piątek, 3 października 2014

9. Czerwona lokomotywa


Hermiona leżała na swoim łóżku, wpatrując się w okno, za którym właśnie wschodziło słońce. Czuła się fatalnie i nawet perspektywa powrotu do Hogwartu nie była w stanie podnieść jej na duchu. Uczucie to potęgował fakt, iż w nocy zasnęła góra na dwie godziny. Niemal całe popołudnie spędziła samotnie, próbując się uspokoić, co na niewiele się zdało, ponieważ i tak czuła się paskudnie. Znowu to zrobiła, mimo iż miesiąc temu obiecała sobie, że to ostatnie raz. Czy naprawdę była tak słaba, aby nie móc zapanować nawet nad samą sobą? Ta świadomość tylko pogorszyła jej i tak kiepskie samopoczucie. Ostatecznie jednak z niemałym trudem podniosła się z łóżka, ścieląc je od razu. Nie lubiła zostawiać po sobie bałaganu i obarczać Błyskotkę dodatkowymi obowiązkami, które równie dobrze może wykonać sama. Udała się do garderoby, gdzie na jednej z półek czekały na nią wcześniej uszykowane ubrania. Cała reszta dzięki pomocy jej matki została zapakowana do sporego kufra, który i tak musiała powiększyć zaklęciem. Jej zdaniem nie potrzebowała aż tylu rzeczy, ale Julianne uważała inaczej, dlatego spakowała praktycznie wszystko, łącznie z książkami, zarówno tymi od szkoły, jak i tymi z rodzinnej biblioteki. Rzeczy potrzebne do Hogwartu kupił jej jeden ze śmierciożerców Toma, gdyż opuszczenie przez nią Riddle Manor przed pierwszym września nie byłoby rozsądne. W tej akurat kwestii musiała się zgodzić z Lordem. Na Pokątnej mogłaby spotkać kogoś z Zakonu, a wtedy sprawy pokomplikowałyby się jeszcze bardziej. Prawdę powiedziawszy i sama Hermiona nie chciała spotkania z tymi ludźmi, szczególnie Harrym i Ronem. Ona nie zapomniała. Przez tyle lat nie raz narażała własne życie, aby im pomóc, a oni jak jej się odpłacili? Zostawili ją na pastwę synów śmierciożerców, po prostu uciekając. Prawda była taka, że cudem uniknęła śmierci. Jako mugolaczkę w twierdzy Lorda nie czekało na nią nic poza bólem, torturami i śmiercią. Dla niej te wszystkie wspólnie spędzone lata przestały się liczyć, bo i co to za przyjaciele, którzy zostawiają cię, gdy naprawdę ich potrzebujesz? Chcąc ich chronić, poszła na ten cholerny Nokturn, ale jak widać, oni nie potrafili jej się odwdzięczyć tym samym. Nawet nie próbowała ukryć tego, jak bardzo się zawiodła. Po raz kolejny jej i tak wątpliwe zaufanie do ludzi zostało nadszarpnięte. Wiedziała, że i tak prędzej, czy później czeka ją konfrontacja z byłymi przyjaciółmi, lecz teraz wolała o tym nie myśleć. Poszła do łazienki, gdzie zabawiała o wiele dłużej niż zwykle. Zastanawiała się, czy nie pójść pobiegać, lecz ostatecznie wybrała długą kąpiel i chwilę z książką. W dalszym ciągu studiowała rodowe woluminy Puissance’ów. Głównie chodziło tu o to, że te księgi pozwalały jej coraz lepiej panować nad mocami. W dowolnej chwili mogła wytworzyć ogień i nie sprawiało jej to już najmniejszego problemu. Sprawa stawała się bardziej skomplikowana, gdy targały nią skrajne emocje, szczególnie gniew. Wtedy za każdym razem czuła przechodzący po jej ciele ogień, który za wszelką cenę pragnął znaleźć ujście. Raz nawet podczas zaciętej kłótni z Tomem z jej dłoni posypały się iskry, które na szczęście ostudziły oboje. Tu była w uprzywilejowanej sytuacji, gdyż wszyscy domownicy zdawali sobie sprawę z potęgi, jaką dysponowała, ale w szkole nikt nie miał o niej pojęcia, co stanowiło swego rodzaju problem. Musiała jednak jakoś sobie z tym poradzić, gdyż ujawnienie się nie wchodziło w grę. Nie chciała dostarczyć ludziom kolejnego powodu do wytykania jej palcami, co i tak było nieuniknione. No ale cóż, sama zdecydowała się na powrót do szkoły, więc teraz musiała sobie z tym poradzić.
— Dam radę.
Stwierdziła, starając się przekonać samą siebie, po czym zamknęła trzymaną książkę. Zasiedziała się nieco, dlatego teraz powinna się pospieszyć, aby zdążyć na śniadanie. Schowała wolumin do kufra, gdyż na drogę zabrała nieco lżejszą lekturę, a mianowicie mugolską powieść Jane Austen „Duma i uprzedzenie”. Czytała ją już kiedyś, lecz gdy jakaś książka przypadła jej do gustu, lubiła do niej wracać. Po raz ostatni omiotła wzrokiem pokój, sprawdzając, czy aby na pewno niczego nie zapomniała, po czym zabrawszy kufer, opuściła sypialnię, do której zdążyła się już przyzwyczaić. Czuła się w niej naprawdę dobrze, mimo początkowego dyskomfortu. I w tym momencie po raz kolejny powróciło męczące pannę Riddle pytanie, a mianowicie, z kim będzie zmuszona dzielić dormitorium. Ze Ślizgonkami nie żyła w zgodzie, dlatego perspektywa zamieszkania z którąkolwiek z nich nieco ją przerażała. Wychodziła jednak z założenia, że swój pobyt w pokoju może ograniczyć do minimum, a mianowicie snu. W zamku znajdowało się wiele miejsc, które zapewniły jej spokój i chwilę wytchnienia. Hermiona spośród nich miała dwa ulubiona, a konkretniej bibliotekę oraz Zakazany Las. Pierwsze raczej nie było szczególnym zaskoczeniem. Kochała książki, więc to oczywiste, że czytelnia stanowiła dla niej raj. Natomiast co do drugiego to ten mroczny i tajemniczy las od zawsze ją fascynował. Tam odnajdywała spokój, choć rzecz jasna nie zapuszczała się w niego zbyt daleko. Nie była głupia. Doskonale zdawała sobie sprawę, że Zakazany Las to również niezwykle niebezpieczne rejony. Posiadała kilka ulubionych miejsc, w których bardzo chętnie spędzała wolny czas, szczególnie gdy chciała pomyśleć. Rozmyślając o Hogwarcie, Hermiona nawet nie zauważyła, kiedy znalazła się przed jadalnią. Kufer, który z niemałym trudem zwlekła ze schodów, zostawiała w holu, a sama udała się na śniadanie, gdzie czekali już państwo Riddle.
— Dzień dobry.
Przywitała się grzecznie, jak zwykle siadając naprzeciwko Julianne.
— Witaj, moja droga, jak się czujesz?
Wczoraj Hermiona, aby uniknąć towarzystwa matki, nie sprawiając jej jednocześnie przykrości, powiedziała, że nie czuje się najlepiej, przez co ta teraz dopytywała się o jej samopoczucie.
— Już dobrze, dziękuję.
Odpowiedziała Hermiona, po czym nałożyła sobie na talerz dwie kanapki. Czuła silny głód, gdyż nie jadła nic od wczorajszego śniadania.
— Za piętnaście minut zjawi się tu Severus i odstawi cię na dworzec. 
Oznajmił Tom, na co panna Riddle skinęła tylko głową. Oboje nie czuli potrzeby kontynuowania tej dyskusji, dlatego głos zabrała Julianne.
— Jesteś gotowa do drogi, Hermiono?
— Tak, myślę, że wszystko zabrałam.
— Gdyby zaszła taka potrzeba, przyślij do nas Błyskotkę. Będzie ci towarzyszyć w szkole.
Hermiona nie protestowała, gdyż na dobrą sprawę taki układ jej odpowiadał. W Hogwarcie będzie się nią mogła odpowiednio opiekować, a jakieś zajęcie z pewnością dla niej znajdzie. Reszta śniadania upłynęła paniom na luźniej rozmowie, w której Toma raczej nie zabierał głosu. Gdy kończyli jeść, w jadalni zjawił się Severus.
— Witam.
Przywitał się krótko, przystając w drzwiach.
— Dobrze, że jesteś, Severusie, już czas.
Czarny Pan podniósł się z miejsca, a obie panie uczyniły to samo. Przeszli do holu, skąd Hermiona zabrała swój kufer i gdzie mieli się teleportować.
— Do zobaczenia w święta, kochanie.
Powiedziała wzruszona pani Riddle, patrząc na córkę załzawionymi oczami. Nie chciała się z nią rozstawać. Hermiona podjęła jednak inną decyzję, którą musiała uszanować.
— Do zobaczenia.
Hermiona przez chwilę się wahała, lecz ostatecznie podeszła do matki i uścisnęła ją krótko. Pomimo iż od miłości do niej dzieliła ją jeszcze długa droga, to naprawdę zdążyła polubić Julianne. Gdy uwolniła się z uścisku matki, spojrzała na Toma, nie do końca wiedząc, co ma zrobić. Lord jednak ułatwił jej sprawę, odzywając się jako pierwszy.
— Do widzenia, Hermiono.
Jak zwykle był poważny i chłodny, co niezbyt zdziwiło dziewczynę. Nie oczekiwała od niego czułości, a wręcz była im przeciwna. Tom Riddle nadal nie wzbudzał w niej żadnych pozytywnych uczuć, nie mówiąc o tym, aby traktowała go jak ojca i jak na razie nie zapowiadało się, aby miało to ulec zmianie.
— Musimy iść, teraz.
Stwierdził zniecierpliwiony i nieco znudzony rodzinnym pożegnaniem Snape. Hermiona skinęła głową, po raz ostatnie spoglądając na rodziców.
— Do widzenia.
Pożegnała się krótko, po czym z lekkim oporem chwyciła wyciągniętą rękę Severusa. Przymknęła oczy, czując szarpnięcie w okolicach pępka. Nie było to przyjemne uczucie, lecz po chwili minęło, a jej nogi ponownie dotknęły podłoża. Otworzyła oczy, zdając sobie sprawę, że znajdują się w jakiejś obskurnej uliczce. Spojrzała na Snape, który już zmierzał w tylko sobie znanym kierunku.
— Za mną.
Rzucił tylko przez ramię, a Hermiona bezzwłocznie wykonała jego polecenie. Dość szybko znaleźli się na normalnej ulicy, którą panna Riddle rozpoznała bez trudu. Naprzeciwko nich znajdował się dworzec Kings Cross. Dotarcie tam nie zajęło im zbyt wiele czasu. Hermiona bardzo dobrze czuła się w znajomym miejscu. Za chwilę miała ruszyć w podróż do domu, za którym naprawdę tęskniła. Im bliżej byli peronu 9 i ¾, tym humor panny Riddle stawał się lepszy aż do pewnego momentu. Od celu dzieliło ich niespełna kilka metrów, gdy ich zobaczyła. Trzech wyrośniętych chłopaków stało przy ścianie, spoglądając w ich kierunku. Rozpoznała ich bez trudu: Malfoy, Zabini i Nott. Przez ostatnie dni starała się nie myśleć o tym, że ta trójka ma robić za jej niańki, lecz teraz już nie mogła, bo tego, że czekali na nią, była niemal pewna. Przeklinała Toma za to, że tak ją urządził. Preferowała samotność, a teraz na każdym kroku będzie zmuszona użerać się z tą trójką. No ale jak zapewne każdy wie, Hermiona Riddle nie posiadała uległości w nadmiarze, o ile w ogóle, dlatego zupełne podporządkowanie się Ślizgonom nie wchodziło w grę. Nikt nie będzie jej kontrolował, co to, to nie.
— Cześć, Hermiono.
Jako pierwszy przywitał ją Blaise, uśmiechając się przy tym przyjaźnie. Ta również odpowiedziała mu uśmiechem, choć raczej wymuszonym
— Cześć.
— Tu was zostawiam. Wy trzej, macie jej pilnować.
— Proszę nie przesadzać. Ile ja mam lat? Nie potrzebuję niańki.
— To nie ode mnie zależy, Riddle, a teraz żegnam.
Nim ktokolwiek zdążył się obejrzeć, Severus zniknął w tłumie spieszących się na pociąg mugoli.
— Cudownie.
Szepnęła Hermiona, spoglądając na Notta i Zabiniego. Malfoya nie zaszczyciła nawet jednym spojrzeniem, choć wyraźnie czuła na sobie jego wzrok. Nadal miała w pamięci incydent z wczoraj i to, że ujawniła przed nim zbyt wiele. Ta świadomość nieco ją niepokoiła, lecz czasu nie cofnie. Powinna co najwyżej wyciągnąć wnioski na przyszłość.
— Chodźmy, jeśli mamy zająć jakiś sensowny przedział.
Stwierdził Teodor, podnosząc się ze swojego kufra, na którym do tej pory siedział.
— Pomogę ci.
Zaoferował Blaise, wskazując na kufer Hermiony, na co Draco prychnął pod nosem. Jak widać, Zabini nie zamierza tracić czasu.
— Dziękuję, poradzę sobie.
Odpowiedziała grzecznie Hermiona, nie zamierzając puścić rączki kufra.
— Nie wygłupiaj się, to na pewno jest ciężkie.
— Powiedziałam nie.
Tym razem głos panny Riddle stał się bardziej stanowczy. Nie lubiła, gdy ktoś się jej narzucał, a to właśnie robił Zabini. Ceniła sobie samodzielność w każdym aspekcie życia, dlatego nie czekając na reakcję chłopaka, wyminęła go i już po chwili zniknęła za ścianą pomiędzy dziewiątym a dziesiątym peronem.
— No, Diabeł, czyli pierwszą porażkę masz już z głowy.
Zadrwił Draco, z niemałą satysfakcją obserwując poczynania przyjaciela. Próba zdobycia Riddle przez Zabiniego jego zdaniem miała takie szanse na powodzenie jak walka ze smokiem bez różdżki.
— Zobaczymy, kto się będzie śmiał ostatni.
Blaise nie wyglądała na ani trochę zniechęconego, dlatego Draco pokręcił jedynie z politowaniem głową i poszedł w ślady Hermiony. Dogonił ją dość szybko, podobnie jak pozostała dwójka. Szli w milczeniu, przeciskając się między ludźmi. Choć w sumie przepychała się tylko trójka Ślizgonów, gdyż przodem szedł Nott, a po obu stronach Hermiony podążali Malfoy i Zabini. Prawdę powiedziawszy, dziewczyna czuła się nieco osaczona. Wszyscy byli od niej o wiele wyżsi i postawniejsi, a w szczególności Malfoy, któremu nie sięgała nawet do ramion. Jej głowa kończyła się gdzieś w połowie jego klatki piersiowej. Denerwowało ją to, że aby spojrzeć mu w oczy, musiała zadzierać głowę niczym małe dziecko. Ze swoim niecałym sto sześćdziesiąt centymetrów rzadko miała okazję równać się z kimś w swoim wieku. Może nie odczuwałaby tego tak bardzo, gdyby nie to, że zarówno jej byli przyjaciele, jak i teraz ta trójka  zdawali się w dzieciństwie nie jeść nic poza drożdżami.
— Hermiona!
Znajdowali się już niedaleko pociągu, gdy nagle zatrzymał ich czyjś krzyk. Cała czwórka odwróciła się w stronę, skąd dochodził głos i wtedy ujrzeli biegnących w ich stronę Harry’ego, Rona i Ginny. Panna Riddle gwałtownie pobladła, widząc uradowanych Gryfonów. Przewidywała różne scenariusze, ale gdy przyszło co do czego, stała niczym spetryfikowana, wpatrując się w biegnącą trójkę. Na szczęście Draco zachował większą trzeźwość umysłu, dlatego w jednej chwili znalazł się przed Hermioną, niemalże zasłaniając ją własnym ciałem.
— Witam złote dziecię i wiernych rudzielców.
Zadrwił Draco, gdy tylko Gryfoni znaleźli się wystarczająco blisko.
— Odczep się, Malfoy i daj nam przejść. Hermiona, nic ci nie jest?
Niewzruszony Harry próbował ominąć Ślizgona, co ten skutecznie mu uniemożliwił. Poczuł, jak ogarnia go złość. Nie zamierzał teraz wdawać się w dyskusję z tą durną fretką. Gdy zobaczył Hermionę, nie mógł uwierzyć własnym oczom. Nie sądził, że jeszcze kiedykolwiek będzie mu dane ją zobaczyć.
— Nie masz tu czego szukać, Potter, więc radzę ci, zabierz rudzielców i znikaj.
Harry i Draco mierzyli się gniewnym spojrzeniem, póki zza ramienia blondyna nie wyłoniła się Hermiona. Ukrywanie się nie miało sensu. Tej rozmowy i tak nie da się uniknąć, a im szybciej to załatwią, tym lepiej dla wszystkich.
— Cześć.
Powiedziała nadzwyczaj chłodno Hermiona, co ani trochę nie zraziło Gryfonów.
— Hermiona, tak strasznie się cieszę, że jesteś cała. Myśleliśmy…
— Nie, Ron, wy nigdy o mnie nie myśleliście, a już szczególnie zostawiając mnie na Nokturnie.
Nie była zła, jej głos podobnie jak i oczy przepełniał żal i smutek. Chłopaki nie mogli znieść jej spojrzenia, dlatego spuścili wzrok. W tym momencie wyrzuty sumienie ożyły w nich ze zdwojoną siłą.
— Hermiona, posłuchaj my nie…
— Tak wiem, nie chcieliście tego i jest wam przykro, ale czy choć jeden z was pomyślał, co ja czułam? Poszłam z wami na ten cholerny Nokturn, żebyście nie wpakowali się w kłopoty. Od zawsze was ratowałam, a kiedy raz potrzebowałam pomocy, zostawiliście mnie ze złamaną nogą na pastwę bandy Ślizgonów. Zawsze robiłam dla was wszystko: pisałam eseje, pomagałam w nauce, wyciągałam z tarapatów, a jak raz to ja potrzebowałam pomocy, co zrobiliście wy?
Dwaj Gryfoni, gdyby tylko mogli, najprawdopodobniej zapadliby się pod ziemię. Nie mogli znieść rozżalonego i przepełnionego bólem głosu Hermiony. Ona jednak tylko stała, patrząc na byłych już przyjaciół, mimo iż jej oczy szkliły się od powstrzymywanych łez. Co z tego, że żałowali? Czy naprawdę miała im to wszystko tak po prostu wybaczyć? Poza tym, jaki miałoby to teraz sens? Jej zaufanie do nich legło w gruzach, a świat, do którego aktualnie należała, uniemożliwiał im kontakty, o czym oni jeszcze nie wiedzieli.
— Przepraszam.
To jedyne, na co zdobył się Harry. W tym momencie żadne słowa nie wydawały się odpowiednie. Hermiona miała rację, zawiedli na całej linii, co ona mogła przypłacić nawet życiem. Nie mieli nic na swoje usprawiedliwienie poza tym, że zachowali się jak skończeni egoiści. Zdawali sobie sprawę, że zdobycie jej wybaczenia będzie bardzo trudne, o ile w ogóle możliwe.
— Czasami to za mało, Harry.
Hermiona po raz ostatni spojrzała w smutne oczy Pottera, po czym odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę pociągu. Bardzo to wszystko przeżywała, dlatego wolała nie wystawiać na próbę swojej wytrzymałości. Bolało i to jak cholera. Tyle razem przeżyli i nigdy nie myślała, że przyjdzie im się rozstać w taki sposób. 
— Spieprzyliście sprawę.
Stwierdził zimno Draco, po czym ruszył za Hermioną. Nawet jemu w tym momencie zrobiło się jej żal. Nie wyobrażał sobie, aby to jego przyjaciele potraktowali go w taki sposób. Co jak co, ale dla najbliższych mógł zrobić naprawdę wiele i nie wątpił, że oni odwdzięczyliby mu się tym samym. Może nie przepadał za Riddle, ale czegoś takiego nawet jej nie życzył. Weszli w milczeniu do jednego z wagonów, a po chwili Hermiona ulokowała się w pierwszym wolnym przedziale, nie zamierzając dalej szukać. Podręczną torbę rzuciła na miejsce obok okna, a gdy odwróciła się, aby ułożyć kufer na półce, zdała sobie sprawę, że ten już na niej jest, a Draco, którego nawet wcześniej nie zauważyła, to samo robi ze swoim bagażem.
— Sama bym sobie poradziła.
Powiedziała niezbyt grzecznie, a Draco spojrzał na nią z politowaniem. Jeśli ta kruszyna uniosłaby to pudło, to on nie umie grać w Quidditcha.
— Wystarczyłoby dziękuje.
Hermiona zmroziła chłopaka spojrzeniem, jednak po chwili z ciężkim westchnieniem opadła na siedzenie.
— Dzięki.
Rzuciła krótko w momencie, gdy do przedziału weszła pozostała dwójka.
— Tu was mamy.
Jak zwykle roześmiany Blaise umieścił swój kufer na półce, po czym usiadł obok Hermiony, przez co ta przysunęła się jeszcze bliżej okna. Najchętniej znalazłaby miejsce tylko dla siebie, ale nie miała siły, aby kombinować, jak się pozbyć tej trójki. Ostatecznie zabrała książkę, po którą zresztą zamierzała sięgnąć. W momencie, gdy podniosła torbę, pociąg ruszył. Panna Riddle odetchnęła, czując ulgę. Wraca do domu. Co z tego, że teraz wszystko będzie inaczej. Hogwart nigdy nie straci swojego czaru i nie przestanie być jej domem. Ta myśl nieco poprawiła jej humor. Wyciągnęła książkę i otworzyła ją w miejscu, gdzie skończyła czytać. Lektura bardzo szybko pochłonęła ją na tyle, aby zapomniała o realnym świecie i przeniosła się do rzeczywistości powieści. W tym momencie nie przeszkadzali jej nawet rozmawiający Ślizgoni, póki jeden z nich nie zwrócił się bezpośrednio do niej.
— Co czytasz?
Padło pytanie z ust Zabiniego, który już po chwili bardziej zainteresował się Hermioną niż kolegami.
— Książkę.
Odpowiedziała lakonicznie panna Riddle, starając się nie stracić wątku. Nie przewidziała jednak, iż Blaise nie da tak łatwo za wygraną.
— To widzę, mnie raczej chodziło jaką?
— Duma i uprzedzenie.
— Nie kojarzę.
— To mugolska książka.
— A o czym…?
Hermiona nie wytrzymała. Doceniała chęci Zabiniego i to, że jest miły, ale średnio uśmiechało jej się kontynuowanie tej rozmowy. Wszystko, co wydarzyło się na peronie, pozostawiło po sobie echo, którego pragnęła się wyzbyć poprzez lekturę. Ten dzień ledwie się zaczął, a wiedziała, że najgorsze dopiero ją czeka.
— Nie chcę być niegrzeczna, ale chciałabym poczytać.
— No coś ty, w Hogwarcie będziesz na to miała dziesięć miesięcy, a teraz możemy pogadać, lepiej się poznać.
Mimo iż Blaise zapewne starał się być miły, Hermiona czuła, iż nie zapała do niego sympatią. Dla niej ludzie, którzy nie rozumieli jej potrzeby samotności, nie stanowili odpowiedniego towarzystwa. Zdawała sobie sprawę, że to ona jest winna i takim sposobem zawsze będzie sama, ale inaczej nie potrafiła. Nadmierne zainteresowanie jej osobą zawsze wywoływało u niej to samo – niepokój i strach.
— Znamy się od pięciu lat i tak się skład, że nic poza moim nazwiskiem nie uległo zmianie, a teraz przepraszam, ale idę po coś do jedzenia.
Absolutnie nie odczuwała głodu, ale musiała stąd wyjść chociaż na chwilę. Odłożyła książkę i po wygrzebaniu z torby kilku monet, podniosła się z miejsca. Nie przewidziała tylko jednego, a mianowicie…
— Idę z tobą.
Hermiona jęknęła w duchu, słysząc deklarację Blaise’a. „Merlinie dopomóż…”.
— Poradzę sobie.
— Ale…
— Nie no, ja zaraz zwariuję! Wyjaśnijmy sobie jedną rzecz. To, że Vol… mój ojciec kazał wam mnie pilnować, nie znaczy, że macie robić za moje niańki. Jak wy byście się czuli, gdyby ktoś w kółko za wami łaził i kontrolował każdy ruch?!
Naprawdę straciła cierpliwość. Oni nawet nie starali postawiać się na jej miejscu. Oczekiwała minimum zrozumienia, czy to naprawdę tak wiele? Ceniła sobie niezależność, a teraz czuła się jak na jakiejś cholernej smyczy, mimo iż nie spędzili razem nawet godziny.
— Idź, tylko nie szlajaj się za długo.
Powiedział w końcu Draco, kątek oka spoglądając na Riddle.  Rozumiał jej oburzenie, bo sam najchętniej strzeliłby Zabiniemu w łeb. Jego kumpel bywał wkurzający, ale przy Riddle przechodził samego siebie. Zresztą zauważył, że od początku wszyscy przy niej tracą głowę. Dobrze, że chociaż Nott nie zdurniał do reszty.
— Dzięki.
Odpowiedziała oschle Hermiona, choć w głębi duszy była mu wdzięczna. Aż dziw, że jedyny Malfoy potrafi się tu wykazać zrozumieniem, o które nigdy by go nie podejrzewała. Nie zamierzała się jednak teraz na tym rozwodzić, tylko jak najszybciej opuściła przedział, zamykając za sobą drzwi.
— Po cholerę to zrobiłeś?
Zapytał z wyrzutem Blaise, gdy Hermiona zniknęła z ich pola widzenia. Kumpel zniszczył mu okazję do zbliżenia się do panny Riddle, co średnio mu się spodobało.
— Ratuję Riddle przed twoimi nachalnymi zalotami.
— Nie wpieprzaj się w nieswoje sprawy.
— Ludzie, uspokójcie się, bo zacznę wątpić w to, że wasze mózgi nadal funkcjonują.
Teodor jak zwykle starał się nieco ostudzić kolegów. Był pewny, że gdyby nie on ta dwójka już dawno dałaby sobie po pyskach. Lubili się oczywiście, ale oboje należeli do osób porywczych i zawziętych, a teraz pojawienie się Hermiony dodatkowo to wszystko spotęgowało.
— To niech Smok przestanie niszczyć moje plany…
— …zaciągnięcie Riddle do łóżka.
— Nawet jeśli to nie twój interes, co…
— Koniec!
Teraz i Teodor się wkurzył. W przeciwieństwie do kolegów darzył kobiety o wiele większym szacunkiem, a to, co wyprawiała ta dwójka, wykraczało poza granice dobrego smaku.
— Riddle nie brakuje rozumu, więc wątpię, żeby spojrzała na któregokolwiek z was, dlatego skończcie tę dyskusję.
Draco w odpowiedzi prychnął pod nosem, odwracając się w stronę okna. Sam stracił ochotę na ciągnięcie tego tematu. Blaise zgłupiał na punkcie Riddle, to nie podlegało dyskusji. Nawet nie próbował sobie wmówić, że ten fakt go nie wkurza. Zabini mógł z powodzeniem startować do każdej możliwej laski, a on musiał się dowalić akurat do Hermiony. Nie, żeby dawał mu jakiekolwiek szanse na jej zdobycie, ale same jego starania budziły w nim najgorsze instynkty. Wiedział, że jego zachowanie jest irracjonalne, ale nie potrafił inaczej. W czasie, gdy Draco ubolewał na własną głupotą, Hermiona na drugim końcu wagonu stała przy otwartym oknie, pozwalając, aby wiatr rozwiewał jej długie włosy. Chłodna bryza ostudziła ją nieco, a względna cisza ukoiła nerwy. O wózku z przekąskami, który posłużył jej jako pretekst do przechadzki, którą niestety niebawem musiała zakończyć, już dawno zapomniała. Zapewne niebawem któraś z nianiek zacznie jej szukać, a tego do szczęścia nie potrzebowała. Niechętnie odsunęła się od okna i ruszyła w stronę swojego przedziału. W czasie tej krótkiej chwili samotności rozważyła swoją sytuację i doszła do pewnych wniosków. Musi na spokojnie porozmawiać z trójką Ślizgonów o zakresie ich obowiązków. Kłótnie i słowne potyczki nic tu nie zdziałają. Zostali na siebie skazania, a to oznaczało, że albo dogadają się jak ludzie, albo będą sobie nawzajem uprzykrzać życie. Hermiona wolała opcję pierwszą dlatego, aby jak najszybciej to załatwić, żwawszym krokiem ruszyła do przedziału. Gdy tylko otworzyła drzwi, trzy pary oczu zwróciły się w jej stronę.
— Nie spieszyłaś się.
Mruknął niby obojętnie Draco, lecz Hermiona nie zamierzała wdawać się z nim w dyskusje, a już na pewno nie takie.
— Nie, ale to nieważne. Musimy pogadać.
Deklaracja panny Riddle nieco zdziwiła zebranych, ale nie zdążyli o nic zapytać, ponieważ, gdy tylko Hermiona zajęła swoje miejsce, zaczęła mówić dalej.
— Wiem, że Tom kazał wam mnie pilnować, ale nie możecie popadać w paranoję. Ja jestem w stanie sama o siebie zadbać.
— Posłuchaj, mała…
— Nie mów tak do mnie, Malfoy!
Oburzyła się Hermiona, co Draco delikatnie mówiąc, olał, kontynuując swoją wypowiedź.
— …realia się nieco zmieniły. Może i umiesz o siebie zadbać, ale teraz nie jedna osoba z chęcią cię udupi. Z nazwiskiem Riddle jesteś na celowniku Zakonu, a jak wiemy, jego zwolenników i członków w Hogwarcie jest pełno. Nie myśl sobie, że nam się uśmiecha za tobą łazić, więc nam tego dodatkowo nie utrudniaj. Mamy cię pilnować i tak będzie, czy tego chcesz, czy nie.
Hermiona utkwiła w Draconie złowrogie spojrzenie, jednak ten nie ugiął się pod nim. Malfoy z jednej strony rozumiał Riddle, ale z drugiej wiedział, że to on ma rację. Hogwart pełen jest ludzi pragnących zaszkodzić Czarnemu Panu, więc dlaczego mieliby tego nie zrobić poprzez jego córkę? Riddle mogła sobie stroić fochy, ale oni i tak muszą zrobić swoje.
— Nie odpuścicie?
Zapytała zrezygnowana Hermiona, siląc się na spokój.
— To nie od nas zależy.
Tym razem głos zabrał Teodor, który do tej pory nie uczestniczył w rozmowie. Musiał przyznać, że Malfoy zaimponował mu swoim racjonalnym podejściem do sprawy. To zdecydowanie nie było do niego podobne, dlatego postanowił w najbliższym czasie przyjrzeć się przyjacielowi, aby ustalić skąd ta zmiana.
— Spoko, będzie fajnie, Mionka.
Stwierdził wesoło Blaise, zamierzając objąć Hermionę, jednak natychmiast zrezygnował z tego, gdy na nią spojrzał. Dziewczyna gwałtownie pobladła, a w jej oczach pojawiło się coś, czego nie potrafili zidentyfikować. Po nieustępliwej pannie Riddle nie zostało ani śladu. Zagubienie i strach, to one emanowały z postawy dziewczyny, czyniąc ją zupełnie kimś innym.
— Nigdy więcej nie używaj tego zdrobnienia.
Głos Hermiony drżał, a ona sama o ile to możliwe przysunęła się jeszcze bliżej okna. Jej serce wybijało nienaturalnie szybki rytm, a ciało drżało, co było widoczne na pierwszy rzut oka. Nie potrafiła nad sobą zapanować, nie w takich momentach. Demony zawsze brały w posiadanie zarówno jej ciało, jak i umysł. W tej walce z góry była skazana na porażkę.
— Przepraszam.
Powiedział nieco zdumiony Blaise, nie do końca wiedząc, co właściwie zrobił. Hermiona jednak nie zamierzała pospieszyć mu z wyjaśnieniem. Nadal dość mocno wytrącona z równowagi odwróciła się w stronę okna, udając, że obserwuję widoki za nim. W rzeczywistości jej wzrok był pusty, a umysł walczył z napływającymi do niego wspomnieniami. Przez to wszystko nawet nie czuła skupionego na niej wzroku trójki Ślizgonów. Prawdę powiedziawszy, patrząc na Hermionę, nie mieli odwagi nawet się odezwać, nie mówiąc o zapytaniu, o co chodzi. Drżące ręce dziewczyny i jej ogólna postawa skutecznie zmuszały ich do milczenia. Tak tez minęła im bez mała cała podróż. Dopiero gdy od Hogwartu dzieliło ich zaledwie pół godziny, po kolei przebrali się w szkolne szaty. Hermiona wiążąc na szyi krawat w kolorze zieleni i srebra, czuła się co najmniej dziwnie. Nie, żeby jej się nie podobały te kolory, ale po tylu latach zdążyła już przywyknąć do barw Gryffindoru. Im bliżej znajdowali się zamku, tym większy stawał się jej niepokój. Pragnęła wrócić do szkoły, ale nie mogła się wyzbyć strachu przed tym, co czeka ją w jej murach. Gdy pociąg w końcu się zatrzymał, wszyscy wstali ze swoich miejsc i opuścili przedział. Uczniowie przepychali się do wyjścia, dlatego dotarcie na peron zajęło mi chwilę.
— Tam jest wolny powóz.
Powiedziała nagle Hermiona, kierując się we wcześniej wskazanym kierunku. Długa podróż pozwoliła jej się nieco wyciszyć, a natłok myśli związanych z Hogwartem i niepokój skutecznie zagłuszyły wszystko inne. „Nie ogarniam jej”, stwierdził w myślach Draco, widząc przed sobą zupełnie inną dziewczynę niż tą, która jeszcze niedawno siedziała z nimi w przedziale. Coraz częściej odnosił wrażenie, że Riddle składa się z dwóch zupełnie innych osób. Jedna silna, twarda, pewna siebie, gotowa walczyć o swoje, a druga krucha, delikatna, zlękniona i zaszczuta. Ciężko się było w nich połapać, szczególnie że zmieniały się w zastraszającej prędkości. Draco chyba jeszcze nigdy nie spotkał tak pokręconej, a równocześnie intrygującej dziewczyny. Coś go jednak do niej przyciągało, pomimo tego całego nieogarnięcia. Zrzucał to na swoją wrodzoną ciekawość, która zawsze brała górę nad rozumem. Riddle coś ukrywała, a on mając ku temu sposobność, zamierzał się dowiedzieć co. Rozmyślania pochłonęły go do tego stopnia, że nawet nie zauważył, kiedy dotarli na miejsce. Droga do zamku minęła im równie szybko. Blaise i Teodor szli z przodu, dyskutując o czymś zawzięcie, a Hermiona wraz z Draconem podążali kilka kroków za nimi.  Nie przeszkadzało im swoje towarzystwo, gdyż i tak nic nie mówili. Dopiero tuż przed Wielką Salą Malfoy kątek oka dostrzegł, że Riddle się zatrzymała. Nim zdążył się zastanowić, zadał pytanie, o które w życiu by się nie podejrzewał.
— Wszystko w porządku?
Nie tylko Draco był zaskoczony swoimi słowami, gdyż i Hermiona spojrzała na niego zdziwiona. Malfoy interesujący się jej samopoczuciem? Tego jeszcze nie było. 
— Poza tym, że zaraz mogę zostać publicznie zlinczowana, to tak.
Próbowała wszystko obrócić w żart, lecz zdradzały ją oczy, które przepełniał niepokój. Hogwart Hogwartem, ale naprawdę obawiała się reakcji ludzi. Na Merlina jest córką Voldemorta, więc chyba nie ma co liczyć na miłe powitanie. Może i przez ostatnie pięć lat udowodniła, że jest dobrym człowiek, ale czy teraz to aby na pewno wystarczy?





Witam.

W końcu oddaję rozdział 9 w Wasze łapki. Wiem, nie dzieje się tu za wiele, ale takie przejściówki również są potrzebne, z czego mam nadzieję każdy zdaje sobie sprawę. Ogólnie jestem zadowolona z całości, ale ocenę pozostawiam Wam.



Laf


70 komentarzy:

  1. No cóż.
    Super! Zresztą mogłam się tego spodziewać.
    Weny życzę i do czytania się biorę
    --Raven

    OdpowiedzUsuń
  2. Czemu w takim momencie?! No ale nie ważne Zabini mnie denerwuje a Harry i Ron są strasznymi idiotami. Jestem bardzo ciekawa reakcji wszystkich
    uczniów.
    Cekam na next😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam pierwsza(^.^)

      Usuń
    2. A jednak nie (╯︵╰,)

      Usuń
    3. Zrobiło mi się mega przykro gdy chłopaki chcieli pogadać z Hermiona a ona cóż powiedziala prawdę :( mam nadzieję ze z czasem jednak zaczną rozmawiać.. rozdział jak zawsze super ;) masz talent kobieto ;)

      Usuń
  3. świetne pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super bardzo mi sie podoba czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  5. Hihihi, przyganiał kocioł garnkowi.... xD
    Weny;)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też bym się wkurzała, jakby moi ,,ochroniarze" robili za niańki. :D Nie wiem co mogę jeszcze napisać o twoim rozdziale, po za tym, że jest rewelacyjny. :)
    Śmietana

    OdpowiedzUsuń
  7. Kooooooooooocham !!!
    Cudowny rozdział.
    Blaise jest troche wkurzający, natomiast Draco mi się bardzo tutaj podoba ;))
    Nie moge się doczekać kolejnego rozdziału. Już chcę poznać reakcje innych, jak Hermiona tam wchodzi i wgl.
    O boże, boże... CUUUDO <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Nienawidzę, kiedy rozdział kończy się w takim momencie, no po prostu... Pff...
    Dobra, rozdział świetny, super i takie tam, ale według mnie czegoś tu brakuje (możesz dlatego, że to przejściowy?)
    Hermiona? Już powoli można stwierdzić, co się jej stało, aczkolwiek potrzebuję szczegółów! Rozumiem, że jeżeli za szybko to ujawnisz, to będzie... Po prostu nie możesz tego ujawnić jak na razie (zaprzeczam sama sobie... Ech...)
    Zabini denerwujący jak nie wiem co? Będzie zabawnie, zwłaszcza, że Malfoy jest zazdrosny (do czego oczywiście się nie przyznaje)
    No nic, życzę weny, pomysłów i... Czegoś jeszcze, ale zapomniałam
    Pozdrawiam,
    Cassie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. BRAK SŁÓW! rozdział jest genialny i nie mogę uwierzyć, że skończyłaś w takim momencie! Ty zły człowieku! Mam nadzieję, że zrekompensujesz się szybkim nextem, bo inaczej umrzemy z tego napięcia! Jest super i jeszcze raz super, czekam na więcej i zapraszam do mnie na dramione-sila-przeznaczenia.blogspot.com
    Vanillia :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział! Ale, jak mogłaś skończyć w takim momencie?!
    Niech Blaise się ogarnie .-.
    Nie jestem w stanie napisać niczego więcej, bo nie mogę doczekać się reakcji wszystkich na "nową" Hermionę. Pozdrawiam i życzę weny, Mrs Black

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudowny rozdział. Co prawda Blaise zaczyna mnie trochę denerwować, ale Draco wręcz przeciwnie. ;) Ciekawa jestem reakcji wszystkich na ślizgońską Hermionę. W trakcie czytania znalazłam trochę literówek, ale to nie zmienia faktu, że czytało się świetnie. :) Czekam na kolejny rozdział i życzę dużooo weny.
    Buziaki
    Bells :*

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny rozdział!!!! Ale jak kiedyś Cię znajdę to zabije, dlaczego w takich momentach?? Zabini jest denerwujący ale i tak go lubię, za to Malfoy też się zdziwiłam nad jego postawą.Czekam z niecierpliwością na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Każdy rozdział jest taaki dlugi :) czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  14. Super rozdział :) z resztą jak każdy :)
    Ciekawa jestem co dalej będzie się działo w Hogwarcie :)
    Pozdrawiam i weny życzę :)
    PS. Zapraszam na IV część Za barem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Może i piszesz w ogóle inna historię, ale nadal nas torturujesz.. Zawsze kończysz w takim ciekawym momencie .. Wiesz jak będę czekać przez tan tydzień na kolejny rozdział? Oszaleje chyba.. To Twoja wina, bo piszesz takie wspaniałe opowiadania ;c
    Ann

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudo <3 Nie wiem jak Ty to robisz, ale każdy twój rozdział straszanie wkręca :D Hermiona taka tajemnicza, Draco zaskakujący, a Zabini bardzo denerwujący... natomiast Harry i Ron to idioci xd Jeju już chcę następny! Jestem strasznie ciekawa jak inni zaregują na ślizgońską Hermi ;D Czekam z niecierpliwością...
    Pozdrawiam~Alicja

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nie moge tego pojąć,, ja ty potrafisz napisać w tak krótkim czasie takie wspaniałe i długie rozdziały???
    Jejjj!! Hogwart nareście :)
    Jestem bardzo ciekawa jakie to demony przeszłości dręczą Mionke..
    Zabini!!! Jaki ty denerwujący ale i tak cie lubie :) Albo mi się wydaje że Drako jest zazdrosny o Diabła ... Heh
    Podziwiam Cb za te rozdiały... Życzę weny !!! Pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
  18. Rozdział świetny jak wszystkie wcześniejsze, ale jeden błąd rzucił mi się w oczy. Podczas opisywania wzrostu Hermiony napomknęłaś , że 'sięga Draco do pachwiny'. Oczywiście każdy może się czasem pomylić, więc pomimo tego rozdział był super, a najbardziej przypadła mi do gustu postać Draco. Nie mogę się doczekać następnych części i życzę jak najwięcej weny ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za poprawienie, nie wiem jak mogłam to napisać, myśląc o zupełnie czymś innym, ale jak widać późna godzina i zmęczenie robią swoje, ale już wszystko poprawione :)

      Usuń
  19. Zapomniałam się podpisać, więc,
    Pozdrawiam, Lexi

    OdpowiedzUsuń
  20. Aish... To ja się już nastawiłam na wielkie wejście Hermiony, a tu BUM... Koniec.
    To jedyny aspekt, który w tej notce wywołał u mnie niezbyt pozytywne emocje. A tak poza tym rozdział świetny.
    Początek fajnie wprowadza w konkretną akcję, mimo iż jest trochę melancholijny... ale w takiej sytuacji to dobrze.
    Blaise jak to Blaise nachalny i wkurzający, ale też pełen pozytywnej energii... Trochę przecholował z tym narzucaniem się i jak nie przystopuje, to coś czuję, że Hermiona raczej go nie polubi. Za to Draco zachowuje się jak najbardziej na +. No i ta jego nieświadoma zazdrość. ^^
    Podoba mi się to, jak przeprowadziłaś rozmowę pomiędzy dawnymi przyjaciółmi. To, że Hermiona spokojnie, ale i dobitnie wytłumaczyła dla Harrego i Rona, że to koniec ich przyjaźni.
    Mam już jakiś zarys sytuacji, która spotkała dziewczynę w przeszłości, ale dalej czekam na więcej. Szkoda mi jej pod tym względem, ze ciągle musi radzić sobie ze wspomnieniami, które widać, że bardzo ją bolą.
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział... :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak zwykle prześwietny <3
    Rozdziały tutaj się czyta jeszcze szybciej niż na poprzednim blogu, a myśłałam że szybciej już się nie da :o

    OdpowiedzUsuń
  22. Przez cały rozdział miałam w głowie tę samą myśl, która uformowała się w głowie Draco podczas jazdy powozem. Hermiona to postać, w której stykają się dwie sprzeczności, poprzez co jest niezmiernie intrygująca. Draco zapewne też ma swoje tajemnice, dlatego rozwiązywanie siebie nawzajem na pewno będzie czymś niezwykłym.
    Nadal strasznie ciekawi mnie fakt, kto zrobił Hermionie taką krzywdę? A przede wszystkim co to dokładnie było? Mam swoje podejrzenia, ale póki co zostawię je dla siebie. Czas pokaże, czy mam rację.
    Przykre jest to, że Hermiona ma tak zniszczoną psychikę, że musi uciekać się do takiego okropieństwa, jak samookaleczanie. Ktoś musi jej pomóc, a jak sądzę, będzie to nie kto inny, jak przystojny blondyn.
    Zabini jest na maksa irytujący. Widzi, że Riddle ma go w głębokim poważaniu, a i tak przystawia się do niej jak pies do kiełbasy. Myślę, że mógłby popełnić samobójstwo skacząc z poziomu swojego ego, na poziom IQ. I chyba dobrze by mu to zrobiło... Oczywiście w sensie metaforycznym.
    Dobrze, że chociaż Nott zachowuje racjonalne podejście. W sumie ciekawe, w jaki sposób ma zamiar bliżej przypatrzeć się zachowaniu Dracona? To może być bardzo intrygujące, a zwłaszcza te wnioski, do których dojdzie.
    Zachowanie Harry'ego i Rona pozostawia wiele do życzenia. Zachowali się strasznie samolubnie, ale i tak dobrze, że nie wszczęli jakiejś burdy pt. 'dlaczego Ty z nimi idziesz?! dlaczego gadasz z tymi obrzydliwymi ślizgonami?!' etc. I tym razem też Hermiona miała rację, bo faktycznie, czasami zwykłe przepraszam to za mało.
    Hogwart... No czuję w kościach, że będzie mega ciekawie. Zaczynając od ich wspólnego zadania, poprzez poznawanie siebie od nowa, aż po złączenie dróg. Bo jak mniemam, masz zamiar to uczynić, prędzej czy później. Ale nie mi to tak naprawdę oceniać.
    Ogółem rozdział super, nie zawiodłam się ani trochę i czekam z niecierpliwością na rozwój kolejnych zdarzeń.

    Ściskam, Silje. :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Rodział jest oczywiście świetny. Bardzo mi się podoba ten zazdrosny Draco. Naprawdę dobrze opisałaś moment, kiedy Blaise powiedział do Hermiony "Miona" i jej reakcję. Bardzo mnie intryguje jej zachowanie, mam oczywiscie pewne domysły. Nie chcialabym, żeby zagadka Hermiony została za szybko rozwiązana, to dodaje takiej aury tajemniczości, takiego rażenia, że tak naprawdę nic o Hermionie nie wiemy, a mi to się bardzo podoba. No i oczywiście nie mogę doczekać się, kiedy Draco będzie chciał dowiedzieć się, o co chodzi.
    Jeżeli chodzi o zachowanie Zabiniego, to z jednej strony jest irytujące, ale z drugiej też zabawne. Mam jednak nadzieję, że nie zniszczy to przyjaźni między nim, a Draconem, bo mimo wszystko bardzo lubię postać Blaise'a.
    Fajne jest też to, że Hermiona i Tom mają takie, a nie inne stosunki, mi się to podoba, w końcu jakby to wyglądało, gdyby się od tak pokochali?
    Nie mogę doczekać się min wszystkich (a w szczególności Rona i Harrego) na wieść o tym, że Hermiona jest w Slytherinie, jestem też mega ciekawa z kim będzie dzieliła dormitorium.
    Z niecierpliwością czekam na nowy rozdział (nie wiem, jak przeżyję cały tydzień, ale rozumiem, że masz też inne zajęcia, a z drugiej strony, to takie oczekiwanie jeszcze bardziej zachęca do czytania i potęguje to napięcie, co stanie się dalej :)). Życzę weny, czasu, chęci do pisania i żeby nigdy nie zabrakło Ci pomysłów.
    Pozdrawiam
    -Toolka

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam długie rozdziały, dobrze przemyślane ten taki był. Podoba mi się, że umieszczasz je w regularnych odstępach czasu. Sama przyjemność czytać <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudowny rozdział <3
      A ty z każdą kolejną częścią zmuszasz mnie do myślenia, że pokrzywdziłaś Hermionę niezłym bodźcem z dzieciństwa (którego nie napisze, gdybym jednak miała rację) Czekam na kolejny rozdzial i pozdrawiam <3
      (Wcześniejszy komentarz usunęłam, bo niezauważyłam że mam włączoną autokorektę i caly sens komentarza uciekl)

      Usuń
  26. Witam.
    Jestem z Tobą od początku tego opowiadania, ale zawsze nie mam czasu komentować twoich wpisów, za co ogromnie przepraszam. Co do rozdziału to jest świetny, tajemniczy, intrygujący. Co do przeszłości Hermiony, to jestem ciekawa co jej się takiego przytrafiło, że mam takie podejście do niektórych rzeczy. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział.
    Pozdrawiam.
    ~Twoja Czytelniczka.

    OdpowiedzUsuń
  27. Już nie moge sie doczekac kolejnego rozdzialu. Cudowne <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Cudo ♡ ♥ ♡ nie będę się rozpisywać bo w tym jednym słowie określiłam wszystkie moje odczucia na temat tego rozdziału.
    Pozdrawiam i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
  29. Wspaniały, wspaniały i jeszcze raz wspaniały!
    Zakończyłaś w takim momencie, że to ja mam ochotę się zlinczować. Pierwszy kontakt z przyjaciółki na WIELKI plus. Hermiona nie histeryzowała, tylko podeszła do tego z dystansem. Wiadomo jakie to musi być dla niej ciężkie. Podoba mi się, że z każdym rozdziałem powoli ukazujesz rąbek tajemnicy, co wprowadza nas w stan oczekiwania... i nagle bum! Koniec. Krótko! To zawsze będę narzekać. Bo dla mnie to nie jest wystarczające. Ja wręcz pożeram Twoją twórczość i po zjedzeniu rozdziału nadal jestem nienajedzona.
    Życzę Ci dużo weny i zapraszam do mnie na drugą część miniaturki:
    http://bring-me-to-life-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Takie króciutkie ^^ wspaniały rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Wspaniały rozdział czekam niecierpliwie na następny :D
    CHCE WIĘCEJ!
    Pozdrawiam
    Nuśka
    Ps. wkradł ci się mały błąd "Choć w sumie przepychała się tylko trójka Ślizgonów, gdyż przodem szedł Nott, a po obu stronach szatynki podążali Malfoy i Nott." Dwa razy Nott :*

    OdpowiedzUsuń
  32. No wiesz! Przerywać w momencie, kiedy Hermana wchodi do Hogwartu!? Jak możesz? Rozdział cudny jak zawsze, chociaż mało się dzieje... Blaise mnie wkurza -,- Ale ogólnie świetnie *.* Życzę weny
    ~darkness

    OdpowiedzUsuń
  33. Ohoho ciekawe co się będzie działo.. :) jak zareagują na nią inni uczniowie ? czy Draco odkryje jej sekret ? jak odnajdzie się w Slytherinie? tyle pytań ... zero odpowiedzi . Dlatego czekam na kolejny rozdział :)! Pozdrawiam i życzę Ci dużo weny !

    OdpowiedzUsuń
  34. To jest pierwsze opowiadanie dramione w którym nie przepadam za Blaise'm a lubię Teodora xD do Draco nie mam zarzutów a Voldka polubiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  35. rozdział cudnowy jak zwykle :) jestem ciekawa reakcji ludzi na to gdy pojawi się Hermiona w Wielkiej Sali, coś czuje, że będzie się działo :) przy okazji zapraszam do mnie dopiero zaczynam więc każda opinia jest dla mnie ważna http://slady-cieni-dramione.blogspot.com Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  36. W takiej niepewności przez 6 dni żyć przecież Ja nie wytrzymam ;(
    Jestem bardzo ale to bardzo ciekawa jak się wszyscy zachowają jak wejdzie Hermiona do wielkiej Sali. Świetny rozdział jak zawsze przecież. Będę czekać na kolejny pozdrawiam i całuję <3

    OdpowiedzUsuń
  37. Rozdział świetny! Bardzo podoba mi się jak oddałaś uczucia Hermiony dotyczące tego wszystkiego :) Nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału i tego całego zamieszania związanego z Hermioną ( a raczej jej nazwiskiem ;) )
    Życzę weny i pozdrawiam :)

    Maggie Z.

    OdpowiedzUsuń
  38. Rozdział jest w moich łapkach, nie oddam!
    Co tak krótko? Chce więcej, bo tekst mi się spodobał. :)
    Tylko...
    Lenonki do baletek?

    OdpowiedzUsuń
  39. Świetne, ale jak mogłaś skończyć w takim momencie !!
    Czekam na nową notkę.
    Pozdrawiam,
    Tsuki <3

    OdpowiedzUsuń
  40. Genialny <3
    Czekam na następny :*
    Ńatalia

    OdpowiedzUsuń
  41. dlaczego przerwałaś w takim momencie? bardzo mi się podobają relacje hermiony ze ślizgonami; bawi mnie zabini :) czekam na rozwój akcji w hogwarcie

    OdpowiedzUsuń
  42. Noooo na takie coś.czekałam dziękuję !!!!!!
    Super rozdział ;-)
    Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  43. Ojejejej, nareszcie Hogwart <3 Kurcze, ciekawe co się przytrafiło Hermionie, że tak nie lubi swojego zdrobnienia..... No nic, czekam na nn :)
    ? Paulaaa

    OdpowiedzUsuń
  44. twojego bloga czytam od nie dawna ale bardzo mi się spodobał mam nadzieje że nie długo pojawi się notka bo nie mogę się doczekać <3

    OdpowiedzUsuń
  45. Och, wkrótce Hogwart! Nie mogę się tego doczekać!
    Cudne to było kochana, pisz tak częściej.
    Pozdrawiam i życzę więcej takich boskich pomysłów :)

    Ness
    P.S. Jakbyś mogła, to zajrzyj do mnie: http://new-age-now.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  46. Wreszcie doczekaliśmy się Hogwartu :). Świetnie budujesz wątek demonów Hermiony, bardzo mi się to podoba. Nie zauważyłam literówek, ani innych błędów - jest dobrze :).

    Życzę weny i pozdrawiam.
    Invisible.

    OdpowiedzUsuń
  47. Dosłownie nie potrafiłam się oderwać. Teraz kiedy skończyłam mam dodatkowo ochotę krzyczeć o więcej. Nie wiem czy to kwestia dnia, mojego humoru czy pogody... A może wszystkich tych czynników? Ale naprawdę mi się podobało. Opcją jest także, że Twój świetny talent wciąż się rozwija, co naprawdę mi się podoba :)
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  48. Rozdział bardzo mi się podobał.
    Takie spokojne rozdziały też sa potrzebne a w tym podobało mi sie zachowanie Teo. Mam nadzieję, że odegra jakąś fajną rolę w tym opowiadaniu ;)
    No i szkoda mi Harrego. Wiadomo, że to co zrobili z Ronem było złe ale jemu chyba naprawdę jest bardzo przykro z tego powodu...
    Oj będzie to niezapomniane rozpoczęcie nowego roku nauki w Hogwarcie ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  49. Kolejny świetny rozdział!!!
    Nawet nie wiem co napisać ;)
    Blaise mnie zaczyna troszeczkę wkurzać, ale Draco i Teo... przychodzą na ratunek.
    Boże, ja już chce kolejny rozdział :D
    Pozdrawiam i weny Tonks :*

    OdpowiedzUsuń
  50. Super opowiadanie...
    Szczerze jak zobaczyłam, że piszesz o Hermionie Riddle miałam już nie czytać tego bloga... Po prostu jak wiedzę te wszystkie blogi, w których Hermiona nagle staje się doskonałą śmierciożerczynią, która nienawidzi szlam mam dość. Nagle z mojej ukochanej bohaterki HP, robią z niej potwora, który bez żadnych oporów przechodzi na stronę wroga, wręcz z radością, że nie jest już szlamą... U ciebie tego nie ma... Hermiona jest Hermioną, mądrą dziewczyną, która wie co jest dobre, a co złe i nie pała miłością do swojego ojca, bo nagle się dowiedziała, że jest jego córką... Nie trafia do Slytherinu w wyniku jakiegoś bezsensownego drugiego przydziału, bo nagle stała się wredna, ale to jest warunek by mogła się dalej uczyć...
    Przy okazji w twoim opowiadaniu jest trochę mroku i tajemniczości, co sprawia, że z niecierpliwością czekam na kolejne notki...
    Podziwiam cię również za szybkość dodawania rozdziałów... Cóż należą ci się brawa za systematyczność...
    Co do stylu... Cyba zdajesz sobie sprawę, że genialnie piszesz... Nie muszę ci chyba tego uświadomić :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  51. I CO MAM NAPISAĆ?
    NIE BĘDĘ ORYGINALNA, WYBACZ.
    CUDOWNE, WSPANIAŁE, ZAJEBISTE, SUPER, ŚWIETNE, CZEKAM NA NASTĘPNY ROZDZIAŁ Z OGROMNĄ NIECIERPLIWOŚCIĄ, PISZESZ GENIALNIE (ALE TO CHYBA WIESZ :*), POZDRAWIAM I ŻYCZĘ WENY.
    TWOJA KIRREY <3

    OdpowiedzUsuń
  52. kiedy nn? super piszesz!

    OdpowiedzUsuń
  53. jestem strasznie ciekawa co będzie dalej ;)


    ------
    clover.
    http://hgranger-dmalfoy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  54. Ten rozdział był genialny. :) Zabini trochę wkurzający, ale to chyba norma w jego przypadku. Ja chcę takich opiekunów. Ten blog świetnie się czyta, ale już zaraz 23.00. Muszę kończyć. Chyba całą noc nie będę spała czkając aż znów będę mogła czytać. :D

    OdpowiedzUsuń
  55. Miałam się nie powtarzać... Ale to naprawdę jest świetne. Szkoda, że znaazłam się tutaj dopiero teraz :( Ale to nie zmienia faktu, że jesteś genialna :) :) :)
    Weny i pozdrowionka
    Od Dravelii

    OdpowiedzUsuń
  56. Jestem jednego ciekawa; co w kolejnych notkach wymyśliaś na etapie Zabini-Draco
    Pomijam że rozdział idealny jak każdy
    Nicol

    OdpowiedzUsuń
  57. Hmm.... za każdym razem jak czytam Twoje opowiadanie jest strasznie ciekawe...
    Po prostu świetne!!! Idę czytać znowu kolejne rozdziały...
    Jak ja już chcę, aby w Twoim opowiadaniu były święta... ciekawe co się wydarzy... zdradzisz mi?
    Pozdrawiam
    Syntry

    OdpowiedzUsuń
  58. Czy ona sie pociela ?? Kurdee .. na to mi to wyglądało :// Powrót do Hogwartu i spotkanie z eks przyjaciółmi 0.0 ciekawie sie to wszystko zapowiada.. zachowanie Hermi po użyciu przezwiska.. nie dziwie sie jej reakcji.. najgorsze wspomnienia...
    /Kasia

    OdpowiedzUsuń
  59. "Złote dziecię i wierni rudzielce". Najlepszy moment w rozdziale. haha

    OdpowiedzUsuń
  60. Kolejny cudowny rozdział ☆
    "- Witam złote dziecię i wiernych rudzielców" - najlepszy tekst rozdziału xD

    ~~Miona_Malfoy_♡

    OdpowiedzUsuń
  61. Ej. Ja się tak nie bawię. Jezeli zajdzie tutaj JAKIKOLWIEK romans pomiędzy Hermioną a Snapem, to zacznę przeklinać ten Ship w każdy możliwy sposób. Dlaczego? BO MALFOY TUTAJ JEST IDEALNY,TAKI JAKIEGO KOCHAM I NIGDZIE JESZCZE NIE SPOTKAŁAM SIĘ Z TAK DOKŁADNYM JEGO ZARYSEM!!!! Więc profesorze. Kocham pana profesora, ale jak zacznie pan kokietować z panną Gran... Znaczy się Ridle, to osobiście pana zlinczuje :)))))

    OdpowiedzUsuń