poniedziałek, 7 sierpnia 2017

60. Przełamanie lodów


— Już myślałem, że Drops nigdy nie ogarnie tego wyjścia do Hogsmeade. Jest w końcu połowa marca. Moje zapasy Ognistej są mocno uszczuplone.
Idąca do lochów grupka Ślizgonów wysłuchiwała wywodów Blaise’a, ekscytującego się zapowiedzianym wyjściem do Hogsmeade. Dla tonących w zaległościach i pracach domowych uczniów była to nie lada atrakcja.
— Na twoim miejscu zastanowiłabym się raczej, gdzie mnie zabierzesz.
— Gdzie sobie zażyczysz…
Blaise zawiesił na chwilę głos, obejmując Pansy i po czym dodał:
— …jak tylko kupimy Ognistą.
Wszyscy zaśmiali się, gdy oburzona Pansy trzepnęła swojego chłopaka w ramię. Dobry humor towarzyszył im aż do Pokoju Wspólnego, gdy zdecydowali się spędzić dzisiejsze popołudnie. Nawet Draco i Hermiona wybrali towarzystwo przyjaciół. Malfoy musiał ją jakoś odciągnąć od tłumaczenia znalezionej księgi, co wcale nie było takie łatwe. Hermiona spędzała przy niej niemal każdą wolną chwilę, tracąc kontakt z rzeczywistością.
Nowoprzybyła grupka zajęła miejsce przy kominku. Pogrążyli się w rozmowie, która bardzo szybko została im przerwana przez niespodziewanego gościa.
— Cześć.
Przywitał się nieco niepewnie wysoki i bardzo szczupły chłopak. Czarne i mocno kręcone włosy kontrastowały z jego bladą cerą. Wyglądał na speszonego i niepewnego, zwłaszcza że wszyscy mu się przyglądali.
— Cześć, Wiliam. Dołączysz do nas?
Tym razem wszyscy spojrzeli na Hermionę, która zwróciła się do przybysza po imieniu. Skąd u licha go znała? Zgromadzeni tu kojarzyli go z siódmego roku, ale nic poza tym. Chłopak uchodził za samotnika i się nie wychylał.
— Ja tylko na chwilę. W zasadzie chciałem porozmawiać z Tracey. Mogę cię prosić na chwilę?
Ostatnie zdanie Wiliam skierował do Tracey, która nic z tego nie rozumiała. Jedyne, co słyszała o tym chłopaku od starszych koleżanek to, że jest dziwny i z nikim nie gada. Nie znała nawet jego imienia, gdyż zwracano się do niego po nazwisku. Czego mógł więc do niej chcieć? Nie pozostawało jej nic innego, jak tylko to sprawdzić.
— Niech będzie.
Powiedziała Tracey, wstając z kanapy. Ruszyła za chłopakiem odprowadzana ciekawskimi spojrzeniami znajomych. Wiliam zatrzymał się przy stojącym nieco z boku stoliku. Nim jednak usiadł, odsunął krzesło Tracey.
— Proszę.
— Dziękuję.
Odpowiedziała mile zaskoczona dziewczyna. Jej koledzy nie zdobywali się na takie gesty. Wiliam sprawiał wrażenie, jakby to było dla niego naturalne. Poczekał, aż ona zajmie miejsce, dosunął jej krzesło i dopiero wtedy sam usiadł.
— O czym chciałeś porozmawiać?
— Niedługo wyjście do Hogsmeade.
— Tak… wiem.
— Oczywiście, pomyślałem po prostu, że gdybyś nie miała innych planów, a chciała je mieć, to może moglibyśmy pójść razem.
Wiliam miał ochotę zapaść się po ziemię. Wydukane zaproszenie na pierwszą randkę to bardziej niż kiepski początek. Zupełnie nie tak to sobie wyobrażał. Ułożył w głowie cały scenariusz, aby wypaść jak najlepiej, ale stres wziął górę. Długo zbierał się na odwagę, a gdy w końcu nastał ten moment, wszystko poszło nie tak.
— Zapraszasz mnie na randkę?
Zapytała Tracey, chcąc się upewnić, że wszystko dobrze zrozumiała. Prawdę powiedziawszy, dość ją zdziwiła ta propozycja. Wiliam wydawał się taki nieśmiały, spokojny, trzymający się na uboczu. Zupełnie nie pasował do jej towarzystwa, a tym bardziej chłopaków, z którymi do tej pory się umawiała.
— Tak, znaczy oczywiście, jeśli chcesz.
— Sama nie wiem.
— Przepraszam, nie powinienem był w ogóle pytać.
Widząc wahanie Tracey, Wiliam pospiesznie się wycofał. Jak mógł pomyśleć, że taka dziewczyna będzie się chciała z nim umówić. To nie była jego liga. Już zamierzał odejść, gdy nagle poczuł, jak ktoś łapie go za nadgarstek. Zdziwiony, ale i nieco zmieszany spojrzał na Tracey, która o dziwo się do niego uśmiechała.
— Chętnie się z tobą umówię.
— Naprawdę?
W odpowiedzi Tracey pokiwała głową, wstając z krzesła. Sama była zdziwiona, że się zgodziła, ale nieśmiałość Wiliama na swój sposób ją rozczuliła.
— W takim razie przyjdę po ciebie w sobotę po śniadaniu.
Ośmielony nieco Wiliam uniósł dłoń Tracey, którą ta nadal go trzymała i delikatnie ją ucałował.
— Do zobaczenia.
Powiedział jeszcze tylko, po czym się oddalił. Tracey jeszcze przez chwilę obserwowała jego oddalającą się sylwetkę, coraz bardziej utwierdzając się w przekonaniu, że postąpiła słusznie, zgadzając się na tę randkę. Co z tego, że Wiliam był nieśmiały i mało popularny? Znajomości z rozchwytywanymi chłopakami kończyły się dla niej fiaskiem, zwłaszcza ta z Draconem. Nie chciała po raz kolejny przeżywać takiego upokorzenia, dlatego postanowiła dać szanse Wiliamowi, który wydawał się nieszkodliwy. Co jej szkodzi spróbować? Już dawno nikt jej nigdzie nie zapraszał, czy też nawet się nią nie interesował. Wiliam to miła odmiana, a co z tego będzie, czas pokaże.
— Czego on chciał?
Takie pytanie padło z ust Blaise’a, gdy tylko Tracey dołączyła do przyjaciół. Powszechnie wiadomo, że Zabini to największa plotkara w Slytherinie i musiał być na bieżąco.
— Zaprosił mnie na randkę.
Odpowiedziała z dumą Tracey, coraz bardziej zadowolona ze zbliżającego się spotkania. Czar nieco prysł, gdy Zabini ponownie otworzył usta.
— I ty się zgodziłaś? Przecież to świr, taka nasza wersja Longbottoma.
Blaise i Draco roześmiali się, a Teodor ograniczył jedynie do uśmiechu. Panie nie wyglądały jednak na tak rozradowane. Do kontrataku o dziwo przystąpiła Hermiona.
— To, że ktoś nie papla wszystkiego, co mu ślina na język przyniesie i rozważnie dobiera znajomych, nie znaczy, że jest świrem. A dla twojej wiadomości Nevile to wspaniały chłopak, który w niejednej kwestii miałby do powiedzenia więcej niż ty, podobnie zresztą jak Wiliam. Słyszałeś, że najwięcej gadają ci, który mają najmniej do powiedzenia?
Hermiona nie dbała o to, że właśnie poniekąd broni Tracey, ponieważ uwaga Zabiniego nieco ją ubodła. Czy nie zachowywał się tak samo, jak ta zgraja, która w szatni wyśmiewała ją i Dracona? Z pewnością nie był tak okrutny, co nie zmienia faktu, że powinien trzymać buzię na kłódkę w sprawach, na których temat nie ma nic sensownego do powiedzenia.
— Takie wyjaśnienie ci wystarczy? Poza tym nie twój interes, z kim się spotykam.
Dodała od siebie Tracey, skrycie wdzięczna Hermionie za pomoc. To wyłącznie jej sprawa, z kim zamierza się umówić i nikomu nic do tego. Nie zmierzała się przejmować takim gadaniem.
— No co wy, dziewczyny, przecież nie miałem nic złego na myśli.
Blaise uniósł ręce w obronnym geście. Nie spodziewał się tak gwałtownych reakcji, chciał się jedynie pośmiać. Najwidoczniej wybrał nieodpowiedni temat.
— To następnym razem ugryź się w język.
Zganiła swojego chłopaka Pansy, mimo tego całując go w policzek, po czym zwróciła się już bezpośrednio do Tracey.
— A ty musisz nam wszystko powiedzieć.
Mówiąc to, Pansy podniosła się z kanapy i chwyciła Tracey za rękę, ciągnąc ją w stronę dormitoriów. Niemal od razu dołączyła do nich Dafne, zostawiając panów z Hermioną. Przez chwilę panowała pomiędzy nimi cisza, aż w końcu odezwał się Draco.
— Oświeć mnie, mała, skąd znasz Marsona i niby w czym on i Longbottom są tacy wspaniali?
Draco mało skutecznie usiłował ukryć zazdrość w swoim głosie. Nie zdarzyło mu się nigdy wcześniej, aby Riddle komplementowała innego faceta, a zwłaszcza takiego, którego on w ogóle nie wiedział, że zna. Zdawał sobie sprawę, jak bardzo jego zachowanie jest irracjonalne, ale nie potrafił w sobie zwalczyć tego nowego dla niego uczucia.
W pierwszej chwili Hermiona spojrzała na niego zdziwiona, lecz ostatecznie na jej twarzy zagościł lekko złośliwy uśmiech. Malfoy był zazdrosny. Trochę ją to w sumie bawiło, ponieważ Draco powinien sobie zdawać sprawę, że w ich przypadku jest to bardziej niż irracjonalne. Ginny zawsze jednak powtarzała, że zazdrosny facet to nie żarty, dlatego Hermiona darowała sobie zgryźliwe komentarze i postanowiła podejść do sprawy poważnie.
— Wiliama poznałam w bibliotece, jakiś rok albo dwa lata temu. Pomógł mi z książkami, a potem rozmawialiśmy czasami.
Takie wyjaśnienia wydawało się Hermionie wystarczające. Wiliam po prostu był dla niej miły. Nie mogła go uznać nawet za swojego kolegę, choć pod wieloma względami byli do siebie podobni. Oboje wycofani, żyjący w świecie książek. Jak widać, nie tylko ona postanowiła to zmienić. Nie wyobrażała sobie spokojnego i kulturalnego Wiliama z kapryśną i rozpuszczoną Tracey, ale patrząc na nią i Dracona, nie powinno jej to dziwić.
— Powiedzmy.
Stwierdził nie do końca przekonany Draco i tak zamierzając się przyjrzeć temu Wiliamowi. W zasadzie wiedział, co go tak gryzło, ten fagas dostrzegł w Riddle to, co najlepsze, zanim on w ogóle zaczął ją traktować, jak człowieka. Już dawno pojął, że nie potrafi sobie tego wybaczyć i chce zrobić wszystko, aby naprawić dawne błędy.
— Kto by pomyślał, że nasza Tracey skusi się na coś innego niż Draco.
— Ty się chyba jednak prosisz, żeby dostać w zęby, Zabini.
— A co, może nie mam racji. Już ją spisałem na straty i życie w celibacie, a tu taka niespodzianka.
Hermiona przestała słuchać chłopaków i spojrzała na Teodora, który zdawał się znajdować w zupełnie innym świecie. Siedział pochylony z łokciami wspartymi na kolanach, wpatrując się w stolik. Hermiona nie zastanawiając się długo, przysunęła się do niego.
— Wszystko w porządku?
Zapytała, lecz dopiero po dłuższej chwili doczekała się odpowiedzi, która okazała się pytaniem.
— Powinienem zaprosić Dafne do Hogsmeade?
Teodor mówił dość cicho, aby usłyszała go tylko Hermiona. Po tym, jak Wiliam zaprosił Tracey na randkę, Dafne podobnie jak on została sama. W zasadzie mógł się do niej dołączyć i tyle, ale zastanawiał się, czy nie chce tego rozegrać inaczej. Spotykali się już od dłuższego czasu; najpierw w bibliotece, a potem również na treningach, ale zawsze jako koledzy. Teodor coraz częściej łapał się na tym, że jednak pragnąłby czegoś więcej. Bez dwóch zdań Dafne mu się podobała, ale przez ostatnie tygodnie zauroczyła go swoją osobą. Miała pasje, poczucie humoru, była oczytana, potrafiła słuchać. Wspierali się, dogadywali, więc dlaczego nie pociągnąć by tego dalej.
— A chcesz ją zaprosić, czy uważasz, że tak wypada?
Najchętniej Hermiona od razu zachęciłaby Teodora do zrealizowania jego pomysłu, ale myślała realnie. Wolała się najpierw upewnić, czy już do tego dojrzał. Gdyby zrobił to z poczucia obowiązku, sprawiłby tym Dafne ogromną przykrość. To oczywiste, że Teodor też coś do niej czuł, ale pytanie, czy na tyle, aby już ruszyć dalej.
— Chcę z nią iść… nie jako koledzy.
Teodor uznał, że może się otworzyć przed Hermioną. U niej mógł liczyć na dyskrecje i poważne podejście do tematu. Poza tym przyjaźniła się z Dafne, więc musiała być zorientowana, jakie jest jej podejście do niego.
— W takim razie nawet się nie zastanawiaj, tylko ją zaproś. Na pewno się ucieszy.
Takich słów potrzebował Teodor. Teraz już wiedział, co ma robić. Hermiona dodała jednak coś jeszcze.
— I powiedz jej wreszcie, że Alba jest od ciebie, bo to nie daje jej spokoju.
— Myślisz?
— Kiedy jak nie na pierwszej randce?
Hermiona puściła Teodorowi oczko, na co ten uśmiechnął się z wdzięcznością. Ta rozmowa dużo mu dała. Teraz tylko musiał zrealizować swój plan. Dwójce Ślizgonów przerwał Draco.
— Co, Riddle, Teodor też jest taki wspaniały, że wolisz rozmawiać z nim niż ze mną?
Hermiona uśmiechnęła się do Dracona, wiedząc, że teraz nie jest zły, a zwyczajnie się z niej nabija.
— Stary, Nott przecież woli blondynki,
Powiedział Blaise, śmiejąc się z własnego dowcipu. Teodor spojrzał na niego z politowaniem. I on się dziwił, że z Malfoyem nie chcą z nim rozmawiać na poważne tematy.

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

— Gdzie ty się wybierasz?
Zapytał Blaise Teodora, gdy cała trójka po kolacji siedziała w pokoju. Nott, zamiast do nich dołączyć, wystroił się w koszulę i ewidentnie zamierzał gdzieś wyjść.
— Nie twoja sprawa.
Odpowiedział krótko Teodor, zapinając na ręce zegarek. Zabini go rozpraszał, podczas gdy usiłował ułożyć w głowie, co powiedzieć Dafne, do której właśnie się wybierał. Uznał, że musi to załatwić jak najszybciej. Jeszcze ktoś gotów go uprzedzić, a do tego nie zamierzał dopuścić.
— Nam nie powiesz? U nas to jak w studnie.
— W twoim przypadku, Zabini, to prędzej jak w kałuże, ktokolwiek wejdzie, zawsze coś chlapniesz.
— Ranisz me uczucia. Przecież się przyjaźnimy.
— Dlatego nie muszę się wam spowiadać. Niedługo wrócę.
Blaise nie zdążył już nic powiedzieć, ponieważ Teodor pospiesznie opuścił pokój. Swoje kroki skierował na przeciwległy koniec korytarza do pokoju dziewcząt. Zaczął się trochę denerwować, lecz starał się nie dopuszczać do tego, aby zjadły go nerwy. Opanowana natura znacznie mu to ułatwiała. Powtarzał sobie, że to rozmowa jak każda inna, którą odbyli z Dafne. Zatrzymawszy się przy odpowiednich drzwiach, wziął głęboki wdech i zapukał.
— Już idę!
Teodor uśmiechnął się, słysząc głos Dafne. Szczęście mu dopisało i nie będzie się musiał tłumaczyć żadnej z jej przyjaciółek.
— Cześć.
Przywitała się nieco zdziwiona widokiem Teodora Dafne. Nie przypominała sobie, aby się na dzisiaj umawiali. Przyjrzała mu się i wyglądał dość odświętnie, co wzbudziło w niej dodatkowe podejrzenia.
— Cześć, masz chwilę? Chciałbym porozmawiać.
— Jasne, wejdź.
— Wolałbym w cztery oczy.
— Jestem sama. Dziewczyny poszły gdzieś po kolacji i mówiły, że wrócą przed dziewiątą.
W takiej sytuacji Teodor skorzystał z zaproszenia i wszedł do pokoju.
— O czym chciałeś porozmawiać?
Zapytała Dafne, zamykając drzwi. Ciekawił ją powód niespodziewanej wizyty Teodora, zwłaszcza że zwykle spotykali się poza obszarem Pokoju Wspólnego, a tym bardziej swoich dormitoriów.
— Mam dla ciebie propozycję. Widujemy się dość często i myślę, że miło spędzamy czas i ogólnie raczej dobrze się czujemy w swoim towarzystwie.
— Tak, to prawda.
Powiedziała z lekkim wahaniem Dafne, która nieco się spięła. Teodor chciał rozmawiać o nich? Tego się nie spodziewała, szczególnie że zdawał się poważnie podchodzić do tematu. Czuła dziwne napięcie w żołądku w oczekiwaniu na to, co zaraz usłyszy.
— Długo nad tym myślałem i chciałbym cię zaprosić na randkę przy najbliższym wypadzie do Hogsmeade. Do niczego cię oczywiście nie zmuszam i jeśli nie chcesz, to ja to uszanuję, bo na twojej przyjaźni zależy mi najbardziej.
U Teodora pojawił się niestety słowotok, który w porę powstrzymał. Powinien zaprosić ją na randkę i czekać na odpowiedź, a nie przedstawiać plan awaryjny w razie, gdyby się nie zgodziła. Jedynym słusznym posunięciem było teraz zamilknąć i czekać na reakcję. Mogło to jednak chwilę potrwać, ponieważ Dafne oniemiała. To się nie działo naprawdę. Stał przed nią Teodor Nott; chłopak, w którym podkochiwała się od lat i zapraszał ją na randkę. Jeśli to sen, nie chciała się obudzić.
— Będzie mi bardzo miło.
Odpowiedziała w końcu Dafne, zdając sobie sprawę, że od dłuższej chwili trzyma Teodora w niepewności. Sen najwidoczniej trwał nadal, ponieważ ten odetchnął z ulgą, uśmiechając się do niej.
— Bałem się, że zrobię z siebie głupka.
Wyznał Teodor, ostatecznie rozluźniając atmosferę. Strasznie się cieszył, że wszystko poszło po jego myśli. Ciężko mu było sobie wyobrazić ich dalszą relację, gdyby Dafne odmówiła. Cień tej rozmowy już zawsze by nad nimi wisiał, lecz na szczęście nie musiał się ty przejmować.
— Dobrze, że jednak zaryzykowałeś.
Przyznała nieśmiało Dafne, a uśmiech na twarzy Teodor poszerzył się jeszcze bardziej. Oboje patrzyli sobie w oczy, nie potrzebując więcej słów. Zdawali sobie sprawę, że rozpoczęli nowy etap i tylko od nich zależy, jak dalej potoczy się ich historia.

♥ ♥ ♥ ♥ ♥

Znudzony Draco leżał u Hermiony na kanapie, obserwując sufit. Szukał na nim czegoś wartego uwagi, lecz na próżno. Po raz kolejny podjął próbę zagadania Riddle.
— Co robimy w sobotę?
Zapytał, licząc, że zainteresuje ją wypadem do Hogsmeade. Jego starania okazały się jednak daremne.
— Wszystko jedno.
Odpowiedziała skupiona Hermiona, zapisując coś na pergaminie. Tłumaczenie „Historii Ludzi Lasu” trwało w najlepsze. Poświęcała na to możliwie jak najwięcej czasu. Tak jak przypuszczała, księga okazała się trudna do przełożenia na ich język, lecz niezwykle wciągająca. Nie wierzyła, że kiedykolwiek to powie, ale przy niej nawet „Historia Hogwartu” wypadała blado.
— Wiesz, że dwa i pół tysiąca lat temu na tych ziemiach trwała walka o nie pomiędzy wampirami a czarodziejami.
Powiedziała niemal zafascynowana Hermiona, a Draco ukrył twarz w dłoniach. I to by było na tyle w kwestii odciągania Riddle od tłumaczenia. Ta książka zupełnie ją pochłonęła. Gdyby nie musiała spać, jeść i chodzić na zajęcia, zapewne w ogóle by od niej nie odchodziła. Do czego to doszło, żeby musiał walczyć o uwagę z jakimś tomiszczem, a do tego przegrywał.
— Wyjdźmy gdzieś, jest ładna pogoda. Zwariuję w tym pokoju.
Draco postanowił tak łatwo nie odpuszczać. Rozumiał, że Riddle bardzo zależy na czasie, ale to już przesada. Niedługo dojdzie do tego, że będzie ją musiał siłą wyciągać z pokoju.
— Dokończę tylko ten rozdział.
Odpowiedziała Hermiona, choć przyglądający się jej Draco był zdziwiony, że w ogóle dotarło do niej, co powiedział.
— Mała, posłuchaj…
Zaczął Draco, przekręcając się na brzuch. Niewiele myśląc, wyciągnął rękę i dotknął ramienia Hermiony bardzo blisko szyi. Ta skupiona na książce nie spodziewając się niczego takiego, spięła się i natychmiast odsunęła się od kanapy, upuszczając pergamin i pióro. Przestraszona odwróciła się w stronę Dracona i w tym momencie zdała sobie sprawę, co zrobiła.
— Przepraszam, ja nie chciałam.
Powiedziała szybko, nie patrząc na Dracona. „Ciekawe, czy chociaż raz pozwoli Malfoyowi zamiast za rękę, złapać się za tyłek”. Podsłuchana w szatni rozmowa nie dawała jej spokoju nawet na chwilę. Za każdym razem, gdy patrzyła na inne pary, odzywało się w niej poczucie winy. Draco niczym sobie nie zasłużył na tak wybrakowaną dziewczynę, jak ona.
— Chyba coś ci mówiłem o przepraszaniu.
Zganił ją delikatnie Draco, siadając na kanapie. Nie chciał, aby Riddle czuła się czemukolwiek winna, tym bardziej przez rzeczy, które działy się wbrew jej woli.
— Powiedz mi, tylko szczerze. Czy ty byś chciał, żebym była inna?
Te słowa ledwie przeszły Hermionie przez gardło. Nie potrafiła dłużej żyć w niepewności. Musieli w końcu szczerze porozmawiać. Bez tego nie ruszą dalej. Hermiona pragnęła dla Dracona wszystkiego, co najlepsze. Niestety coraz częściej zastanawiała się, czy ona się do tego wlicza.
— O czym ty w ogóle mówisz?
Zaniepokoił się Draco, nie rozumiejąc, w jakim kierunku zmierza ta rozmowa. Drobne nieporozumienie okazało się zapalnikiem do czegoś poważniejszego.  
— Czy chciałbyś, żebym była, jak inne dziewczyny, bardziej… otwarta?
— Skąd ci to przyszło do głowy?
Draco uważnie obserwował Hermionę, która na jego słowa zmieszała się jeszcze bardziej i zaczęła wykręcać sobie palce. Bardzo szybko zrozumiał, o co tu chodzi.
— Masz mi natychmiast powiedzieć, kto ci czegoś nagadał i nie próbuj mnie oszukiwać.
Draco nie miał wątpliwości, że zachowanie Hermiony wynika z ingerencji osób trzecich. Naiwnie sądził, że takie szopki mają już za sobą, lecz wszystko wskazywało na to, że się mylił.
— Nikt mi niczego nie powiedział, po prostu…
— Nie rób ze mnie idioty. Sądziłem, że już dawno wszystko sobie wyjaśniliśmy, więc skąd te wątpliwości?
Cała ta rozmowa coraz mniej podobała się Hermionie. Dlaczego nie przewidziała, że może się ona obrócić przeciwko niej? Teraz było za późno, aby się wycofać. Została przyparta do muru bez możliwości ucieczki.
— Po tym treningu, kiedy czekałam na ciebie pod szatnią, słyszałam rozmowę chłopaków. Wyśmiewali się z ciebie, że jesteś z kimś takim, jak ja, że…
Nie była w stanie dokończyć, ponieważ coś boleśnie zacisnęło się na jej gardle. Na szczęście Draco nie naciskał, ponieważ dopowiedział sobie resztę. On również przez pewien czas mierzył się ze złośliwymi docinkami kolegów, zwłaszcza starszych. Nabijali się z jego nieporadności i rzekomej cnotliwości Riddle. Skończyło się to jednak, gdy po jednym z treningów omal nie pobił się z jednym z nich. Niewiele go obchodziło zdanie tych napalonych trolli, lecz nie chciał dopuścić, aby coś takiego spotkało Hermionę. Niestety jak widać, nie udało mu się jej przed tym uchronić i stało się dokładnie to, czego się obawiał. Riddle zaczęła w siebie wątpić i doszukiwać się winy w sobie. O wszystko zawsze obwiniała siebie, a przecież to te prymitywy powinny się wstydzić. Ciekaw, czy gdyby poznali jej historię, nadal mieliby tak wiele do powiedzenia.
— Mała, popatrz na mnie.
Powiedział łagodnie Draco, ujmując podbródek Hermiony. W jej oczach zobaczył ból, a sam poczuł żądzę mordu. Lepiej, żeby żaden z tych patałachów nie wszedł mu w drogę, bo w przeciwnym razie marny ich los.
— Ci kretyni mają smocze łajno zamiast mózgu. To są ostatnie osoby, których powinnaś słuchać w jakiejkolwiek kwestii.
— Ale oni mają rację. Nie jestem jak inne dziewczyny i być może nigdy taka nie będę. Nie chcę cię czegokolwiek pozbawiać, a robię to przez cały czas.
Oczy Hermiony zaczęły się niebezpiecznie szklić, a Draco nie mógł na to patrzeć. Zszedł z kanapy i usiadł na podłodze naprzeciwko Hermiony, chwytając ją za ręce.
— Dla mnie nie musisz być jak inne dziewczyny. Jesteś inteligentna, zabawna, piękna, mogę tak wymieniać w nieskończoność. Nie czuj się wybrakowana, bo to nieprawda. Niczego mnie nie pozbawiasz. Dałaś mi więcej niż ktokolwiek dotąd.
Hermiona słuchała tych wszystkich pięknych słów, aż w końcu spojrzała Draconowi w oczy. Patrzył na nią z uczuciem, jakby prosząc, żeby mu uwierzyła. On w nią nie wątpił. Wierzył w nią zawsze i starał się, aby i ona zaczęła. Nie liczyli się koledzy, ich docinki, drwiny, to ją zdawał się stawiać na pierwszym miejscu. Chciała wierzyć, że niczego go nie pozbawia, ponieważ on dawał jej więcej, niż mogłaby sobie wymarzyć.
— Dziękuję ci.
Tylko tyle była w stanie z siebie wydusić. Wyplotła jedną rękę z uścisku Dracona i dotknęła jego policzka. Ten przechylił delikatnie głowę, aby bardziej wtulić się w jej dłoń. Hermiona z zafascynowaniem obserwowała, jak delikatnie się uśmiecha i przymyka oczy. Poczuła w sobie jakiś dziwny impuls. Jej serce zaczęło wybijać nienaturalnie szybko rytm, a oddech delikatnie przyspieszył. Nie do końca świadomie przysunęła się bliżej Dracona, który zaczął jej się przyglądać z rosnącym zaciekawieniem, ale i lekkim napięciem. Wyczuł zmianę w jej zachowaniu i tę niezwykłą elektryczność, która się pomiędzy nimi wytworzyła. Mimo tego nie wykonał żadnego ruchu. To nie do niego należał pierwszy krok. Mógł tylko patrzeć na lekko wystraszone, ale i błyszczące oczy Riddle. Aby dodać jej otuchy, delikatnie ścisnął jej dłoń. Hermiona wiedziała, do czego to zmierza, ale pomimo strachu czuła, że właśnie tego pragnie. Dracona nie powinna się bać, przed nim nie musiała się niczego wstydzić, więc co stało na przeszkodzie. Przysunęła się jeszcze bliżej, aż poczuła, że z Draconem stykają się nosami. Teraz jej puls naprawdę przyspieszył. Bała się, choć sama nie wiedziała, czego. Poczuła, jak Draco delikatnie pociera swoim nosem o jej. Przymknęła powieki i wtedy to zrobiła. Jej usta bardzo powoli i niepewnie opadły na te Dracona. Czuła ich miękkość i ciepło. Jego oddech przyjemnie łaskotał jej wargi, a w brzuchu zdawało się fruwać stado motyli. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czuła. Delikatnie i bardzo niepewnie ponownie musnęła usta Dracona, co ten uznał za przyzwolenie. Jedną rękę przeniósł na głowę Hermiony, subtelnie przeczesując jej włosy. Ich pocałunek był bardzo powolny i delikatny. Hermiona dała się ponieść i zabrać Draconowi do tego nieznanego jej dotąd świata. Nie potrafiła opisać emocji, jakie w tym momencie jej towarzyszyły, lecz wiedziała, że te pozytywne przyćmiewają wszystko inne. Liczył się tylko Draco, tyko ta chwila. Czas na moment się zatrzymał i ruszył ponownie, dopiero gdy się od siebie oderwali. Otworzyli oczy i po prostu na siebie patrzyli. Oboje byli zarumienieni, a w ich oczach tańczyły iskierki. Draco nie potrafił wyrazić tego, co działo się teraz w jego głowie. Zdawał sobie jednak sprawę, że to był ich pierwszy prawdziwy pocałunek, którego oboje naprawdę chcieli. Dla takich chwili mógł się mierzyć ze wszystkim. Riddle dawała mu siłę, dzięki której mógł góry przenosić. Nie potrafił wyrazić słowami, jak wiele to dla niego znaczy, dlatego po prostu wziął Hermionę w ramiona i ją do siebie przytulił. Nie protestowała, wtulając się w jego tors. Czuła bijące od niego ciepło i uczucie, które koiły jej wnętrze. Złe wspomnienia w tym momencie nie miały prawa głosu. Draco ją przed nimi chronił. Był jej małym cudem, za który dziękowała każdego dnia. Potrzebowała go niemal jak powietrza. Nie sądziła, że kiedykolwiek spotka ją tak wielkie szczęście. Teraz jednak nie wyobrażała sobie bez niego codzienności. Oboje po prostu potrzebowali siebie nawzajem.




Witam.

Przepraszam za opóźnienie, ale z powodu pobytu na Woodstocku nie miałam sposobności go dodać. Nie mniej jednak to nie powód, aby raczyć mnie wywodami o łamaniu obietnic, niesłowności itp. Jestem tylko człowiekiem i mam swoje życie. Sądziłam, że już dawno ustaliliśmy, że autor to nie maszyna do pisania, tylko żywa istota. Nie podaję już konkretnych dat, ponieważ nie chcę potem wysłuchiwać pretensji. Informacje o rozdziałach umieszczam w wielu miejscach, więc komu zależy, na pewno się dowie. Nie traktujcie tego jako atak, czy pretensje. Tu chodzi po prostu o mój komfort psychiczny. Nie chcę doprowadzić do sytuacji, kiedy pisanie i publikowanie stanie się dla mnie koniecznością, a nie przyjemnością, a niestety byłam już tego bliska. Muszę Was też uprzedzić, że od przyszłego tygodnia przez kolejne trzy tygodnie/miesiąc nie będzie ze mną żadnego kontaktu, ponieważ wybieram się w podróż, gdzie odcinam się od wszystkiego, między innymi Internetu. Odezwę się, jak tylko wrócę.



Lafann

33 komentarze:

  1. Odpoczywaj, kochana, i wracaj z nową energią i ogromnym uśmiechem! My poczekamy, a przynajmniej ja - dziękuję Ci, że nadal się starasz, żeby się jak najczęściej pojawiać, chociaż można wyczytać, że zbyt łatwo nie jest. :)

    Rozdział to słodycz - nadal mam ten głupi uśmiech, ale, och, w końcu wychodzą na prostą! Kto jak kto, ale Hermiona zasługuje, by w końcu poczuć się kochaną, bezpieczną i wspieraną na każdym kroku. Mam tylko nadzieję, że nie szykujesz żadnych nieprzyjemnych zwrotów akcji (a nawet jeśli, to że Draco nie pozwoli jej się z powrotem zamknąć). Co ja mówię, na pewno szykujesz przykre niespodzianki, ale niech to przetrwają. Razem.

    Pozdrawiam,
    C.

    PS Wiem, że ostatnio jakoś zamilkłam, ale obiecuję poprawę i większą aktywność - a w tym czasie jeszcze raz życzę miłego odpoczynku! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Długo wyczekiwany ale w końcu jest ;) ahhh ten namiętny pocałunek ;) dobrze że Hermi się odważyła czas najwyższy. Rozdział sam w sobie dość krótki ale sporo się w nim dzieje wiec to akurat jest na plus. Co do tego że tak długo trzeba było czekać kto chce i jest cierpliwy poczeka są wakacje masz prawo sie wyszaleć jak każdy z nas a jeśli ktoś twierdzi innaczej to miej to w d... Jestesmy tylko ludzmi i nie wszystko da sie zaplanować mam tylko nadzieję że nie przeziębiłaś sie na woodstocku i życzę ci miłego wyjazdu ;) pozdrawiam BlacAngell

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jak zwykle świetny <3 :) warto było czekać :* jesteś naprawdę niesamowita <3 pozdrawiam cieplutko i życzę dużo weny i udanego wyjazdu :* :)

    N.J

    OdpowiedzUsuń
  4. KOCHAM TO CO ROBISZ! Tę stronę odwiedzam codziennie żeby sprawdzić czy coś się przypadkiem nie pojawiło. Jedź, odpoczywaj i ciesz się wakacjami ;) Mam nadzieje, że wrócisz z nową energią i weną do pisania. Rozdział świetny, w sumie to nic dodać nic ująć. Uwielbiam to iż ta historia jest taka "realna". Czasami kiedy szukam nowych opowiadań jestem zachwycona prologiem a po kilku rozdziałach chce mi się krzyczeć. Tutaj wszystko dzieje się tak jak powinno, powoli się w sobie zakochują a nie przechodzą od razu do miłości tak jak to u niektórych jest już w trzecim rozdziale. Dla takich historii warto czekać więc nie przejmuj się terminem. Poczekamy nawet pół roku na rozdział jeżeli ma być on tak piękny jak te dotychczas ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Powinnaś nie przejmować się tym, że ktoś Cię posądza o łamanie obietnic itp. Piszesz te opowiadanie dla nas, ale przede wszystkim dla sobie samej. Tobie sprawia przyjemność pisanie,a nam z kolei czytanie tego co nam dasz. Osoby, które szczerze wyczekuja kolejnego rozdziału zrozumia, że masz życie jak każdy inny człowiek. Sama pisze Dramione i wiem z czym masz doczynienia. Jeśli potrzebujesz nawet dłuższej przerwy od pisania ja to na pewno zrozumiem. Uwierz mi czasem dłuższą przerwa jest bardzo potrzebna każdego pisarzowi. Chociaż nie powiem, że łatwo byli mi się ponownie wkręcić w pisanie.

    Rozdział cudowny był taki słodki,że od razu na moja buzię wpłynął ogromny uśmiech. Hermiona zasługuje na szczęście tak samo jak każda inna dziewczyna. Niech wie, że przy Draco jest bezpieczna. Jestem dumna z Tracey, że w końcu ruszyła do przodu. Myślę, że na pewno znajdzie swoje szczęście i sądzę, że William będzie tym, który ja uszczęśliwi. Ogromne brawa dla dla Teodora w końcu zdobył się na odwagę, aby zaprosić Dafnle.

    Życzę Ci zasłużonego odpoczynku.

    Pozdrawiam,
    Lirveni A.W ❣🤗

    OdpowiedzUsuń
  6. Z jakiejś przyczyny w spisie treści nie ma rozdziałów 59 i 60. Mogłabyś je tam wstawić czy coś? Będę wdzięczna.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie przepadałam za blogami Dramione, w których miłość się powoli rozwija i jest bardzo dużo innych wątków czy zwrotów akcji. Jednak twój blog jest wyjątkiem, z wielką radością i ciekawością wczytuję się w kolejne rozdziały i zawsze się zachwycam. Niemalże codziennie sprawdzam, czy jest kolejny rozdział, mimo iż wiem, że nie pojawiają się one szybko. Nie zamierzam Cię poganiać, ponieważ cierpliwość popłaca ;). Życzę udanego wypoczynku, nabrania sił, weny oraz kolejnych pomysłów. Pozdrawiam - czarna.blogerka

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam ten rozdział z takim szerokim uśmiechem na twarzy cały czas. Nie dość, że Tracey została zaproszona na randkę i przestanie myśleć o Draco, to na dodatek Teodor w końcu się w sobie zebrał i zaprosił Dafne- uwielbiam ich pairing <3 A końcówka to w ogóle słodycz i przez Ciebie będę chodziła z bananem na twarzy przez cały dzień i zachowywać się jak pięciolatka xd Mam tylko jedno pytanko: Czy wątek Williama i Davis będzie kontynuowany w opowiadaniu ?
    Życzę dużo wypoczynku i nie przejmuj się ludźmi, jesteś tylko człowiekiem i nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli :) Prawdziwi czytelnicy będą czekać choćby i rok na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wielki krok milowy naprzód! Brawo, oni!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cuuuudowny rozdział! Tyle miłości i pięknych emocji. Rozmarzyłam się jak nigdy 😍 Oby więcej takich rozdziałów! Jestem dumna z Hermiony, że w końcu przekroczyła granicę 💗 Udanego wyjazdu i jak najwięcej czasu i weny!

    OdpowiedzUsuń
  11. Subtelny i delikatny, nowe początki, poruszająca rozmowa Draco i Hermiony. Ładnie piszesz :) Serdecznie pozdrawiam! Zanetta

    OdpowiedzUsuń
  12. Taaaaaaaaaaak ! Radość jakiej doświadczasz, kiedy widzisz nowy post jest nie do opisania. Jeszcze ten pocałunek, który był bardzo tak ladnie opisany. Wydarzenie przełomowe. Jednak nie spodziewałam się go w tym rozdziale. Mam tylko nadzieje, że nie ulegasz jakimś dziwnym presjom. Naprawdę nie powinnaś martwić się tymi pośpieszającymi kometarzami. Znalazłam chyba to, o co ci chodziło i mam wrażenie, że ta opinnia nie jest zbyt dojrzała. To nie twoja praca, tylko hobby, którym się z nami dzielisz i jest nam niezmiernie miło z tego powodu. Każdy człowiek ma jakies priorytety, a inteligentni o tym wiedzą. Wszelkie zarzuty są nie na miejscu. Wracając do tekstu, podoba mi się, że nie ograniczasz się tylko do relacji Draco-Hermiona. Nawet Tracey zasługuje na kogoś, kto ją wyslucha. Mam nadzieje, że miło spędziłas ostatni miesiąc, a reszta wakacji bedzię również przyjemna. Każdy, absulutnie każdy twoj tekst jest na wysokim poziomie. Gdybyś kiedyś potrzebowala, nie wachaj się nad przerwą dłuższą przerwą, tylko obiecaj, że wrocisz. Jestem zdania, że lepiej sumiennie wykonać pracę i być wpelni usatysfakcjowany oraz szczęśliwy w środeczku. Z niecierpliwością czekam na kontynuacje opowiadania :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Śliczna scena! Czekałam tak długo i się doczekałam. Napawa mnie to wiekszą satysfakcją niż gdyby stało się to wcześniej. Cierpliwość to zanikajaca cecha, a jej brak powoduje duze zdenerwowanie i źlościwość. Jednak cierpliwość również daje sposobności na dokładą analize naszej pracy i dopracowanie tych drobnych mankamentow, aby powstało coś idelnego. Takie też są twoje teksty. Nie znam innej osoby, ktora mogłaby przedtawić w taki sposob tę historię. Myślę, że nie ma już sensu w powtarzaniu o tym ludziom. Do kogo miało dotrzeć do tego dotarło. Jeżeli nie mają innego życia oprocz tego bloga to nie jest twoj problem. Wiemy, że twoje hobby moze być dość dużym wyrzeczeniem dla zapracowanego człowieka, więc nie rob niczego na siłe. Najważniejsza jest jakość i twoje zadowolenie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Fantastyczny rozdział.
    Tak dobrze mi się czytało, że nie wiem kiedy dobrnęłam do końca.
    Brawa dla Hermiony za odwagę.
    Czekam na więcej akcji.
    Pozdrawiam i przyjemnych wakacji

    mała gwiazdka

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham, kocham, kocham! Aaa!! Theo idzie na randkę!!! I ten pocałuneeek! �� pozdrawiam
    ~Madzik

    OdpowiedzUsuń
  16. ile w sumie to opowiadanie będzie miało rozdziałów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lafann mówiła, że około 80 :)

      Usuń
    2. Na ten moment po małych poprawkach ma ich być 75 plus epilog.

      Usuń
  17. Jak zwykle wspaniały rozdział :)
    Najlepsza scena pocałunku *.*
    Nie moge się doczekać tego, co się stanie gdy Voldzio dowie się o przeszłości Hermiony ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocham Cię za to! Wspaniałe, bajeczne, wciągające...można by tak długo wymieniać. Życzę Ci weny i z niecierpliwością czekam na następny rozdział i rozkwit miłości Draco i Miony!
    ~MionaM

    OdpowiedzUsuń
  19. Miłego odpoczynku:) czytam na telefonie twoje opowiadanie i nie ma żadnego problemu wchodzić i sprawdzać czy jest nowy rozdział, więc nie zwracaj uwagi na te komentarze. To ty decydujesz kiedy piszesz jak piszesz i kiedy dodajesz rozdział. Jesteś cudowna:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Niesamowity jak zwykle! Czekam na kolejny ����

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo zwykły-niezwykły rozdział. Niby nic wielkiego się nie wydarzyło, ale sporo się zmieniło. Mega pozytywnie.

    Pozdrawiam i życzę dużo weny.
    Invisible

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo przyjemny rozdział. Kolejny duży krok za nimi :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo przyjemny rozdział :) Nareszcie Theodor zrobił krok naprzód, a jeszcze ta scena pod koniec... Mam nadzieję, że wakacje miałaś udane i dużo odpoczywałaś. Z niecierpliwością czekam na następny rodział, bo wierzę, że będzie warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Opowiadanie masz zabójcze, strasznie w ciaga. Rozumiem również , ze masz wlasne zycie lecz niestety nudzi mnie juz czekanie miesiącami na następny rozdział. Pisalas na innych stronach ze za tydzień, juz minol. Jak dla mnie zaczynasz niestety opuszczac to opowiadanie i niedlugo go pozucisz. Niestety, bo masz jak dla mnie talet i dobrze Tobie idzie lecz czas oczekiwania... daje do myslenia vo zaczynasz sadzic o tym blogu. Powodzenia w życiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W żadnym wypadku nie zamierzam porzucać bloga, nawet jeśli ktoś może mieć takie wrażenie. Nie zostawiam niedomkniętych historii, ponieważ bardzo tego nie lubię, gdy czytam. Patrząc na to, co mam w zeszycie, zostało mi do napisania 13 rozdziałów i epilog.

      Usuń
  26. Fajnie , ze masz w zeszycie tak niewiele do napisania ale my go nie widzimy . A kiedy mozna sie spodziewac nowych rozdziałów, bo jak rozumiem to zaczną sie wmiare czesto pojawiac jak juz masz tyle napisane w tym zeszycie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w zapasie dwa rozdziały, więc to nie jest jakoś dużo. Odnośnie następnych rozdziałów zachęcam do zapoznania się z postem na fb na mojej stronkę. Przybliża on ten temat i informuje o pewnych zmianach

      Usuń
  27. Wow! Widzę, że akcja w końcu ruszyła z kopyta! Nie tracąc ani trochę wartości artystycznej ;) Jestem z tobą mogę powiedzieć od początku. Ignorowana czy nie zawsze wyrażałam swoją opinię. Raz pozytywna, a raz nie jednak zawsze konstruktywna!
    Obserwuje twoją twórczość, ten blog ma w sobie coś takiego, że pomimo, tego, że już nie angażuję się w Katalogu Granger i tak dalej, wciąż na niego wracam! Czasem nawet po kilku miesiącach.
    Zacznę od wielu pozytywów ;)
    Zaczęłaś pisać bardziej dojrzale. Zaczynasz coraz lepiej opisywać akcję, nabiera ona tępa, ale nie traci na tym. Chodzi mi głównie o sposób w jaki wyrażasz szczegóły,które chcesz przekazać czytelnikom. Zaczęłaś wprowadzać do tych szczegółów, odpowiednia selekcję, które z nich będą nudzić, a które wspaniale podkreślą emocje, opiszą okoliczności miejsca itd.
    Dzisiejszy rozdział - cudo! Najważniejszy wątek miłosny nareszcie rozwija się tak jak powinien.
    Chciałabym powiedzieć od siebie, żebyś nie przejmowała się głupimi komentarzami,że gdzieś zjadłaś literkę. To rzecz drugorzędna! Nie pozwól aby odebrała ci radość z pisania.
    Teraz chciałabym przejść do rad.
    Najpierw odniosę się do twojej notki.
    Rozumiem, że trudno ci trzymać się terminów. Także prowadzę bardzo aktywny tryb życia. Musisz jednak spróbować zrozumieć czytelników. Moją propozycją jest dodawanie przedziałów czasowych (przedział czasowy- tydzień) dodania rozdziału. Co ważne - podawany datami. To pozwoli ci się zmobilizować i zaplanować pracę. Poprawi to twój wizerunek i utrzyma przy tobie wiernych czytelników. Ni tłumacz się nigdy, jeśli spóżnisz się z rozdziałem dwa dni!
    Rada 2: Utrzymaj szybkie tępo akcji jakie jest teraz! Wychodzi teraz naprawdę wspaniale!
    Rada 3: Zmień wygląd bloga! To niestety też jest ważne i wpływa na jakość czytania. Nie podoba mi się czcionka i połączenie liliowego z czerwonym (obrazek grzyzie się z tłem)
    Skontaktuj się ze mną ;) Mogłabym pomóc, jeśli nie miałabyś pomysłu, doradzić... Przekazywałabym ci uwagi od czytelników. Kiedyś współpracowałam z Katalogiem Granger. Mam doświadczenie... Czasem inny pogląd na akcję i inny pomysł to świetna inspiracja.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń