piątek, 26 września 2014

8. Prastara magia


— Synu.
Pogrążony we śnie Draco mruknął pod nosem coś niezrozumiałego, niezadowolony z faktu, iż ktoś zakłóca jego spokoju. Czuł, że jest jeszcze wcześnie, a przynajmniej dla niego. Ostatecznie postanowił zignorować natręta i spać dalej, lecz nie docenił uporu intruza.
— Draco, wstawaj.
— Kimkolwiek jesteś, zlituj się i odejdź.
Wymamrotał w poduszkę, a już po chwili poczuł nieprzyjemny chłód spowodowany zabraniem mu kołdry.
— Co jest?!
Tym razem podziało, Draco podniósł głowę, zdając sobie sprawę, że przy jego łóżku stoi Narcyza, trzymając w ręku róg kołdry.
— Draconie Lucjuszu Malfoyu jesteś skończonym leniem i śpiochem.
— To po co mnie budzisz w środku nocy?
— Jest ósma rano.
Draco jęknął żałośnie, ponownie ukrywając twarz w poduszce. Za co ona na Salazara go tak karze? To jest ostatni dzień, kiedy może się porządnie wyspać, a matka budzi go o tej porze. Jutro wraca do Hogwartu, co wiąże się z brakiem możliwości wylegiwania się do późna.
— Wstań i ubierz się odpowiednio, twój ojciec oczekuje cię w salonie.
— Nie może poczekać, aż się wyśpię?
— Nie. Za godzinę miecie się stawić w twierdzy Czarnego Pana.
Te słowa podziałały na Dracona niczym kubeł zimnej wody. Natychmiast poderwał się z łóżka, patrząc na matkę z niekrytym zdziwieniem.
— Po co mam tam iść?
Zapytał, gdy Narcyza milczała, nie racząc mu wytłumaczyć, o co w tym wszystkim chodzi.
— Nie wiem, ojciec i Severus powiedzą ci więcej, a teraz proszę cię, żebyś w końcu wstał i się ubrał.
Po tych słowach kobieta odwróciła się i opuściła pokój syna. Jej chłód i wyniosłość zbytnio go nie obeszły. Narcyza to arystokrata z krwi i kości, zachowująca się nienagannie na każdym kroku. Nigdy nie wątpił w jej miłość, po tylu latach zdążył już się przyzwyczaić do takiego stanu rzeczy. Taka była arystokracja i już. Poza tym w tym momencie jego myśli zajmowało zupełnie co innego, a mianowicie powód niespodziewanego spotkania z Lordem. Po jaką cholerę miał tam iść? W Riddle Manor gościł raz, a teraz nagle sam Voldemort go zaprasza? Nawet się nie łudził, że nie ma on w tym swojego interesu, co wzmogło jego niepokój. Nie dość, że ma niańczyć Riddle w Hogwarcie to teraz jeszcze to.
— Cudownie.
Podsumował Draco, zwlekając się z łóżka. Nie miał za bardzo wyboru, gdyż sprzeciwienie się Lordowi, nie mając na nazwisko Riddle, było równoznaczne z samobójstwem. Podszedł do szafy i po chwili zastanowienia wyciągnął z niej błękitną koszulę oraz czarne spodnie. Miał jeszcze czas, więc uznał, że odprężająca kąpiel przed spotkaniem z Czarnym Panem jest jak najbardziej wskazana. Tym bardziej, iż coś mu mówiło, że będzie miał okazję spotkać się z Hermioną, co zawsze wymagało od niego sporych pokładów spokoju i cierpliwości.

    

Hermiona w końcu po godzinnym biegu zatrzymała się przy imponującej fontannie znajdującej się w ogrodzie. Była zmęczona, ale i odprężona. Właśnie tak działało na nią bieganie i ciągnąca się w nieskończoność posiadłości Riddle’ów. Głównie upodobała sobie ogród, gdzie mogła się odciąć od tego wszystkiego, co aktualnie ją otaczało. Resztę stanowił głównie las, który na swój sposób również urzekł Hermionę. Przez te kilkanaście dni starała się tu biegać codziennie i teraz z czystym sumieniem mogła przyznać, że będzie jej tego brakowało. No ale cóż, błonia w Hogwracie bez wątpienia skutecznie zastąpią jej posiadłość Riddle’ów. Cieszyła się, że już jutro wraca do szkoły. Starała się pomijać fakt, że będzie to dla niej niełatwe wyzwanie. Jako córka Voldemorta wraz z pochodzeniem zyska zapewne wielką niesławę i mnóstwo problemów. To, że Tom siał postrach i budził u innych nienawiść, a nawet obrzydzenie nie podlegało dyskusji. Wraz z nazwiskiem została jej przyklejona łatka córki pozbawionego ludzkich uczuć tyrana. Szczerze wątpiła w to, aby ludzie po poznaniu prawdy przywiązywali wagę do tego, jaka jest i była. Nie, żeby przejmowała się tym, co sądzą o niej inni, ale wiedziała, że człowiek to najokrutniejsza istota na świecie, mogąca zranić nie tylko przy użyciu siły, czy też magii. Teraz nie da rady tak po prostu zlać się z tłumem i chyba to przerażało ją najbardziej. Bal, na którym stanowiła główną atrakcję, był zaledwie namiastkę tego, co czeka ją w szkole. „Nie myśl o tym!”, zganiła się w myślach, zanurzając dłonie w fontannie. Chłodną wodą obmyła twarz i przedramiona, oddychając z ulgą. Na zamartwianie się przyjdzie jeszcze czas. Zamierzała wrócić do domu, gdy nagle zmaterializowała się przed nią Błyskotka.
— Witam, panienko.
— Cześć, Błyskotko, co cię do mnie sprowadza?
— Pan kazał powiedzieć panience, żeby za pół godziny zjawiła się w jego gabinecie.
Hermiona zmarszczyła z konsternacją brwi. Wizyta u Toma mogła oznaczać tylko kłopoty. Nigdy nie wzywał jej bez powodu, a tym razem podejrzewała, iż chodzi o jej rychły powrót do szkoły. Zapewne zostanie zaszczycona jakimś niezwykle pouczającym kazaniem, jak ma się zachowywać w Hogwarcie. Na samą myśl o tym szlag ją trafiał, ale wiedziała, że nie ma wyjścia. Przez ten krótki okres nauczyła się wielu rzeczy, między innymi tego, że może się nie zgadzać z Tomem, a nawet i kłócić, ale nigdy ignorować. Dla niego stanowiło to największą zniewagę, której tak łatwo nie odpuszczał.
— Dziękuję, Błyskotko.
Zwróciła się do skrzatki Hermiona, po czym ta teleportowała się z powrotem do posiadłości. Panna Riddle żwawym krokiem również ruszyła w stronę domu. Czasu nie miała za wiele, a nie zamierzała iść do Toma spocona i w stroju do biegania. Okrążyła posiadłość i już po chwili znalazła się w jej środku. Przeszła przez hol, zmierzając w stronę schodów, gdy nagle coś ją zatrzymało.
— Dzień dobry, panienko Riddle.
Zdziwiona Hermiona odwróciła się w stronę, skąd dochodził głos i wtedy ujrzała stojących przy jednej ze ścian trzech mężczyzn: Severusa, Lucjusza i Dracona. Zmieszała się nieco, gównie z powodu natarczywego wzroku Malfoya Juniora, który bezczelnie lustrował ją od góry do dołu. W tym momencie Draco musiał przyznać rację przyjacielowi, Riddle wcale nie prezentowała się najgorzej. Zgrabne, choć nie za długie nogi, co przy jej wzroście było oczywiste. Krągłości tam, gdzie potrzeba, zaróżowiona z wysiłku twarz i włosy upięte w wysoki kucyk. Patrząc tak na nią, po raz kolejny zdał sobie sprawę, jaka jest drobna. Pierwsze słowo, jakie cisnęło mu się na usta to „mała”. Absolutnie nie chodziło o to, że wygląda jak szkielet, miała co i gdzie potrzeba, lecz jej wzrost i ogólna postawa czyniły z niej naprawdę kruchą. „I pomyśleć, że w środku siedzi taka wredna bestia”, pomyślał rozbawiony Draco, spoglądając dziewczynie w oczy, na co ta zmarszczyła gniewnie brwi. Jak on się śmiał na nią gapić i po co w ogóle tu przylazł?
— Dzień dobry.
Odpowiedziała po chwili Hermiona, zdając sobie sprawę, iż nie zrobiła tego wcześniej. Wizyta trzech mężczyzn kompletnie wytrąciła ją z równowagi. Snape może i bywał tu często, w sumie to widywała go bez mała codziennie. Lucjusz od balu zjawił się tu tylko raz na zebraniu śmierciożerców, które ona omijała szerokim łukiem, nadal nie mogąc się przekonać do tych ludzi, ale co do diabła robiła tu ta fretka? Nie należał do świty sługusów Toma, a inni nie mogli tu ot tak wejść. Tu musiało o coś chodzić, a Hermiona ku swojemu niezadowoleniu nie wiedziała, o co. Bardzo jej się to nie podobało. Niewiedza to jedna z rzeczy, których nienawidziła. Nagle jednak wróciła do rzeczywistości i zdała sobie sprawę, że nadal stoi tu jak kretynka, wpatrując się w bliżej nieokreślony punkt.
— Yyy… przepraszam, ale ja muszę już iść.
Bąknęła pod nosem, po czym dość szybko zaczęła wchodzić po schodach. Draco zapewne rozkoszowałby się momentem zawstydzenia tej mądralińskiej, gdyby nie to, że teraz mógł się dokładnie przyjrzeć jej całkiem zgrabnym nogom i nie tylko. Może i charakter miała paskudny, ale przynajmniej było na co popatrzeć. Nic jednak nie trwa wiecznie, dlatego dziewczyna już po chwili zniknęła u szczytu schodów i skierowała się do swojej sypialni. Zostało jej niewiele czasu, dlatego odsunęła na bok rozmyślania o niespodziewanych gościach i po zgarnięciu z garderoby ubrań, pobiegła do łazienki. Mimo usilnych starań do gabinetu Lorda zapukała spóźniona.
— Wejść.
Padło polecenia, dlatego przekroczyła próg gabinetu.
— Przepraszam za spóźnienie, ale…
Zaczęła Hermiona, lecz urwała, gdy tylko zauważyła, że jedno z dwóch krzeseł naprzeciwko biurka Toma zajmuje właściciel blond czupryny. „To jest jakiś koszmar”, pomyślała z rozpaczą, nie dowierzając własnym oczom. Co ona komu zrobiła, że los tak często zmusza ją do przebywania w towarzystwie tego zakichanego arystokraty?
— Usiądź, Hermiono.
Z rozmyślań wyrwał ją stanowczy głos Lorda, który pomógł jej się nieco otrząsnąć. Bez słowa podeszła do biurka i zajęła miejsce obok Dracona i dopiero wtedy zauważyła stojącego obok Toma Severusa.
— Wezwałem was tu oboje, ponieważ mam dla was zadanie.
I tym sposobem cała irytacja Hermiony minęła, a zastąpiła ją ciekawość. Draco za to miał nieco niewyraźną minę, ale nie powiedział nic, pozwalając Voldemortowi kontynuować.
— Oboje jesteście inteligentni i sprytni, dlatego was wybrałem. Musicie zdobyć Księgę Ludzi Lasu.
Twarz zarówno Hermiony, jak i Dracona wyrażała wyłącznie niezrozumienie. Żadne z nich nie miało pojęcia, o czym mówi Voldemort i po co mają szukać tej księgi.
— Księga Ludzi Lasu to prastary wolumin spisany około dwóch tysięcy lat temu przez czarodziei, którzy zamieszkiwali Zakazany Las. Nie wiadomo, co się z nią stało, lecz istnieje prawdopodobieństwo, że znajduje się gdzieś na terenie Hogwartu.
Wyjaśnił Severus, widząc głupkowate miny nastolatków. Nie dziwił się, że nie mają pojęcia o istnieniu tej księgi. Zagłębiali się w rejony bardzo starej i potężnej magii, o której niewielu dorosłych czarodziei nie miało pojęcia. On i Tom dowiedzieli się o istnieniu tego woluminu zaledwie miesiąc temu, co wcale nie było takie łatwe. Od kilku lat szukali czegoś, co mogłoby im pomóc, aż w końcu nastąpił przełom.
— Gdzie mamy jej szukać?
Zapytała Hermiona, starając się przyswoić jak najwięcej informacji. Nie ukrywała, że cała sprawa niezwykle ją zaintrygowała. Lubiła poznawać nowe dziedziny magii, a czuła, że dzięki temu zadaniu będzie miała ku temu okazję.
— W bibliotece możecie szukać informacji na jej temat. Wszystkie księgi o prastarej magii mogą się okazać kluczem do znaleziona właśnie tego woluminu. Severus będzie wam służył pomocą.
Tu Tom wskazał na Snape’a, który skinął jedynie głową. Co prawda Mistrz Eliksirów czarno widział współprace tej dwójki, jednak kim on był, aby podważać decyzję Lorda, który w pewnym sensie miał słuszność. Zarówno Draco, jak i Hermiona to cholernie zdolne bestie, ale ich zdolność do współpracy, o ile takowa istniała, pozostawiała wiele od życzenia.
— Macie jakieś pytania?
Draco pokręcił przecząco głową, gdyż ledwo zdążył przyswoić to, co usłyszał. Kolejna rzecz zmuszająca go do przebywania w towarzystwie Riddle, a do tego poszukiwanie jakiejś starej książki? Nie, to zdecydowanie nie jego bajka. Ale co on mógł? Nie był na tyle głupi, aby sprzeciwiać się Czarnemu Panu. Właściwie powinien się czuć wyróżniony. Bezpośrednia służba Lordowi do tego z jego córką stanowiła niemały zaszczyt. Jego podejście do całej sprawy nie było istotne. Nie mógł zawieść rodziny, a tym bardziej narazić się na gniew Voldemorta.
— Dlaczego mamy znaleźć tę książkę?
Hermiona przez chwilę wahała się, czy zadać to pytanie, lecz w końcu ciekawość zwyciężyła. Poza tym wychodziła z założenia, że znając konkretny cel tego zadania, łatwiej będzie im je wykonać. Lord milczał przez chwilę, rozważając wszystkie za i przeciw. Gdy w końcu zabrał głos, brzmiał on o wiele poważniej niż zwykle.
— Chodzi o antyzaklęcie na czar Tenebras Infuderat*, którym szesnaście lat temu przeklął mnie Albus Dumbledore, sprawiając, że wyglądam tak jak teraz.
Ciężko było mu mówić o swojej największej słabości. Nigdy nie pogodził się z tym, co zaszło szesnaście lat temu w Dolinie Godryka. Dumbledore nie tylko oszpecił go, ale i zniszczył jako człowieka w całym magicznym świecie. Nie liczył się z opinią ludzi, lecz w tym przypadku zamierzał pokazać społeczeństwu prawdę. Od lata wychodził z siebie, aby przełamać to cholerne zaklęcie, a teraz był tak blisko celu. Musiał tylko zdobyć księgę, aby odzyskać to, co utracił i odegrać się na Albusie. Nie było dnia, aby nie myślał o zemście na tym człowieku. Takich krzywd nie da się puścić w niepamięć. Wiedział, że nie spocznie, póki Dumbledore nie zapłaci za to, co zrobił jemu i jego rodzinie. Już niebawem nadejdzie czas zemsty.
— Chyba nie muszę wam tłumaczyć, że nic co tutaj usłyszeliście, nie może dotrzeć do nikogo z zewnątrz. Działacie w absolutnej tajemnicy i musicie zachować szczególną ostrożność, aby nikt nic nie podejrzewał. Zrozumiano?
— Tak.
Odpowiedzieli jednocześnie Draco i Hermiona, zerkając na siebie nieco zmieszani tą nieoczekiwaną zgodnością.
— W takim razie, Hermiono, zabierz Dracona do siebie, macie trochę czasu, żeby przedyskutować zadanie. Ja muszę porozmawiać z Lucjuszem i Severusem.
— Ale…
— To moje ostatnie słowo.
Hermiona jęknęła w duchu, widząc stanowczy wzrok Toma. Pomimo iż nie miała najmniejszej ochoty, wstała z krzesła, czekając, aż Draco uczyni to samo. Perspektywa zaprowadzenia go do jej pokoju w żadnym wypadku nie przypadła jej do gustu. Nagle jednak doznała olśnienie. Może i musi znosić tego gada, ale w tym domu jest tyle pomieszczeń, że na pewno znajdzie coś odpowiedniego.
— Lordzie, profesorze.
Draco podniósł się z miejsca, skłonił obu mężczyznom, po czym podążył za Hermioną, która przy drzwiach rzuciła tylko krótkie „do wiedzenia”.
— No to prowadź, Riddle, do swojej pieczary.
Zakpił Draco, gdy oboje znaleźli się już na korytarzu.
— Wiem, że gady mieszkają w jakichś jamach, ale ja preferuję pokój, którego w żadnym wypadku nie zamierzam ci pokazać.
Odpowiedziała spokojnie Hermiona, ruszając w stronę znajdującego się najbliżej salonu. Nie oglądała się na Malfoya, gdyż wiedziała, że za nią idzie. Średnio się czuła, wiedząc, że on podąża tuż za nią, dlatego możliwie jak najszybciej pokonała drogę do salonu. Weszli do sporego pomieszczenia, w którym panowały szmaragd i czerń. Na ciemnych ścianach znajdowało się mnóstwo obrazów, które czyniły ten pokój jeszcze mroczniejszym. Hermiona szybko przywykła do klimatu panującego w tym domu, dlatego teraz czuła się tu w miarę swobodnie. Młodzi podeszli do kominka, gdzie zajęli dwa ciemnozielone fotele.
— Napijesz się czegoś?
Zaproponowała panna Riddle, aby nie wyjść na niegrzeczną. Jakby nie patrzeć znajdowali się w jej domu, więc jako osoba kulturalna musiała zachować jakieś pozory.
— Ognistej, jeśli masz.
Hermiona spojrzała na niego dziwnym wzrokiem, lecz szybko się zreflektowała.
— Błyskotko!
Zawołała, a już po chwili stała przed nią niziutka skrzatka.
— Czym Błyskotka może służyć?
— Mogłabyś nam przenieść szklankę soku dyniowego i Ognistej?
— Oczywiście, Błyskotka już pędzi.
Zapiszczała z niekrytą radością skrzatka, po czym teleportowała się do kuchni. Naprawdę uwielbiała swoją panią, która traktowała ją lepiej niż ktokolwiek dotąd. Nawet nie marzyła o takiej przełożonej, a teraz, gdy los się do niej uśmiechnął, służyła jej gorliwie i z uśmiechem na ustach.
— Nie napijesz się ze mną?
W głosie Dracona dało się wyczuć nutę sarkazmu, a jego twarz zdobił ironiczny uśmiech.
— Napiję się… soku. 
Hermiona nie dała się sprowokować, choć nie przychodziło jej to łatwo.
— Czyżby wspaniała panna Riddle nie piła alkoholu?
— Posłuchaj, ja się staram z tobą normalnie rozmawiać, a ty jak zwykle zachowujesz się jak cham.
Nie tyle była zła, ile poirytowana. Naprawdę starała się wykrzesać z siebie choć minimum dobrej woli, aby na niego nie warczeć, ale nie, bo pan wielki arystokrata musiał się zachowywać jak gbur.
— Nie denerwuj się, mała.
Powiedział spokojnie Draco, nieszczególnie wzruszony wywodem Riddle. Nie zamierzał dawać jej szczególnych względów i być dla niej miłym. Co to, to nie.
— Nie mów do mnie mała!
— Widzę, że ktoś tu ma kompleksy na punkcie wzrostu, karzełku.
„Zabiję go, uduszę, ukatrupię…”, powtarzała w myślach Hermiona, mrużąc gniewnie oczy. Czy on naprawdę musi być tak cholernie upierdliwy? Najchętniej przeklęłaby go czymś paskudnym, lecz nakazała sobie spokój. Musi być ponad to. Pokaże mu, że jego dziecinne dogryzanie nie robi na niej najmniejszego wrażenia. Już zamierzała coś powiedzieć, gdy w pokoju ponownie pojawiła się skrzatka. Postawiła na stoliku dwie szklanki i ukłoniła się obojgu nastolatkom.
— Błyskotka może coś jeszcze zrobić?
— Nie, dziękuję ci bardzo.
— Skoro nie da się z tobą porozmawiać jak z człowiekiem, to wróćmy do tego zadania.
Stwierdziła Hermiona po zniknięciu Błyskotki, upijając łyk soku. Ta sprawa interesowała ją o wiele bardziej, niż jakiekolwiek dyskusje z Malfoyem, który z kolei miał inne zdanie.
— Musimy? Będziemy mieli na to czas.
— Zapomnij. Ja w przeciwieństwie do ciebie wywiązuję się ze swoich obowiązków najlepiej, jak potrafię i…
— Tak, tak zrozumiałem. W takim razie mów, co ci się roi w tej kudłatej głowie, ja chętnie posłucham.
Przerwał dziewczynie Draco, czując, że zapowiada się dłuższy wykład, którego niekoniecznie chciał słuchać. Nie zwracając uwagi, iż oczy Riddle ciskają błyskawicami, sięgnął po Whisky, upijając spory łyk. Była wściekła, co tylko polepszyło jego humor. Wyprowadzanie tej dziewczyny z równowagi stanowiło jedno z jego ulubionych zajęć, szczególnie iż nie zawsze przychodziło mu to tak łatwo. I tym razem nieco się rozczarował, gdy panna Riddle, zamiast na niego nawrzeszczeć, spokojnie zaczęła mówić o ich zadaniu.
— Tak jak mówili, zaczniemy od biblioteki, a konkretniej Działu Ksiąg Zakazanych.
Choć wszystko się w niej gotowało, lata skrywania swoich emocji przyniosły efekty i teraz mówiła spokojnie i do rzeczy. Nie da się sprowokować, musi być ponad to.
— Do Działu Ksiąg Zakazanych nie wchodzi się ot tak.
W Draconie odezwały się resztki zdrowego rozsądku, dlatego dał sobie spokój ze słownymi przepychankami. W Hogwarcie nie będzie im łatwo to wszystko zaplanować, biorąc pod uwagę fakt, że cała sprawa ma zostać utrzymana w absolutnej tajemnicy.
— To jest akurat najprostsze. Snape wyda nam pozwolenie, w końcu ma pomagać. Wymyśli się jakiś pretekst i już. Wezmę kilka książek z domu, może uda nam się znaleźć jakieś wskazówki, żeby nie błądzić po omacku, bo to strata czasu.
Draco nie mógł zaprzeczyć, że Riddle jest naprawdę niezła. W zorganizowaniu i inteligencji biła na głowę niejednego dorosłego. On sam nie mógł narzekać na szczególny brak tych cech, szczególnie patrząc na niektórych kolegów, jednak przy niej i jego umiejętności bledły. Miał sposobność obserwować ją od kilku lat, dlatego wiedział, o czym mówi. No ale przecież nie może otwarcie powiedzieć Riddle komplementy.
— Nie głupi pomysł.
Mruknął tylko pod nosem, kręcąc szklanką, w której znajdowała się resztka Ognistej. Hermiona ani trochę nie zniechęciła się brakiem zainteresowania ze strony Malfoya. Ona już układała w głowie plan, mający na celu przybliżenie ich do odnalezienia tej księgi. Zadanie do najprostszych nie należało, ale wierzyła, że im się uda. Zawsze starała się wywiązywać ze swoich obowiązków bez względu na to, czy była to praca domowa, czy też zadanie takie jak to. W salonie zapanowała nienaturalna cisza, gdyż żadne z nich nie wiedziało, co powiedzieć. Chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło im się normalnie rozmawiać, a tym bardziej przebywać sam na sam, no może poza balem. Ich kontakty opierały się na kłótniach i rzucaniu w siebie nawzajem obelgami. Jedno o drugim miało wyrobione zdanie, choć tak naprawdę nic o sobie nie wiedzieli, z czego w tym momencie zdali sobie sprawę.
— Jak się dowiedziałaś, że jesteś córką Czarnego Pana?
Draco sam się sobie dziwił, że zdał to pytanie, ale panująca cisza powoli zaczynała mu ciążyć. Poza tym, czemu nie miałby skorzystać z okazji, aby dowiedzieć się czegoś więcej o tej dziewczynie?
— Co cię to obchodzi?
— Staram się normalnie rozmawiać i zachowywać jak człowiek, a nie cham.
Odwołał się do jej własnych słów Draco, uśmiechając się przy tym łobuzersko. Hermiona dziwiła się sama sobie, ale chciała mu odpowiedzieć na to pytanie. Prawdę powiedziawszy, nie miała z kim o tym porozmawiać. Riddle’owie byli w to bezpośrednio zamieszani, co wcale nie zachęcało jej do poruszania tego tematu. „Zebrało mi się na zwierzenia akurat przy Malfoyu”, jęknęła w duchu, lecz mimo to zaczęła mówić.
— Julianne poznała mnie w czasie przesłuchania.
— I tak od razu im uwierzyłaś?
Zapytał nieco zaskoczony Draco, na co Hermiona zaśmiała się krótko.
Teraz wspomnienie pierwszego dnia tutaj mimo wszystko nieco ją bawiło. Ten dzień z pewnością należał do jednego z najdziwniejszych w jej krótkim życiu.
— Zwariowałeś? Zwymyślałam ich i kazałam się uwolnić.
— To jakim cudem tu jesteś?
— Nie za dużo chciałbyś wiedzieć?
I takim sposobem limit chęci panny Riddle na zwierzenia został wyczerpany. Jej natura ponownie dała o sobie znać, podpowiadając, że nie powinna za dużo mówić. Im więcej ludzie o tobie widzą, tym gorzej dla ciebie. Od zawsze kierowała się tym mottem i jak do tej pory sprawdzało się ono w stu procentach.
— Nie sądzę.
— Chyba jednak tak.
— Dla osoby, która całe życie się chowa i ucieka to może i dużo.
Hermionę niezwykle zdziwiły słowa chłopaka, co można było dostrzec na pierwszy rzut oka. Ich rozmowa zeszła na dość poważny, ale i drażliwy dla niej temat, przez co od razu poczuła się nieswojo.
— Ja nie uciekam.
Odpowiedziała, a jej postawa uległa diametralnej zmianie. Po pewności siebie nie zostało ani śladu i teraz przed Draconem siedziała mała, zagubiona dziewczynka. Zaskoczyło go to nieco, gdyż na dobrą sprawę nie powiedział nic takiego. To jednak tylko utwierdziło go w przekonaniu, iż panna Riddle coś ukrywa.
— Uciekasz przed światem i ludźmi w książki. Nie dopuszczasz do siebie nikogo, bo najzwyczajniej w świecie się boisz, tylko…
— Dość!
Nie mogła tego słuchać ani chwili dłużej, szczególnie że on mówił prawdę. Tyle że jego przypuszczenia stanowiły zaledwie wierzchołek góry lodowej, z którą ona zmagała się na co dzień, co jak widać, nie wychodziło jej najlepiej. Słowa Malfoya obudził w niej demony, których tak potwornie się bała.
— Nie masz pojęcia, o czym mówisz! Nic o mnie nie wiesz, więc nie masz prawa mnie osądzać!
Krzyknęła roztrzęsiona Hermiona, gwałtownie podnosząc się z miejsca. Draco zgłupiał, widząc ją na granicy histerii. Przecież nic takiego nie zrobił. Otoczona przez grupkę znienawidzonych chłopaków ze złamaną nogą zachowała większy spokój niż teraz. Coś jednak było nie tak. W jej oczach dojrzał zwierzęcy strach, granicząc z obłędem. Hermiona dopiero po fakcie zdała sobie sprawę, że straciła nad sobą kontrole i to jeszcze przy Malfoyu. Nie myśląc wiele, ominęła fotel chłopaka i niemal biegiem ruszyła w stronę drzwi.
— Riddle, stój!
Zawołał Draco, dopiero po chwili otrząsnąwszy się z szoku. Hermiona jednak była już przy drzwiach i ani myślała zwrócić. Czuła, że zaraz kompletni straci nad sobą panowanie, a na to nie mogła pozwolić, nie tutaj. Opuściła salon i nie zważając już na nic, pobiegła do swojego pokoju, nie zauważając w holu trzech mężczyzn.
— Co się znowu stało?
Mruknął jakby sam do siebie Toma, odwracając się w stronę salonu, skąd dokładnie w tym momencie wybiegł Draco. Widząc trzech mężczyzn, zatrzymał się jednak w pół kroku.
— Co wstąpiło w Hermionę?
Draco spiął się na pytanie Severusa. Zdał sobie sprawę, jak to musiało wyglądać z ich perspektywy i, że najprawdopodobniej ma kłopoty.
— Ja… nie wiem. Rozmawialiśmy, a ona nagle się wściekła i uciekła.
Postawił na prawdę, gdyż kłamstwo i tak by nie przeszło. Spodziewał się wielu rzeczy, ale nie tego, co powiedział Lord.
— Nie ma się czym przejmować. Ona miewa taki humory. Najlepiej to zignorować.
Draco posłusznie skinął głową, choć słowa Toma ani trochę go nie przekonały. Zachowanie Riddle z pewnością nie podciągnąłby pod jakieś humory. W jej oczach zobaczył coś, czego nawet nie potrafił jednoznacznie określić. Po raz kolejny utwierdził się w przekonaniu, że Hermiona Riddle nie jest jakąś tam zamkniętą w sobie kujonką. Nie przepadał za nią, ale teraz ze zdwojoną siłą zapragnął ją rozgryźć.

    

Hermiona wbiegała do pokoju, z hukiem zamykając za sobą drzwi. W mgnieniu oka znalazła się na łóżku, po czym chwyciła jedną z poduszek. Przycisnęła ją do twarzy i krzyknęła na całe gardło, usiłując wyrzucić z siebie wszystkie negatywne emocje, co nieszczególnie jej wyszło. Ponownie podniosła się z łóżka, zaczynając krążyć po pokoju. W akcie desperacji wplotła palce we włosy, ciągnąc za nie z całej siły.
— Nie myśl o tym, nie myśl…
Powtarzała te słowa niczym mantrę, choć na daremno. Jej umysł zaczęła zalewać fala wspomnień, które tak pragnęła z siebie wyrzucić.
„— Jesteś beznadziejna, rozumiesz?! Nie masz żadnej wartości i dobrze to sobie zapamiętaj! Możesz się ukrywać, ale ja cię zawsze znajdę, słyszysz?! Zawsze, Mionka…”
Ciałem Hermiony wstrząsnął szloch, który stłumiła, zatykając usta dłonią. Pobiegła do łazienki, chcąc ukryć się przed samą sobą. Już tyle czasu udawało jej się unikać tego koszmaru, a ten cholerny Malfoy wszystko zniszczył. Wystarczyła mała iskra, aby to w niej wybuchło. On miał rację, jest beznadziejna. Nie potrafi sobie z niczym poradzić, nawet ze samą sobą. Była nikim i On wiedział o tym od zawsze. Po tylu latach nawet ona zaczęła w to wierzyć. Szczególnie gdy nadchodziły chwilę takie, jak ta. Wszystko do niej wracało, niszcząc to, co starała się wybudować każdego dnia. Nie chciała, naprawdę się przed tym wzbraniała, ale w tym momencie nie była sobą. Mrok, który w niej tkwił, bez trudu brał w posiadanie jej umysł. Podniosła zaczerwieniona od płaczu oczy, omiatając wzrokiem łazienkę i wtedy go zobaczyła. Jej klucz do odreagowania i wyzbycia się choć na chwilę poczucia winy i pogardy względem samej siebie…




* Z łaciny Zarażony mrokiem, czar wymyślony przeze mnie na potrzeby opowiadania.



Witam.

I oto przed Wami rozdział ósmy. Lubię go, choć nie dzieje się z nim zbyt wiele. Doczekaliście się ponownego wystąpienia naszej głównej pary, nawet jeśli wyglądało ono dość specyficznie. Teraz będą się oni pojawiać już bez przerwy ponieważ… w 9 rozdziale przenosimy się do Hogwartu! W sumie to chyba tyle, liczę na Wasze opnie w komentarzach, których mam nadzieję będzie więcej niż pod poprzednim rozdziałem.


Laf



73 komentarze:

  1. O, mamciu. Ile emocji!
    Wiedziałam, że to się stanie. I powoli rozgryzam zagadkę dotyczącą demonów Hermiony.
    "Mała" - to mnie rozbroiło. ^^
    Czekam zniecierpliwiona na rozwój akcji.
    Pozdrawiam, Braknes.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. I bardzo przepraszam, że pod rozdziałem zostawiam tylko pare slow w komentarzu, ale nie umiem sie rozpisywac, tak, zeby to mialo sens, ale postaram sie to zmienic ;)

      Usuń
    2. Jestem ciekawa jak zareagują jej "przyjaciele"?

      Usuń
  3. Super! Ciesze się, że już dałaś nowy rozdział. Kocham twojego bloga, ale mam nadzieje, że mionka nie pokłóci się z ginny i będą przyjaciółkami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale ta Hermiona tajemnicza jestem bardzo ale to bardzo ciekawa co jej się stało ze jest tak zamknięta w sobie i co zrobi :D Z tą księgą super wymyśliłaś :) czekam na powrót do Hogwartu i rozwój relacji tej słodkiej parki :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Każdy rozdział lepszy od poprzedniego! No po prostu cudo ale czemu przerwałas w takim momencie??!!

    OdpowiedzUsuń
  6. O Merlinie, nie w takim momencie ;=;
    Fenomenalny rozdział, jak każdy :D
    Wspaniale to wszystko wymyśliłaś, księga i do tego jakaś tajemnica Hermiony :O
    Akcji w Hogwarcie nie mogę się doczekać. Współpraca Draco i Miony z pewnością będzie świetna :D
    Przepraszam, za tak krótki i chaotyczny komentarz, ale nie jestem w stanie napisać niczego lepszego. Pozdrawiam i życzę weny ♥
    Mrs Black

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejny świetny rozdział ! Wreszcie wątek Draco i Hermiony sam na sam :P Jestem bardzo ciekawa co jest tym "kluczem" dla Hermiony? Pozdrawiam i życzę dużo weny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział tak samo dobry, jak poprzedni!
    Czekam na następny.
    Za krótko, ale właśnie wychodze z domu. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. O mój Boże!! Ile emocji!!
    Wow!!
    Uwielbiam <3
    Życzę weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniały rozdział. Spowity mrokiem, zagadek i ciekawości.
    Pozdrawiam ~ Twoja Czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam szybko na przerwie i lecę dalej na lekcje :)
    Zapowiada sie niebezpieczna akcja z tą ksiegą... ciekawa jestem jak ją rozwiniesz i do czego ona doprowadzi.

    Olka

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem ciekawa jak to będzie z tą dwójką w Hogwarcie, raczej będzie się działo :D
    Tak jak sama mówisz, jakiejś mega akcji tu nie ma, ale to tylko podsyca apetyt :)
    Pozdrawiam i weny życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Od czego by tu zacząć... Może od Hermiony:
    -Co tu się do cholery dzieje?! Co jej się stało, że tak zareagowała? A tak ogólnie to jestem bardzo ciekawa reakcji wszystkich na Hermionę Riddle, będzie zabawnie ;)
    -Malfoy? Czemu za nią nie pobiegł, jeżeli uważał, że to nie są zwykłe humorki dziewczyny?
    -Voldemort będzie wyglądał normalnie? Będzie miał nos? Osz kurde, nawet nie mogę sobie go tak wyobrazić xd
    Na tym kończę i czekam na następny rozdział
    Pozdrawiam,
    Cassie :)
    P.S. Hermiona nie będzie się ciąć, nie?

    OdpowiedzUsuń
  14. Biedna Hermiona, tak mi jej szkoda. Chyba nawet się domyślam, co jest przyczyną jej zachowania. ;) Mam nadzieję, że wszystko się w końcu wyjaśni.
    Buziaki
    Bells ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne!
    Jak zobaczyłam, że jest nowy rozdział to dosłownie zapiszczałam ze szczęścia.
    Fajnie, że Draco zdobył się na normalną rozmowę. I jestem bardzo ciekawa kto co zrobił Hermionie... Mam pewne przypuszczenia, ale zobaczymy. Wierzę, że nasz kochany Dracze pomoże w walce z jej demonami.
    Jeju, jak ja kocham to opowiadanie.
    A i świetne stylizacje!

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Niesamowity rozdział
    Czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Heh... no jednym słowem : GENIALNE . Wiem że mój dobór słów w komentarzach u ciebie jest dość ubogi bo mówię przeważnie "genialnie" ale co ja mam więcej mówić? Trzymasz poziom i tego się trzymaj ;)
    Pozdrawiam i życzę weny
    ~Amiria

    OdpowiedzUsuń
  18. Jest świetnie. ♡♥♡ piszesz bosko i już nie mogę się doczekać następnego rozdziału mimo iż ten dodałaś dziś. Pozdrawiam i życzę weny ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  19. Chciałabym prosić o zmianę czcionki w komentarzach, bo na androidzie nie wyświetlają się polskie litery, tylko puste miejsca - ciężko się czyta.
    Pozdrawiam i weny
    Edzia:-)

    OdpowiedzUsuń
  20. wspaniały rozdział! Jestem jak zawsze oczarowana... :) Dobry i interesujący pomysł z poszukiwaniem książki. Mam nadzieję, że ich misja się uda. Zmiana Hermiony podczas rozmowy była taka naturalna i bardzo podobał mi się końcówka. Te wszystkie tajemnice! Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :*

    OdpowiedzUsuń
  21. o rany czy Hermiona będzie się ciąć? Przypuszczam, że tak. JEsteś dla niej strasznie okrutna. Biedna dziewczyna tyle przeszła. Rozdział genialny. Nie mogę się doczekać kiedy ujawnisz tajemnicę Miony. :D Pozdrawiam Jadzia. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osoby, które gardzą sobą nie myślą, to coś strasznego czy okrutnego. Miała kontakt z takimi osobami i one patrzą na to z zupełnie innej perspektywy - patrzą na to jak na wybawienie. Nawet jeśli chwilowe. To co my wszyscy myślimy to stereotypy...

      Usuń
  22. Jejku. Nie wiem co powiedzieć może faktycznie nie dzieje się za wiele ale...ten rozdział jest bardzo... intrygujący i pokazuje jak nie wiele potrzebujesz żeby zaciekawić moja osobe. Nie mogę sie doczekać kolejnych rozdziałów. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. O mój Boże.
    Hermiona rozbije lustro i zacznie się ciąć? Utopi się w wannie?
    Oesu, nie wytrzymam całego tygodnia! :///

    Zapraszam do siebie, też Hermiona Riddle :)
    dramioneriddle.blogspot.com
    Champagne Rose

    OdpowiedzUsuń
  24. Kocham kocham twojego bloga to jak piszesz :D
    Świetny blog i myślałam przez chwile ze jak się Mionka wkurzyła przy Draco to zrobi kule ognista przy nim XD tak ta moja wyobraźnia cały czas tylko albo przemoc albo coś innego xD

    OdpowiedzUsuń
  25. OMG ! Nareszcie Hogwart ! <3 nie mogę się doczekać nn rozdziału ! <3
    Pozdrawiam !
    / Paulaaa

    OdpowiedzUsuń
  26. Po tym ciężkim tygodniu Twój rozdział jest najlepszym co mnie mogło spotkać. Nie lubię komentować wydarzeń ale czekam na następne z utęsknieniem.
    Dzięki! Pospiesz się bo umrę <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Supi czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  28. W końcu Hogwart!!! Nie mogę się już doczekać. Ślę wenę #.#
    /Darkness

    OdpowiedzUsuń
  29. ciekawa jestem co skrywa pod maską Hermiona i czy otworzy się przed Draco :) rozdział świetny pozdrawiaam :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Wiesz, że jestem dziwna? Ostatnio gadam z koleżanką i takie coś: '' Wiesz, wszyscy się cieszą, że piątek, bo weekend. Ją się cieszę, że piątek bo Ania dodaje rozdział! '' :D
    Mam nadzieję, że i ty podzielasz mój entuzjazm co do piąteczków, bo ta notka tyko potwierdziła moje przypuszczenia: wciągam się bez końca!
    Chce więcej i więcej, i więcej! Tak ładnie proszę :*
    Chyba wiem o co chodziło Hermionie z tym sposobem na ból... I cieszę się, że opisałaś to od strony osoby, która to przeżywa, a nie stereotypami. Dziękuje :)
    Luar Princesa ♥

    OdpowiedzUsuń
  31. Wow :D
    Czekam na więcej!
    Weny.
    Pozdrawiam,Lili.

    OdpowiedzUsuń
  32. Super rozdział. Tyle emocji. Hermionka wybuchła. Ciekawi mnie co to za tajemnica ale chyba się domyślam. Poczekam aż o tym napiszesz by się upewnić. Z niecierpliwością czekam na dalszą część. Życzę duuuuuuuuuuuużo weny.
    Zapraszam do siebie:
    http://miloscDramione.blogspot.com

    Pozdrawiam malagwiazdka

    OdpowiedzUsuń
  33. Czytałam wczoraj w nocy (a raczej dzisiaj w nocy) rozdział, ale niestety padłam ze zmęczenia... i teraz mam odciśnięty telefon na policzku...
    Rozdział bardzo tajemniczy i coraz bardziej intryguje mnie przeszłość Hermiony. Widać, że było to coś naprawdę strasznego, skoro teraz tak reaguje na pewne słowa. Oby Draco w przyszłości pomógł jej sobie z tym poradzić. Cała postawa chłopaka w tej sytuacji mnie zadowala, bo nie zareagował na nią obojętnie. Cieszę się, że powoli rozkręcasz akcję dramione. Zaskoczył mnie Voldemort ze swoim pragnieniem, by wyglądać normalnie. Ale to dobrze. Lubię go w tej przystojnej wersji. Nasza parka chyba będzie miała porządny problem ze znalezieniem tej księgi. Całe zadanie pewnie znacznie ich do siebie zbliży. No i nareszcie wracają do Hogwartu. Nie mogę się doczekać reakcji uczniów na nową sytuację.
    Czekam na następny rozdział. :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Zajebisty rozdział, a ile w nim emocji..
    No ekstra! Aż naprawdę brak mi słów..
    Zajebiście to wszystko opisałaś!
    Twoje opowiadanie wciągnęło mnie bardzo i już nie mogę się doczekać na nn ;)
    Zostaw u mnie na blogu w zakładce "SPAM" adresy do swoich blogów ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  35. Trafiłam tu przez przypadek i nie żałuję napewno zostanę do końca.... przeczytałam te wszystkie rozdziały w 2 dni i uważam ten blog za jeden z moich ulubionycg :)
    Chciałam ci życzyc weny ale jak widze masz jej pod dostatkiem... Z zniecierpliwieniem czekam na następną notkie :***

    OdpowiedzUsuń
  36. Jak mogłaś przerwać w takim momencie? Jestem cholernie ciekawa co też tak męczy naszą Hermionkę.Domyślam się,jednak chce stuprocentowego potwierdzenia.
    Śle dużo weny :*
    ~Quuidane

    OdpowiedzUsuń
  37. Rozdział tak jak zawsze bardzo mi się podobał. :) Szkoda, że Hermiona tak się zachowała przy Draco... Mam nadzieję, że Malfoy będzie dla niej wsparciem, kiedy już pojadą razem do Hogwartu. Ciekawy pomysł z tą Księgą Ludzi Lasu. ;D
    Śmietana. :*

    OdpowiedzUsuń
  38. świetnie czekam na więcej pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  39. cudowny rozdział, tak jak cały pomysł na to opowiadanie; uwielbiam tę historię i chciałabym co dzień czytać kolejną część; martwi mnie koszmar hermiony? kto jej wmawiał takie rzeczy, no i przede wszystkim co dostrzegła w łazience? co teraz zrobi? intrygujące zakończenie :) cieszę się, że coraz częstszą obecność draco i hermiony razem.... tak bym chciała przeczytać już następny rozdział!!!

    OdpowiedzUsuń
  40. Świetny rozdział i po prostu masz świetne pomysły! I mam tylko nadzieję, że wszyscy nie zareagują na wieść o pochodzeniu Hermiony tak jak zawsze, czyli skupią się tylko na tym, że jest w innym domu i ma inne nazwisko a nie na tym, czyje to nazwisko jest! ;) Mam też już pewną hipotezę do zakończenia, teraz czekam czy się sprawdzi ;)
    Życzę weny i pozdrawiam!

    Maggie Z.

    OdpowiedzUsuń
  41. Rozdzia świetny ;)
    Już nie mogę doczekać się Mionki w Hogwarcie. Fajnie też, że teraz będzie więcej jej i Draco, no w końcu mają wspólną misję do wykonania. Ciekawe jak Dumbledore będzie się zachowywał w stosunku do niej... bo na pewno ma już plany względem niej.
    No i końcówka... taka tajemnicza i trochę mroczna... Jestem strasznie ciekawa dalszego ciągu...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  42. Eeee...szału nie ma...
    Więc że zdwojonym zainteresowaniem czekam na następny rozdział;-)

    OdpowiedzUsuń
  43. Mm jak zwykle wspaniały! Nie mogę się doczekać ich w Hogwarcie! Z niecierpliwością czekam na koljny rozdział! Zapraszam do siebie dramioone.blogospot.com

    OdpowiedzUsuń
  44. Natknęłam się na Twój blog wczoraj.
    Prolog zaintrygował i strasznie zaciekawił. Czytałam do 7 rozdziału i wszystkie rozdziały były wprost genialne, a nawet lepsze. Brałam się za 8 rozdział, a tu nagle straciłam kontakt z rzeczywistością. No usnęłam. Dzisiaj przeczytałam 8 i po prostu wiem, że to bedzie jeden z najlepszych blogów jakie czytałam! A jest ich z może 3? Nie ważne. Czekam niecierpliwie na kolejny rozdział.
    ~ Jagoda.

    OdpowiedzUsuń
  45. Jest bardzo fajny rozdział !!!:) Czekam na kolejny.
    Pozdrawiam,
    Tsuki <3

    OdpowiedzUsuń
  46. Świetny motyw z tą księgą i czarem rzuconym na Voldzia. Podoba mi się jak wszystko przedstawiłaś, a ostatnia scena z Hermioną postawiła mnie w stan czuwania i niepokoju. Co jej się stało? Dlaczego tak reaguje? I co zamierza zrobić...? Ciekawi mnie też jak będzie wyglądała relacja między naszym Dramione, w szkole, a także podczas wyprawy. Świetny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  47. Dawno mnie tu nie było... dzisiaj taki krótki komentarz. Notka... CUDOWNA! Zakochałam się. Trzymaj tak dalej to ludzie Cię będą wielbić :) I na koniec pytanie. Czy Draczę będzie miał problem, z mówieniem o uczuciach tak jak w La Fin De La Vie?
    Dracoooo pali papieroski ♥
    Pozdrawiam.
    Weny,
    ~Hope ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, nie zdradzając za wiele. W la fin de la vie Draco był zupełnie inny, wojna, zadanie od Voldemorta, ojciec. Wiele czynników miało wpływ na jego zachowanie. Tu za to jest dość beztroskim nastolatkiem, który jak na razie nie ma zbyt wielu problemów. Wiem, że nie za bardzo odpowiedziałam na twoje pytanie, ale tyle mogę powiedzieć :)

      Usuń
    2. Dziękuję serdecznie ;) Zawsze ro mogę mieć już jakieś przypuszczenia. Bardzo gorąco Cię pozdrawiam ♥
      ~H.

      Usuń
  48. Piękny rozdział ^^
    Wyłapałam parę literówek, ale nie rażących w oczy, raczej autokorekta ;)
    Czekam na dalszą część :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Hej ;) Pierwsze, o czym pomyślałam na koniec rozdziału "Nie mów, że Hermiona będzie się ciąć!". Strasznie podoba mi się Twój blog, często wpadam na Hermionę Riddle, jednak żaden z bogów na ten temat mi się tak nie spodobał, jak Twój. Nie mogę się już doczekać następnego rozdziału! Ciekawe, jak szkoła przyjmie taką zmianę ;)

    Pozdrawiam,
    Dimi

    halfofdim.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  50. Hm...nie wiem o co chodzi z Hermioną i z 'nim' ale nie do końca mi się to podoba. Mimo wszystko ciekawy rozdział. Weny i czekam nn. :) Z.

    OdpowiedzUsuń
  51. Nie wiem, czy już nie zaczynam się powtarzać, ale z każdym rozdziałem Twoje opowiadanie coraz bardziej mnie intryguje. Teraz chcę je rozgryźć, jak Dracon naszą Mionkę :). Trochę literówek się zebrało, ale ogółem rozdział trzyma poziom. No i wreszcie Hogwart...

    Pozdrawiam i życzę weny.
    Invisible

    OdpowiedzUsuń
  52. Hej, hej.
    W końcu udało mi się doczytać wszystkie rozdziały i z (prawie) czystym sumieniem biorę się za komentowanie. Otóż, ma wstępie chciałabym zaznaczyć, że widać bardzo dużą zmianę w sposobie, jaki piszesz. Według mnie ewoluowałaś. Nie chcę Cię w tym momencie w żaden sposób urazić, bo poprzednie opowiadanie również bardzo mi się podobało, jednak to teraz w moich oczach jest bardziej dopracowane. Myślę, że jest to kwestia tego, że la fin de lavie było o wiele bardziej 'lekkie', jeśli można to tak nazwać, a demony przeszłości mają w sobie o wiele więcej wątków, tajemnic i intryg, a także musiałaś więcej uwagi poświęcić na ukazanie tego mrocznego i arystokratycznego świata. Rzecz jasna, jest to na plus.
    Ciekawi mnie niezmiernie co tak naprawdę stało się te szesnaście lat temu między Tomem, a Dumbledorem, że oboje chcą się na sobie mścić do tego stopnia? Jest to niejako temat przewodni tej historii, bo to w wyniku właśnie tej zemsty Hermiona tyle czasu żyła w niewiedzy swojego pochodzenia.
    Podoba mi się w Twojej Hermionie to, że nie dała się od razu wciągnąć do tego nowego świata, w którym przyszło jej żyć. Nadal uważa innych za równych sobie, nie unosi się pychą i chamstwem, co daje jej ogromne możliwości, nie zatraca się w okrucieństwie i widać w niej tą niechęć do odwetu za lata poniżeń, przez co ma trzeźwe spojrzenie na to, co ją otacza.
    Oprócz tego doceniam ogromnie to, że nie wpadła w ramiona swoich rodziców od razu, że nie zaufała im bezwzględnie.
    Tom, jak to Tom, zimny i nieczuły, jednak ma w sobie jakąś nutkę czułości, zwłaszcza względem żony, co jest na swój sposób urocze. Julianne z kolei jest taką poczciwą postacią, pełną nadziei, miłości, współczucia... A przede wszystkim jest matką, której odebrano dziecko, a to chyba najgorsza rzecz, jaką można wyrządzić kobiecie. Całe szczęście, że nie zamknęła się w swojej rozpaczy no i też, że nie próbuje przekonać do siebie Hermiony na siłę, tylko cierpliwie, krok po kroku stara się ją bliżej poznać. Widać w przypadku tego małżeństwa potwierdza się zasada, że 'przeciwieństwa się przyciągają'. :)
    Kolejnym plusem jest zachowanie Draco, któremu nie uderzyła woda sodowa do głowy i nie zmienił nagle diametralnie swojego zachowania względem Hermiony. Swoją drogą, jestem ogromnie ciekawa, jak masz zamiar połączyć ze sobą te dwa wybuchowe charaktery, bo jak mniemam, zadanie z odnalezieniem księgi to dopiero kropla w morzu.
    Zarówno w poprzednim, jak i w tym opowiadaniu akcja dzieje się wolno, co jest moim zdaniem super, bo wtedy my, czytelnicy, możemy się bardziej wciągnąć w ten świat.
    Intryguje mnie sen Hermiony, a także ostatni akapit tego rozdziału. Kim jest ten ktoś i co takiego zrobił tej dziewczynie, że aż tak zamknęła się w sobie i duchowo podupadła?
    Ogółem jak widzisz, wszystko mi się podoba, jedyne na co mogłabym ponarzekać, to błędy stylistyczne i literówki, ale domyślam się, że nie łatwo jest pisać w czasie roku szkolnego, a co dopiero sprawdzać ileś razy rozdział i dodawać go w miarę regularnie. Myślę jednak, że może spróbowałabyś poszukać bety? To by mogło znacznie pomóc uniknąć tych nieszczęsnych literówek, ale do niczego Cię nie zmuszam, to wolna myśl jedynie. :)
    Chciałam Ci jeszcze bardzo podziękować za to, że mimo tego, iż u mnie na blogu była dość długa cisza, to nawet po takim czasie nadal jesteś zainteresowana moim opowiadaniem i, że skomentowałaś ostatni rozdział. Nie wiesz nawet, ile to dla mnie znaczy. :) Z całego serducha dziękuję!

    Ściskam, Silje.

    OdpowiedzUsuń
  53. O MÓJ BOŻE.
    TO. JEST. GENIALNE.
    JUŻ DORÓWNUJE LA-FIN-DE-LA-VIE, A DOPIERO SIĘ ZACZYNA!
    KOCHAM CIĘ <3
    KIRREY

    OdpowiedzUsuń
  54. No to dopiero zacznie się zabawa ;)


    ------
    clover.
    http://hgranger-dmalfoy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  55. W końcu jakaś akcja między Mioną i Draconem. :) Koszmary Hermiony są bardzo intrygujące. Zastanawiam się o co w nich chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  56. Wiedziałam że się. potnie strasznie zakompleksiona ta Mika XD

    OdpowiedzUsuń
  57. - Uciekasz przed światem i ludźmi w książki. Nie dopuszczasz do siebie nikogo, bo najzwyczajniej w świecie się boisz, tylko…
    - Dość!
    Jeju jak mi się podoba ten fragment. *.*
    Nicolette

    OdpowiedzUsuń
  58. Po twoim poście zrozumiałam na razie tyle:
    -Hermi ktoś skrzywdził(zgwałcił?)
    Nie wiem czy dobrze myślę ale zauważyłam że kiedy cięła się tym scyzorykiem nie zaniepokoiła się w żaden sposób więc:
    - Cięła się.

    OdpowiedzUsuń
  59. ?.. Tylko ten znak odzwierciedla moje emocje. Jest tylko jeden wielki ZNAK ZAPYTANIA. Ale.. Wiem jak go unicestwić! Lecę czytać następny! :D

    OdpowiedzUsuń
  60. Yyy.. co Hermiona tam zobaczyła co ?? Kończysz w takich momentach że nie mogę przestać czytać rozdziału za rozdziałem !! :33 biegne czytać dalej ^-^

    OdpowiedzUsuń
  61. Niech zgadnę: On okarze się przybranym ojcem Herm, jakimś alkoholikiem, nałogowcem i pedofilem, który ją w przeszłości dręczył i molestował, przez co ona teraz jest zastraszona i boi się ludzi, do tego będzie nienawidzić imienia Mionka i bać się dotyku i przebywania sam na sam z płcią przeciwną, a teraz rozbije lustro?

    OdpowiedzUsuń
  62. Super rozdział ! Cieszę się że voldek dał im zadanie znalezienia księgi to tylko zbliży ich do siebie i z pewnością bd gorąco ;)jeśli chodzi o przeszłość Hermiony to mam pewne podejrzenia co do jej nie biologicznego ojca mam tylko nadzieję że nie doszło do tragedii jaka jest gwałt bo to byłoby okropne . Tak czy siak czytam dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  63. Jak mnie irytuje ta niewiedza!! Kim jest ten ON?!?! Zastanawiam się nad każdą możliwą osobą i chyba najbardziej prawdopodobny byłby jej były ojciec. W sensie pan Granger. Ale czy on byłby do tego zdolny? Raczej wyobrażałam go sobie jako spokojnego człowieka, dobrodusznego itd (taki kanon jak w innych opowiadaniach). Wiem że ty potrafisz przeinaczyć wszystko, więc​też zastanawiałam się nad Ronem... Dobra, może to głupie ale... No nwm w sumie nie ma jak, ehh... Kurde, czytam dalej bo muszę się dowiedzieć kim jest ten ON bo chyba zwariuje. A jeżeli okaże się że na końcu książki... Błagam, oszczędź mnie, to są katusze ;_;

    OdpowiedzUsuń