana i musiałby stać się cud, żeby wyszła z tego żywa. 
Blaise i Teodor westchnęli ciężko, wiedząc, że Malfoy ma rację. Granger mógł ocalić tylko cud…

    

Hermiona poczuła, jak jej twarz zaczynają oświetlać promienie słońca, kończąc tym samym jej i tak niespokojny sen. Nim otworzyła oczy, przeciągnęła się, czując, że boli ją absolutnie wszystko. Usiadła i rozejrzała się dookoła, zadając sobie sprawę, że nadal jest w ruinach domu Potterów. Wczoraj była tak wykończona, że nawet nie wiedziała, kiedy zasnęła. Teraz jednak nie to stanowiło jej największe zmartwienie. Jej wzrok bardzo szybko odnalazł na podłodze pożółkły list – przyczynę problemów i rozterek. Bo niby, co miała teraz zrobić? Poznała prawdę owszem, ale tak na dobrą sprawę zrodziło to w jej głowie jeszcze więcej pytań. Dlaczego została porwana? Czemu Tom zabił Potterów, o ile to w ogóle był on? Hermiona nie wyobrażała sobie życia w niewiedzy i właśnie to przechyliło szalę. Podjęła decyzję, której być może będzie żałować, ale trudno. Nie pierwsza, nie ostatnia rzecz, którą spieprzy. Z trudem podniosła się z brudnej podłogi, uprzednio odnajdując swój kij i chowając do kieszeni list, który mógł się jej jeszcze przydać. Koniecznie musiała coś zrobić z tą nogą. Bez trudu odnalazła w kieszeni różdżkę i dotknęła nią pierścienia. Już zamierzała podać cel podróży, lecz się zawahała. Jeśli to zrobi, nie będzie odwrotu. Wypowiadając te dwa słowa, pogrąży się w mroku, z którego nie ma ucieczki. Co, jeśli okaże się to jej zgubą? Z drugiej jednak strony miałaby teraz tak po prostu wrócić do Zakonu i udawać, że nic nie wie? Nie, to nie wchodziło w grę. Prawda nawet najgorsza jest lepsza od życia w kłamstwie. Dopiero gdy ją pozna, będzie mogła podjąć ostateczną decyzję.
— Riddle Manor.
Szepnęła, przymykając powieki i poczuła, jak jej nogi odrywają się od podłoża. Gdy ponownie stanęła na stabilnym gruncie, bała się otworzyć oczy. Nie miała pojęcia, co ją tu czeka i, czy aby na pewno postąpiła słusznie. Nagle jednak jej wewnętrzną walkę przerwał kobiecy głos.
— Margaret!
Hermiona natychmiast otworzyła oczy i zorientowała się, że stoi przed ogromnymi marmurowymi schodami, na których szczycie znajduje się pani Riddle. Nie miała nawet czasu, aby rozejrzeć się po pomieszczeniu, gdyż kobieta pospiesznie zeszła na dół i w mgnieniu oka znalazła się przy niej. Była tak szczęśliwa, że chciała ją przytulić, lecz gdy tylko Hermiona zrozumiała, co ta zamierza, cofnęła się spłoszona. Julianne natychmiast zrozumiała swój błąd. Dla niej była obcą osobą, która nagle podaje się za jej matkę. Czułości zdecydowanie nie były tu na miejscu. 
— Przepraszam, Margaret, ja…
— Mam na imię Hermiona.
— Wybacz.
Po tych słowach zapadła cisza, podczas której Julianne wpatrywała się w Hermionę z niekrytym uwielbieniem. Wróciła, naprawdę tu była. Dla niej w tym momencie liczyło się tylko to. Hermiona za to nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić i od czego zacząć. W jej głowie kłębiło się tyle pytań, że już sama się gubiła, na które najbardziej pragnie poznać odpowiedź. Nagle jednak krepującą ciszę przerwało otwarcie dużych dębowych drzwi, przez które do holu wszedł nie kto inny jak Tom Riddle. Gdy ujrzał swoją żonę i córkę, kąciki jego ust minimalnie drgnęły. Wróciła szybciej, niż sądził. Widać jej inteligencja przewyższała jego oczekiwania.
— Kogo ja widzę. Szybko wróciłaś, kto by się spodziewał.
Zaczął swoim wypranym z emocji głosem Tom, zbliżając się do kobiet. Hermiona na jego widok wzdrygnęła się, a wątpliwości powróciły ze zdwojoną siłą. Że niby ten człowiek miał być jej ojcem?
— Owszem. Chcę porozmawiać z… panią Riddle.
Decyzję podjęła w ciągu sekundy. Z dwojga złego wolała porozmawiać z tą kobietą. Ona wydawała się normalna i mniej upiorna od swojego męża. Tom nie zdążył w żaden sposób zareagować, gdyż ubiegła go Julianne.
— Oczywiście. Chodźmy na górę do twojego pokoju.  
Hermiona nie skomentowała wzmianki o jej rzekomo nowym lokum, tylko skinęła głową. Na sprawy mniej ważne przyjdzie czas później. Lord był w lekkim szoku. Nie mieściło mu się w głowie, aby ktoś tak po prostu go pominął w jakiejkolwiek sprawie. Najwyraźniej jednak zapomniał, iż ma do czynienia z własną córką, która bez wątpienia odziedziczyła po nim kilka cech. Normalnie tak by tego nie zostawił, ale nie był głupi. Wiedział, że Julianne o wiele lepiej wyjaśni wszystko ich córce, szczególnie że jej dziewczyna nie potępiała. Z trudem, ale powstrzymał się od zabrania głosu, lecz gdy kobiety skierowały się w stronę schodów, jego uwagę przykuła Hermiona, która nie dość, że nadal kulała, to jeszcze podpierała się jakimś badylem. Nie zastanawiał się długo, tylko wyciągnął różdżkę i jednym zaklęciem przemienił kij w elegancką, czarną laskę.
— Gdy skończycie, Severus opatrzy ci nogę.
Oznajmił Tom, po czym wycofał się do swojego gabinetu. Jego obecność tu była zbędna, a tak przynajmniej uważała Hermiona.
— Chodźmy.
Ponagliła dziewczynę pani Riddle, gdy ta przez dłuższą chwilę stała, wpatrując się w drzwi, za którymi jeszcze przed chwilą zniknął Lord. Słysząc jednak głos Julianny, ruszyła za nią na górę. Teraz miała czas, aby przyjrzeć się domowi, który do złudzenia przypominał zamczyska z mugolskich horrorów. Wszędzie królowała czerń oraz inne ciemne kolory takie jak szarość, czy też szmaragd. Wysokie okna zasłaniały haftowane zasłony, a jedyne źródło światła stanowiły liczne pochodnie. Ogólny wygląd dworu normalnego człowieka przyprawiłby o dreszcze, ale nie Hermionę. Pomijając fakt, że w tej fortecy zapewne śmierć poniosło wielu niewinnych ludzi, była ona naprawdę intrygująca, szczególnie dla kogoś, kto lubił mrok. Całe piętro utrzymane było w tym samym klimacie: ciemne ściany, pochodnie, podłogi wyściełane drogimi dywanami, nieskończona liczba drzwi z klamkami w kształcie węży. Dom ten w każdym calu pasował do dziedzica Salazara Slytherina. Gdy tylko ta myśl pojawiła się w głowie Hermiony, zdała sobie sprawę, że i ona, jedna z najodważniejszych członów Domu Lwa, jest jego potomkinią. „To jest jakiś koszmar”, pomyślała podłamana, nadal idąc za panią Riddle. Szły i szły, wchodząc w coraz to nowe korytarze, przez co Hermiona zgubiła się już dłuższą chwilę temu. To wszystko bardziej przypominało labirynt niż drogę do sypialni. W końcu jednak zatrzymały się przed jednymi z drzwi na końcu korytarza.
— Jesteśmy na miejscu.
Oznajmiła Julianne, wpuszczając córkę do pokoju. Hermiona od razu musiała przyznać, że ten, kto urządzał to pomieszczenie, ma naprawdę dobry gust. Sypialnia była ogromna. Królowały tu szarość i czerń, idealnie ze sobą współgrając. Ściany w barwie brudnego srebra zdobiły hebanowe wzory przedstawiające pnącza, co dawało niesamowity efekt. Kolejna rzecz, która przykuła uwagę dziewczyny to olbrzymie łóżko z baldachimem, stojące przy lewej ścianie. Jej zdaniem spokojnie zmieściłby się na nim, co najmniej cztery osoby jej postury. Nie zmieniało to jednak faktu, że było ono naprawdę piękne. Czarne, rzeźbione kolumny, które sprawiały wrażenie, jakby wiły się po nich węże, tego samego koloru poduszki oraz srebrna pościel, kotary i baldachim. Znajdowały się tu również inne meble takie jak biurko, obita szarym materiałem kanapa z dwoma fotelami do kompletu oraz niewielki stolik, pod którym spoczywał ogromny odznaczający się czarny dywan. Przy ścianie obok drzwi stał spory regał, który niezwykle zaintrygował Hermionę, szczególnie że po brzegi wypełniały go najróżniejsze książki. Gdyby nie sytuacja, w jakiej się znalazła, zapewne od razu zabrałaby się za ich przeglądanie. Okno oraz wyjście na taras znajdujące się na równoległej ścianie, również zrobiły na niej wrażenie. Idealnym dopełnieniem całości był kominek umieszczony przed sofą, w którym płonął ogień.
— Podoba ci się?
Zapytała pani Riddle, nie spuszczając wzroku z córki. Ten pokój czekał na nią od zawsze. Co jakiś czas dostosowywała go tylko do jej wieku i w głębi duszy wierzyła, że pewnego dni ona naprawdę w nim zamieszka.
— Tak.
Tylko na tyle zdobyła się Hermiona. Była zbyt skrępowana i podenerwowana, aby powiedzieć coś więcej. Właśnie ważyły się jej losy, więc jak miała się skupić na wystroju pokoju?
— Może usiądziemy?
Hermiona w odpowiedzi skinęła tylko głową, po czym obie kobiety podeszły do sofy. Julianne usiadła na niej, lecz jej córka wybrała fotel. Zachowując dystans, czuła się choć minimalnie lepiej.
— Co chcesz wiedzieć?
Na pozór proste pytanie, które zadała Julianne, zagięło Hermionę, gdyż nie miała pojęcia, od czego zacząć. Tyle tego było, że już sama się gubiła.
— Byłam w Dolinie Godryka i znalazłam to.
Mówiąc to, wyciągnęła z kieszeni pożółkły list i podała go kobiecie. Uznała, że najlepiej zacząć właśnie od niego, a później drążyć poszczególne tematy. Pani Riddle zaczęła czytać list, a po jej twarzy było widać, że wracanie do tych wspomnień nie jest łatwe. Wszystko to uderzyło w nią ze zdwojoną siłą, zadając taki sam ból jak szesnaście lat temu. W końcu jednak zebrała się w sobie i zaczęła mówić.
— To prawda, Tom miał się tego dnia spotkać z Potterem, żeby uzyskać informacje na twój temat.
— Dlaczego więc ich wymordował?
— Możesz mi nie wierzyć, ale on tego nie zrobił.
„Czyli jednak”, pomyślała Hermiona, choć oznaczało to, iż sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana, niż myślała na początku.
— W takim razie kto to zrobił i dlaczego?
I tu dotarły do sedna sprawy. Jak Julianne miała wytłumaczyć córce, że człowiek, którego do tej pory uważała za godnego naśladowania bohatera, w istocie jest oszustem i bezdusznym potworem?
— Musisz wiedzieć, że Tom nie miał kiedyś wrogów. Był normalnym mężczyzną, przejawiającym chęć do sprawowania władzy i tu pojawia się zabójca Potterów. Połączyło ich coś na kształt przyjaźni, te same pasje, plany, talent. Wszystko było dobrze, do pewnego czasu. Gdy poznałam Toma, zaczęło się między nimi dziać coś niedobrego, aż w końcu zerwali wszelkie kontakty. Do dzisiaj nie wiem, co tak naprawdę się stało. Pobraliśmy się i zapomnieliśmy o tym człowieku, ale to był błąd. On wrócił i właśnie na jego zlecenie zostałaś porwana.
— Nadal nie rozumiem.
— Potterów zabił Albus Dumbledore.
To było niczym grom z jasnego nieba. Szok to zdecydowanie zbyt łagodne określenie na to, co przeżyła teraz Hermiona. Jak niby ten dobrotliwy i honorowy staruszek, którego znała, miałby zrobić coś takiego? To on zawsze chronił Harry’ego, kierował Zakonem, ludzie mieli go za autorytet, kogoś godnego naśladowania… Nagle jednak przypomniała sobie fragment listu Jamesa; „Dumbledore chyba zaczyna coś podejrzewać. Wczoraj po raz setny wypytywał mnie o dokładny przebieg akcji. Mówiłem wszystko tak, jak ustaliliśmy, ale mam wrażenie, że on nam nie wierzy”. Czyli jednak ktoś się obawiał Dumbledore’a i to całkiem słusznie. Hermiona czuła, jak od tego wszystkiego zaczyna ją boleć głowa, a pewność o nieskazitelności dyrektora z każdą sekundą traci na sile.
— Dlaczego?
Tylko tyle zdołała z siebie wydusić, ale mimo to Julianne odetchnęła z ulgą. Bała się wyrzutów, zarzucania kłamstwa i wielu innych rzeczy, a tymczasem dostała szansę, aby wszystko wyjaśnić. Nie zamierzała jej zmarnować.
— Nie wiem skąd, ale Dumbledore dowiedział się o zdradzie Pottera i o jego spotkaniu z twoim ojcem. Gdy Tom zjawił się w ich domu, oboje byli już martwi, a Albus kończył okaleczać ich syna. Kłócili się i pojedynkowali, ale Tom przegrał… Dumbledore rzucił na niego straszną klątwę, która sprawiła, że wygląda tak jak teraz, ale najgorsze jest to, że ona wpływa również na jego duszę. Po wszystkim przeniósł go do Albanii i tam zostawił. Szukałam go, ale to nie było łatwe, nie wiedząc, co tam się stało. Pięć lat zajęło mi sprowadzenie go do domu. Był w strasznym stanie i zachowywał się jak obłąkany. Długo zajął mu powrót do normalności, choć nadal zostały w nim demony, które często dają o sobie znać. Dla ciebie może to zabrzmieć absurdalnie, ale wszystkie legendy o Wybrańcu to kłamstwo i część zemsty Dumbledore’a. Ten człowiek jest szalony i ma władzę, a to najgorsze z możliwych połączeń. Jedyne czego on pragnie to zemsta.
Po tych słowach zapadła cisza, podczas której Hermiona starała się przetrawić wszystkie informacje, co nie należało do najłatwiejszych rzeczy. To, co usłyszała, świadczyło o tym, że żyła w kłamstwie. Wszystko, w co wierzyła, o co walczyła to złudzenie, iluzja, która miała na celu zniszczenie jej rodziny. Choćby chciała w to nie wierzyć, patrząc na panią Riddle, nie mogła. Wystarczyło jedno spojrzenie w jej oczy, aby wiedziała, że mówi prawdę. Zresztą, dlaczego miałaby kłamać? Już raz jej nie uwierzyła, co okazało się błędem. Poza tym ból w jej oczach wywołany wspomnieniami mówił więcej niż słowa.
— Powiedz coś.
Poprosiła łagodnie Julianne, gdy cisza przedłużała się zanadto. Obawiała się tego, co może zaraz nastąpić, ale nie dawała nic po sobie poznać. Dla Hermiony to wszystko było nowe i absurdalne, dlatego musiała być wyrozumiała. Nie wyobrażała sobie sytuacji, gdyby to ona znalazła się na miejscu córki. W jednej chwili wali ci się cały świat, niszcząc to, co tworzyłeś przez tak długi czas. Nikomu coś takiego nie przyszłoby łatwo.
— Nie wiem, co.
Odpowiedziała zgodnie z prawdą Hermiona, wykręcając sobie palce. Tego było za dużo, o wiele za dużo. W ciągu zaledwie dwóch dni jej życie runęło niczym domek z kart, a świat, w którym żyła, zdawał się złudzeniem. Mimo iż bardzo by tego chciała, nie potrafiła patrzeć na niego tak samo. Prawda okazała się bardziej szokująca, niż myślała. Jedyne, czego w tym momencie potrzebowała, to czas na poukładanie tego wszystkiego i odnalezienie się w nowej rzeczywistości.
— Wiem, że to trudne i rozumiem. Chcesz wiedzieć coś jeszcze, o coś zapytać?
— W zasadzie mam jeszcze jedno pytanie.
Tak, zdecydowanie musiała to wiedzieć i to teraz. Ta informacja stanowiła ważny element układanki, którą stało się jej życie i, z którą musiała się uporać.
— W takim razie słucham.
— Gdzie w tym wszystkim są śmierciożercy, niechęć do mugoli i całe to okrucieństwo?
W ciągu jednej chwili Julianne spochmurniała, co nie uszło uwadze Hermiony.
— Jak już wspominałam, Tom od zawsze miał pociąg do władzy, ale po tym wszystkim stało się to jego obsesją. Za nic został potępiony przez cały nasz świat, dlatego teraz pragnie go sobie podporządkować. Próbowałam mu uświadomić, że to do niczego nie prowadzi, ale nic z tego. Jeśli chodzi o śmierciożerców, są tu ludzie popierający Toma w jego działaniach, którzy w mniejszym lub większym stopniu znają naszą historię. Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałabym położyć temu wszystkiemu kres, ale nie potrafię.
Czyli jednak cała niechęć Hermiony do Toma Riddle’a nie była bezpodstawna. Terroryzował i mordował ludzi. Jaka nie byłaby jego przeszłość, nie dawała mu ona prawa do okrucieństwa. Żaden człowiek nie może decydować o tym, kto zasługuje na życie, a kto nie. Możliwość istnienia to najcenniejszy dar, jaki posiadamy, więc dlaczego ktoś miałby mieć prawo, tak po prostu nam go odebrać?
— Mar… Hermiono?
Nieco niepewny głos Julianny przerwał ponure rozmyślania dziewczyny. Hermiona podniosła wzrok na kobietę, dając jej tym samym do zrozumienia, że słucha.
— Zostaniesz z nami?
I w tym momencie dotarły do sedna sprawy. Hermiona znała już prawdę i teraz tylko od niej zależało, co z tym faktem zrobi. Życie w tym domu i w tej rzeczywistości z pewnością nie należałoby do łatwych. Ta myśl jednak nie była wystarczającym argumentem, ponieważ, czy jej życie kiedykolwiek było łatwe? Od kiedy pamiętała, zawsze miała pod górkę, więc czemu by teraz nie spróbować czegoś nowego? Poza tym coś w siedzącej przed nią kobiecie sprawiało, że czuła, iż mogłaby tu zostać. Julianne budziła w niej uczucia, o których istnieniu nawet nie wiedziała. Mimo iż nadal była dla niej obcą osobą, coś nakłaniało ją do tego, aby bliżej poznać panią Riddle. Nie potrafiła tego jednoznacznie określić, lecz było to na tyle silne, aby przeważać nad jej lękiem przed nieznanym. Poza tym i tak nie miała innych pomysłów, co ze sobą zrobić i gdzie się udać. Każda z alternatyw posiadała jakiś haczyk, choć ta zostania tutaj wydawała się wybraniem najmniejszego… zła.
— Mogę spróbować.
Odpowiedziała po chwili Hermiona, choć nadal nie była pewna, czy dobrze robi. Wątpliwości jednak nieco osłabły, gdy ujrzała promienny uśmiech pani Riddle, której w tym momencie kamień spadł z serca. Zostanie, jej mała córeczka z nimi zostanie. Wiedziała, że mimo iż poważny, to dopiero pierwszy krok, a ich czeka jeszcze długa droga. Teraz jednak mogło być już tylko lepiej. Po tylu latach burzy w końcu musi wyjść słońce i rzucić nieco świtała na ich życie.
— Nawet nie wiesz, jak się cieszę. Chcesz zamieszkać tutaj, czy w innym pokoju, a może kazać coś zmienić w tym? Potrzebujesz czegoś?
— Właściwie to jest jedna sprawa…
Zaczęła niepewnie Hermina, wiedząc, że jej prośba może być niewykonalna. Co jej jednak szkodzi zapytać?
— O co chodzi?
— W domu rodziny Weasleyów znajdują się moje rzeczy: książki, ubrania, wszystko i zastanawiam się, czy mogłabym jej odzyskać?
— Ależ oczywiście. Zaraz ktoś się tym zajmie. A ty może chcesz, żebym pokazała ci dom?
— Dziękuję, ale moja noga nie jest jeszcze w najlepszym stanie, a poza tym chciałabym zostać sama.
Drugą część zdania wypowiedziała nieco ciszej, bojąc się urazić kobietę, ale nic takiego nie nastąpiło. Julianne doskonale rozumiała, że Hermiona przede wszystkim potrzebuje teraz czasu, aby móc to wszystko poukładać i zrozumieć.
— Oczywiście. Jeszcze tylko przyślę do ciebie Severusa, aby opatrzył ci nogę.
— Dziękuję.
Julianne podniosła się z kanapy, poprawiając swoją długą suknię.
— Do widzenia, córeczko.
— Do widzenia.
Pani Riddle skierowała się w stronę drzwi, jednak nim opuściła pokój, po raz ostatni odwróciła się w stronę córki.
— Nawet nie wiesz, jak bardzo za tobą tęskniłam.
Hermiona poczuła się nieco zawstydzona, gdyż ona nie mogła powiedzieć tego samego. Dla niej to była obca kobieta, o której istnieniu wcześniej nie miała pojęcia. Zdobyła się tylko na blady uśmiech, który Julianne odwzajemniła, po czym opuściła pokój. Czuła taką euforię, że z trudem powstrzymywała się przed skakaniem z radości. Śmiało mogła zaliczyć ten dzień do jednych z najlepszych w jej życiu. Nic nie mogło się równać z odzyskaniem utraconego dziecka. Jej koszmar trwający od tak wielu lat, w końcu dobiegł końca. Była tak szczęśliwa, iż dopiero po chwili przypomniała sobie, że powinna pójść do Toma, przekazać mu radosną nowinę.
Niemal tanecznym krokiem ruszyła do jego gabinetu. Dotarcie tam nie zajęło jej zbyt długo, dlatego bardzo szybko znalazła się przed odpowiednimi drzwiami. Zapukała, a gdy usłyszała stanowcze „wejść”, wkroczyła do pomieszczenia.  Zastała Toma jak zwykle przy jakichś planach i strategiach. Oderwanie go od tych wszystkich papierów na co dzień stanowiło nie lada wyczyn, ale nie dzisiaj. Tom widząc swoją żonę, od razu odłożył wszystko i wstał z krzesła. Zżerała go ciekawość, jak przebiegł jej rozmowa z Hermioną, choć za wszelką cenę starał się to ukryć.
— Udało się.
Powiedziała w końcu Julianne, aby nie trzymać męża dłużej w niepewności. Mógł zgrywać oziębłego drania, ale ona przez te wszystkie lata poznała go zbyt dobrze, aby nie wiedzieć, że i on się denerwuje tą całą sytuacją.
— Możesz wyrażać się jaśniej?
— Zgodziła się z nami zostać.
— Jak to?
Był zdziwiony i to bardzo, a szczególnie dlatego, że poszło tak łatwo i szybko. Nie tego się spodziewał po tej pyskatej Gryfonce. Z drugiej jednak strony tu chodziło o Julianne. Ta kobieta nawet taki głaz, jak on potrafiła poruszyć, a co dopiero własną córkę.
— Normalnie.
Odpowiedziała z prostotą, siadając na ciemnozielonej kanapie. Tom uczynił to samo, a już po chwili słuchał streszczenia rozmowy pani Riddle z ich córką. Zaskoczyło go to, że dziewczyna tak spokojnie to wszystko przyjęła, szczególnie po awanturze, jaką urządziła im wczoraj. Gdyby jednak tylko wiedział, co dzieje się w głowie ich córki…
— Chcę się z nią zobaczyć.
Oznajmił w końcu Lord, gdy jego żona skończyła mówić.
— Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł. Ona jest zagubiona i zmęczona tym wszystkim. Myślę, że możesz poczekać do jutra, dobrze?
Niechętnie, ale Tom musiał przyznać żonie rację. Dla Hermiony będzie lepiej, jeśli na razie pobędzie sama. Każdy w takich okolicznościach potrzebowałby samotności. Czas, tylko on w tym momencie może pomóc tej młodej, zagubionej dziewczynie.
— Zgoda, poczekam, ale tylko do jutra.
— Wspaniale, a teraz potrzebny mi Severus.
— Sprowadzę go i wyślę do Margaret.
— Hermiony.
Poprawiła męża Julianne, przypominając sobie reakcję dziewczyny na jej stare imię. Po części rozumiała, że to może być dla niej zbyt wiele, choć w jej sercu od zawsze istniała jako Margaret, dlatego teraz ciężko jej się było przyzwyczaić do nowego imienia córki. Czy to jednak ważne jak się nazywa? Wróciła do nich i z tego powinni się cieszyć, a cała reszta to mało istotne detale.
— Ona się nazywa Margaret.
— My ją tak nazwaliśmy, ale przez całe życie używała imienia Hermiona i wątpię, aby teraz zgodziła się je zmienić.
Tom zdawał się nie podzielać zdania żony. Szesnaście lat temu nadali swojej córce imię Margaret Julianne Riddle i nie widział podstaw, aby to zmieniać. Już zamierzał uświadomić to pani Riddle, lecz ta nagle mu przerwała.
— Czy naprawdę uważasz, że to jest nasz największy problem?
Przez chwilę mierzyli się gniewnym spojrzeniem, każde pewne swoich racji. W końcu jednak pani Riddle świadoma, iż mogą to ciągnąć w nieskończoność, postanowiła zmienić temat.
— Nasza córka chce odzyskać swoje rzeczy, które aktualnie znajdują się u Weasleyów.
Nie pytała, czy ich odzyskanie jest możliwe. Prośba Hermiony była dla niej priorytetem, dlatego nawet nie dopuszczała do siebie myśli, że Tom mógłby jej nie spełnić.
— Dostanie nowe. Dysponuje skarbcem wypełnionym po brzegi złotem, nie mówiąc o rodzinnym majątku.
— Ale ona prosi o tamte.
— Niewiele mnie to obchodzi.
— Tom!
— Czego ty ode mnie oczekujesz?!
— Że odzyskasz te rzeczy.
— Zachowujesz się niedorzecznie, zresztą jak zwykle.
— A ty jesteś gburem!
— Słucham?!
— Tak, gburem, a co więcej…
— Dosyć!
Krzyknął w końcu wyprowadzony z równowagi Tom. Nie mógł już znieść tych wrzasków i ciągłych pretensji. Od zawsze zastanawiał się, jakim cudem pozwala tej kobiecie tak się traktować. On, Lord Voldemort nie może zapanować nad własną żoną. Nawet nie chciał myśleć, co będzie z ich córką, która temperament zdawała się odziedziczyć po matce. Mimo wszystko nakazał sobie w duchu spokój, co wcale nie przyszło mu łatwo. Kłótnie z żoną mógł odłożyć na później. Czekały na nich spawy o wiele ważniejsze od tego, dlatego też wstał z kanapy i podszedł do biurka. Wyciągnął z niego pergamin i naskrobał na nim krótką wiadomość, którą wysłał przy pomocy jednego zaklęcia. Julianne przyglądała mu się bacznie, lecz nie powiedziała już nic. Wolała nie wyprowadzać Toma jeszcze bardziej z równowagi. W końcu po pięciu minutach ciszy na środku gabinetu zmaterializował się Severus Snape. On jako jedyny poza domownikami mógł się swobodnie teleportować na teren posiadłości Riddle’ów. Był najbardziej zaufanym człowiekiem Tom, gdyż przyjaciółmi nie można ich było nazwać. Ani on, ani Lord nie uznawali czegoś takiego jak przyjaźń. Dysponowali dużą widzom, dogadywali się i co najważniejsze połączył ich wspólny cel – pogrążenie człowiek, który im obu w jakiś sposób zrujnował życie.
— Co tym razem się stało?
Zapytał prosto z mostu Snape, nie bawiąc się w podchody. Bez powodu nie zostałby wezwany. Nie silił się na grzeczność lub uprzejmości, gdyż sam na sam z państwem Riddle mógł się zachowywać swobodnie. Nawet określenie „Panie”, czy też „Lordzie” obowiązywało go wyłącznie przy innych śmierciożercach.
— Trzeba opatrzyć naszą córkę.
Odpowiedział z prostotą Tom, przechadzając się po gabinecie.
— Zrobiłem to wczoraj.
— Szkoda, że dalej kuleje.
— Ale…
— Severusie, to nie jest teraz istotne, bo to nie wszystko, co mam ci do powiedzenia. Masz ją opatrzyć, koniec tematu.
Dało się wyczuć, że Lord jest czymś zdenerwowany, dlatego Snape istotnie wolał zamilknąć. Poza tym ciekawiło go, jakie tym razem Tom ma dla niego zadania.
— W takim razie słucham.
— Musisz zabrać z domu Weasleyów rzeczy Margaret.
— Hermiony.
Wtrąciła Julianne, która do tej pory nie zabierała głosu, nadal siedząc na kanapie, skąd obserwowała obu mężczyzn.
— Mniejsza, Severusie?
— Dostanie je jeszcze dzisiaj.
Odpowiedź mężczyzny zdziwiła państwa Riddle’ów. Snape jednak na ich zaskoczone miny odpowiedział jedynie ironicznym półuśmiechem. Chyba zapomnieli, że jako podwójny szpieg i zaufany człowiek Dumbledore’a ma dostęp do wszystkich domów członków Zakonu Feniksa. Szczerze to nawet trochę się zawiódł, gdyż liczył na bardziej interesujące zadanie.
— Doskonale, to teraz mów, co wiesz na temat zaklęcia pozbawiającego magii.
Ten wątek o wiele bardziej zaintrygował Snape’a, szczególnie że jako człowiek posiadający niebywałą wiedzę, mógł odpowiedzieć na to pytanie od razu.
— Magicae est disperderem.*
— Mów dalej.
Powiedział niechętnie Tom, czując lekkie zniecierpliwienie. Fakt, że ktoś wiedział więcej od niego, wcale nie poprawiał jego samopoczucia.
— Z ogólnego założenia czar ten ma usuwać z czarodziei ich magię, ale jego skutki bywają różne. Z mugolaków i czarodziei półkrwi wyrzuca się ją łatwo, jednak u czystokrwistych jest to trudniejsze, szczególnie jeśli osoba ma szczególną moc lub nadzwyczajne zdolności.
Julianne na te słowa uśmiechnęła się pod nosem. Ich córka posiadała obie z tych rzeczy. Z jednej strony Tom Marvolo Riddle, czarodziej półkrwi, w którego żyłach płynie krew samego Salazara Slytherina, dając mu tym samym przewagę nad niejednym przedstawicielem arystokracji. Z drugiej zaś strony ona, Julianne Puissance–Riddle, arystokratka wywodząca się ze starego francuskiego rodu Puissanceów, gdzie poza nieskazitelną krwią kobiety posiadają nadzwyczajne moce. Właśnie dzięki tym czynnikom ich córka nie stała się zwykłym mugolem. Magia płynąca w jej żyłach była zbyt potężna, aby usunąć ją jednym zaklęciem.
— W takim razie jak mogło zadziałać na Margaret?
Severus zamyślił się na chwilę. Słyszał o małej Riddle, która była co najmniej niezwykłym niemowlęciem. Zresztą Granger, którą znał ze szkoły, również do przeciętnych nie należała. Talentu i inteligencji nigdy jej nie brakowało. Niechętnie to przyznawał, ale ta dziewczyna miała dryg do… wszystkiego.
— Biorąc pod uwagę wasze pochodzenie i to, że mając zaledwie miesiąc, przejawiała zdolności magiczne i to nie byle jakie całkowite usunięcie z niej magii nie jest możliwe. Dysponuje naprawdę potężną mocą. Na skutek zaklęcie mogła ona zostać co najwyżej częściowo zablokowana. Nawet z tym jako Granger była najlepsza na roku, o ile nie w całej szkole.
Na twarzy obojga rodziców pojawił się uśmiech, choć w przypadku Toma było to ledwie zauważalne drgnięcie kącików ust. Ich córka biła wszystkich na głowę, dysponując zaledwie ograniczoną mocą, nie mówiąc o tym, co by się stało, gdyby mogła z niej korzystać w pełni.
— Da się cofnąć to zaklęcie?
To interesowało Voldemorta najbardziej. Pragnął, aby jego córka odzyskała moc. Przy odpowiednim szkoleniu i dużej ilości ciężkiej pracy stałaby się potężniejsza niż jej rodzice razem wzięci, czyli niepokonana.
— Jest jeden sposób, ale na tę chwilę nie jestem w stanie wam zbyt wiele o nim powiedzieć. Dajcie mi czas do jutra. Wiem tylko, że jest to swego rodzaju rytuał… dość bolesny.
Na te słowa Julianne pobladła, lecz Tom wydawał się niewzruszony. Wszystko ma swoją cenę, a ból w tym przypadku nie był najwyższą z nich. Nic na tym świecie nie przychodzi tak po prostu. Często musimy się poświęcić, aby osiągnąć upragniony cel.
— Oczekuję cię jutro z konkretnymi informacjami. Teraz możesz odejść, zrób, co ci kazałem i jesteś wolny.
Snape nie odpowiedział nic. Skinął tylko głową i już go nie było, gdyż najpierw postanowił załatwić kwestę rzeczy młodej Riddle.
— Tom, nie wiem, czy to jest dobry pomysł.
Zaczęła pani Riddle zaraz po zniknięciu Severusa. Ani trochę nie odpowiadała jej perspektywa cierpienia Hermiony. Owszem, może i dziewczyna odzyskałaby moc, ale czy warto ryzykować dla czegoś takiego?
— Jest. Jeśli dzięki temu ma odzyskać moc, nie ma się nad czym zastanawiać.
— Ale ona będzie cierpieć!
— Nie ma nic za darmo, wszystko ma swoją cenę.
Pani Riddle spojrzała oburzona na męża, czując jak zalewa ją fala gniewu. Ledwo co odzyskali córkę, a on już chciał ją poddawać jakimś chorym obrzędom? Nie ma co, takim sposobem z pewnością ją do siebie przekonają. Nie rozumiała, jak Tom może być taki… Nawet nie potrafiła znaleźć odpowiednich słów, aby opisać to, co on wyprawiał. Kochała go całym sercem, lecz było wiele spraw, w których kompletnie się ze sobą nie zgadzali. Kłótnie nic tu nie dawały. Oboje wychodzili z założenia, że albo coś idzie po ich myśli, albo wcale. Nie uznawali czegoś takiego jak kompromis. Julianne zdawała sobie z tego sprawę, dlatego, zamiast zaczynać kolejną awanturę, podniosła się z kanapy, po czym z dumnie uniesioną głową opuściła gabinet męża, czym ten nieszczególnie się przejął. Powścieka się i przestanie, a on nie zamierzał ustąpić. Liczył, że z Hermioną pójdzie mu łatwiej, choć po tej dziewczynie można się było spodziewać absolutnie wszystkiego, podobnie jak po jej rodzicach.

    

Hermiona nawet nie wiedziała, ile upłynęło czasu, gdy nagle usłyszała pukanie do drzwi. Dopiero gdy podniosła wzrok i spojrzała na okno, zrozumiała, że musiała tak siedzieć kilka godzin. Na dworze zapadł już zmrok, a przecież przybyła tu około południa. Rozmyślania pochłonęły ją do tego stopnia, iż straciła poczucie czasu, a odgłos pukania do drzwi sprawił, że prawie podskoczyła na fotelu.
— Proszę!
Powiedziała, oddychając nieco szybciej, niż powinna. Drzwi otworzyły się, a do pokoju wszedł Severus Snape, o dziwo taszcząc za sobą jej kufer.
— Skąd pan go ma?
Zapytała od razu Hermiona, pomijając wszelakie grzeczności, przez co mężczyzna spojrzał na nią karcąco.
— Dzień dobry, mnie również miło cię widzieć, Granger. Chociaż teraz chyba powinienem się do ciebie zwracać Riddle.
— Proszę sobie darować i powiedzieć, skąd pan ma moje rzeczy.
— Zmarnowałem przez ciebie wystarczająco dużo swojego cennego czasu, więc teraz nie zamierzam się jeszcze na dodatek tłumaczyć. A swoją drogą, to więcej tego badziewie nie mogłaś zgromadzić?
Hermiona z trudem się powstrzymała, aby mu nie odpyskować. W końcu odzyskał jej rzeczy, więc wypadałoby okazać mu przynajmniej minimum wdzięczności, mimo iż wcale nie miała na to ochoty.
— Dziękuję.
Snape zdziwił się nieco, gdyż spodziewał się raczej interesującej wymiany zdań, a tu nic z tego. Cóż, odbije sobie kiedy indziej. Teraz i tak miał sporo na głowie, zresztą głównie z powodu tej dziewczyny. Kufer postawił przy łóżku, po czym podszedł do nastolatki, siadając na kanapie.
— Pokaż mi tę nogę, bo nie mam na to całego dnia.
Hermiona z wahaniem, ale spełniła polecenie profesora. Uniosła nogę, którą Snape ujął z nadzwyczajną delikatnością, której by się po nim nie spodziewała. Mimo to po ciele dziewczyny przeszedł nieprzyjemny dreszcz, a jej serce przyspieszyło. Rozsądek mówił jej, że powinna się opanować, lecz instynkt jak zwykle brał górę. Nie potrafiła nad nim zapanować, choćby nie wiem, jak bardzo tego pragnęła. Snape od razu wyłapał jej niecodzienną reakcję, szczególnie że mógł poczuć, jak w jednej chwili napina wszystkie mięśnie. Od razu na nią spojrzał, ale nie uchwycił jej spojrzenia, gdyż głowę miała odwróconą, a szczękę mocno zaciśniętą. Zaintrygowało go to i to nawet bardzo.
— Boli?
— Jak chodzę.
Głos Hermiony dziwnie drżał, co starała się zatuszować i nie można w nim było wyłapać tej nieodłącznej na co dzień zadziornej nuty. Severus szybko obejrzał jej nogę, po czym oparł ją o niski stolik. Rezultat był natychmiastowy. Ulgę jak spłynęła na Hermionę, zauważył nawet Snape, gdy tylko jego ręka zniknęła z jej nogi. Chciał poruszyć ten temat, ale w ostatniej chwili ugryzł się w język. O uzyskaniu odpowiedzi od tej Gryfonki mógł co najwyżej pomarzyć, dlatego odchrząknął tylko, sięgając po różdżkę. Zbadał jej nogę również zaklęciem, po czym przywołał do siebie sześć fiolek jakiegoś eliksiru, słoiczek maści oraz bandaże.
— Kości są naruszone, ale naprawie to jednym zaklęciem. Bierze eliksir dwa razy dziennie przez trzy dni. Maści używaj codziennie. Potrafisz sobie zrobić opatrunek?
— Tak.
Odpowiedziała zgodnie z prawdą Hermiona, na co Severus skinął jedynie głową. Wycelował końcem różdżki w jej nogę i zaczął rzucać zaklęcia. Było to dziwne uczucie, ale nie bolesne. Nie minęły dwie minuty, gdy po kostce Hermiony rozeszło się dziwne ciepło, dając jej ukojenie.
— To wszystko, rób to, co ci mówiłem i nie forsuj nogi.
— Dziękuję.
Severus bez słowa podniósł się z kanapy i ku uldze Hermiony opuścił jej pokój. Już sięgała po maść, gdy doszła do wniosku, że przydałaby się jej kąpiel. Tylko teraz, gdzie może ją wziąć. Odruchowo rozejrzała się po pomieszczeniu i wtedy jej wzrok padł na parę drzwi, znajdujących się na tej samej ścianie, co kominek. Nie zastanawiała się zbyt długo, tylko sięgnęła po laskę i pokuśtykała do pierwszych z nich. Jak się okazało, nie trafiła, gdyż zamiast w łazience znalazła się w sporej garderobie. Kolorystyka była tu nieco inna niż w sypialni, gdyż szarość na ścianach została zastąpiona ciemnym bordo, a na czarnej podłodze leżał tego samego koloru puchaty dywan. Znajdowało się tu mnóstwo półek, których z żadnym wypadku nie potrzebowała, gdyż jej rzeczy zmieściłyby się na jednej z nich. Teraz jednak nie zamierzała się tym zajmować. Szukała łazienki, w której planowała spędzić najbliższy czas, dlatego opuściła garderobę i skierowała się do drugiego pomieszczenia, które tym razem okazało się strzałem w dziesiątkę i to jakim. Łazienka tak jak i reszta domu posiadała imponujące rozmiary. Wszystko było tu niezwykle eleganckie i gustowne. Ściany pokrywały drobne szmaragdowe kafelki z czarnymi fugami. Za to te na podłodze były większe i odwrotnie ubarwione. Przy prawej ścianie znajdował się srebrny sedes oraz wykonana z ciemnego drewna toaletka, na której mieściła się umywalka z kurkami w kształcie węży. Za nią wisiało zaś szerokie na półtora metra i wysokie niemal do sufitu lustro, w którym Hermiona ujrzała swoje odbicie. Jej skóra była przeraźliwie blada, a włosy tłuste i poplątane. Nie obyło się bez licznych zadrapań i siniaków, którymi nieszczególnie się przejęła. Nie rozczulając się zbyt długo nad swoim marnym wyglądem, wróciła do zwiedzania łazienki i w końcu znalazła to, czego szukała. Mianowicie ogromną, wbudowaną w podłogę wannę, która bardziej przypominała mini basen. Na jednej z jej krawędzi znajdowała się cała masa olejków, balsamów, szamponów, mydeł i wielu innych produktów do kąpieli. Hermiona sięgnęła po jeden z płynów i odkorkowała go. Do jej nozdrzy bardzo szybko dotarł intensywny zapach czekolady, który tak uwielbiała. Wszystko był tu idealne i wspaniałe, a jednak było jedno „ale”. Podobało jej się tu, a nawet bardzo, lecz w tym przepychu i bogactwie czuła się nieswojo. Nie przywykła do takich warunków. Zawsze na wszystko musiała zapracować sama, a teraz dostała tak wiele w sumie za nic. Nagle zachciało jej się śmiać, gdy zdała sobie sprawę, wokół czego krążą jej myśli. Dopiero co dowiedziała się, że jej ojcem jest Lord Voldemort, Albus Dumbledore to oszust, a ona przejmuje się panującymi tu luksusami? Niedorzeczność. Dlatego też, aby odciąć się od tego wszystkiego, postanowiła zrealizować swoje wcześniejsze plany i wziąć kąpiel. Najpierw jednak musiała zabrać kilka swoich rzeczy. W tym celu pokuśtykała do sypialni i otworzyła swój kufer. Zdziwiła się, gdy została tam idealnie poukładane ubrania i całą resztę swoich rzeczy, które stanowiły głównie książki. Nie miała jednak siły, aby poświęcać im nawet najmniejszą uwagę. Odnalazła tylko swoją ukochaną piżamę, która składała się z luźnych czarnych szortów i szarej nieco za dużej na nią koszulki, kilka przyborów toaletowych i już po chwili ponownie znalazła się w łazience. Nie zwlekając dłużej, odłożyła przyniesione rzeczy i zdjęła z siebie ubrania. Odkręciła kurek z ciepłą wodą, a do wanny wlała czekoladowy płyn, który od razu zaczął się pienić. „Kocham magię”, pomyślała, gdy już po niespełna minucie wanna była pełna. Po zakręceniu wody i odłożeniu laski usiadła na brzegu wanny. Najpierw zamoczyła w niej nogi, uważając na tę uszkodzoną, a po chwili weszła do niej cała. Woda sięgała jej do pasa i była cudowna. Niemal od razu poczuła, jak po jej ciele rozchodzi się fala ciepła i błogości, które stała się jeszcze intensywniejsza, gdy usiadła na specjalnym podwyższeniu, zanurzając się po samą szyję.
— Tego mi było trzeba.
Szepnęła sama do siebie, przymykając z rozkoszy oczy. Czas kąpieli stanowił te nieliczny chwile, gdy odcinała się od niekoniecznie kolorowej rzeczywistości. Choć na jakiś czas uwalniała się od trosk i… demonów, które towarzyszyły jej w ciągu dnia. Wtedy myślała tylko o tym, iż jest jej dobrze, a nie, że po opuszczeniu łazienki, będzie zmuszona ponownie zmierzyć się z bezlitosną rzeczywistością. Leżała tak z zamkniętymi oczami, póki woda kompletnie nie wystygła. Dopiero wtedy dokładnie umyła ciało i włosy, po czym wyszła z wanny. Wytarła się pospiesznie i zarzuciła na siebie piżamę. Zaplotła jeszcze tylko włosy w warkocz i podpierając się laską, wróciła do sypialni. Czuła, jak ogarnia ją senność, dlatego, gdy tylko uporała się z zabandażowaniem kostki, poszła do łóżka. Wślizgnęła się pod miękką pościel pachnącą czystością. Przyłożyła głowę do poduszki i pomimo iż na co dzień miała problemy z zaśnięciem, ogólne wycieńczenie organizmu oraz nadmiar wrażeń sprawił, że nie minęło pięć minut, a Hermiona odpłynęła do krainy Morfeusza.



*z łaciny Zniszczyć magię, zaklęcie wymyślone przeze mnie na potrzeby opowiadania.

Witam.

Mimo zmęczeni i generalnego wykończenia rozdział jest i to nawet całkiem długi. Osobiście jestem z niego zadowolona, choć niektórzy mogą mieć pewne obiekcje. Cóż nie pozostaję mi nic jak tylko czekać na komentarze z tym co myślicie o rozwoju wydarzeń.
Chciałabym jeszcze poruszyć jeden temat – Albus Dumbledore. Tak jak w przypadku Hermiony, jego zachowanie i to co robi nie jest moim widzi mi się np, a zrobię z Dropsa potwora, bo ktoś musi być zły, nie. Znowu odwołuje się do tytułowych demonów przeszłości. Z czasem poznacie prawdę o tym człowieku, ale uprzedzam, że to może trochę potrwać, więc polecam uzbrojenie się w cierpliwość.



Laf

63 komentarze:

  1. PIEEEEEERWSZAAAA! <3

    Dramionka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiec jestem!
      Oto jest moja perelka na ktora czekalam tyle czasu !
      (Uch! tydzien wredne wiedzmo ;-; no ale za to cie lubie :D )
      Wiec jak teraz tyle czakalam to dedukuje jakis komentarz xd Sory jest po 1 a mi sie oczy zamykaja no wiec... jakos musi trzymac sie kupy ;D

      https://www.youtube.com/watch?v=RjzujFoWxY8

      Masz to co slucham :3 tak na zapchanie dziury.

      Wiec tak.
      ---> Intryguje mnie sposob w jaki Snape wyciagnal rzeczy Hermionki z Nory ;D
      napewno do bekowo wygladalo jak wpadl do Wealey'ow i powiedzial, ze chce jej
      rzeczy. To tak troche jak wizja Snape z Filchem w lozko XD ale ok moja wyobraznia
      kocha takie rzeczy. Och ich reakcja musialabyc cudowna!! pozbierali szczeki z podlogi?
      HAHAHA ja chce to zobaczyc! ale no zaraz bo tamtych dwoch XD

      ---> jestem ciekawa co ten stary piernik Dumbledore zrobi jak dowie sie, ze Herm odkryla to, ze
      jest corka Voldzia ;D Ach... tutaj musimy czekac na dalsze rozdzialy

      ----> no dawaj nam ta rozmowe Voldzia z Herm! Och tak dwa wybuchowe charaktery w jednym
      pokoju? Riddle Manor nadal stoi? :o

      ----> niech znape odblokuje jej moc? Ojjj... Herm moze kogos ladnie skrzywdzi :D Jesli chce Rona
      to chcetnie pomoge jej go do kwasu wrzucic :D (Sorki Ania.. ja tez chce go skrzywdzic XD )

      https://www.youtube.com/watch?v=b6Gdg9hhOas
      Sory teraz slucham tego no wiec... wybacz XD

      ---> Ochh chce wiecej Draco ;-; Maja sie calowac, kochac i chuj jeszcze wie co ;-;
      Ale znajac ciebie to se troszku poczekamy >.< dotego czasu musisz mi podsylac
      jakies erotyczne Dramione... bo inaczej nie wytrzymie.

      ---> w ogoel chcialabym zobaczyc Voldzia jako dziadka :D Taki bez nosa siedzi se na tym
      swoim tronie (no ewentualnie kiblu ;* ) i taki maly Hermion Malfoy sie go pyta:
      - DZIADKU CZEMU NIE MASZ NOSA?
      - Bo mi babcia odgryzla
      HAhahah leje serio hahaah szczam ;-;

      Jednak za duzo powietrza XD
      Boziu co ja mam ci jeszcze powiedziec oprocz tego, ze jestes genialnym dzieckiem psychopaty
      i ja tez chce byc tak genialna? ;-;

      Zlituj sie nad nami o psychopato i dodaj rozdzial szybciej niz w przyszly piatek?
      Oj wiem, ze tego nei zrobisz ;-; ale warto prosic co nie?

      https://www.youtube.com/watch?v=LDZX4ooRsWs
      (teraz slucham tego xD kolega podrzucil hahahah i chce aby mi tak Draco tyleczkiem wywijal przedemna <3 Ale w stroju francuskiej pokojowki <3

      Achhh ide marzyc dalej!

      Pozdrawiam
      Twoja ciocia Dramionka :3

      Usuń
    2. Ile ty to pisałaś Moment z dziadkiem bez nosa jest fajowy najlepszy i rozbrajający

      Usuń
  2. Boskie druuuuuuuga <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Swietny rozdział ;) podoba mi się. Szkoda że nie było spotkania Dramione ;33 Teo, Draco i Balise martwia sie o nia, to urocze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział super, dobrze, że coś się dzieje, ale i tak chcę więcej! Dobrego opowiadania nigdy dość, naprawdę lubię tu wchodzić i cieszę się z każdego nowego rozdziału, dajesz tyle radości, dziękuję i dziękuję :*
    pozdrawiam gorąco i zapraszam również do mnie dramione-sila-przeznaczenia.blogspot.com
    Vanillia :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział jest jak zwykle świetny. Bardzo mi się podobają te tajemnice, to że nie wszystko jest wyjaśnione od razu.Cieszę się, że Hermiona postanowiła zostać z rodzicami i mam nadzieję, że wątek Dracona niedługo zostanie bardziej rozbudowany :) Podoba mi się też to, że w tym opowiadaniu nie wszystko jest takie przewidywalne i oczywiste, to że Dumbledore nie jest taki dobry, jak zawsze, a Tom zły. Masz wielki talent :))
    Jak zwykle życzę weny, czasu i wszystkiego czego potrzebujesz. Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału :)
    Pozdrawiam
    -Toolka

    OdpowiedzUsuń
  6. Kilka faktów dotyczących Twojego bloga :
    a) jest genialny
    b) każdy rozdział jest idealny
    c) gdy przeczytasz rozdział chce się czytać dalej
    d) to najbardziej oryginalna historia o Hermionie Riddle - Hermiona nie wierzy wszystkim od razu
    e) Ann miała prawdopodobnie rację gdy mówiła o bohaterach prologu :3
    Ann :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialneee dobrze, że Hermiona wróciła :D już nie mogę się doczekać jej spotkania ze ślizgonami hihi :D Pozdrawiam i czekam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Plis giw mi litl jor talent. ♥.♥
    A teraz o rozdziale.
    Zaskoczyłaś mnie. Albus Dumbledore zabił Potterów? SZOK xD
    A po za tym całe to opowiadanie jest na prawdę bardzo oryginalne, gdyż Hermiona nie wskakuje od razu w ramiona Riddlów i nie tworzy wielkiej, szczęśliwej rodzinki. Jest też sprawa Lorda, lecz tak jak pisałaś, nic jeszcze nie jest wyjaśnione, ale z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój akcji
    +Nie mogę doczekać się aż wrócą do Hogwartu
    ++Pozdrowionka od Lorelejki ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Piszesz nadzwyczajnie

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze, gdy się wczytam musi wystąpić: "Jak to koniec? Idę do następnego rozdziału" i wtedy jest ciche westchnienie.
    Chciałabym zobaczyć minę Potter'a i Weasley'ów, kiedy tylko skonfrontują się z naszą Riddle'ówną.
    Rozdział świetny i czekam na więcej takich. :D
    Pozdrawiam, Braknes.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudo, kochana. <3
    Mimo, że nie lubię niekanonicznych historii to ta mnie nie odrzuca. Lubię tą wersję Hermiony, jest interesująca. A i czekam na starcie Hermiona x Ślizgoni. Tak, to będzie epickie!
    Czekam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Genialny rozdział.
    Cieszę sie, że Hermiona wróciła do Riddle Manor.
    Cieszę się, że jako tako dogadała się ze swoją matką.
    Dobrze, ze Severus odzyskał jej rzeczy i wyleczył nogę.
    Nadal intryguje mnie zachowanie Hermiony.
    Jestem bardzo ciekawa co takiego przeżyła, jakie demony ją opętały.
    Zastanawia mnie co zrobi Albus Dumbeldore, Voldemort.
    Jestem po prostu ciekawa co dalej;P
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdział.
    Życzę weny.
    Pozdrawiam
    Hermione Granger

    OdpowiedzUsuń
  13. Genialne, Miona i Julianne były genialnie pokazane no Voldzio :D uwielbiam go tutaj, na serio :D i chciałabym więcej o ślizgonach :D i ogólnie super rozdział :D
    Pozdrawiam i weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wyjątkowy rozdział... Najbardziej podobały mi się fragmenty z Julianne. Jej radość z odzyskania córki jest jak miód na serce. Coś czuję, że będzie jedną z moich ulubionych bohaterów... i pierwszą, jeśli chodzi o wymyślone żeńskie postacie. Wątek o Dumbledorze bardzo mnie zaciekawił. Nie spodziewałam się, że papa smerf jest taki zły. Chętnie poznam go lepiej pod tym względem. Jestem pełna podziwu do tego jak wymyśliłaś i opowiedziałaś na nowo historię, która w oryginale jest całkiem inna. Mało komu wyszłoby to tak logicznie i ciekawie... Dobrze, że Hermiona wróciła do Riddle Manor. Teraz tylko musi się tam odnaleźć. Pewnie będzie jej ciężko, ale ona jest twarda i sobie poradzi. Oby tylko Tom jej niepotrzebnie nie nastraszył, gdy będzie z nią rozmawiał, chociaż sam jego wygląd potrafi człowieka przyprawić o palpitacje serca. Lepiej dla niego, żeby nie zraził do siebie jeszcze bardziej swojego dziecka. I oczywiście z niecierpliwością oczekuję momentu, w którym to Draco stanie twarzą w twarz z Hermioną jako córką samego Lorda Voldemorta... :D

    OdpowiedzUsuń
  15. niesamowity rozdział ;))
    czytam i czytam i jestem pełna podziwu dla ciebie ;**
    naprawdę fantastycznie piszesz ;)
    pozdrawiam i życzę weny ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetne! Nie mogę się doczekać następnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  17. O matko, o matko, o matko !!!!! Wreszcie jest ;3 Jak ty to zrobiłaś że w twojej główce są takie MEGA pomysły? Przerażasz mnie swoją wspaniałomyślnością (nie wiem czy tak to się pisze xD) Kiedy NEXT? Błagam, by był szybko ;-; Wenki ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Rozdział jak zwykle świetny. :D Dobrze, że Hermiona, a właściwie Margaret, zdecydowała się wrócić do domu Riddle'ów. Czekam na następną notkę. :*
    http://samotna-wisnia.blogspot.com/
    Śmietana :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Rozdział wspanialy! Właśnie dzisiaj skończyłam czytać twojego poprzedniego bloga i od razu przeskoczyłam do tego. Trochę namieszałaś z Dumbledore'm, ale nie jest źle.
    Czekam na kolejny rozdział i zapraszam do siebie dramioone.blogospot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. świetny rozdział; ogólnie genialny pomysł na opowiadanie - podobne już czytywałam, ale twoja realizacja jest bezbłędna; nieprzesadzona, wszystko jest naturalne - hermiona nie staje się z godziny na godzinę złą osobą, zachowuje zdrowy dystans; zastanawia mnie czy doczekamy się jakiejś reakcji ze strony ślizgonów jak i pottera i weasleya; czekam na kolejny rozdział, mam nadzieję, że również tak obszerny :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozdzial bardzo ciekawy i wciągający! Az sie nie moge doczekac dalszego rozwoju akcji! I mam moze troszke dziwne pytanoe ale czy Hermiona będzie z Draco czy Snapem? Mam nadzieje że z Draconem ale moge sie mylic. Bo szczerze nie lubie tematu Sevmione! A jak na razie pozostalo mi czekac z niecierpliwoscią na dalsxy rozwoj wydarzen :)
    Pozdrawiam Czarna Róza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nie jest to Sevmione. Reakcja Hermiony nie wynikała z żadnej sympatii do Snape, ani nic z tych rzeczy :)

      Usuń
  22. Rozdział bardzo fajny, nie mogłam się go doczekać. Już od prologu myślałam, że tym złym jest Albus :D Zastanawiam się tylko, czy Tom będzie okazywał chociaż trochę ojcowskiego ciepła. Nie żeby co parę słów mówił jak ją kocha i wgl. tylko czy po prostu zacznie okazywać choć trochę uczuć :) No nic, czekam na nn ! Pozdrawiam !
    / Paulaaa

    OdpowiedzUsuń
  23. nienawidzę cię Anka, nienawidzę! jak mogłaś zniszczyć mój życiowy autorytet, żal po prostu Ż A L

    OdpowiedzUsuń
  24. Podoba mi się pomysł jak i jego realizacja. Wszystko jest naturalne i nieprzesłodzone. Voldemort ma swój charakterek i nie pozbędzie się go za żadne światy. Nawet pani Riddle tego nie zmieni. Uwielbiam tą kobietę za jej zaciekłość, współczucie oraz za to w jaki sposób odnosi się do Hermiony. Cieszę się, że została z rodzicami. Wydaje mi się, że to bardziej pomoże jej wszystko ułożyć do kupy. Severus... hmm jest ciekawą postacią i w Twoim opowiadaniu również wydaje mi się, że będzie odgrywał ważną rolę. Oczywiście pewnie będzie dążył, aby dowiedzieć się czemu Hermiona tak zareagowała na jego dotyk... mnie również to intryguję. Oczywiście wszystkie tajemnice i sprawy są związane z przeszłością, co nie daje mi zaspokoić swojego umysłu, który z każdym rozdziałem chce, aby coś w końcu się bardziej wyjaśniło. Jak zawsze Twoja historia jest przemyślana od początku do końca, więc jestem pewna, że po rozdziale, w którym będziesz wyjaśniała niektóre sprawy, jak będę przez cały tydzień chodziła z otwartą buzią ze zdziwienia :) Oczywiście ja będę narzekać, ale tylko i wyłącznie na długość! Takiego bloga nie da się nie kochać. Każde słowo pochłaniam jak gąbka i zanim się obejrzę... koniec. Wiem... dużo wymagam. Rozdział i tak jest długi, jednak no kurde... ciekawość mnie zżera i jak ja mam wytrzymać do następnego? Zrozum człowieka :) Zostaje mi tylko życzyć ci weny i czekać na kolejny rozdział.

    PS
    Nominowałam Cię do Liebster Award :)
    Po więcej szczegółów zapraszam do mnie, http://bring-me-to-life-dramione.blogspot.com/2014/08/liebster-award-3.html

    OdpowiedzUsuń
  25. Rozdział świetny ;)
    Super, że Herm od razu nie rzuciła się rodzicom w ramiona tylko to wszystko dzieje się stopniowo. No to Voldi jest zdziwiony zachowaniem córki. Oj ona jeszcze pokaże mu swój charakterek a w połączeniu z jego będzie jak nic mieszanka wybuchowa ;)
    Dumbledore zły... szczerze mówiąc podoba mi się takie odejście od kanonu i lubię takie historie, gdzie dyrektor pokazuje swoje "gorsze oblicze" a Tom jest przez niego wrobiony w całe to "zło". Dawno temu czytałam właśnie takie opowiadanie i strasznie mi się podobało (szczególnie, że Harry w końcu połączył siły z Riddlem i razem walczyli przeciwko Albusowi - a jak będzie tutaj to już nie mogę się doczekać;))
    No i chciałabym zobaczyć miny Ślizgonów gdy się dowiedzą prawdy ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej mogłabyś podać linka do tego bloga, strony?

      Usuń
    2. Niestety autorka usuneła bloga ;(

      Usuń
  26. Kocham cały ten blog bo jest zajebiscie boski.
    + Już nie mogę się doczekać spotkanka lordzia i mionki
    ++ więcej dramione, więcej seksu xD
    +++ co dręczy Hermione, wydaje mi się że coś jest to związane z rodzina Granger
    Czekam z dużą niecierpliwością Anka :3

    OdpowiedzUsuń
  27. Genialne!
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, bo ten jest ochhhh...
    Weny.
    Pozdrawiam,Lili.

    OdpowiedzUsuń
  28. Więc jednak wróciła.
    Nie mogę się doczekać,aż Ślizgoni się o wszystkim dowiedzą i do tego rozmowa z Tomem.Jest na co czekać. :D
    Quui z http://we-want-to-die-with-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetny rozdział ;) Ciekawy pomysł, nie mogę się doczekać następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mocne..tzn. pisałaś, że będziesz odbiegać od kanonu, ale chyba nie spodziewałam się, że aż tak. Z drugiej strony H.Riddle jest kompletnie nie kanonieczne więc czemu nie szaleć na maksa? Rozdział bardzo dobry. Liczę, że w kolejnym będzie więcej akcji. Reakcje Hermiony? Podejrzewam molestwnie, alebo generalnie zły dotyk.. Ciekawe jak to rozwiążesz.
    Mina Draco i reszty gdy Granger będzie cała i zdrowa.. pewnie będzie niezastąpiona.
    :) Czytam wykończona po pracy dlatego mogłam coś przeoczyć jeśli chodzi o literówki. wypisałam Ci te 2 żebyś mogła sobie poprawić.
    " No może nie wszystkim. Crabbe i Goyle bawili się wyśmienicie, rozpamiętując zdarzeniu z Nokturnu."<--- zdarzenie
    "Zapytał mało inteligentnie Draco, gdy kumpel trącił do w ramię."<-- trącił go
    Do następnego
    AGA S.

    OdpowiedzUsuń
  31. To byłoby genialne Sevmione D:

    OdpowiedzUsuń
  32. No cóż... Robi się coraz bardziej ciekawie.:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Uhhhh rozdział cuuuuuuuuuudowny.Powiedz mi jak ty to robisz?! Brawa,brawa jeszcze raz brawa.Proszę niech będzie więcej Dramione <3 Ogółem to czy z rokiem szkolnym zmienisz dodawanie postów,czy nie? :) Albo czy jest mozliwość dodawania ich częściej?
    Po za tym pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, częściej na pewno nie będą się pojawiały. Mam nadzieję, że uda mi się je dodawać raz w tygodniu :)

      Usuń
    2. No cóż to i tak dobrze. :) Życzę weny :3

      Usuń
  34. Cudo!!!
    Zwłaszcza jak się czyta po dwa rozdziały
    Super super super ale ja znowu CHCĘ WIĘCEJ!!!

    OdpowiedzUsuń
  35. Przepraszam, że nie skomentowałam poprzedniego rozdziału, jednak... Musiałam się oswoić. Niby już wiedziałam, jak zamierzasz postać Hermiony, jednak to było dla mnie za dużo. Nie wiem czy pisałam już wcześniej, ale jakoś nie przepadam za motywem Hermiony Riddle, dlatego dość długo zajęło mi przełamanie samej siebie, żeby przeczytać nowy rozdział... I wiesz co? Jestem naprawdę zadowolona, że to zrobiłam. "Znamy się" praktycznie od samych naszych początków, wiem, że masz genialne i WŁASNE pomysły, a mimo to zwątpiłam i bałam się, że ukażesz Hermionę jak w większości takich opowiadań, gdzie nagle zaczęła być mroczną, rozpuszczoną księżniczką. Przepraszam Cię za to.
    Jak na razie na takie rozwiązanie się nie szykuje i coś czuję, że czeka nas nie jedno zaskoczenie, ale z pewnością nie takie :) strasznie mnie zaintrygowałaś, a rozdział mimo początkowej niechęci przeczytałam nq jednym wydechu! Świetna robota i czekam na kolejną część!:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Znów spóźniona! :( Wstyd i hańba. Nie wiem dlaczego. Może przez zamieszaniem związane z powrotem do szkoły naprawdę nie wiem.
    No dobrze co do rozdziału to bardzo mi się podoba choć nie dzieje się w nim za dużo.
    Hermiona zdecydowała się zaryzykować i wróciła do Riddle Manor z czego jestem wyjątkowo zadowolona. Mmm... ma mieć też jakąś niesamowitą moc, brzmi ciekawie. Dla mnie i tak jak na razie największą tajemnicą pozostaje jej dziwne zachowanie w stosunku do innych osób. Jak na razie mam pewien pomysł na ten temat, ale wątpię aby był trafny. No cóż poczekamy, a się przekonamy. :) O i jeszcze jedno nie mogę się już doczekać następnego rozdziału co tam będzie się działo podczas tej rozmowy! Aż się boje! Dwa takie temperamenty w jednym pokoju i to jeszcze o tak różnych zdaniach.
    No, pisz szybciutko kolejny i dodaj go jak najszybciej! :D

    M.

    OdpowiedzUsuń
  37. Świetne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Czytałam "la fin de la vie" i myślałam, że nie może być nic lepszego, ale właśnie zmieniam zdanie.
    Napisz następny jak najszybciej!

    OdpowiedzUsuń
  38. Rozdział świetny! Akcja coraz bardziej się rozkręca :) Dumbledore zły :O ? Tego jeszcze nie widziałam :) Jestem strasznie ciekawa, jak do tego wszystkiego doszło :) Nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału.
    Życzę weny i pozdrawiam :)

    Maggie Z.

    OdpowiedzUsuń
  39. Hej :)
    Rozdział świetny ♥ Czekam na rozwój akcji, czyli większe dramione, Draco jako słodziak XD :) Masz dużo świetnych pomysłów, za co masz u mnie dużego plusa. I jeśli byłaby szansa to chciałabym dedykacje :p Ale zrób jak chcesz. Czekam na next ^^
    Pozdrawiam, weny.
    ~Hope

    OdpowiedzUsuń
  40. cudowne opowiadanie! zakochałam się po pierwszym rozdziale! czekam z niecierpliwością na następny i zyczę duuużo weny! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  41. KIEDY ROZDZIAŁ? NIE MOGEM SIE DOCZEKAC! ZA ILE MINUT LUB GODZIN? O.O
    POZDRAWIAM I OGLĄDAM SB POTTERA!
    -BINSI

    OdpowiedzUsuń
  42. Teraz mogę już z czystym sumieniem stwierdzić, że jest to jedno z moich ulubionych opowiadań z serii "Hermiona - córka Voldemorta". Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej :)

    Pozdrawiam, Invisible.

    OdpowiedzUsuń
  43. Hmmmm. .. czytałam tą notkę zaraz po dodaniu i się zakochałam a terax patrzę i nie skomentowałam! Tak więc komentuję i życzę Ci weny.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  44. No to pięknie! Zadziwia mnie postać Voldemorta i to jak potrafi ustąpić swojej żonie. Czyżby jego skamieniałe serce odczuwało coś takiego jak miłość?
    Bardzo podoba mi się to opowiadanie! Tak trzymaj :)


    -------
    clover.
    http://hgranger-dmalfoy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  45. Voldemort potrafi ustąpić żonie - zadziwiasz mnie... No cóż to najlepsza historia Hermiony Riddle jaką czytałam i czytam.
    Pozdrawiam
    Destiny *-*

    OdpowiedzUsuń
  46. Bardzo podoba mi się fakt, że zmieniłaś przeszłość Voldemorta, a nie jego charakter. W innych opowiadaniach o Hermionie Riddle, Tom z dnia na dzień staje się kochanym tatusiem i przykładnym mężem. U ciebie tak nie jest, co jest na prawdę dużym plusem tej historii. Serio podziwiam to jak łatwo udało ci się zrobić z Voldemorta osobę pokrzywdzoną, a z Dumbledora potwora i to tak wiarygodnego. Ten blog jest jednym z lepszych, które czytam. :D

    OdpowiedzUsuń
  47. Jestem ciekawa jak zareaguje Draco na to kim jest Hermiona? Podoba mu się to jak przedstawiasz Toma. No no niezłe ziółko z tego Albusa ;)

    OdpowiedzUsuń
  48. Drugi raz zabieram sie za czytanie tego i jest to dla mnie tak absurdalne, ze po prostu nie daje rady tego przeczytac, a myslalam ze przeczytam wszystko co napiszesz. Troche mi przykro, ale trudno, zycze weny :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Dobra, zacznijmy od początku.
    Vincent + Gregory = Totalne półgłówki
    Draco + Teodor + Blaise = Och'y i Ach'y *-*
    Bardzo spodobała mi się rozmowa 'matki z córą'. Po tym rozdziale polubiłam Julianne jeszcze bardziej.
    Voldek. Ach, mój kochany Voldzio. Najfajniejszy moment "Lord był w lekkim szoku. Nie mieściło mu się w głowie, aby ktoś tak po prostu go pominął w jakiejkolwiek sprawie." i "[...]jego uwagę przykuła Hermiona, która nie dość, że nadal kulała, to jeszcze podpierała się jakimś badylem. Nie zastanawiał się długo, tylko wyciągnął różdżkę i jednym zaklęciem przemienił kij w elegancką, czarną laskę."- troskliwy tatuś? Urocze. I jeszcze Tom ustępujący swojej żonie? Cudo... Fajnie jednak, że zostawiłaś go takim... zimnym draniem i nie zmieniłaś nazbyt jego charakteru.
    Za to Albus... hmmm... z takim dyrektorkiem się jeszcze nie spotkałam... ciekawe, ciekawe...
    Nurtuje mnie jednak jedna sprawa...
    Jak do jasnej anielki Snape odzyskał rzeczy Hermiony?!
    wyobraziłam sobie tą scenę w Norze na kilka różnych sposobów, ale i tak jestem ciekawa jak tego dokonał.
    Wiem, że mój komentarz jest... nieco dziwny i przepraszam za to, ale tak właśnie działają na mnie twoje notki <3
    Całusy i pozdrowienia~ Sheila

    OdpowiedzUsuń
  50. Do Nory ma wolny wstęp, w końcu jest w Zakonie. Wystarczył byle pretekst, trochę sprytu, skopiowanie rzeczy i gotowe.

    OdpowiedzUsuń
  51. OMG !!!! GENIALNE !! Masz niesamowity talent do pisania :))
    Co do rozdziału ^^ Julianne jest po prostu obłędna *-* Taka mama to marzenie :) co do początku. .. Vincent i Crabbe... hmmm co tu dużo mówić. . Patałachy jakich mmało -,-
    Nasi kochani ślizgoni oczywiście na razie pesymiści ale zobaczymy co będzie potem *-*
    Tom jako troskliwy tatuś ? No w sumie czemu nie ?
    /Kasia

    OdpowiedzUsuń
  52. Hej ! :)
    Tak na początek: opowiadanie zaczyna się PRZECUDOWNIE <3
    Meeega mi się podobają relacje między Hermioną, a Julianne :') Są takie... Hmm, jak to określić...? xD Naturalne, normalne - Miona zna prawda i wierzy swojej matce, ale jednocześnie zachowuje się ostrożnie ;D
    Tak w ogóle to zaczynam czytać te fan fiction po raz drugi, tyle że za pierwszym razem doczytałam do końca 1 rozdziału i stwierdziłam, że to jakaś patola będzię... Bo jakim cudem Hermiona córką Voldemorta? Ale się przekonałam, że w sumie może być ciekawe i teraz mam zamiar doczytać do końca ;)
    Nie mogę się doczekać Draco *o* Nie wiem co zamierzasz, ale wmawiam sobie, że będą razem ♡ I oczywiście, że skończy się happy end'em ;D

    Pozdrawiam i życzę Szczęśliwego Nowego Roku ;D ;*
    ~~Miona Malfoy ♡

    OdpowiedzUsuń
  53. Watek Hermiony Riddle jest przeze mnie najmniej lubianym ze wszystkich wersji Dramione, ale kto wie, może Twoje opowiadanie odczaruje moją niechęć :) Kilka osób mi je polecało, więc coś musi w Tym być.

    OdpowiedzUsuń
  54. Ciekawe opowiadanie i chociaż nie jestem zwolennikiem Hermiony córki Voldemorta to jednak coś mnie wciągnęło �� bardzo ladnie piszesz ����

    OdpowiedzUsuń